Czy przyjaźń naprawdę potrafi przetrwać wszystko… nawet czas, który zmienia nas bardziej, niż chcielibyśmy przyznać? A może po latach zostają już tylko wspomnienia i dobrze wyuczone role, które gramy przed sobą nawzajem?
Po książkę „Kemet. Jubileusz na Nilu” Magdaleny Stępień sięgnęłam właściwie bez większego wahania. Uwielbiam podróże, nawet te literackie. Kocham poznawać nowe miejsca, ich historię, kulturę, zwyczaje… a Egipt od zawsze miał w sobie dla mnie coś niezwykłego, trochę tajemniczego, trochę niedopowiedzianego.
To książka przygodowa, ale taka, która niesie ze sobą coś więcej. Autorka prowadzi nas przez historię czterech kobiet – Olgi, Alicji, Pauliny i Marzeny – które po latach spotykają się, by wspólnie świętować jubileusz matury, wybierając się w rejs po Nilu. I choć brzmi to jak idealny plan, bardzo szybko okazuje się, że ta podróż to nie tylko zwiedzanie i relaks, ale też konfrontacja z samymi sobą i swoją przeszłością.
Najbardziej urzekło mnie jednak to, w jaki sposób autorka pokazuje Egipt. To nie są suche fakty ani przegadane opisy. To krótkie, naturalnie wplecione ciekawostki, które pojawiają się między dialogami, w trakcie zwiedzania czy zwykłych rozmów. Dzięki temu nawet nie zauważamy, kiedy zaczynamy chłonąć wiedzę o historii, zabytkach, dawnych wierzeniach czy życiu codziennym.
Podczas podróży bohaterki trafiają m.in. do Dolina Królów, przemierzają Nil, odwiedzają tętniący życiem Kair. I to właśnie w tych momentach najbardziej czuć, że ta książka żyje. Bo oprócz przygody dostajemy coś jeszcze... wiedzę podaną w sposób lekki, przystępny, a jednocześnie zapadający w pamięć.
Autorka świetnie pokazuje kontrast między dawnym a współczesnym Egiptem. Z jednej strony mamy starożytną potęgę, faraonów, monumentalne budowle i historię sięgającą tysięcy lat wstecz. Z drugiej pokazana jest codzienność mieszkańców, ich zwyczaje, kulturę, podejście do życia, kobiet, rodziny. I właśnie to zestawienie robi ogromne wrażenie. Bo nagle widzimy, że za tymi wszystkimi zabytkami kryje się prawdziwe życie, często zupełnie inne od naszego.
Nie zabrakło też smaczków związanych z kuchnią, strojem czy zachowaniem w przestrzeni publicznej. Te drobne elementy budują klimat i sprawiają, że naprawdę można poczuć się jak turysta, który nie tylko patrzy, ale też zaczyna rozumieć.
A w tym wszystkim, relacje między bohaterkami. Bo czy po latach nadal można na siebie liczyć? Czy każda z nich jest wobec siebie szczera? A może ten wyjazd obnaży coś, co miało na zawsze pozostać ukryte?
Najciekawsze momenty to dla mnie właśnie te, kiedy przygoda miesza się z refleksją. Kiedy piękne widoki schodzą na drugi plan, a na pierwszy wychodzą emocje, napięcia i niedopowiedzenia. To wtedy ta historia nabiera głębi.
Podczas czytania towarzyszyło mi naprawdę sporo emocji, od zachwytu nad miejscami, przez ciekawość i chęć poznania więcej, aż po momenty, które skłaniały do zatrzymania się i zastanowienia nad własnymi relacjami.
Najbardziej spodobało mi się to, że ta książka uczy, ale nie w sposób nachalny. Pokazuje świat, ale nie moralizuje. Daje przygodę, ale jednocześnie zostawia przestrzeń na refleksję. I właśnie za to ją doceniam i wysoko oceniam.
Z całego serca polecam „Kemet. Jubileusz na Nilu” każdemu, kto lubi podróże, te prawdziwe i te literackie. To książka, która nie tylko zabiera nas do Egiptu, ale sprawia, że chcemy tam zostać na dłużej… choćby tylko myślami.
Wydawnictwo: b.d
Data wydania: 2025-06-30
Kategoria: Podróżnicze
ISBN:
Liczba stron: 284
Dodał/a opinię:
Poczytajzemna
Poznaj piękno południowych Indii oczami młodej Europejki! Dla Dominiki właśnie zaczyna się najbardziej egzotyczna przygoda życia: praktyki w firmie Pride...