Ciemność wkraplała się przez szyby do jego mieszkania i wypełniała kawalerkę, a on bezwiednie wodził wzrokiem po czarnych kształtach mebli.
...noc zapadła raptownie. Atramentowa ciemność dobywała się zewsząd, otulając dżunglę jak miękki wełniany koc. Granatowe niebo, prześwitujące gdzieniegdzie przez korony drzew, usiane było gęsto błyszczącymi gwiazdami.'
- O, obudziłam?- Skądże. Co ja bym mógł robić... o drugiej w nocy? Przecież nie spać.
Las nocą żył własnym życiem, które czaiło się wokół samochodu, a podsycana obawami wyobraźnia płatała figle.
Las tonął w całkowitych ciemnościach. W świetle reflektorów samochodu widać było tylko niewielki fragment leśnej drogi i okalające ją paprocie. „Gdzie ona mnie wysłała?”, pomyślała z niepokojem Anna. Ostatnia rzecz, na jaką miała ochotę, to zgubić się w nocy w zapomnianym przez Boga i ludzi mazurskim lesie.
Nie pamiętała już, kiedy miała spokojną noc. Taką, gdy po wieczornej kąpieli kładziesz się do łóżka. Czujesz przyjemny ciężar kołdry, wtapiasz się w poduszkę i spokojnie zamykasz oczy, oczekując na sen.
Noc zapadła szybko, jakby ktoś położył nam na głowach wielką czarną rękawiczkę.
Dla jednych noc stanie się wspomnieniem, dla innych – raną.
Ciemność wkraplała się przez szyby do jego mieszkania i wypełniała kawalerkę, a on bezwiednie wodził wzrokiem po czarnych kształtach mebli.
Książka: Wiatrołomy
Tagi: ciemność, noc