Recenzja książki: Sztuka ojcostwa

Recenzuje: Adam Maniura

Półki księgarń uginają się pod ciężarem mnóstwa poradników - a to o tym, jak być pięknym, jak pozbyć się zbędnych kilogramów, czy też - co zrobić, by być lubianym? Doszło nawet do tego, że pojawiły się książki, które radzą nam, jak być mężczyzną czy ojcem. Zajmowanie się tego typu literaturą jest dość ryzykowne ekonomicznie, gdyż mężczyźni rzadko przyznają się do własnych błędów, a wszelkiego rodzaju instrukcje czytają dopiero wtedy, gdy zawiodą wszelkie inne możliwości pokonania problemu. Co innego literatura kobieca, która aż kipi od wszelkiego rodzaju rozważań na temat:, „co zrobić?..”, „jak się zachować?...". Rozkwit tego nurtu pisarstwa, świadczy chyba o tym, że coś szwankuje w całym systemie wychowania. Kiedyś rolę tę pełnił ojciec, który starał się przekazać swemu potomkowi to, co każdy mężczyzna wiedzieć i umieć powinien. Czyżby dzisiejsi mężczyźni byli „wybrakowani” lub obciążeni genetycznie? Może nasze męskie DNA sięgnęło już... dna? Nie. Raczej po prostu mają oni trudności ze zrealizowaniem się w dzisiejszym świecie, który odrzuca i piętnuje to, co dla mężczyzn jest normalne. Claudio Rise w swej książce "Sztuka ojcostwa", pokazuje, że warto starać się zachować normalność i walczyć o przywrócenie pozycji ojca. Warto tu odwołać się do słów Tony'ego Evansa, które cytuje Rise: "Przestań udawać: bądź takim mężczyzną, jakim chce cię widzieć Bóg" . Co się kryje pod tym stwierdzeniem? Autor wyjaśnia nieco dalej: "Wiąże się z tym podjecie konkretnego zobowiązania do życia w sposób jak najbardziej twórczego zarówno dla dobra dzieci, żony, jak i całej ludzkości". Wniosek jest prosty: nie jest prawdą, że brak dziś prawdziwych mężczyzn. Idzie raczej o to, że wielu z nas źle odczytuje swoje powołanie. A co według autora stanowi szczyt tego powołania? "Ojcostwo jest najpełniejszą formą realizacji męskiego powołania". Skoro trudno dziś być mężczyzną, to jeszcze trudniej - ojcem. Niestety, bombarduje się nas informacjami, według których ojcowie to albo dewianci seksualni, odczuwający podniecenie w momencie podcierania tyłka swego dziecka, albo brutalni damscy bokserzy, odreagowujący na swych bliskich własne frustracje z powodu – na przykład - zbyt słonej zupy. Problem ten także zauważa autor książki, który pisze: „Odgrywanie roli ojca u progu trzeciego tysiąclecia często związane jest z niepewnością oraz licznymi obawami. Wielu ojców zadaje sobie pytanie: czy podołam? Jednak jeszcze większy lęk przed ojcostwem wzbudza współczesny antyojcowski społeczny nurt, mający na celu promowanie rozwodów, nieprzyjazne nastawienie sądów oraz świata mediów”. Dlatego przychylnym okiem należy przyjąć tekst Claudio Rise, w sposób prosty i przystępny udzielający konkretnych rad w wielu kwestiach, z którymi borykać się przyjdzie każdemu ojcu. Należy tu zwrócić uwagę na fakt, że mimo złożonej problematyki niektórych kwestii, autor, w sposób jasny tłumaczy większość problemów i doskonale pomaga odnaleźć się w złożonym świecie ludzkiej psychiki. Nie „bawi się” tu w tanie moralizatorstwo, gdy trzeba - zgani, gdy trzeba - wyjaśni i poda odpowiednią radę. To poradnik napisany przez mężczyznę – dla mężczyzn, który wprost nazywa problem i daje jasne wskazówki, w jaki sposób można go pokonać. Książka ta może stać się doskonałą lekturą nie tylko dla mężczyzn, ale również dla kobiet. Dzięki niej, mogą lepiej zrozumieć nasz (męski) punkt widzenia, który - czy tego chcemy, czy nie - dalece różni się od kobiecego. Muszą jednak być przygotowane na to, że się rozczarują. Dlaczego? Ponieważ nie ma tu pięknych słów i potoków ogólnikowych stwierdzeń, tylko prawdziwa mechanika problemów. Co rozumiem pod tym pojęciem? To, że autor nie skupia się na rozgrzebywaniu problemów, ale - na ich rozwiązywaniu. A przecież od dawna wiadomo, że wszelkiego rodzaju mechanika i próby szukania odpowiedzi na pytanie o zasadę działania, były i są szczególnie umiłowaną przez mężczyzn domeną. Sam jestem ojcem. Zdaję sobie sprawę z tego, jak ciężko dziś wypełnić to wspaniałe i zaszczytne powołanie. I nie boję się przyjmować rad osób, mądrzejszych ode mnie. Ta książka spełniła rolę takiej rady, udzielonej mi przez kogoś życzliwego, przez kogoś, kto pragnie pomóc tym, którym się nie udało lub wspomóc tych, którzy wytrwale idą tą drogą. Nie boję się przyjmować rad w niej zawartych z dwóch względów. Po pierwsze - własny ojciec nauczył mnie, że w życiu zdarzają się upadki, które wiele uczą, a po drugie - że Chrystus, idący najtrudniejszą z dróg, czasami upadał, ale za każdym razem wstawał. Po tym samym możemy poznać Jego uczniów.

Tagi: Sztuka ojcostwa, Sztuka ojcostwa recenzja, Sztuka ojcostwa książka, Claudio Rise Sztuka ojcostwa, Claudio Rise recenzja, Claudio Rise książka, Claudio Rise

Kup książkę Sztuka ojcostwa

Sprawdzam ceny dla ciebie ...

Zobacz także

Zobacz opinie o książce Sztuka ojcostwa
Książka
Sztuka ojcostwa
Claudio Rise
Inne książki autora
Mały intruz. Dziecko i chore społeczeństwo
Claudio Rise0
Okładka ksiązki - Mały intruz. Dziecko i chore społeczeństwo

Claudio Risé w swojej książce przeprowadza bardzo dokładną analizę stanu współczesnego społeczeństwa, które nie chce się rozmnażać, dąży do zera, generuje...

Recenzje miesiąca
Tylko dla dorosłych
Nina Majewska-Brown
Tylko dla dorosłych
Pod naszym niebem
Sylwia Kubik
Pod naszym niebem
Ta, która musi umrzeć
David Lagercrantz
Ta, która musi umrzeć
Marzycielka
Katarzyna Michalak
Marzycielka
Ojciec, czyli o Pieronku
Szymon Wróbel
Ojciec, czyli o Pieronku
Kolory pawich piór
Jojo Moyes;
Kolory pawich piór
Coco i jej mała czarna sukienka
Annemarie Van Haeringen
Coco i jej mała czarna sukienka
Wariat na wolności. Autobiografia
Wojciech Eichelberger;
Wariat na wolności. Autobiografia
Pokaż wszystkie recenzje