Po lekturze Manhattanu nie mam żadnych wątpliwości, dlaczego to w Ameryce powstał czarny kryminał. Dashiell Hammet, ojciec tego gatunku, wychowywał się wszak w Ameryce lat 20, o jakiej w opowiada Dos Passos.
Nie jest to jednak kryminał, tylko bardzo panoramiczna opowieść o Nowym Jorku, z wieloma bohaterami, których mnogość może co prawda na początku wywołać poczucie chaosu, ale z czasem z tego chaosu tworzy się całkiem udany porządek. Ich wszystkich łączy właśnie Manhattan, w którym dorastają (bohaterów śledzimy przez mniej więcej dwadzieścia lat), walczą o przetrwanie,a który dla wielu staje się pierwszym krokiem na początku drogi słynnego American Dream. To kawałek Nowego Jorku który wsysa, od którego niektórzy pragną uciec, a jednocześnie nie potrafią poza nim funkcjonować. Miasto pulsuje życiem, a dodatkowo powieść, wypełniona bohaterami reprezentującymi różne środowiska społeczne, różne pochodzenie świetnie oddaje realia tamtych czasów. Mamy tu bankierów, prawników, ale też prostych pracowników fizycznych, przybyszów z Włoch czy z Irlandii, ale uwaga narratora skupia się przede wszystkim na świecie artystycznej bohemy - lata 20-te to wszak epoka jazzu, epoka artystów estradowych, początek kina, taneczne rewie Broadwayu. W ten świat wnikamy z Ellen, centralną postacią opowieści, wokół której ogniskują się losy, głównie męskich, bohaterów.
Nie jest to lekka i łatwa, wbrew pozorom, opowieść. wymaga czasu i skupienia, bo choć skrzy się ferią barw, to niestety lapidarny styl autora przy dość sporym namnożeniu bohaterów i wątków pobocznych może stanowić pewne wyzwanie. Myślę tez, że polski przekład nie jest najbardziej udany...
Zachęcam więc raczej cierpliwych i wnikliwych czytelników
Wydawnictwo: angielskie
Data wydania: b.d
Kategoria: Inne
ISBN:
Liczba stron: 368
Dodał/a opinię:
Magdalena Maciejewska