Okładka książki niczym się nie różni od poprzednich tomów serii. Jest to mniejszy format – kieszonkowy. Białe tło i kolorowe dodatki, i wycinki z gazet w postaci literek. Strony są kremowe, czcionka zbita i nieco mniejsza, odstępy między wersami i marginesy zostały zachowane.
Pierwsze spotkanie z autorką w roku 2026. Podejrzane, bo ostatnia przeczytana książka w 2025 roku to była również Chmielewskiej. Dzielnie walczę ze stosem i zmniejszam go jak tylko potrafię. Cieszę się, bo seria bardzo długo leży i czeka na swoją kolej. A im dalej w las, tym bardziej nie mogłam się przekonać, by zacząć poznawać te historie. Powtórzę się, ale muszę, bo z książkami pisarkami mam tak, że albo mi się podobają, albo kompletnie są dla mnie nudne i bez polotu. Albo niesamowicie irytujące.
Tym razem historia była ciekawa, ale jakoś tak nie wciągnęłam się zbytnio. Mamy dawne czasy, bo dziewiętnasty wiek, klejnot, o którym każdy marzy i śni. Akcja ma miejsce na przestrzeni wielu lat, kiedy to tytułowy diament po prostu lawiruje między rękami. Jest bardzo cenny, każdy chce go mieć... Tempo jest umiarkowane, ani nie szybkie, ale i nie za wolne.
Brakowało mi w tej pozycji tego zainteresowania historią. Po prostu przeczytałam, nie zrobiła na mnie wrażenia i pewnie szybko o niej zapomnę. Mimo czasami śmiesznych przygód bohaterów, jakoś mnie do siebie nie przekonuje.
Oceniam ją jako przeciętną, bo zła nie była, fabuła była przemyślana, zbrodnia była, ale nie było to na tyle ciekawe, bym nie mogła oderwać się od lektury. Uważam, że pisarka ma lepsze powieści na swoim koncie.
Wydawnictwo: OLESIEJUK
Data wydania: 2015-04-07
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 220
Język oryginału: polski
Tłumaczenie: brak
Dodał/a opinię:
Angelika Ślusarczyk
Zbieg okoliczności sprawia, że Joanna wplątuje się w sprawę morderstwa reżysera, o którym wielokrotnie wypowiadała się krytycznie. Zostaje oczyszczona...
Niech nikt nie spodziewa się rzetelnych, porządnych przepisów ani też informacji, jak się na przykład piecze chleb. Nikt mnie nigdy nie nauczył...