Bad Angel - Anna I Franko
Dziękuję autorce za możliwość przeczytania tej książki.
Jest to kontynuacja "Soulmate". Muszę przyznać, że ten tom jest lżejszy od poprzedniego. I to jest na plus. Zalecam przeczytać te historie pokolei, aby się później nie musieć domyślać, co i jak. I tak na przykład wątki, tj. z mężem, z prawnikiem, Adamem i inne. (Nie chcę Wam robić za dużo spamu)
Przygotujcie się na wiele emocji, oraz niespodzianek.
Jest to wręcz emocjonalny rollercoaster. Sprawi on, że jeszcze wkurzysz się na pewne fragmenty tej książki.
Roxanne. Po raz kolejny udowadnia, że im bardziej chcę coś zrobić sama, to jak zwykle, wychodzi to źle. Jest zbyt emocjonalna i wybuchowa. Za to jak kocha, to jest zagubiona.
Musiała się nauczyć, że zaufanie jest fundamentem. Jak również tego, że ucieczka (tak zrobiła) pomaga, ale tylko na chwilę.
Autorka w tej części również skupia się na depresji. Niestety, wciąż jest ona uważana za fanaberie. Tylko ci, którzy mają z nią styczność, to rozumieją jej mechanizmy.
Mamy też walkę nad odzyskaniem kontroli nad własnym życiem. A także rada, aby nie bać się przyjąć okazywaną pomoc. Ona też czasami jest bezinteresowna.
Historia pokazuje, jak ciężko jest zaufać drugiej osobie, a szczególnie mężczyźnie, jeśli przeżyło się tyle zawodów.
Czas teraz na męską postać w tej książki. I choć mamy w tym tomie tylko perspektywę Roxanne, to także i o nim się trochę dowiadujemy. Byłam smutna i zła jednocześnie. To, co się późnej z nim wydarzyło... Ale... Taka była cena jego życia.... Vania, to był dopiero facet. Wiedział czego chcę i w kilku kwestiach był przeciwieństwem głównej bohaterki.
Jak ja się ucieszyłam w tych ostatnich stronach. W końcu się u niej ustabilizowało. Jak to mówią: "Jeśli chcesz zobaczyć tęczę, musisz pogodzić się z deszczem"
Czy polecam?
Tak. To brutalna historia o tym, że mimo wszelkiego zła, jest jeszcze cień nadziei, na lepsze jutro.
Moja ocena 10/10
Cytaty z książki:
"Nie wiedziałam, co mnie bardziej przeraża - scena, na którą patrzyłam, czy fakt, że nie potrafiłam odejść."
"- Nie myślisz chyba, że dałbym ci tym cackiem jeździć? - prychnął - Najpierw musisz nauczyć się bycia wzorowym pasażerem.
- A co, prowadzisz kurs posłuszeństwa? Rzuciłam, zdejmując kask z przesadnym wdziękiem. - Czy wystarczy, że będę grzecznie siedzieć z tyłu i nie piszczeć, kiedy dasz się ponieść testosteronowi? -zapytałam już bardziej kokieteryjnie, układając usta w uśmiech, który można było odczytywać na kilka sposobów.
- Piszczeć możesz. - Uśmiechnął się powoli. - Byle nie ze strachu. Tylko z zachwytu.
- Skromnością to ty zdecydowanie nie grzeszysz parsknełam.
- Przyganiał kocioł garnkowi. Ty też nie jesteś z tych szarych, cichych myszek."
" - Nie waż się wsiadać, dopóki ci nie dam znaku - poinstruował mnie. - Pamiętaj zasadę numer jeden: zawsze wsiadasz z lewej. Inaczej oboje się wyłożymy jak kłody.
- A zasada numer dwa? - zapytałam podchwytliwie.
- Zasada numer dwa: pasażer zsiada pierwszy. - Odblokował hamulec.
- A trzecia?
- Nie drażnij kierowcy, jeśli chcesz dojechać żywa. - Pogroził mi palcem."
"Coś się łamało w moim wnętrzu, niemal niezauważalnie pękało i zaczynało puszczać. Wtedy to sobie uświadomiłam... Po raz pierwszy w życiu ktoś się mną naprawdę zaopiekował. Nie dlatego, że musiał. Nie dlatego, że czegoś chciał w zamian. Zrobił to z czystej przyjaźni, w prostym ludzkim odruchu, który od dawna był dla mnie czymś obcym. Bezinteresownie. Bez kalkulacji. Bez warunków. Bez oczekiwań."
"- Po co? - zapytałam cicho. - Po co mam jechać?
- Bo siedzisz tu już za długo w odosobnieniu - odparł spokojnie. I choć to ci służy, to wiem, że czasem trzeba ruszyć się dalej. Zobaczyć coś innego. Przypomnieć sobie, że świat poza tym ogrodem wciąż istnieje."
"Czasem ucieczka to jedyny sposób, żeby przeżyć."
"Nie chciałam być tą, która się podda. Tą, o której będą szeptać, że miała wszystko i spie****ła. Równocześnie brakowało mi siły, żeby kolejny raz odradzać się niczym Feniks z popiołów. Marzyłam tylko o spokoju ducha."
"Zawsze dobrze jest mieć nadzieję, ale czasami trzeba odpuścić."
"- Trzymaj. To dla ciebie.
- Co to?
Nie odpowiedział, tylko puścił oko.
- Bądź szczęśliwa. Na to zasługujesz. A nasze drogi pewnie jeszcze się kiedyś skrzyżują.
- Vania... - wyszeptałam. Łzy stanęły mi w oczach.
- Dbaj o siebie. Dostałaś drugą szansę.
Zabrakło mi słów, w dodatku poczułam się nieswojo. Nie prosiłam go o wsparcie finansowe, nie potrzebowałam współczucia."
" Na razie chłopak się stara, ale wiecie, jak to jest. Żadnemu facetowi nie można ufać, każdy jest taki sam. Oni wszyscy na początku obiecują złote góry. Pamiętajcie dziewczyny, ostatecznie i tak myślą tylko o sobie, takie są fakty. Mężczyźni kochają wyłącznie siebie. Zaufasz takiemu, oddasz serce, a potem i tak wszystko skończy się w sądzie."