Początek trasy był prosty, wręcz nudny. Przebiegła wąskim asfaltem przez Zatwarnicę, w której miała bazę wypadową, potem skręciła w lewo, minęła most nad Hylatym, kolejne zabudowania, których było coraz mniej, aż w końcu pojawiło się pierwsze wzniesienie, którego pokonanie zaowocowało wzrostem tętna i pierwszym potem na plecach.
Początek trasy był prosty, wręcz nudny. Przebiegła wąskim asfaltem przez Zatwarnicę, w której miała bazę wypadową, potem skręciła w lewo, minęła most nad Hylatym, kolejne zabudowania, których było coraz mniej, aż w końcu pojawiło się pierwsze wzniesienie, którego pokonanie zaowocowało wzrostem tętna i pierwszym potem na plecach.
Książka: Wilcza chata
Tagi: natura, praca, samotność