Lunch w Paryżu

Wydawnictwo: Bukowy Las
Data wydania: 2011-03-10
Kategoria: Obyczajowe
ISBN: 978-83-62478-09-5
Liczba stron: 384

Ocena: 4.33 (3 głosów)

Recenzja: Lunch w Paryżu

Recenzuje: Justyna Gul

Paryski romans


Gdzie ty pójdziesz, tam ja pójdę. Gdzie ty zamieszkasz, tam ja zamieszkam. Twój naród będzie moim narodem”. W obecnych czasach, kiedy świat jest jedną globalną wioską a małżeństwa par odmiennych kulturowo nie są niczym niezwykłym, ten cytat z Księgi Rut jest nie tylko piękną deklaracją miłości, ale odzwierciedla również zmianę sposobu myślenia. Tyle tylko, że to, co wydaje się bajkową przygodą, miłością jak ze snu, największą romantyczną niespodzianką od losu, nie zawsze bywa łatwe.
Przekonała się o tym Elizabeth, bohaterka pasjonującej i… smakowitej książki „Lunch w Paryżu” Elizabeth Bard.  Amerykanka, która od lat mieszka poza granicami swojego kraju, wolny duch, choć ze szczegółowymi planami na przyszłość (jej celem jest zostanie kustoszem muzeum), zazwyczaj lubi mieć wszystko pod kontrolą. W Paryżu jednak pękają jej mury, otoczona pięknem zatapia się w nim i chłonie doznania każdą komórką ciała. Ojciec ofiarował jej porządek i uwielbienie dla sztuki, którymi sam ze swoją psychozą maniakalno-depresyjną nie mógł cieszyć się w pełni. Elizabeth czuje się jednak w tej stolicy kultury i sztuki jak ryba w wodzie, a godziny pełne estetycznych doznań i ekstatycznych uniesień zapewnia jej nie tylko wszechobecne we Francji bogactwo pamiątek przeszłości, ale też dwie miłości, które jej się w Paryżu przydarzyły - do Gwendala i do francuskiej kuchni.
Gwendal, swoje imię zawdzięczający bretońskim korzeniom, wychował się w Saint-Malo, prowincjonalnym miasteczku, z którego uciekł przy pierwszej nadarzającej się okazji. Ukończył właśnie doktorat z informatyki, a jego prawdziwą pasją jest film. Ona zaczęła studia z historii sztuki, dostała pierwszą pracę w firmie internetowej i nie przypuszczała nawet, że spotkanie na nudnej konferencji naukowej będzie miało takie konsekwencje. To, co zaczęło się w Londynie, przerodziło się w gorący romans w Paryżu, a „le cing à sept” jeszcze nigdy nie była przepojona takim pożądaniem. Ich związek na odległość był niczym szklana bańka, zupełnie oddzielona od zwyczajnego życia. Nie było w nim miejsca na rozmowy czy trudne pytania, liczył się tylko seks i wyśmienite jedzenie. Gwendal wprowadza Elizabeth (i nas) w świat klasycznych potraw kuchni francuskiej, a smakując steki z żeberkami, okonia z nasionami kopru włoskiego, purée z kasztanów, czy suszone śliwki moczone w winie, zakochujemy się podobnie jak bohaterka książki w tym cudownym kraju, w którym z życia czerpie się pełnymi garściami, a pogoń za pieniędzmi i dobrobytem zastępuje się celebrowaniem każdej chwili. I tak jak początkowe zauroczenie przystojnym Bretończykiem zamienia się w poważne uczucie, tak my coraz mocniej przywiązujemy się do lektury książki, smakując każdy jej kęs. Elizabeth Bard ma bowiem niezwykły talent do opisu smakowitych potraw, ale i otaczającego ją świata. Wszystkie czytelniczki docenią modową relację z paryskich ulic (i z "Tygodnia Mody"), Elizabeth zdradzi też sekrety nienagannych sylwetek Francuzek (ciesz się jedzeniem i pij dużo płynów), wyjaśni skomplikowane przepisy związane z rozwiązywaniem stosunku pracy, kupnem mieszkania czy rozprawami sądowymi. Zabierze nas na targ, gdzie w słońcu błyszczą łubianki słodkich poziomek, fraises des bois, soczyste brzoskwinie, figi czy melony, do piekarni, w której oczy cieszą setki ciastek o wymyślnych kształtach oraz do restauracji, gdzie zaserwują nam na deser miseczkę crème chantilly. Związek z Francuzem, będący połączeniem nie tylko dwóch narodów, ale i dwóch kultur, odmiennych mentalności i skrajnie różnego podejścia do życia, to oczywiście nie same uniesienia i radości, ale też trudności i proza życia, jak choćby dojmująca pustka towarzysząca Elizabeth oraz poczucie, że marzenia, cele, przestają być w zasięgu jej ręki. Niezliczone kompromisy, na które trzeba wyrazić zgodę w typowym związku, tu zyskują innego wymiaru i sięgają o wiele głębiej. Czy Elizabeth wytrwa we Francji? Czy pozna jej kolory i smaki na tyle, by dla nich zrezygnować z amerykańskiego modelu życia i konsumowania? Czy zamieni „Fake it till you make it!” (udawaj tak długo, aż osiągniesz sukces) na pełne negacji francuskie podejście do nowości, zmiany i działania?

Przekonaj się o tym podczas lektury opartej na osobistych doświadczeniach autorki książki „Lunch w Paryżu”, nad którą unosi się delikatny aromat polędwicy z jabłkami, tarty z kozim serem czy łososia w cieście z koprem włoskim. Przepisy na te (i na wiele innych potraw) wplecione w treść powieści nadają jej dodatkowego smaczku i wcale nie musimy zrywać się z fotela, by otoczył nas klimat Francji. Elizabeth Bard odkrywa nam swój Paryż – pełen zapachów, kulinarnych ciekawostek, kolorów i uczuć, z obiecującym szeptem „je t`aime” w tle.

Tagi: Lunch w Paryżu, Lunch w Paryżu recenzja, Lunch w Paryżu książka, Elizabeth bard Lunch w Paryżu, Elizabeth bard recenzja, Elizabeth bard książka, Elizabeth bard

Kup książkę Lunch w Paryżu

Zobacz także

Zobacz opinie o książce Lunch w Paryżu
Inne książki autora
Piknik w Prowansji
Elizabeth bard0
Okładka ksiązki - Piknik w Prowansji

Autorka bestselleru "Lunch w Paryżu" zabiera nas w kolejną podróż, tym razem do serca Prowansji Przed dziesięcioma laty pochodząca z Nowego Jorku Elizabeth...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Recenzje miesiąca
Czego uszy nie widzą
Tyszka Agnieszka
Czego uszy nie widzą
Śmierć na śniegu
Konrad Staszewski
Śmierć na śniegu
Uciec jak najbliżej
Barbara Ciwoniuk
Uciec jak najbliżej
Pokaż wszystkie recenzje