Pomarańczowe niebo poprzetykane szarym błękitem rozlewało się nad zielonymi prostokątami. Skoszone łąki, upstrzone złotymi rolkami siana ciągnęły się wzdłuż szosy. Na linii horyzontu ziemia garbiła się konturami wzniesień.
Pomarańczowe niebo poprzetykane szarym błękitem rozlewało się nad zielonymi prostokątami. Skoszone łąki, upstrzone złotymi rolkami siana ciągnęły się wzdłuż szosy. Na linii horyzontu ziemia garbiła się konturami wzniesień.
Książka: Światło po zmierzchu
Tagi: natura