Nie byłam żadną pieprzoną florystką.Nazywałam się Aniela Jasna i byłam wiedźmą balkonową. Wiedziałam, jak zaczarować rośliny i kwiaty. Miałam czarodziejskie nożyce do podcinania roślin, sznureczek i spryskiwacz. Zawsze nosiłam przy sobie zielone okulary, które pomagały mi dostrzegać choroby roślin. Potrafiłam nawozić magią glebę i zwalczać zaklęciami szkodniki. Ale sama czasem się zastanawiałam, czy taka magia jest komukolwiek potrzebna.
Nie byłam żadną pieprzoną florystką.Nazywałam się Aniela Jasna i byłam wiedźmą balkonową. Wiedziałam, jak zaczarować rośliny i kwiaty. Miałam czarodziejskie nożyce do podcinania roślin, sznureczek i spryskiwacz. Zawsze nosiłam przy sobie zielone okulary, które pomagały mi dostrzegać choroby roślin. Potrafiłam nawozić magią glebę i zwalczać zaklęciami szkodniki. Ale sama czasem się zastanawiałam, czy taka magia jest komukolwiek potrzebna.
Książka: Do Jasnej Anielki. Balkony i demony
Tagi: pieprzona florystka, Aniela Jasna, wiedźma balkonowa, zaczarować, rośliny i kwiaty, czarodziejskie nożyce, sznureczek, spryskiwacz, zielone okulary, choroby roslin, nawozić magią glebę, szkodniki, taka magia, potrzebna, czas