Marika Krajniewska „Za zakrętem”
Petersburg. Dwie kobiety, które łączy szczególna więź. Obie doświadczyły dramatu. Anna pochowała córkę, a Irina syna. Codzienne przebywanie na cmentarzu je zbliża, choć nie można tego nazwać przyjaźnią. Wspomnienia nie dają o sobie zapomnieć, i to utwierdza fakt, jak bolesna jest rzeczywistość.
„Siedziały na ławce w samym środku parku jeszcze kilka godzin. Gwar otulał je, pogrążone w smutku. Zdawało się, że nie zauważają nikogo dookoła. Były tu tylko one. Irina i jej Romek. Anna i jej Julia. Julia i oczywiście jej ojciec”.
To naprawdę nostalgiczna powieść o stracie bliskiej osoby. Ból i pustka w sercu jest niewyobrażalna. Irina i Anna próbują przezwyciężyć te ciężkie chwile. Czy im się to uda?
Powiem, że warto przeczytać. Pełna refleksji i zadumy. Spodobał mi się styl i opisy szarych uliczek rosyjskiego miasteczka. Ta lektura ma coś z uroku, choć całkiem do wesołych nie należy. Nie sposób się nie wzruszyć. 😢
„Tymczasem Los wyszedł zza zakrętu i wsparty o ramię Nadziei powędrował dalej”.
Wydawnictwo: Papierowy Motyl
Data wydania: 2010-11-30
Kategoria: Literatura piękna
ISBN:
Liczba stron: 150
Język oryginału: polski
Dodał/a opinię:
Karolina Wawrowska
Powieść czarująca jak jesienny spacer Toruń. Miasto z duszą, pachnące piernikami, idealne dla zakochanych. To tu Jagoda i Adam próbują zbudować swoją...
"Papierowy motyl" to poruszająca historia młodej matki, zmagającej się ze śmiertelną chorobą ukochanej córki. Bohaterka staje w obliczu trudnych...