Okładka książki - Raz, dwa, psy cztery patronujemy

Raz, dwa, psy cztery


Ocena: 6 (2 głosów)
opis

Tak się złożyło, że w krótkim odstępie czasu przeczytałam dwie książki skierowane do młodego czytelnika, w których ważną dla akcji rolę odgrywało schronisko dla zwierząt. Dwie opowieści, dwie różne historie i odmienne spojrzenie na placówkę dla zwierząt bezdomnych. Po poważniejszej (w mojej opinii) powieści „Bury i Bary. Wilk z lasu i pies ze schroniska” otrzymałam książkę pt. „Raz, dwa psy cztery” Agnieszki Elbanowskiej (obie od Wydawnictwa Bis) – obszerniejszą objętościowo (140 stron), ale zdecydowanie zabawniejszą historię, której humoru dodają główni bohaterowie, w tym szczególnie jeden, zatwardziały optymista i kawalarz jamnik Jupi.

Tytułowe cztery psy poznajemy w okolicznościach nie najlepszych dla ich codziennego bytu. Wszyscy są aktualnie podopiecznymi schroniska dla zwierząt – placówki podupadającej, niedofinansowanej, która wymagałaby gruntownych remontów i zmian organizacyjnych. Schronisko prowadzi dojeżdżający do niego codziennie pan Dyrektor, który lawiruje między nałożonymi na niego przepisami, a pozaprawiem – byle tylko spiąć finansowo kolejny miesiąc i nie dopuścić do potwornych zaniedbań. Ale realia są okrutne. Idzie zima, schronisko jest niedogrzane (brak środków na uruchomienie ogrzewania), karma byle jaka i ledwo starczająca, opieka weterynaryjna na minimalnym poziomie, a chętnych do adopcji tyle co kot napłakał. Stan liczebny zwierząt rośnie (straż miejska wciąż dowozi z licznych interwencji kolejne znalezione lub odebrane psy), a Dyrektor staje na głowie by sprostać obowiązkom, tym bardziej, że nieubłaganie nadciąga kolejna kontrola z urzędu miasta jego skromnej placówki. Od tego i ewentualnie przyznanego dofinansowania zależy jego zawodowy byt i los zwierząt. 

Z braku środków na pracowników od godzin popołudniowo-wieczornych do rana psy są bez nadzoru. Pozamykane w zimnych klatkach próbują przetrwać ten wielogodzinny czas albo szaleńczym szczekaniem i ruchem (w końcu on rozgrzwa) albo notorycznym snem i odwróceniem się plecami do całego świata.

Pośród wielu podopiecznych – w klatkach sąsiadujących ze sobą, a tym samym umożliwiających rozmowy – przebywają nasi bohaterowie, każdy niosący bagaż swojej indywidualnej historii przybycia do schroniska i niechętnie o niej opowiadający. 

Kogo poznamy bliżej? 

Jamnik Jupi – wieczny pocieszyciel, optymista, bomba energii kochająca ludzi – z chorobą kręgosłupa, którą może uleczyć tylko kosztowna operacja oraz z zanikami pamięci, które schowały traumatyczne zdarzenia z przeszłości; nieuleczalnie zakochany w Szarlocie z sąsiedniej klatki

Szarlota – rasowa psia diva, modelka wystawowa i elegantka o ciężkim charakterze, zawsze pierwsza w kolejce do adopcji, bo przecież rasowca ludzie wybierają najszybciej nie bacząc na inne jego cechy, wielokrotna recydywistka powrotów do schroniska, marząca po prostu o wolności

Buldog angielski Dżordż – dobrze zbudowany, starszy wiekiem, o zerowej kondycji, wielkiej silnej i twardej głowie gotowej wyważać kraty, miłośnik snu i odpoczynku, tęskniący za swoim Profesorem z którym dzielił kiedyś życie, pragnący odkryć jak naprawdę wyglądał premier Winston Churchill bo bywa do niego porównywany – przez co wierzący w swą inteligencję i niezwykłe strategiczne podejście do rzeczywistości

Kundzia – psi mieszaniec przez co ma silne geny, odporność  i niezłomność z działaniu; jej celem jest wydostanie się z placówki i odszukanie swojej pani Heni, która trafiła do placówki leczniczej, a rodzina nie chciała przejąć opieki nad pozostawionym w domu psem

Wszystkie cztery psy połączy szybko jedna IDEA: wielka ucieczka i spełnianie swoich marzeń! Chcą to dokonać grupowo, bo co kilka głów to nie jedna. Ale życie zaczyna rzucać im kłody pod łapy. Pierwszą jest szybka adopcja Szarloty i zniknięcie jej z orbity życia zakochanego jamnika. Jupi tym bardziej jest teraz zmotywowany do działań i chętny do porzucenia swej klatki. Swą energią zaraża pozostałych towarzyszy niedoli. Ale uciec z terenu schroniska wcale nie jest tak łatwo…

„Raz, dwa psy cztery” to awanturnicza, pełna akcji i niespodziewanych zwrotów powieść drogi. To wielka ucieczka w psim wykonaniu, zakłaczona sierścią, rozszczekana, rozmerdana ogonami. Szkoda zdradzać cokolwiek z fabuły, bowiem spod pióra Autorki wyszła wielka przygoda do śmiechu i wzruszeń. Dzięki niesamowicie pogodnemu charakterowi Jupiego wiele sytuacji ma posmak lekkości i humoru sytuacyjnego mimo dramatycznych starć ucieczkowiczów z tym co przyniesie im los poza murami schroniska. Bo uciekinierom nie jest lekko. Ciągle pakują się tarapaty, doskwiera im głód, zimno, zagubienie w terenie. Ale od czego mają Jupiego! Ten pies nie pozwoli nikomu się załamać i stracić humor.

Agnieszka Elbanowska nie stroni w swej książce od poważnych tematów. Ale są one podane Czytelnikowi tak przystępnie i tak sprytnie wplecione w akcję, że ciężar pewnych zjawisk nie odczuwa się bardzo dotkliwie. A mamy tu przemycone w psią przygodę opisy sytuacji zwierząt w kiepsko dotowanych schroniskach, problem nieprzemyślanych adopcji i szybkich zwrotów adopcyjnych – często z błahych powodów, zjawisko ludzkiej bezdomności i odrzucenia społecznego, znieczulica rodzin wobec zwierząt towarzyszących członkom swojej rodziny i masowe ich oddawanie lub porzucanie.

Jak pokazuje historia naszych odważnych uciekinierów często więcej empatii i serca okaże ci ktoś kto nie ma wiele lub nie ma prawie nic. Marzenia bohaterów są sterem ich działania, potrafią wtedy dokonywać rzeczy wielkich i heroicznych  – nawet prowadzić samochód! Nie wierzycie? Koniecznie przeczytajcie. Kiedy jedno z nich zaczyna wątpić w słuszność ich działań czy sens marzeń zawsze zostanie postawiony do pionu i zmotywowany.

Nie zdradzę czy 100% psich marzeń zostało spełnionych, czy wielka wyprawa osiągnęła cel i gdzie dotarła zgrana ekipa, a może po drodze każde podążyło osobno za swoim marzeniem?

Na sam koniec muszę podkreślić mój ogromny zachwyt okładką, ilustracjami oraz zakładką do książki, a wszystko pięknie opracowane graficznie i ilustracyjnie spod ołówka pani Niki Jaworowskiej-Duchlińskiej. Jestem oczarowana psimi bohaterami – jak każdy rysunek oddaje ich charakter i witalność albo dostojność. Od razu poszukałam w internecie więcej prac tej artystki. Tworzy wspaniałe obrazy.

Książka ma objętość 140 stron więc dla bardzo początkujących czytających dzieci będzie zbyt dużo tekstu, ale do wysłuchania jest idealna w każdym wieku, a i dorosły czytelnik znajdzie w tej lekturze dla siebie ogromną przyjemność czytania i bez pamięci zanurzy się w przygodzie, która rozwiewa wiatr we włosach. Bo pęd ku wytyczonym sobie celom to jej cecha, a my możemy się jedynie temu z boku przyglądać i poczuć również wielką ochotę na to by bez obaw sięgać do celów i nie iść przez życie w pojedynkę. Wielka wyprawa na kilkanaście łap pozostawi nas z uśmiechem na twarzy. Reasumując: polecam!

 

Informacje dodatkowe o Raz, dwa, psy cztery:

Wydawnictwo: Bis
Data wydania: 2025-10-30
Kategoria: Dla dzieci
Kategoria wiekowa: 9-12 lat
ISBN: 9788375518382
Liczba stron: 140
Ilustracje:Nika Jaworowska-Duchlińska
Dodał/a opinię: Latarnica

Tagi: dla dzieci

więcej

POLECANA RECENZJA

Zobacz opinie o książce Raz, dwa, psy cztery

Kup książkę Raz, dwa, psy cztery

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
Cytaty z książki

Na naszej stronie nie ma jeszcze cytatów z tej książki.


Dodaj cytat
REKLAMA

Zobacz także

Inne książki autora
Rodzice. Instrukcja obsługi dla dzieci
Agnieszka Elbanowska0
Okładka ksiązki - Rodzice. Instrukcja obsługi dla dzieci

Idealna książka dla dzieci, które chcą lepiej zrozumieć... dorosłych! Pełen humoru tekst Agnieszki Elbanowskiej - reżyserki, scenarzystki i autorki książek...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Reklamy