Świetny, klimatyczny debiut kryminalny, który powinien zwrócić uwagę miłośników gatunku. Żaneta Górecka w Nieudanym doręczeniu opowiada historię pełną akcji, zawirowań i wyrazistych postaci. Do pochłonięcia w dwa wieczory!

W niewielkim Malanowie ma miejsce zbrodnia, która szokuje. W domu Henryka Zielińskiego zostaje znalezione zmasakrowane ciało, a brat Henryka, Aleksander, znika bez śladu. Być może to sprawa rodzinna, ale z czasem okazuje się, że to dopiero początek komplikacji. W bagażniku samochodu zaparkowanego niedaleko miejsca zbrodni policjanci dokonują kolejnego makabrycznego odkrycia. Pojawiają się pytania o tożsamość ofiary. Wątpliwości zgłasza patolog Katarzyna Osiczko, która zaczyna podważać to, co wszyscy uznali za oczywiste. Czy ciało rzeczywiście należy do człowieka, którego wszyscy wskazują jako ofiarę?
Śledztwo prowadzą komisarze Maja Lewandowska i Antoni Szymański. Oboje wnoszą do tej sprawy własne doświadczenia i własne bagaże. Szymański jest policjantem naznaczonym traumą, człowiekiem, który wciąż próbuje poukładać życie po stracie. Maja także próbuje poskładać swoją codzienność z rozsypanych fragmentów. Mamy więc do czynienia z ludźmi, którzy muszą stawiać czoła wielu wyzwaniom na raz.
W tej powieści roi się od tajemnic. Znikające ciała. Świadkowie, którzy milkną albo nagle giną. poufne informacje trafiające do mediów. A do tego coraz silniejsze wrażenie, że ktoś przygląda się pracy policji z bardzo bliska. W małej społeczności każdy kogoś zna, każdy coś pamięta i każdy woli coś przemilczeć.
Malanów był jedną z tych małych miejscowości, gdzie wszyscy się znali. Sąsiedzi pamiętali o swoich imionach, dzieci bawiły się razem na podwórkach, a w niedzielę kościół wypełniał się po brzegi. Miejscowi byli zżyci z parafią – ksiądz odgrywał tu rolę nie tylko duchownego, ale i kogoś na kształt przewodnika, doradcy, czasem nawet pośrednika w sąsiedzkich sporach. W przypadku choroby, a już zwłaszcza przed śmiercią, jego obecność była czymś naturalnym. Modlitwa, wsparcie, ostatnie namaszczenie – to tradycja, z którą nikt nie dyskutował.
Ale morderstwo? To się tu jeszcze nigdy nie zdarzyło.
Najciekawsze w tej powieści jest jednak to, jak mocno wraca temat przeszłości. Stare konflikty, rodzinne historie, uzależnienia i dawne decyzje powoli zaczynają wychodzić na światło dzienne, a zbrodnia okazuje się tylko początkiem drogi do prawdy, która przez lata była skutecznie ukrywana.
Finał jest niezwykle zaskakujący. W pewnym momencie elementy układanki zaczynają wskakiwać na swoje miejsca, napięcie sięga zenitu. A rozwiązanie może zbić z tropu! Myślę, że to daje najwięcej frajdy. I właśnie to w kryminałach kocham najbardziej.
Nieudane doręczenie opowiada o tajemnicach małej społeczności, o winie i konsekwencjach. To opowieść o tym, że każdy ma swój bagaż, a przeszłość zawsze będzie wracać. Autorka pisze ambitnie, całość dobrze przemyślała. I pozostawia nadzieję, że do tych bohaterów jeszcze powrócimy. A są tego warci!
Świetna rozrywka, klimat duszny i niepokojący. Łatwo zaangażować się w śledztwo i przywiązać się do duetu policjantów. Polecam, nie zawiedziecie się!