Wiatrołomy

Ocena: 5.08 (12 głosów)

Nic tak nie łamie życia jak dążenie do prawdy.

Pierwszy tom nowej serii kryminalnej Roberta Małeckiego.

 

Zbrodnia doskonała nie istnieje. Przestępcę, który sądzi, że uniknął kary, w każdej chwili może dosięgnąć sprawiedliwość. Policjanci z bydgoskiego Archiwum X mają bowiem jeden cel - odkryć prawdę i ukarać winnych.

Grudziądz. Początek lat dziewięćdziesiątych. W rodzinie Witbergów pojawia się wymarzony syn, ale sielanka trwa krótko. Niebezpieczni i bezkarni gangsterzy porywają z domu dwumiesięcznego Filipa. Zdruzgotani rodzice zrobią wszystko, by odzyskać dziecko. Policja drepcze w miejscu, a tropy prowadzą donikąd.

W sprawie pojawiają się kolejni podejrzani, ale śledczym nie udaje się odnaleźć chłopca.

Trzy dekady później komisarz Maria Herman przechodzi osobiste piekło, próbując uwolnić się od podstępnego nałogu. Jej zawodowym partnerem zostaje Olgierd Borewicz, który boleśnie mierzy się z konsekwencjami błędnych decyzji z przeszłości. Wspólnie wyruszają do Grudziądza, by rozwikłać tajemnicę porwania dziecka Witbergów. Jeszcze nie wiedzą, że droga do prawdy doprowadzi ich na krawędź otchłani.

Robert Małecki - jeden z najlepszych i najbardziej cenionych polskich autorów powieści kryminalnych. Laureat Nagrody Wielkiego Kalibru i nagrody Kryminalnej Piły. Wiatrołomy to pierwszy tom nowej serii o śledczych z bydgoskiego Archiwum X, która ukaże się nakładem Wydawnictwa Literackiego.

Informacje dodatkowe o Wiatrołomy:

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania: 2022-10-12
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN: 9788308076798
Liczba stron: 512
Język oryginału: polski

Tagi: Literatura kryminalna - detektyw kobieta

więcej

Kup książkę Wiatrołomy

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
Cytaty z książki

W żywiołach ludzie mogą się przeglądać jak w lustrze.


Więcej

Trzy dni temu popełniła wielki błąd, ale każdy błąd, jak mawiał jej ojciec, można było naprawić. Każdy. I lepiej to zrobić później niż wcale.


Więcej
Więcej cytatów z tej książki
REKLAMA

Zobacz także

Wiatrołomy - opinie o książce

Avatar użytkownika - czytanienaplatan
czytanienaplatan
Przeczytane:2023-06-10, Ocena: 5, Przeczytałam,

„Stary” Autor, ale w nowej odsłonie? „Wiatrołomy” w mojej ocenie znakomicie otwierają nowy cykl kryminalny Roberta Małeckiego i jednocześnie są pierwszą powieścią autora wydaną pod szyldem Wydawnictwa Literackiego. Jednak dużo w niej „starego”, dobrego Małeckiego z czasów Grossa i Benera, przez którego łatwo przyjdzie Wam zapomnieć o całym świecie i zarwać nockę.

Przede wszystkim nie zmienił się niespieszny styl autora, którym wciąga nas stopniowo, począwszy od mocnego prologu w mroczną atmosferę prowadzonego śledztwa i najgłębsze, najbrzydsze sekrety skrywane głęboko w zakamarkach ludzkich dusz. Bohaterowie, duet policjantów zajmujących się niewyjaśnionymi przed laty sprawami w ramach Archwium X, Maria Herman i Olgierd Borewicz są ludźmi z krwi i kości. Borykają się z dręczącymi ich demonami kładącymi się cieniem na ich życiu. Tylko podczas gdy Maria z nimi walczy, by nie upaść ponownie na dno, Olgierd z pełną świadomością im się poddaje, ryzykując utratę wszystkiego.

Prowadzona przez nich sprawa zaginięcia na początku lat 90. synka małżeństwa Witbergów wzbudziła we mnie ogrom emocji nie tylko dlatego, że mój syn też ma na imię Filip. Fałszywe tropy, ślepe zaułki, lokalna społeczność, która nic nie wie, nic nie widziała i nie słyszała… Ogromnie trudno dojść prawdy, gdy od zdarzenia minęło trzydzieści lat, a osoba, która mogła coś wiedzieć zostaje odnaleziona martwa. A może właśnie upływ czasu i świeże spojrzenie dadzą szansę jej odkrycia?

Osobiste decyzje śledczych niebezpiecznie krzyżują się z prowadzonym śledztwem, a ich reperkusje odbiją się echem jeszcze nie raz. I choć trudno było mi pałać sympatią do bohaterów, czy pochwalać ich wybory, to w ich historie zaangażowałam się absolutnie. I cieszyło mnie, że Autor poświęcił ich życiu i emocjom równie dużo miejsca, jak zawiłej zagadce kryminalnej, bo to przede wszystkim ze względu na nich z przyjemnością sięgnęłam po drugi tom ich życiowych i zawodowych perypetii.

Wspomnę na koniec, że rozwiązanie zagadki do końca było dla mnie niewiadomą, a na drogach do niego prowadzących, krętych i wyboistych nieraz się potknęłam. Warto było jednak czekać na taki finał, szokujący, dający satysfakcję i budzący apetyt na ciąg dalszy.

Link do opinii

; W każdym żywiole możemy się przeglądać jak w lustrze.; 
Kłamstwo powiadają ma krótkie nogi, długi nos jak u Pinokia, śmierdzi na kilometr, a jego wzrok zdradza oszustwo którym  się karmi. Wyjściem jest przełamać bariery, uzyskać prawdę i ją ujawnić, pomimo wszelkich konsekwencji dać ujście w sprawiedliwym osądzie, ponieść karę, wziąć na klatę i przyznać się do popełnionych czynów. Czy to tak wiele? strach jest dojmujący, zabiera świadomie resztki zdrowego rozumu, wypacza obraz, lęk jest hipnotyzujący i mroczny, podcina skrzydła, topi wszelkie doznania, zmysły, jest obroną przed tym co miałoby wyjść spoza kadr. A jeśli już wyjdzie, nie pozostawi po sobie żadnych hamulców, złudzeń, uczuć wyższych.


Powieść Roberta Małeckiego ; Wiatrołomy ; stanowi ambrozję dla wyobraźni, tak zobrazowana fabuła sprawiła wielką dla mnie rozkosz, tym bardziej że uwielbiam literaturę kryminalną, a napisał ją autor tak spójnie, tak rzeczowo, że tło widziałam oczami, jakbym była widzem na planie tego co wydarzyło się w książce. Od pierwszej strony powieść jest zaskakująca, szybko pragnęłam dowieść prawdy,  odszukać sprawcę, postawić go / ją, przed sąd, ukatrupić i udowodnić ( chyba najpierw ), kto jest winny, łańcuch osób powiązanych jest zawsze najlepszym kąskiem dla czytelnika, bo to sprawia że zagadka, która na pierwszy rzut oka stanowi nierozwiązany węzeł gordyjski, jest prosto u supłany z wątków, z mowy milczenia, z wydarzeń które miały miejsce w latach dalekiej przeszłości. Po cóż rozwiązywać tajemnice, odkopywać żywe trupy, ganiać za poszlakami, mamić się ułudzie że prawda objawiona poprawi jakość życia, ale czyjego życia? 


W latach 90. XX wieku, zostaje porwane dwu miesięczny chłopiec z tarasu domu. Sprawca porwania ginie bez wieści, rodzice małego Filipka próbują odnaleźć synka. Sprawa jednak utknęła w martwym na oko punkcie. Po tylu latach można uznać sprawę za przedawnioną, zamkniętą i zakopaną w archiwach kartotek policyjnych. Ale policjanci z bydgoskiego Archiwum X,  Maria Herman i Olgierd Borewicz jako Zero Siedem, biorą sprawę w swoje ręce. Nie jest łatwo, żadne ślady nie chcą się połączyć, każdy z żyjących świadków jakby nabiera wody w usta, dlaczego tak bardzo boją się ujawinienia prawdy, tak bardzo ona boli? Będąc na miejscu w Grudziądzu, zaczynają kluczyć, węszyć, sprawdzać, wiązać wątki, kiedy mają się spotkać z ojcem zaginionego chłopca okazuje się że ten nie żyje. Idąc tym tropem, wiele wskazuje na przeszłość która ukryła się nie tylko w gęstym lesie dekadę temu, ale czy policjanci na pewno grają do tej samej bramki. Kim jest Toboła, czy odnajdzie się Filipek, jakie niebezpieczeństwo czyha na policjantów, jaką prawdę na końcu ujrzycie? 


Zaprawdę powiadam Wam, że czyta się powieść obłędnie, akcja goni akcję, nie ma przelukrowanych scen, nie ma domysłów, są fakty, fajnie poprowadzona fabuła, tajemnicza, zagadkowa, same główne postacie są tak różne, a wiadomo że każda przeszłość niesie konsekwencje które odczuwa się w momencie kiedy trzeba zaufać, autor świetnie przedstawił bohaterów, ich charaktery, osobowość których nie da się nie lubić, tak różne od siebie, a tak powiązane ze sobą, bo przecież wiadomo nie od dziś że przeciwieństwa się przyciągają, to jednak pokazali że znają się na ; robocie ; że ją rozumieją i szanują, nie unikają odpowiedzialności, a nawet brną dalej nawet jeśli zatrzaśnie się im drzwi przed nosem. Ciekawa, niesztampowa, gdzie czuć kunszt literacki autora, jego styl, ta nieszablonowość jest ciekawą domieszką thrillera, otchłań i mrok, z której widać światełko w tunelu. 


Zawsze jestem ciekawa każdej nowej powieści tego autora, bo każda książka to strzał w dziesiątkę, i jak dotąd nie zawiodłam się, ja ją polecam każdemu, pokazuje i ujawnia to czym kieruje się człowiek w obawie, ze strachu i lęku przed ujawnieniem prawdy, czy sami byśmy się posunęli do takich czynów gdyby nam zagrażało niebezpieczeństwo? O tej książce chciałabym napisać dużo, wiele, i za bardzo, ale wiem że nabierając wody w usta daję Wam drodzy czytelnicy największą frajdę i radochę, że o książce nie napisałam wiele, bo sekret tkwi w szczegółach.  Przeczytajcie i sami oceńcie. Polecam.


Wydawnictwo: Literackie.

Link do opinii

"W żywiołach ludzie mogą się przeglądać jak w lustrze."
"Wiatrołomy" to kolejny wciągający kryminał autorstwa Roberta Małeckiego zaczynający nową serię "Komisarz Maria Herman". Nazwisko autora jest mi znane, kilka jego książek mam za sobą, kilka czeka na półce, lecz zdecydowałam się sięgnąć po jego nową serię i przyznam, że jestem zadowolona z tego wyboru. Tym bardziej, że niemal co tydzień pojawia się cała masa wszelkiego rodzaju kryminałów, że aż trudno o dobry wybór.
Już pierwsze zdanie w tej książce może wywołać gęsią skórkę na ciele: 
"Blade ciało niemowlęcia przez całą noc pływało w starym ocynkowanym wiadrze pełnym roztworu formaliny."
Po takim zdaniu nie można przejść obojętnie obok tej książki. Wiadomo już, że mowa w niej będzie o małym dziecku...
Komisarz Maria Herman tworzy dość niezwykłą parę ze swoim zawodowym partnerem Olgierdem Borewiczem, zwanym nie inaczej jak Zero Siedem...
Oboje pracują w bydgoskim Archiwum X, czyli często są niejako ostatnią nadzieją na rozwiązanie spraw przez lata nierozwiązywalnych.
Duet ten jest niezwykły z tego względu, że oboje są nałogowcami, lecz nie mówię tu o papierosach czy innych używkach, Maria jest hazardzistką, przez to wpadła w niezłe kłopoty, ale po śmierci ojca otrzymała pomocną dłoń i próbuje się jakoś trzymać. Olgierd jest natomiast seksoholikiem, uwielbia grupowe spotkania potajemnie organizowane przez znajomego, ma piękną, młodą i z bogatego domu żonę oraz małą córeczkę, lecz obie zaniedbuje.
"Zdarza się, że po terapii ludzie wracają do nałogu. To tylko świadczy o tym, jaka to groźna choroba."
Teraz wspólnie jadą do Grudziądza aby zająć się sprawą sprzed niemal trzydziestu lat. W dość bogatej rodzinie urodził się wymarzony syn. Jednak gdy dziecko miało kilka miesięcy, zostało porwane. Rodzice robili wszystko aby odzyskać syna, nawet zapłacili okup, lecz dziecka nie znaleziono.
Policjanci z Archiwum X maja spotkać się z ojcem porwanego dziecka, który ma jakieś nowe poszlaki. Sprawa zaczęła się komplikować po telefonie od jego żony, kobieta poinformowała ich, że nie mogą się z nim spotkać, gdyż jej mąż zaginął...
Maria i Olgierd nawet nie zdają sobie sprawy jak trudna i zagmatwana będzie ta intryga uknuta wiele lat temu przez porywacza. Rozwiązanie zagadki nie jest proste, wiele osób coś ukrywa, śledztwo przed laty nie było zbyt dokładnie prowadzone, a odkrycie prawdy nie dość, że mozolne i trudne, to jeszcze potrafi złamać niejednej osobie życie.


"Niemal każdego dnia policyjnej służby docierało do niej, że zarabia na życie dzięki temu, że człowiek nadal jest człowiekowi wilkiem. Że jest zdolny do zabijania."
Mimo wielu przeciwności a często nawet wbrew zakazom para z Archiwum X stara się rozwikłać tę intrygę i jak po nitce łączą niektóre poszlaki w jedną całość, która doprowadzi ich rozwiązania. Tylko nie wiedzą jaką cenę zapłacą...
Bohaterzy nie są zbytnio przerysowani, chociaż ja nie wiem, czy wszyscy policjanci są zawsze w coś uwikłani. Lecz to tylko fikcja, więc pewnie nie muszą być to tak zwani kryształowi ludzie.

Zapowiada się dobrze ta seria, teraz zostało już tylko czekanie na następną część.
Zachęcam do lektury.

Link do opinii
Avatar użytkownika - MagdalenaCzyta
MagdalenaCzyta
Przeczytane:2022-11-27,

Robert Małecki to autor po którego książki sięgam zawsze z ogromną przyjemnością.
Autor przyzwyczaił nas do tego, że każda kolejna powieść jest coraz lepsza.

"Wiatrołomy " to pierwszy tom nowej serii kryminalnej z komisarz Marią Herman.
To co mnie bardzo ucieszyło to fakt, że teraz kobieta bedzie grała pierwsze skrzypce.
Sięgając po książkę byłam bardzo ciekawa skąd taki tytuł. Okazuje się, że Wiatrołomy to poprostu drzewa połamane silnym wiatrem. Jest to częsty efekt przechodzenia tornad i silniejszych wiatrów nad lasami.

Zanim świat stanie nad przepaścią, człowiek zbliża się do niej każdego dnia.

Grudziądz, lata 90.XX wieku
W rodzinie Witbergów pojawia się wymarzony syn. Niestety szczęście trwa krótko ponieważ ktoś porywa z domu dwumiesięcznego Filipka.
Załamani rodzice za wszelką cenę próbują odnaleźć dziecko.
Trzy dekady później.
Maria Hetman i Olgierd Borewicz to policjanci z bydgoskiego Archiwum X.
To w nich ostatnia nadzieja na rozwiązanie zagadki tajemniczego zniknięcia niemowlęcia.
Jadą do Grudziądza, aby spotkać się z Witbergiem, który nadal obsesyjnie poszukuje syna.
Nie wiedzą jednak, że tuż za rogiem czai się na nich przeszłość i tajemnice , które tylko pozornie nie mają ze sobą nic wspólnego.
"Wiatrołomy" to bez wątpienia świetny początek serii z Marią Hetman. Kobietą po przejściach, z piętnem uzależnienia na plecach. Dla mnie świetna bohaterka, która skradła moje serce.
Jeśli chodzi o fabułę to jest to jak zawsze bardzo dobrze skrojony kryminał.
Jak zawsze mistrzowsko zbudowana fabuła.
Autor jest zawodowcem w tym co robi więc nic więcej nie trzeba dodawać.
Jestem w pełni usatysfakcjonowana z lektury.
Polecam fanom autora, a ci którzy jeszcze nie znają pióra zapraszam do poznania.

 

Link do opinii
Avatar użytkownika - etiudyliterackie
etiudyliterackie
Przeczytane:2022-11-13,

Znacie twórczość Roberta Małeckiego? Jaki tytuł zapadł Wam szczególnie w pamięć?

Przede mną jeszcze wiele książek autora i mam nadzieje, ze równie wiele emocji,
póki co na mojej checkliście mogę odznaczyć najnowszy tytuł Wiatrołomy, który stał się początkiem nowej serii kryminalnej. Prym wiedzie w niej komisarz Maria Herman, kobieta, którą życie doświadczyło solidnie, nie czuła się nigdy kochana przez matkę, ma na karku ogromne długi i nieustannie walczy, aby nie wrócić do nałogu, jeszcze nie tak dawno hazard stanowił jej "chleb powszedni". Jej partnerem zawodowym jest Olgierd Borewicz, rownież facet z problemami, można by powiedzieć "brudny glina".
Oboje działają w bydgoskim Archiwum X, gdzie są oddelegowywani do śledztw, które nie zostały rozwiązane przez lata. Tym razem muszą się zmierzyć ze sprawą porwania małego chłopca, która miała miejsce w latach dziewięćdziesiątych. Czy w końcu uda się policji odkryć wszystkie karty, czy poznają prawdę?

Już pierwsze zdanie w książce sprawia, ze czytelnik wpada do świata wykreowanego przez autora z ogromnym impetem. Od samego początku nie ma tu miejsca na delikatność, zaczyna się mocno i poziom czytelniczych wrażeń utrzymany jest do samego końca bardzo wysoko. One ani na moment nie odpuszczają, wręcz kumulują się pod koniec, aby finalnie eksplodować i totalnie zaskoczyć czytelnika, pomimo tego, że wcale nie ma tu zawrotnego tempa akcji.

Niezmiernie podobał mi się klimat panujący podczas całej historii... miasto jakby owiane mgłą, tajemniczość , pewnego rodzaju smutek, szarość. Może Wami się wydawać, ze takie epitety raczej świadczą o tym, że była to nudna opowieść, nic z tych rzeczy! To właśnie ta posępna aura dodaje emocji i napędza całą fabułę.

Autor nie skupia się tylko na kwestii porwania i samej sprawy kryminalnej, ale rownież na strefie psychologicznej. Poznając meandry życia zarówno Herman, jak i Borewicza wdzieramy się niemalże w ich umysły, a uwierzcie, że są to "trudne podróże".

To był rasowy kryminał i co najlepsze polski! Czekam na więcej!

Link do opinii
Avatar użytkownika - kotoksiazka
kotoksiazka
Przeczytane:2022-10-27, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam,

Bydgoski oddział Archiwum X z Marią Herman i Olgierdem Borewiczem w składzie, wracają do nierozwiązanej sprawy porwania dziecka Witbergów z Grudziądza. Jednak im więcej lat upłynęło, tym bardziej policjanci nie mają żadnego punktu zaczepienia, a powtórne przesłuchiwanie świadków niewiele pomaga. Czy Marii i Olgierdowi uda się ustalić sprawcę porwania? Czy dziecko po tylu latach nadal żyje?

WIATROŁOMY to pierwszy tom cyklu z Komisarz Marią Herman, a zarazem rasowy kryminał z zaskakującą fabułą.

Przyznam się, że nie miałam jeszcze przyjemności zapoznać się z piórem Roberta Małeckiego. Dlatego ogromnie się cieszę, że dostałam możliwość przeczytania tego tytułu, i wiecie co? Nie zawiodłam się, bowiem autor stworzył wyśmienitą powieść kryminalną, która mnie pochłonęła. Akcja prężnie parła do przodu, ani na moment mnie nie nudziła i co najważniejsze, nie pozwoliła mi wpaść na rozwiązanie zagmatwanej intrygi.

Na kolejny plus zasługuje kreacja bohaterów, autor przedstawił je jako postacie z krwi i kości, takie z wadami, nałogami, czy demonami przeszłości. Chociaż nie polubiłam się Olgierdem, i tak z zaciekawieniem śledziłam ich losy. Czekam na kolejną zagadkę z Archiwum X do rozwiązania!

Link do opinii

Na początku lat dziewięćdziesiątych niebezpieczni gangsterzy porywają dwumiesięcznego Filipa z rodzinnego domu. Zdruzgotani rodzice zrobią wszystko, by odzyskać dziecko ale tropy prowadzą do donikąd. Trzydzieści lat później  policjanci z bydgoskiego Archiwum X postanawiają odkryć prawdę i ukarać winnych. Sprawę prowadzą Maria Herman próbująca wyrwać się z podstępnego nałogu oraz Olgierd Borewicz, który mierzy się z konsekwencjami swoich decyzji z przeszłości. Wyruszają do Grudziądza rozwikłać tajemnicę porwania dziecka Witbergów. Czy uda im się odkryć co się wydarzyło? A może jednak istnieje zbrodnia doskonała?

,,Wiatrołomy" to pierwszy tom nowej serii kryminalnej Roberta Małeckiego, gdzie już od pierwszych stron zostaniemy wciągnięci w fabułę. Już sam prolog intryguje, a chęć rozwiązania jego tajemnicy towarzyszy nam do ostatnich stron. Nic nie jest tu oczywiste, a liczne zwroty akcji  jeszcze bardziej podnoszą napięcie. Trzeba przyznać, że to niezwykle mocna i dopracowana historia z wyrazistymi bohaterami, którzy mają swoje wady czy nałogi. Autor w niezwykle obrazowy sposób pokazuje jak trudno wyjść z uzależnienia, jak mozolnie walczy się o powrót do normalności oraz jak trudno wytrwać i nie poddać się. Myślę, że nie tylko fani kryminałów będą zachwyceni tą lekturą, ale również każdy kto chętnie sięga po thrillery psychologiczne. Całość idealnie łączy watki kryminalne z ludzkimi dramatami. To niewątpliwie genialna powieść o stracie, cierpieniu, walce z własnymi demonami w której nie brakuje wzajemnych układów i tajemnic. Z niecierpliwością czekam na drugi tom.

Link do opinii

Jak Wam minął weekend? Udało Wam się coś poczytać? Ja w weekend skończyłam czytać "Wiatrołomy". 

 

 

Maria Herman i Olgierd Borewicz są policjantami z bydgoskiego Archiwum X. Jadą do Grudziądza, gdzie w latach 90. ubiegłego wieku, został porwany niemowlak. Ojciec Filipka cały czas wierzy, że jego syn się znajdzie. Czy po 30 latach to jeszcze możliwe?

 

Brak nowego punktu zaczepienia oraz upływ czasu nie pomaga śledczym. Przed nimi trudna i żmudna praca.

Bieżące wydarzenia pokazują, że zbliżają  się do odkrycia prawdy. Ktoś jednak bardzo nie chce, żeby została ona odkryta.

 

To, co zaserwował Robert Małecki jest rewelacyjne.

Już pierwsze zdanie przyprawia o ciarki i sprawia, że nie można oderwać się od lektury bez poznania zakończenie.

 

Fabuła jest świetnie skonstruowana. Różne perspektywy czasowe, sprawiają, że jeszcze lepiej i szybciej się czyta, a akcja jest ciekawsza.

 

Główni bohaterowie są prawdziwi, ludzcy. Obok sprawy, która prowadzą, toczy się ich prywatne życie. Poświęcają się pracy, ale przy tym walczą z własnymi problemami, nałogami, uzależnieniami, rodziną. Wzbudzają przy tym ogrom emocji. Czasami im współczułam, innym razem czułam złość na ich zachowanie. Nie można jednak zaprzeczyć, że więź, która stworzyła się między Marią i Olgierdem na przestrzeni tych ponad 500 stron, jest niesamowita i bardzo im kibicuję.

 

Jestem ogromnie ciekawa, jak dalej potoczą się ich losy. Czy demony i słabości wezmą nad nimi górę?

Link do opinii
Avatar użytkownika - kryminalnatalerz
kryminalnatalerz
Przeczytane:2022-10-12, Ocena: 5, Przeczytałam,

,,Wiatrołomy" Roberta Małeckiego to pierwsza książka po zmianie wydawcy i pierwszy tom nowej serii o policjantach z bydgoskiego Archiwum X. Naprawdę obiecujący początek serii! Postacie, które będą tym punktem spajającym wszystkie tomy, są niesamowicie bogate i skomplikowane, przez co na pewno przez dobrych kilka tomów nie zabraknie atrakcji, które będą nam dostarczać. Maria Herman to hazardzistka, która od roku nie gra. Silna postać kobieca z nałogiem, który w polskiej literaturze kryminalnej wcześniej się nie pojawił. Jej zawodowym partnerem jest Olgierd Borewicz (zwany Zero Siedem ze względu na to samo nazwisko co bohater PRLowego serialu), z pozoru po prostu zmęczony ojciec noworodka i mąż, którego ze względu na pracę nigdy nie ma w domu. Jednak kryje się w nim wiele więcej niż moglibyśmy przypuszczać, skrywa w sobie sporo mrocznych tajemnic, których utrzymywanie w sekrecie przysporzy mu nie lada problemów... Policjanci udają się do Grudziądza (który oddany jest z największą dokładnością), by odkopać sprawę zaginięcia dwumiesięcznego chłopczyka sprzed trzydziestu lat. Po takim czasie ich śledztwo skupia się przede wszystkim na przeglądaniu dokumentów i ponownym przesłuchiwaniu świadków, więc tempo akcji jest dosyć spokojne, choć pod koniec nie zabraknie dynamicznego finału. Mimo pozornego spokoju, fabuła napakowana jest zaskoczeniami, zwrotami akcji i cliffhangerami, który sprawiają, że ciężko książkę odłożyć. I choć gatunkowo jak najbardziej jest to kryminał, bardzo skrupulatnie trzyma się ram gatunkowych, to jednak jest to więcej niż tylko rozrywka - tematy, jakie porusza, na pewno warte są chwili zastanowienia i uwagi. Na kartach powieści czuć ile pracy i uwagi zostało w nią włożone, przez co czyta się ją z największą przyjemnością. Polecam!

Link do opinii
Avatar użytkownika - stokrotka22
stokrotka22
Przeczytane:2023-09-19, Ocena: 5, Przeczytałam,
Avatar użytkownika - jusia
jusia
Przeczytane:2023-07-27, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki 2023,
Recenzje miesiąca
Szkielet
Janusz Mika
Szkielet
Spotkamy się we śnie
Jolanta Kosowska; Marta Jednachowska
Spotkamy się we śnie
Ocalało pięciu
Holly Jackson
Ocalało pięciu
Opera na trzy śmierci
Sylwia Stano
Opera na trzy śmierci
Zbój
Joanna Jagiełło
Zbój
Sekrety Białej. Leśniczówka
Agnieszka Panasiuk
Sekrety Białej.  Leśniczówka
Ulica Pazurkowa. Zaklinacz kotów
Aleksandra Struska-Musiał ;
Ulica Pazurkowa. Zaklinacz kotów
Wtem denat
Marta Kisiel
Wtem denat
Pokaż wszystkie recenzje
Reklamy