- Polska - powiedział Bruno w zadumie, ważąc słowo. - To nie to, co Niemcy, prawda? Szmul ściągnął brwi. - Dlaczego? - Bo przecież Niemcy to państwo najwspanialsze - odrzekł Bruno, bo mu się przypomniało zdanie, które ojciec w dyskusjach z dziadkiem powtarzał w nieskończoność. - Jesteśmy lepsi
Przebiega mnie lekki dreszcz zaskoczenia, gdyuświadamiam sobie, że to przecież mój mąż – i że przez ostatniedwa lata powoli zmieniał się z powrotem w mężczyznę, którykiedyś tak mnie zachwycał, że godzinami patrzyłam, jak śpi, niemogąc oderwać od niego wzroku.
W piątek wieczorem sanitariusze przywieźli podopieczną. Wniesiono ją na noszach i położono do łóżka. Na szczęście nie zostałam z nią sama. We wsi mieszkała jej dalsza rodzina. Widziałam ich pierwszy raz. Byłam szczęśliwa, że przyszli, tym bardziej że podopieczna w dalszym ciągu ze mną nie rozmawiała. Dodali mi otuchy, zadając jej pytania, które mnie również trapiły.