Do kuchni wbiegło stado rozwrzeszczanych dzieciaków w ilości dwóch sztuk. Rozproszyli się, sprawiając wrażenie, ze jest ich trzy razy więcej. Zaglądali w kąty, dotykali paluchami kubków na stole.
Do kuchni wbiegło stado rozwrzeszczanych dzieciaków w ilości dwóch sztuk. Rozproszyli się, sprawiając wrażenie, ze jest ich trzy razy więcej. Zaglądali w kąty, dotykali paluchami kubków na stole.
Książka: Światło po zmierzchu