Wiem, że nie powinnam tak na to patrzeć, ale przez te nawrotydobre chwile się wyostrzają, niosą ulgę. Bardziej je cenimy,uderzają nam do głowy jak szampan.
Ciszarozlewa się między nami, puchnie i nabrzmiewa, przerywa jątylko ciche trzeszczenie na linii.
Nagle patrzę, a Gerda trzyma w dłoni czubek jajka, który odcięła… Jej dłoń wędruje w kierunku buzi. Nie wiem, czy za wolno myślałam, by coś powiedzieć, czy ona była za szybka. Zanim wydobyłam z siebie jakikolwiek ton, czubek jajka wraz ze skorupką wylądował w jej ustach. Rozległo się lekkie chrupanie.