W spokojnej dzielnicy dochodzi do brutalnego morderstwa - w domu Henryka Zielińskiego Łucja Adamczewska i Mateusz Jasiński odnajdują zmasakrowane ciało, a brat właściciela nieruchomości, Aleksander, znika bez śladu. Początkowo sprawa wygląda na rodzinne porachunki - do czasu, aż w bagażniku samochodu zaparkowanego w okolicy miejsca zbrodni policjanci trafiają na przerażające znalezisko. Rozpoczyna się śledztwo, a każdy kolejny trop prowadzi do odkrycia nowych tajemnic, które na zawsze miały zostać zapomniane.
Komisarze Maja Lewandowska oraz Antoni Szymański starają się połączyć elementy tej makabrycznej układanki. Towarzyszy im patolog Katarzyna Osiczko, która szybko odkrywa, że ofiarą może nie być Henryk, lecz ktoś zupełnie inny. Sprawę komplikuje fakt, iż zaginiony Aleksander Zieliński od lat zmagał się z uzależnieniem od hazardu, więc przypuszczalnie wrócił tylko po to, by sięgnąć po należną mu część spadku.
Tymczasem ktoś zaczyna usuwać ślady. Ciała znikają z kostnicy, świadkowie milkną lub giną, a do mediów trafiają poufne informacje dotyczące prowadzonego śledztwa. Coraz więcej wskazuje na to, że morderca zna policjantów, a być może nawet działa tuż obok nich. Czy śledczym uda się natrafić na jakikolwiek ślad, który mógłby ich naprowadzić na sprawcę tej makabrycznej zbrodni? Jakie jeszcze sekrety skrywa niewielka miejscowość?
Kiedy duchy przeszłości zaczynają dopominać się o sprawiedliwość, nikt nie jest bezpieczny...
***
Żaneta Górecka
Obecnie studentka V roku prawa, w trakcie obrony pracy magisterskiej. Związana zawodowo z branżą prawniczą - na co dzień pracuje w kancelarii jako księgowa. Miłośniczka sportu, górskich wędrówek, klocków Lego oraz literatury kryminalnej. Szczęśliwa kocia mama trójki urwisów. W wolnym czasie pisze i realizuje wszystkie swoje pasje. ,,Nieudane doręczenie" to jej debiutancka powieść - mroczna historia o tajemnicach, które nie pozwalają o sobie zapomnieć.
Wydawnictwo: Zwierciadło
Data wydania: 2026-02-25
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 300
„Nieudane doręczenie” to thriller kryminalny, który od pierwszych stron wciąga w mroczną, niepokojącą historię i nie pozwala się od niej oderwać. To jedna z tych książek, gdzie napięcie narasta stopniowo, ale konsekwentnie – a atmosfera robi się coraz cięższa z każdym kolejnym rozdziałem.
Fabuła zaczyna się od brutalnego morderstwa w pozornie spokojnej dzielnicy. Już sam początek jest mocny – zmasakrowane ciało, zaginięcie Aleksandra i kolejne przerażające odkrycia sprawiają, że od razu czuć, że to nie będzie prosta sprawa. Śledztwo prowadzone przez komisarzy Maję Lewandowską i Antoniego Szymańskiego szybko zamienia się w skomplikowaną układankę pełną tajemnic, niedopowiedzeń i tropów prowadzących donikąd… albo jeszcze głębiej w mrok.
Ogromnym plusem tej książki są bohaterowie. Maja Lewandowska wzbudziła moją sympatię – jest konkretna, zaangażowana i nie boi się iść pod prąd. Podobało mi się jej podejście do sprawy i determinacja w dążeniu do prawdy. Z kolei Antoni Szymański momentami mnie irytował – jego zachowanie bywało zbyt zachowawcze, a czasem wręcz frustrujące, zwłaszcza gdy sytuacja wymagała szybkich i odważnych decyzji. Ciekawą postacią jest też patolog Katarzyna Osiczko – spokojna, rzeczowa, ale mająca ogromny wpływ na rozwój śledztwa.
Styl Żaneta Górecka jest bardzo przystępny, ale jednocześnie sugestywny. Autorka nie przeciąża opisów, za to świetnie buduje klimat – momentami wręcz duszny i niepokojący. Sceny są dynamiczne, dialogi naturalne, a kolejne rozdziały kończą się w taki sposób, że naprawdę trudno odłożyć książkę.
Emocje w tej powieści są intensywne – strach, napięcie, niepewność i ciągłe poczucie, że coś jest nie tak. Do tego dochodzi frustracja, gdy kolejne tropy okazują się ślepymi uliczkami, oraz zaskoczenie, kiedy fabuła skręca w nieoczekiwanym kierunku. Jako czytelnik cały czas czułam się „w środku” śledztwa – próbując łączyć fakty i domyślać się, kto stoi za tym wszystkim.
Podczas czytania towarzyszyło mi przede wszystkim napięcie i ciekawość, ale też lekki niepokój – szczególnie w momentach, gdy okazywało się, że ktoś manipuluje dowodami, a zagrożenie może być bliżej, niż się wydaje. To książka, która buduje atmosferę zagrożenia nie tylko przez zbrodnię, ale przez świadomość, że nikomu nie można do końca ufać.
W powieści pojawiają się wyraźne motywy: tajemnice z przeszłości, uzależnienie, manipulacja, brak zaufania oraz cienka granica między dobrem a złem. Ważnym elementem jest też pokazanie, jak przeszłość potrafi wpływać na teraźniejszość i jak długo skrywane sekrety w końcu wychodzą na światło dzienne.
To książka dla fanów thrillerów i kryminałów – szczególnie tych, którzy lubią mroczne historie, skomplikowane śledztwa i stopniowo odkrywane tajemnice. Jeśli ktoś ceni napięcie, zwroty akcji i nieoczywiste rozwiązania, zdecydowanie znajdzie tu coś dla siebie.
„Nieudane doręczenie” to wciągający, pełen napięcia thriller, który pokazuje, że za spokojną fasadą może kryć się coś naprawdę przerażającego. To historia, która trzyma w niepewności do samego końca i zostaje w głowie jeszcze długo po przeczytaniu – zdecydowanie warto po nią sięgnąć.
Są takie miejsca, w których cisza nie uspokaja, lecz ostrzega. Spokojna dzielnica, domy z zadbanymi ogródkami, światła w oknach gasnące o stałej porze… i nagle brutalna zbrodnia, która rozdziera tę pozorną harmonię jak krzyk w środku nocy. Czy naprawdę znamy ludzi, którzy mieszkają drzwi obok? I ile tajemnic może skrywać niewielka miejscowość, zanim wszystko zacznie się sypać?
„Nieudane doręczenie” Żanety Góreckiej to debiut, na który trafiłam trochę przypadkiem… i za który jestem ogromnie wdzięczna. Bo po zamknięciu tej książki miałam tylko jedną myśl... oto pojawiła się nowa autorka, która z podniesioną głową może stanąć obok naprawdę dobrych nazwisk w polskim kryminale.
Historia zaczyna się mocno. W domu Henryka Zielińskiego zostaje odnalezione zmasakrowane ciało, a jego brat Aleksander znika bez śladu. Sprawa wygląda na rodzinne porachunki, ale to tylko pierwsza, bardzo złudna warstwa tej opowieści. Kiedy w bagażniku samochodu zaparkowanego niedaleko miejsca zbrodni policjanci dokonują kolejnego makabrycznego odkrycia, wszystko zaczyna się komplikować. A potem? Potem jest już tylko gęściej, mroczniej i bardziej niepokojąco.
Śledztwo prowadzą komisarze Maja Lewandowska i Antoni Szymański, to duet, który od początku wzbudził moje zainteresowanie. Do tego dochodzi patolog Katarzyna Osiczko, która do sprawy wnosi nie tylko wiedzę, ale i pierwsze poważne wątpliwości. Czy ofiarą na pewno jest ten, za kogo wszyscy go biorą? Ten moment był dla mnie jednym z najmocniejszych. Jest to chwila, w której grunt usuwa się spod nóg, a czytelnik zaczyna kwestionować wszystko, co do tej pory przyjął za pewnik.
Bardzo podobało mi się to, jak autorka buduje napięcie. Ciała znikające z kostnicy. Świadkowie, którzy nagle milkną… albo giną. Poufne informacje trafiające do mediów. Coraz wyraźniejsze wrażenie, że ktoś z bliska przygląda się pracy śledczych, a może nawet jest jednym z nich. Czy morderca rzeczywiście jest zawsze krok przed policją? A może to ktoś, komu śledczy ufają?
Emocje? Cała gama. Od niepokoju, przez frustrację, kiedy trop prowadzi donikąd, aż po autentyczne zaskoczenie. Były momenty, w których musiałam na chwilę odłożyć książkę, żeby poukładać sobie w głowie to, co właśnie przeczytałam. Autorka nie prowadzi czytelnika za rękę, ona rzuca go w sam środek tej historii i każe samodzielnie łączyć elementy układanki. I to jest świetne.
Podobało mi się również to, że poza samą zbrodnią dostajemy szersze tło z przeszłość bohaterów, ich osobiste problemy, sekrety, które z czasem zaczynają wychodzić na światło dzienne. Przyznam jednak szczerze, że momentami miałam wrażenie, że dzieje się naprawdę bardzo dużo. Wątków jest sporo, emocji jeszcze więcej, a każda postać niesie ze sobą własny bagaż historii. Dla mnie było to chwilami intensywne aż do granic. Musiałam się mocno skupić, żeby niczego nie przegapić. Ale jestem przekonana, że dla wielu czytelników właśnie ta wielowarstwowość będzie ogromnym atutem. Bo jeśli ktoś lubi, gdy fabuła jest gęsta, rozbudowana i pełna niuansów, tutaj dostanie dokładnie to.
Najbardziej urzekło mnie w tym debiucie to, jak bardzo jest przemyślany. Tu nie ma przypadkowych scen, pustych dialogów czy sztucznie doklejonego napięcia. Czuć, że autorka wiedziała, dokąd zmierza i jak chce tam doprowadzić czytelnika. A zakończenie? Zostawia z poczuciem dobrze przeczytanej historii, która nie tylko wciąga, ale i zostaje w głowie.
Cieszę się, że mogłam poznać Żanetę Górecką właśnie od jej pierwszej książki. To ogromna satysfakcja odkrywać autora na początku jego drogi i widzieć w nim potencjał na coś naprawdę dużego. Ja na pewno będę śledzić każdą kolejną premierę.
Jeśli lubicie kryminały z klimatem małej społeczności, tajemnicami sprzed lat i śledztwem, które zamiast się upraszczać, komplikuje się z każdą stroną, „Nieudane doręczenie” zdecydowanie jest warte Waszej uwagi. Bo to nie jest tylko historia o morderstwie. To opowieść o sekretach, które prędzej czy później i tak znajdą drogę na powierzchnię.
„Nieudane doręczenie” Żanety Góreckiej to książka, która od pierwszych stron wciąga w historię pełną emocji, niedopowiedzeń i życiowych zakrętów. To jedna z tych opowieści, które czyta się szybko, ale zostają w głowie na dłużej.
Fabuła kręci się wokół wydarzeń, które – jak to w życiu – potrafią zmienić wszystko w jednej chwili. Autorka pokazuje, że czasem jedno niepozorne zdarzenie może uruchomić lawinę konsekwencji. Historia pełna jest tajemnic, trudnych decyzji i momentów, które zmuszają do refleksji nad tym, jak bardzo nasze wybory potrafią wpłynąć na przyszłość.
Bohaterowie są jedną z największych zalet tej historii. Każda z postaci ma swoją przeszłość, emocje i bagaż doświadczeń, który wpływa na to, jak reaguje na wydarzenia. Nie są idealni – popełniają błędy, czasem podejmują decyzje, które mogą budzić sprzeczne uczucia. Właśnie dzięki temu wydają się tak prawdziwi. Podczas czytania łatwo się z nimi zżyć i naprawdę przejmować ich losem.
Szczególnie podobało mi się to, że autorka pozwala czytelnikowi zajrzeć w głąb ich emocji – pokazuje ich wątpliwości, lęki, ale też nadzieję i potrzebę bliskości. Relacje między bohaterami są bardzo naturalne i momentami naprawdę poruszające. To właśnie one budują napięcie i sprawiają, że historia staje się tak angażująca.
Tempo akcji jest przyjemne i wyważone – historia rozwija się stopniowo, a kolejne elementy układanki pojawiają się w odpowiednim momencie. Styl autorki jest lekki, przystępny i bardzo płynny, dzięki czemu książkę czyta się szybko i z dużą ciekawością.
Myślę, że ta książka szczególnie spodoba się osobom, które lubią powieści obyczajowe z nutą tajemnicy i emocjonalną historią w tle. Jeśli cenicie opowieści o relacjach, trudnych wyborach i ludzkich słabościach. Idealna dla fanów thrillerów psychologicznych, którzy lubią historie osadzone w realiach codzienności, ale z mrocznym twistem. Jeśli lubicie autorów i autorki takich jak M.J. Arlidge czy Katarzyna Puzyńska – tu też znajdziecie coś dla siebie.
Zdecydowanie warto po nią sięgnąć!
Moja ocena: 8/10🌟
BRUNETTE BOOKS
Recenzja książki
„Nieudane doręczenie”
Autor: Żaneta Górecka
Wydawnictwo: Zwierciadło
"Bo przecież niektóre grzechy nigdy nie zostają zapomniane, a przeszłość zawsze upomni się o swoje."
Są takie kryminały, które czyta się z ciekawością. Są takie, które wciągają. A są też takie, które sprawiają, że zaczynasz podejrzewać absolutnie każdego bohatera i nie potrafisz odłożyć książki nawet na chwilę. „Nieudane doręczenie” zdecydowanie należy do tej trzeciej kategorii.
„Wszystko zaczyna się od czegoś pozornie zwykłego, doręczenia listu.
Łucja i Mateusz mają przekazać zawiadomienie Henrykowi Zielińskiemu. Drzwi jego domu jednak pozostają zamknięte, a kiedy Mateusz decyduje się wejść do środka… odkrywa coś, czego nikt nie chciałby zobaczyć.
W środku znajduje się brutalnie zmasakrowane ciało.
Tak rozpoczyna się śledztwo, które bardzo szybko wymyka się spod kontroli.
Sprawą zajmują się komisarze Maja Lewandowska i Antoni Szymański, duet, który krok po kroku próbuje rozwikłać coraz bardziej skomplikowaną sieć kłamstw, tajemnic i niedopowiedzeń. Początkowo wszystko wskazuje na to, że ofiarą jest Henryk Zieliński, a głównym podejrzanym staje się jego zaginiony brat Aleksander.
Tyle że w tej historii nic nie jest takie, jak się wydaje.
Kiedy pojawiają się wątpliwości co do tożsamości ofiary, z kostnicy znikają ciała, a poufne informacje ze śledztwa zaczynają trafiać do mediów… robi się naprawdę niepokojąco. Każdy kolejny trop prowadzi do nowych pytań, a prawda zdaje się nieustannie wymykać śledczym. To, co wydawało się oczywiste, może być jedynie dobrze przygotowaną iluzją.
I właśnie tutaj zaczyna się prawdziwa gra z czytelnikiem.
Autorka bardzo umiejętnie buduje atmosferę napięcia. To nie jest kryminał oparty wyłącznie na brutalności, jego siłą jest klimat. Duszna atmosfera małego miasteczka, w którym wszyscy się znają, a jednak każdy może coś ukrywać.
Ogromnym atutem tej powieści są również bohaterowie. Nie są papierowi ani idealni, mają swoje słabości, przeszłość i emocje, które wpływają na ich decyzje. Dzięki temu historia nabiera autentyczności. Śledztwo staje się jeszcze bardziej wciągające, nie jest tylko zagadką kryminalną, staje się również opowieścią o rodzinnych tajemnicach, uzależnieniach, samotności i o tym, jak przeszłość potrafi wrócić w najmniej spodziewanym momencie.
Podczas czytania miałam wrażenie, że razem z bohaterami próbuję układać puzzle. Już wydaje się, że wszystko zaczyna do siebie pasować… aż nagle pojawia się kolejny zwrot akcji i cała układanka rozsypuje się na nowo.
A zakończenie?
Powiem tylko jedno, kiedy myślałam, że już wszystko rozumiem, autorka wyciągnęła ostatniego asa z rękawa. I zrobiła to naprawdę świetnie.
To bardzo mocna historia, która pokazuje, że w polskim kryminale wciąż pojawiają się nowe, świeże i bardzo obiecujące głosy.
🖤 Jeśli lubicie kryminały, w których:
🔎 nic nie jest takie, jak się wydaje
🕵️♀️ każdy bohater może coś ukrywać
🌫 a tajemnice z przeszłości wracają z niszczycielską siłą
„Nieudane doręczenie” zdecydowanie powinno znaleźć się na Waszej liście czytelniczej.
Bo czasem jedno niepozorne zdarzenie… potrafi uruchomić lawinę sekretów, które nigdy nie powinny ujrzeć światła dziennego.
📖 „ɴɪᴇᴜᴅᴀɴᴇ ᴅᴏʀęᴄᴢᴇɴɪᴇ” żᴀɴᴇᴛᴀ ɢóʀᴇᴄᴋᴀ
Kiedy duchy przeszłości zaczynają dopominać się o sprawiedliwość, nikt nie jest bezpieczny…
▪𝗥𝗘𝗖𝗘𝗡𝗭𝗝𝗔 ▪
„Nieudane doręczenie” Żanety Góreckiej to debiutancka powieść kryminalna, która odkrywa przed czytelnikiem mroczne tajemnice, które skrywa mała społeczność.
Sięgając po tę książkę zupełnie nie spodziewałam się tak zawiłej historii i wciągającej akcji, która ani na chwilę nie pozwoli mi odłożyć tej powieści. Autorka precyzyjnie wodzi czytelnika za nos, wciąga w fabułę i nie pozwala odłożyć książki na bok.
🩸 Rutyna, która nie powinna niczego zmienić. To miało być zwykłe doręczenie z kancelarii komorniczej. Jednak miasteczko Malanów skrywało więcej, niż ktokolwiek mógł przypuszczać. Za ciszą i pozornym spokojem kryły się zwłoki mężczyzny i historia, która nie chciała zostać pogrzebana razem z nim. Tuż przed śmiercią zmierzył się z własną przeszłością.
Sprawą zajmuje się Antek Szymański, policjant naznaczony traumą i stratą, która wciąż nie pozwala mu normalnie żyć. Towarzyszy mu Maja Lewandowska, kobieta próbująca poskładać swoje życie z rozsypanych fragmentów. Szybko okazuje się, żenie jest to zwykłe śledztwo. Każdy trop prowadzi głębiej w mrok, a odpowiedzi rodzą kolejne pytania…
„Nieudane doręczenie” to kryminał z krwi i kości, który swoją fabułą wywołuje dreszcz niepokoju. Małomiasteczkowy klimat i hermetyczna społeczność nadaje mu autentyczności. A tożsamość sprawcy i morderstwo sprawiają, że atmosfera w książce jest bardzo gęsta. Autorka kreuje opowieść o zbrodni, zaginięciu, śledztwie, winie i tajemnicach z przeszłości, które upominają się o rozliczenie.
Ta powieść uderza z siłą już od pierwszych stron i nie pozwala złapać oddechu aż do samego końca. Z każdą kolejną sceną napięcie rośnie, a pod powierzchnią pozornie spokojnego miasteczka zaczyna pulsować coś mrocznego i niepokojącego. Autorka bezlitośnie obnaża lęki, traumy i najgłębiej skrywane tajemnice swoich bohaterów, pokazując, jak cienka jest granica między normalnością a otchłanią.
Każda strona przybliża do prawdy, która okazuje się bardziej przerażająca, niż można było przypuszczać. Duszna atmosfera, narastający niepokój i finał, który zostawia ślad na długo po zamknięciu książki. „Nieudane doręczenie” to zaskakująco dobry debiut autorki.
„Nieudane doręczenie” Żanety Góreckiej to mroczny, wielowątkowy kryminał, w którym zemsta zaciska palce na gardłach ofiar, a przeszłość nie pozwala o sobie zapomnieć. To historia, która powoli, ale konsekwentnie wciąga w sieć niedopowiedzeń, półprawd i emocjonalnych pęknięć.
Autorka stworzyła odważny, wyrazisty świat zdominowany przez kobiety. Wydział policji i medycyny sądowej należy do nich – komisarz Maja Lewandowska, patolog Kasia, przełożona Oliwia, prokurator Renata oraz nowa współpracowniczka Aurelia budują intrygujący, silny kobiecy front. To nie są tła dla męskich bohaterów – to one nadają rytm śledztwu, podejmują decyzje i ponoszą ich konsekwencje.
Maja Lewandowska – siła i rysa…
Maja to postać dominująca – bezkompromisowa, zdeterminowana, skupiona na śledztwie do granic obsesji. Jej praca jest zawsze na pierwszym miejscu, co wyraźnie odbija się na życiu prywatnym. Momentami jej zachowanie trochę mnie irytowało – zwłaszcza w relacjach z innymi – ale jednocześnie to czyniło ją autentyczną.
Szczególnie ciekawa wydała mi się postać Mateusza. Były policjant, dawny partner zawodowy prywatny Mai. A teraz ktoś go obserwuje? Dlaczego otrzymał tajemniczą wiadomość? I jaką rolę miał w całym śledczym zamieszaniu? Autorka tylko uchyla drzwi do tej historii, pozostawiając czytelnika z głodem odpowiedzi.
Partnerem Mai jest Antoni Szymański – mężczyzna naznaczony tragedią, próbujący poskładać w całość strzępy swojego życia, odkrywając prawdę o tragedii, która zniszczyła jego szczęście rodzinne. Jego relacja zawodowa i prywatna jest subtelną przeciwwagą dla brutalności tych zbrodni.
Jezioro Ług – miejsce, gdzie wszystko się zaczęło…
Makabryczne morderstwa prowadzą do tragedii sprzed lat. Rok 1994, Komorniki. Młoda dziewczyna – Basia – tonie w Jeziorze Łuk. Samobójstwo czy zbrodnia?
To właśnie tam zaczyna się ta historia. A jak się skończy?
Im głębiej wchodzimy w fabułę, tym wyraźniej widać powiązania ofiar z lokalną społecznością. Pierwsza ofiara – Henryk – okazuje się jedynie początkiem większej układanki. Błędna identyfikacja drugiego ciała, odwrócona kolejność zbrodni, to zagadka śmierci dwóch braci – każdy element burzy wcześniejsze założenia.
Nieoczekiwany atak na prosektorium, kradzież zwłok i brutalne porwanie Aurelii to zwrot akcji, który dynamicznie przyspiesza tempo. Scena ataku na Maję podczas oględzin auta z głową kolejnej ofiary- to jeden z najmocniejszych momentów powieści – napięcie niemal fizycznie wyczuwalne. I te tajemniczo znajome oczy napastnika, do kogo należą?
Niedopowiedzenia, które bolą…
To kryminał pełen niedomkniętych drzwi. Emocjonalne rozważania bohaterów nie dają jednoznacznych odpowiedzi – raczej podsycają ciekawość. Autorka świadomie zostawia czytelnika z pytaniami.
Czy prokurator Maria zginęła, bo była zbyt dociekliwa?
Czy morderca ma własną, wypaczoną wersję wydarzeń sprzed lat?
I czy ostatnie słowa zabójcy zwiastują przewrót w życiu Mai Lewandowskiej?
„Nieudane doręczenie” to książka, która intryguje od pierwszych stron i nie pozwala poczuć się bezpiecznie. Dynamiczna narracja, szybkie zmiany scen, interesujące kreacje bohaterów oraz relacje – przyjaźnie i uczucia rodzące się w cieniu zbrodni – sprawiają, że historia żyje także poza całym śledztwem.
To opowieść, która zostawia nas w półmroku – z niepokojem, z niedosytem, z oczekiwaniem na ciąg dalszy.
Polecam ją miłośnikom zagadkowych, wielowątkowych kryminałów, w których nic nie jest oczywiste, a prawda ma więcej niż jedno oblicze.
Ja czekam na kolejny tom – chcę poznać tajemnicę Mateusza, przeszłość Mai i odpowiedź na pytanie, czy to, co miało być zamkniętą sprawą, dopiero się zaczyna.
Maja wraz z policyjnym partnerem, Antkiem zostają wezwani do odnalezionych zwłok mężczyzny. Ciało znalazł były policjant, podczas próby doręczenia przesyłki z kancelarii adwokackiej. To co z początku wydawało się pojedynczą zbrodnią okazuje się mieć ciąg dalszy, a jej motywy należy wypatrywać w przeszłości. Co ciekawe losy niektórych bohaterów zaczynają się ze sobą łączyć. Co wydarzyło się trzydzieści lat temu i dlaczego teraz przyszła pora zemsty.
Debiut kryminalny, który od pierwszych stron przeraził mnie swoimi makabrycznymi opisami. Nie próbujcie czytać początku przy jedzeniu. Potem już się nieco uspokaja i wiele się dzieje. Tak wiele, że nie ma tu miejsca na chodźby maleńką chwilę nieuwagi. Jedno zagapienie i trzeba wracać do wcześniejszego fragmentu. Ten kryminał cechują mocne portrety psychologiczne bohaterów, ich reakcje, emocje i przemyślenia. Były momenty gdy sama miałam ciary na plecach, wczuwając się w odczucia postaci.
Osobiście, nie widzę potrzeby głębszego poznania Mateusza, jedynie zagmatwał trochę sprawę i tyle. Mogłoby się obejść bez niego. Chyba, że będzie coś dalej...
Nurtuje mnie też Maja, która po pewnym zdarzeniu jak superbohateka jest następnego dnia w pełni sił i gotowa do akcji.
Zakończenie, od pewnego momentu było do przewidzenia, chociaż nie w stu procentach.
Autorka nieustannie buduje napięcie, do tego stopnia, że książka staje się nieodkładalna. Bardzo chętnie poznam ciąg dalszy, bo mam nadzieję,że po takim końcu jakieś będzie. Zobaczę jak autorka się pisarsko rozwinie. Pomimo kilku - w moim odczuciu - wpadek, polecam Wam tę historię, o przeszłości, która nigdy nie zapomina. Jest to dobry debiut kryminalny, po którym może być już tylko lepiej.
"Kiedy widzisz, co jeden człowiek może zrobić drugiemu, coś się w tobie zmienia. I już nigdy nie możesz udawać, że świat to takie bezpieczne miejsce".
W Podziękowaniach znajdujących się na końcu tej książki Żaneta Górecka napisała, że skoro w niej coś zadrżało przy jej pisaniu to ma nadzieję, że i w nas, w czytelnikach, coś drgnie podczas jej lektury. W moim przypadku to życzenie autorki zostało spełnione, bo "Nieudane doręczenie" dotknęło tych najbardziej skrywanych przeze mnie miejsc w podświadomości odpowiedzialnych za strach przed złem obecnym w każdym z nas. Takie debiuty mogłabym czytać cały czas!
Żaneta Górecka to mająca milion myśli na minutę, mieszkająca koło Łodzi, studentka V roku prawa w trakcie obrony pracy magisterskiej. Miłośniczka sportu, górskich wędrówek, klocków Lego oraz literatury kryminalnej. Autorka pracuje na co dzień w kancelarii jako księgowa, jest szczęśliwą mamą trójki kociaków. "Nieudane doręczenie" to jej debiut literacki.
Pracownicy kancelarii komorniczej próbując doręczyć pismo, znajdują zmasakrowane ciało w domu Henryka Zielińskiego. Śledztwo w sprawie śmierci denata prowadzą komisarze Maja Lewandowska oraz Antoni Szymański oraz towarzysząca im patolog Katarzyna Osiczko. Sprawa komplikuje się, gdy blisko miejsca zbrodni policjanci odnajdują zaparkowany samochód z makabryczną zawartością bagażnika. Dochodzenie nabiera tempa i wymaga grzebania głęboko w przeszłości.
Mocny Prolog "Nieudanego doręczenia" to zapowiedź tego, czego można spodziewać się po lekturze tej książki. A jest tym mrok ludzkiej duszy, który wyziera niemal z każdej strony tego dreszczowca będącego hybrydą thrillera psychologicznego i kryminału. Żanecie Góreckiej udało się bowiem już w swojej pierwszej książce uchwycić złożoność ludzkiej natury i zaciekawić tym, co dzieje się w głowie człowieka. Ta powieść to nie tylko mocna, intelektualna rozgrywka dotycząca rozszyfrowania tożsamości mordercy, ale także dość głębokie pole do refleksji nad tym, czy każdy z nas jest zdolny do zła i czy niektóre powracające emocje potrafią... zabić.
Żaneta Górecka w swojej książce sprawnie posługuje się licznymi retrospekcjami, dzięki czemu z rozdziału na rozdział historia nabiera tempa, a pojawiające się liczne znaki zapytania związane z kilkoma liniami czasowymi intrygują coraz bardziej. Smaczku całości dodaje klimat dusznej, małej miejscowości i związanych z tym miejscem tajemnic. Warto także wspomnieć o tym, że autorka zadbała o prawdopodobieństwo wydarzeń w fabule i nie traktuje swobodnie policyjnych procedur, o czym świadczy, chociażby postać barwnej pani prokurator nadzorującej śledztwo, która niewątpliwie zwraca uwagę swoją kreacją.
Miłośników kryminałów z pewnością ucieszy fakt, że autorce udało się wykreować tak ciekawą parę śledczych, jakimi niewątpliwie są Maja Lewandowska oraz Antoni Szymański. Każdy z tych bohaterów niesie ze sobą swoją własną historię i trudny bagaż doświadczeń, więc połączenie linii kryminalnej z ich prywatnymi losami daje w rezultacie zajmującą lekturę. Myślę, że w szczególności doświadczenia Antka będą wywoływały w czytelnikach dużo różnorakich emocji.
To, co najmocniej wybrzmiewa z debiutu Żanety Góreckiej to myśl, że przeszłość nigdy nie śpi i jest nierozerwalnie związana z tym, co tu i teraz. I właśnie z taką refleksją zakończyłam lekturę "Nieudanego doręczenia", usatysfakcjonowana dodatkowo poprowadzeniem wątku kryminalnego. Muszę jednak przyznać, że otwarte zakończenie tej książki wyzwoliło we mnie apetyt na więcej, a to oznacza, że przed autorką trudne wyzwanie napisania drugiej części na podobnym poziomie. Ufam jednak, że mu podoła i czekam na kontynuację.
https://www.subiektywnieoksiazkach.pl/
Często sięgacie po debiuty?
W Malanowie, w domu Henryka Zielińskiego, doszło do brutalnego morderstwa. Zmasakrowane ciało znalazł były policjant, Mateusz Jasiński i Łucja Adamczewska, którzy doręczali pozwy sądowe.
W tym samym czasie, znika brat właściciela domu, gdzie doszło do zbrodni. Komisarz Maja Lewandowska oraz Antoni Szymański próbują dowiedzieć się co się wydarzyło w tej rodzinie. Tymczasem sprawy komplikują się coraz bardziej. Pojawia się kolejne ciało. Ktoś chce usunąć ślady, wykrada zwłoki z prosektorium. Wydaje się, że cały czas jest kilka kroków przed śledczymi.
Czy uda im się dokopać do prawdy? Kim jest morderca?
"Nieudane doręczenie" to debiut literacki Żanety Góreckiej. I jak to w debiucie bywa, nie wszystko wyszło idealnie.
Początek jest mocny, brutalny, aż chce się czytać dalej. Jednak na kolejnych stronach akcja mocno zwalnia. Tempo jest dosyć nierówne przez co ciężko było mi się całkowicie wciągnąć w tę historię. Z czasem jednak akcja ponownie nabiera tempa, a rozwiązanie zagadki rekompensuje pewne mankamenty.
Fabuła toczy się dwutorowo. Poza śledztwem w sprawie teraźniejszej zbrodni, poznajemy też historię z przeszłości, kiedy to poniekąd wszystko się zaczęło. Retrospekcje dodają klimatu oraz głębi fabule. Intryga kryminalna jest świetnie skonstruowana i dobrze przemyślana. Niestety momentami jest trochę przegadana, pojawiają się bohaterowie, którzy zajmują sporo miejsca, a właściwie nic do fabuły nie wnoszą.
W ogólnym rozrachunku uważam "Nieudane doręczenie" za całkiem udany debiut. Jestem ciekawa kolejnych powieści autorki.
Łucja i Mateusz są pracownikami kancelarii komorniczej. Ich ostatnie zlecenie nie zostaje jednak zrealizowane, można je określić ,,nieudanym doręczeniem". Jak zwykle - pojechali w teren, jednak na miejscu okazało się, że nikt nie odpowiada na nawoływania, a drzwi są niedomknięte... Adresat przesyłki leży natomiast zmasakrowany na podłodze. Co mogło się wydarzyć w niewielkim, spokojnym Malanowie?
Mateusz jest byłym policjantem, od razu zwraca uwagę na brak oznak walki i niezwykłą brutalność sprawcy. Instynkt podpowiada mu, że będzie to bardzo trudna sprawa...
Śledztwo prowadzi para policjantów - Maja Lewandowska i Antoni Szymański. Tę dwójkę łączy nie tylko praca, ale i siła przyjaźni, lojalności oraz wspólna wrażliwość. Wiele razem przeżyli, jednak tym razem oboje przeraziła ekstremalna przemoc, skala nienawiści. W zadanych precyzyjnie, na zimno ciosach wyczuwają niewyobrażalne pragnienie unicestwienia, fanatyzm... lub zemstę. Z pewnością psychopatyczne tendencje. Kto i dlaczego potraktował tak samotnego Henryka Zielińskiego? I gdzie jest jego brat, Aleksander, który zamierzał procesować się z nim o spadek po matce?
Nic w śledztwie nie jest łatwe. Pojawiają się nowe tropy, mylące dowody, fałszywe ślady. Ktoś jest bardzo zdeterminowany i chce zaszkodzić dochodzeniu. Częściowo się to udaje.
W powieści zagadka kryminalna przeplata się z problemami osobistymi bohaterów, więc jest życiowo, wciągająco i emocjonalnie. Blurb zapowiada, że akcja będzie się opierać o tajemnice, przeszłość i sprawiedliwość, kolejne wątki bliskie każdemu. Debiut uważam za ciekawy i godny uwagi, a otwarte zakończenie wyraźnie zapowiada kontynuację.