„Virion. Dom” Andrzeja Ziemiańskiego to książka, która z jednej strony próbuje być wielkim finałem wieloletniej przygody z jednym z najbardziej charakterystycznych bohaterów polskiej fantastyki, a z drugiej… pozostaje zaskakująco wierna temu, czym ta seria była od samego początku. I właśnie w tym tkwi jej największa siła, ale też pewna słabość.
Historia skupia się na ostatnim etapie życia Viriona jako szermierza natchnionego, lecz także człowieka zmęczonego, doświadczonego, wciąż jednak niebezpiecznego. Wraz z rodziną i uczniem wyrusza on w stronę Syrinx, gdzie splatają się losy wielu postaci i gdzie rozstrzygną się wydarzenia kluczowe dla całego świata. Równolegle obserwujemy działania wojenne: maszerujące armie, pojawia się nowa broń zmieniająca sposób prowadzenia walki, a świat powoli odchodzi od wizji pojedynków na miecze w stronę brutalnej, bezosobowej przemocy. W tle przewijają się też wątki magiczne i tajemnicze.
Fabuła jest wielowątkowa, wraz z losami Viriona przeplają się losy sióstr Nerideena, które dowodzą oddziałem wojskowym i uczestniczą w bardziej „militarnej” części opowieści. Co ciekawe, momentami to właśnie ich historia wydawała mi się bardziej dynamiczna i angażująca niż główny wątek.
Virion to postać, która przez lata przeszła ogromną przemianę, co w tym tomie widać wyraźnie. Nie jest już tylko bezczelnym, genialnym szermierzem z ciętym językiem. To ktoś, kto niesie ze sobą ciężar doświadczeń, wspomnień i decyzji. Nadal potrafi być brutalny, ironiczny i bezlitosny, ale jednocześnie widać w nim więcej refleksji i pewnego rodzaju pogodzenia się z losem. Dodatkowo w tym tomie jego relacje z rodziną i uczniem dodają mu ludzkiego wymiaru.
Na drugim planie wyróżniają się postacie kobiece, zwłaszcza Klitoo i Mezeena. Ich wojenne perypetie są nie tylko dynamiczne, ale też pokazują inne oblicze świata: bardziej realistyczne, brutalne i pozbawione romantyzmu. To właśnie w tych fragmentach najmocniej czuć, że epoka „szermierzy natchnionych” dobiega końca.
Autor pozostaje wierny swojemu stylowi: szybka akcja, dużo dialogów, spora dawka humoru i dynamiczne sceny walki. Książkę czyta się bardzo płynnie, to świetnie napisana literatura fantastyczno-przygodowa, która nie pozwala się nudzić. Jednocześnie widać tu charakterystyczne dla Ziemiańskiego kontrasty: z jednej strony lekkość i ironia, z drugiej momenty refleksji nad przemijaniem, zmianą świata i rolą jednostki w historii. Nie wszystko jednak działa idealnie. Niektóre wątki wydają się niedomknięte lub potraktowane zbyt skrótowo, a finał nie zrobił na mnie szczególnie wielkiego wrażenia.
Ciekawym elementem książki jest też jej wymowa. To opowieść o końcu pewnej epoki - świata, w którym liczyła się indywidualna siła, honor i mistrzostwo w walce. Nowa rzeczywistość przynosi broń palną, masowość i odczłowieczenie konfliktu. W tej historii Virion, jako symbol starego świata, staje się kimś w rodzaju reliktu - legendą, która powoli odchodzi w cień. I choć nadal potrafi zabijać skuteczniej niż inni, to coraz wyraźniej widać, że jego czas mija. To także historia o przemijaniu, o oddawaniu miejsca młodszym i o tym, że nawet największe legendy muszą kiedyś ustąpić.
„Virion. Dom” to książka bardzo dobra - wciągająca, dynamiczna i pełna charakterystycznego klimatu serii. Dla fanów będzie satysfakcjonującym domknięciem wielu wątków i emocjonalnym pożegnaniem z bohaterami. Jednocześnie trudno mi było oprzeć się wrażeniu, że to zakończenie nie jest tak definitywne, jak mogłoby być. Zamiast wielkiego finału dostajemy raczej zamknięcie pewnego etapu, ale nie całej historii. I być może właśnie dlatego tytułowy „Dom” można rozumieć symbolicznie, nie jako koniec drogi, ale jako miejsce, do którego się wraca. Nawet jeśli tylko w pamięci czytelnika.
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Data wydania: 2026-01-14
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN:
Liczba stron: 528
Dodał/a opinię:
Ashka
Powrót do czasów Achai, nie mógł być bardziej emocjonujący… Virion- szermierz natchniony który wraz dwudziestoma innymi...
Osiem lat przyszło czekać fanom świata księżniczki Achai na kontynuację ich ulubionego cyklu. Kontynuacja jest o tyleż sensacyjna, co... zaskakująca -...