Mam takie drobne zlecenie na mieście. Fragment książki „Dotrzeć do prawdy"

Data: 2026-02-04 14:20:53 | artykuł sponsorowany | Ten artykuł przeczytasz w 5 min. Autor: Piotr Piekarski
udostępnij Tweet

W czerwcu 2015 roku, podczas remontu jednego z przedwojennych wrocławskich budynków zostaje odnaleziony szkielet mężczyzny. Początkowo policja uważa, że są to szczątki z czasów II wojny światowej. Jednak patolog badający kości wysuwa teorię, iż są one znacznie młodsze. Wkrótce na miejscu znalezienia szkieletu zostaje odkryta torba, której zawartość potwierdza przypuszczenia patologa, a dodatkowo umożliwia identyfikację zmarłego. Komisarz Andrzej Papaj prowadzący sprawę staje przed niezwykle trudnym zadaniem – musi ustalić, kto i dlaczego w sierpniu 1985 roku, zamordował i zakopał Mieczysława Sobótkę, kaprala Milicji Obywatelskiej. Tylko czy po tylu latach uda się dotrzeć do prawdy?

Dotrzeć do prawdy Tomasza Wandzla grafika promująca książkę

Do przeczytania powieści Dotrzeć do prawdy Tomasza Wandzla zaprasza Wydawnictwo Lind&CO. W ubiegłym tygodniu na naszych łamach zaprezentowaliśmy premierowy fragment książki Dotrzeć do prawdy. Dziś czas na kolejną odsłonę tej historii:

– Brawo ty – mruknęła aspirant Justyna Nowicka, parkując swoją srebrną Fiestę niedaleko komendy, w której pracowała od nieco ponad trzech tygodni. Jej zadowolenie wynikało z czasu, jaki poświęciła na dojazd do pracy. Z każdym dniem był on coraz krótszy, a co ważniejsze jeszcze nie otrzymała żadnego mandatu. Lubiła szybką jazdę, ale nie brawurową. Była sceptycznie nastawiona do powszechnie panującej opinii, że szybkość i bezpieczeństwo nie mogą iść z sobą w parze. Jej zdaniem było to możliwe, jednak pod warunkiem, że częściej używało się mózgu niż pedału gazu. Wysiadła z auta i zadrżała. Poranek, choć maj dobiegał już końca, był dość chłodny. Po kilku minutach weszła na salę ogólną i zbliżyła się do wieszaka. Czwórka pozostałych aspirantów siedziała już przy swoich biurkach. Zdjęła kurtkę i właśnie zamierzała ją odwiesić, gdy dostrzegła wchodzącego do pomieszczenia komisarza Jerzego Pawłowskiego. Trochę ją to zdziwiło. Przełożony rzadko kiedy zaglądał do nich osobiście. Preferował raczej zdalne przekazywanie obowiązków. Dla Justyny była to pewna nowość. Skoro tym razem odstąpił od tej zasady, to sprawa musiała być wyjątkowa.

– Pani Justyno mogę prosić do siebie? – odezwał się cichym lekko chropowatym głosem. Nowicką zdziwiło to nagłe zaproszenie, w dodatku z samego rana. Prześledziła w myślach kilka ostatnich zleceń, jakie realizowała, ale w żadnym z nich nie dopatrzyła się jakichkolwiek uchybień. Dodatkowo ton przełożonego był raczej przyjazny, więc nie sądziła, aby czekały ją jakieś kłopoty. Tym bardziej że od dnia, kiedy zaczęła pracę, starała się wykonywać sumiennie wszystkie polecenia.

– Oczywiście tylko powieszę kurtkę – odparła, podchodząc do wieszaka.

– Kurtka to się akurat może pani przydać, więc proszę ją zabrać z sobą – poradził Pawłowski i zawrócił do drzwi. Zaintrygowana Nowicka bez słowa ruszyła za mężczyzną.

– Pani aspirant, mam takie drobne zlecenie na mieście – zaczął Pawłowski rozsiadając się w fotelu. Nowicka, słysząc, że w końcu powierzono jej bardziej wymagające zadanie niż przeszukiwanie baz danych, albo wertowanie akt w archiwum komendy, co było jeszcze gorszym zajęciem, posłała komisarzowi ciepły uśmiech.

– No nie wiem, czy ma pani powody do radości – mruknął Pawłowski sięgając do stosu kartek piętrzących się na jego biurku. Wziął tę leżącą na wierzchu i podał Nowickiej.

– Tu ma pani adresy czterech osób, z którymi trzeba spisać oficjalne zeznania – zaczął, podając policjantce kolejną kartkę – to jest notatka komisarza Papaja z sugerowanymi pytaniami oraz opisem całej sprawy – wyjaśnił znudzonym tonem – komisarz Papaj nie ukrywał, że zależy mu na czasie, więc gdyby mogła to pani ogarnąć tak szybko, jak wszystkie poprzednie zlecenia, to z pewnością będzie bardzo wdzięczny – zakończył Pawłowski.

Pięć minut później Justyna Nowicka zbiegała już do wyjścia, ściskając w dłoni papierową teczkę, w której miała formularze do prowadzenia przesłuchań oraz kartkę z kilkoma adresami i numerami telefonów. Pierwsza sprawa poza komendą była dla niej czymś, na co czekała z niecierpliwością. Oczywiście, kiedy jeszcze pracowała w Kłodzku, wiele razy przesłuchiwała świadków lub osoby podejrzane. Jednak tam prawie wszyscy ją znali, a to czasami stanowiło pewien problem w dotarciu do prawdy obiektywnej. Między innymi z tego powodu postanowiła zmienić pracę, a fakt, że wrocławska komenda poszukiwała pracowników, tylko pomógł w podjęciu ostatecznej decyzji. Zdawała sobie sprawę, że w nowym miejscu najpierw będzie musiała wykazać się w tak zwanej czarnej robocie, jak nazywano przeszukiwanie baz danych, czy metalowych regałów w piwnicy, gdzie mieściło się policyjne archiwum. Teraz jednak miała przesłuchać czterech świadków.

Powieść Dotrzeć do prawdy kupicie w popularnych księgarniach internetowych:

Tagi: fragment,

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Książka
Dotrzeć do prawdy
Tomasz Wandzel 0
Okładka książki - Dotrzeć do prawdy

W czerwcu 2015 roku, podczas remontu jednego z przedwojennych wrocławskich budynków zostaje odnaleziony szkielet mężczyzny. Początkowo policja uważa, że...