Szopka

Wydawnictwo: Świat Książki
Data wydania: 2012-10-05
Kategoria: Inne
ISBN: 9788377998243
Liczba stron: 204
Dodał/a książkę: anulka1312

Ocena: 4.83 (6 głosów)

Debiut autorki obdarzonej doskonałym słuchem językowym, wyrazistym stylem i znakomitym warsztatem pisarskim. Kolejny – po sztuce Zapolskiej i powieści Kuczoka – sugestywny portret polskiej rodziny: nie patologicznej, nie kołtuńskiej, ale nadal strasznej, zakłamanej i zimnej, w której małżeństwo to więzienie o zaostrzonym rygorze, a dom rodzinny to codzienny teatr absurdu, modłów, wrzasków i kotletów schabowych. Mocna proza – jak uderzenie pięścią.

Kup książkę Szopka

Polecana recenzja

Avatar użytkownika - magda606
magda606
Przeczytane:,
Debiutancka powieść Zośki Papużanki ma metaliczny posmak gwoździa przybijanego do trumny, w której pochowano nadzieje na stworzenie szczęśliwej rodziny. Nie można było znaleźć powodu dla tego małżeństwa. Ona – młoda wdowa, zahukana do granic możliwości, z dzieckiem w brzuchu. Maszyna stworzona do narzekań, wrzasków, tłuczenia w garnki. Wzorowa parafianka, niewolnica pseudotradycji. Mistrzowsko posługuje się narzędziami emocjonalnych tortur. On – zbyt słaby, by udźwignąć ciężar jej wątpliwego temperamentu. Przybysz znikąd, z wioski, gdzie nie było czego do miski włożyć. Wiecznie wycofany, niemęsko spojony, cichy. Bez cienia sprzeciwu przyzwala na brutalny spektakl, odgrywany co dzień na jego oczach. Ćwiczy wytrwałość, popijając nektar bogów, życiodajny trunek przynoszący ukojenie. Gdzieś pod nogami panoszą się dzieci – najpierw Maciuś, co to spłodzony z innego ojca, później Wandzia. Maciuś Maciusiem pozostanie już do końca swojego życia, nawet kiedy jako sześćdziesięciolatek z przegranym życiorysem wróci, by mieszkać ze schorowaną matką. A przestraszona Wandzia dopiero na studiach dowie się, co to lęk separacyjny i dlaczego przez całe swoje życie nie może nikogo uszczęśliwić, mimo że jest nadzwyczajnie grzeczna.    To nie jest dom, w którym bywało dobrze. Tam nigdy dobrze nie było, w żadne święta i niedziele, urodziny i rocznice. Kotlety schabowe, bigos i ...
(czytaj dalej)

Polecana recenzja

Avatar użytkownika - catarina78
catarina78
Przeczytane:,
Niezła szopka   Na okładce gwoździe powbijane w kolorowy domek z klocków. Coś tu zgrzyta. Czyżby bawił się nimi jakiś mały przedszkolak-sadysta?   Zośka Papużanka, polonistka, teatrolog, autorka tekstów piosenek, doktorantka, wreszcie - szczęśliwa mama debiutuje książką o rodzinie. Polskiej, zwyczajnej, jakich wiele. Można zadać pytanie: czemu znowu ktoś chce wałkować ten stary temat? Wiadomo, że polskie rodziny zepsute są i złe, przepite wódką, zatrute nienawiścią, przeżarte źle rozumianym katolicyzmem. Po co znowu poruszać ten temat?   Rzecz zaczyna się w podkrakowskiej wsi, gdzie w związek małżeński wstępuje wdowa z małym synkiem i młodszy brat, któremu jest wszystko jedno, bo chciał się wreszcie usamodzielnić, wyrwać z domu, przestać być tym drugim, młodszym, gorszym. Wybiera więc sobie żonę, kobietę wcześnie owdowiałą, ale przecież dzieciakowi potrzeba ojca. Przeprowadzają się do miasta. On pracuje całymi dniami, ona siedzi w kuchni, zajmuje się synem, potem - córką. Scenariusz, jakich setki. Starszy syn jest mającym wszystko gdzieś socjopatą, córeczka jest zawsze grzeczna, cicha i spokojna. Dzieci rosną, rodzice się kłócą. W końcu pojawiają się wnuki. Rodzina, choć niedoskonała, zwyczajna, trzyma się razem. Nie padają nigdy żadne słowa o miłości, nie ma uczuciowych uniesień. Nie ma czułości, myślenia o bliskich. Jest egoizm, poczucie krzywdy, narzekanie ...
(czytaj dalej)

Opinie o książce - Szopka

Avatar użytkownika - enigma1
enigma1
Przeczytane:2017-01-03, Ocena: 6, Przeczytałam, 26 książek 2017,
Czy jedna osoba może zniszczyć życie swojej rodzinie? Oczywiście! Wiecznie niezadowolona, wiecznie z pretensjami do wszystkich i o wszystko, niekonsekwentna, deprecjonująca dokonania męża i dzieci. Nie dowiadujemy się, dlaczego taka jest ta kobieta: żona, matka, potem babcia i prababcia. Ale jesteśmy my, czytelnicy, świadkami spustoszenia, jakie bohaterka książki sieje w swojej rodzinie. Drugi mąż - człowiek spokojny, pracowity, czuły - jest zupełnie zdominowany przez swoją wiecznie niezadowoloną żonę. To wieczne krytykowanie powoduje, że mąż wykazuje tzw. wyuczoną bezradność - bo cokolwiek by nie zrobił czy powiedział - i tak zostanie zganiony. Maciuś - dziecko z pierwszego małżeństwa - chłopiec bardzo zdolny (buduje np. bardzo udaną szopkę, która dostaje jedno z wyróżnień na dorocznym krakowskim konkursie szopek), marnuje swoje szanse: rzuca studia, potem rozwala swoje małżeństwo, by potem zupełnie się stoczyć i popaść w alkoholizm. Czy to nieudane życie Maciusia to wina postępowania jego matki? Czy tylko wygodna wymówka do życia na koszt innych? Nie wiem. Wandzia, młodsza córka, jest całkowicie zdominowana przez matkę. Chciałaby częściej być z dobrym i czułym (ale też okropnie nieśmiałym) ojcem - ale zbyt bardzo boi się matki. Dopiero wnuczka (autorka książki?) łamie ten schemat i niejako "wyzwala" swojego dziadka - zaproszenie na prawdziwą Wigilię jest okazją do symbolicznego jego wyjścia: z domu i spod władzy despotycznej żony. Ile jest takich domowych despotek? Takich kobiet, które napędza tylko wieczne "wkurzenie" (żeby nie użyć mocniejszego słowa). Które nieświadomie (a może całkiem świadomie?) zatruwają i rujnują życie swoim bliskim? Ile osób tkwi w takich nieszczęśliwych, toksycznych związkach, nie mając aż tylu sił, co książkowa Elka, która nie chciała powtórki z życia swojej teściowej i teścia, i zdecydowała się na rozwód z Maciusiem (chociaż i tak długo wytrzymywała wybryki swojego męża). Tytułowa szopka to nie tylko szopka, którą zbudował mały Maciuś na konkurs. To także celny i dosadny opis wielu toksycznych związków, w których ludzie tkwią latami, nie wiadomo dlaczego i po co?
Link do opinii
Avatar użytkownika - alison2
alison2
Przeczytane:2014-03-07, Ocena: 4, Przeczytałam, 52 książki 2014,

„Szopka” to literacki debiut niejakiej Zośki Papużanki. Jeśli wierzyć okładce „debiut autorki obdarzonej doskonałym słuchem językowym, wyrazistym stylem i znakomitym warsztatem pisarskim.” Prawdopodobnie to właśnie ten specyficzny styl sprawił, że książka niemal od razu zwróciła uwagę krytyków. Styl, ale niekoniecznie historia, bo takowe już bardzo dobrze znamy.

Główna bohaterka „Szopki” to kobieta – żona, matka, wdowa, babcia, prababcia, teściowa – jak kto woli. Owdowiawszy w młodym wieku, decyduje się na ponowne zamążpójście. Niestety nowy związek opiera się nie na szczerym uczuciu, a raczej założeniu, że samemu żyć nie wypada. W rodzinie brakuje nie tylko uczuć, ale również szacunku dla drugiej osoby. Kobieta z niebywałym upodobaniem poszukuje sposobów, by poniżyć swojego partnera w oczach dzieci. Złość, która nieustannie z niej wypływa, w oczywisty sposób wpływa na całą rodzinę. Nikt nie jest szczęśliwy ale też nikt nie próbuje czegoś zmienić. Życie płynie jakby obok nich, zbyt skupionych na własnych małostkach, by dobrze je przeżyć. Egzystencja kobiety ogranicza się do zajęć domowych i narzekania na psie życie. Mężowie ich znajomych przynajmniej czasem je obiją, widać mają jakieś uczucia, a ten jej to skończony nieudacznik, który choć jest, to jakby go nie było. Mąż cierpliwie znosi te nieustanne przykrości, choć jeszcze częściej zamiast znosić, zwyczajnie usuwa się w cień. Pod pretekstem zapewnienia rodzinie godnego bytu, zaszywa się w pracy, czy to w wieczory, czy w weekendy. A po niej pozostaje tylko chwila, by wrócić do domu, coś zjeść i ponownie uciec, w błogi sen. Maciuś, syn bohaterki, początkowo ma jakiś potencjał i chęci, by wybić się ponad smutną normę. Niestety ciągłe wywody na temat beznadziejności jego sytuacji nie pozostawiają go obojętnym. Jego życie musi być do niczego, skoro ma ojca, a jakby ojca nie miał. Nikt tak dobrze jak jego matka nie rozumie, że w jego życiu po prostu nie może być lepiej. I tak kiedyś zdolny chłopak popada w alkoholizm. Bez stałego zajęcia, regularnie odwiedza to matkę, to siostrę z prośbą o 10 złotych. Prosi i dostaje, bo przecież jakoś trzeba go poratować, gdy już sam los jest dla niego taki okrutny. Wandzia, córka głównej bohaterki już od dziecka jest regularnie zastraszana zarówno przez brata, jak i matkę. Jako jedyna zdolna jest do głębszych uczuć w stosunku do ojca. Tylko okazywać ich nie może, żeby mama na niego nie krzyczała. Ta sytuacja wpędza ją w nieustanne poczucie winy. Żyje w cieniu swojej rodziny, w przekonaniu, że nie jest dla niej dość dobra i ogólnie do niczego się nie nadaje.

Lektura „Szopki” z całą pewnością nie należy do najbardziej przyjemnych. Choć nie jest aż tak źle, nikt nikogo fizycznie nie krzywdzi, nikt nie przymiera głodem, a jednak jest tak paskudnie. Przygnębienie czytelnika wynika zapewne z faktu, że to, co opisuje Papużanka, nie jest jakimś szczególnym wyjątkiem. Niemal każdy w swoim otoczeniu ma podobne kobiety i mężczyzn, niby zwykłe rodziny ale pogrążone w totalnej niemocy. O ile w dzieciństwie człowiek ma jakieś pomysły na życie, cele, ideały, o tyle dorastając coraz bardziej się ogranicza, zacieśnia horyzonty, odrzuca marzenia. Jego świat staje się coraz mniejszy, by z czasem ograniczyć się do własnych czterech ścian, poczucia że życie przemyka między palcami i braku motywacji, by cokolwiek w nim zmienić. Monotonię życia przerywają jedynie nieliczne okazje, podczas których można coś świętować i napić się wódki.

Tematyka poruszana przez pisarkę nie jest niczym nowym. Z lepszym czy gorszym skutiem podejmowało ją już wielu autorów. Przwagą „Szopki” nad podobnymi tematycznie książkami ma być specyficzny styl Papużanki. Ten rodzaj przewagi szybko może jednak stać się jej wadą. Dialogi zlane w jedną całość, nadmiar znaków interpunkcyjnych bądź ich brak, wielość narratorów i przemieszanie wątków. Dla jednych wyznacznik innowacyjności, wyjątkowej inteligencji, opanowania języka do perfekcji, dla innych ... droga przez mękę. Osobiście nie mogłam skupić się na fabule, językowe popisy autorki zamiast mnie zachwycać, częściej wyprowadzały mnie z równowagi. Książka co prawda wzbudziła we mnie różne refleksje, jednak po zakończeniu jej lektury, poczułam uczucie ulgi, odkładając ją na półkę. Czy tylko dlatego, że ktoś pisze inaczej niż wszyscy, oznacza że pisze lepiej? Na to pytanie odpowie sobie każdy z czytelników. Dla mnie „Szopka” na zawsze pozostanie gorzką pigułką, która być może trafnie opisuje nasze życie, jednak robi to w sposób, który niestety zupełnie do mnie nie przemawia.

Link do opinii
Avatar użytkownika -

Przeczytane:, 26 książek-2013, Mam,
Niewątpliwie to niezła pozycja. Dobry język, plastyczny, wymowny, naturalny w swych nienaturalnych czasem skojarzeniach. Historia być może trochę wtórna, ale wciąż aktualna i w moim przekonaniu, jeszcze nie raz powinno się ją powtórzyć. Osobiste zastrzeżenie, które po zamknięciu książki, objawiło się w pełnej okazałości, jakby nagle chciało mi powiedzieć, a widzisz, a nie mówiłem, to narracja. Narratorów jest wielu i niestety stylistyka zdań ich nie wyróżnia w żadnym znaku interpunkcyjnym i w żadnym talencie lub jego braku, do komponowania zdań. A szkoda. Nie ukrywam jednak, że nie jest to ziarno, które będzie uwierać prawdziwe książkowe księżniczki (tudzież prawdziwych książąt). Czasem poturla się po prześcieradle, ale po lekturze, w garści zostanie głównie historia i dobre wrażenie.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Ivy
Ivy
Przeczytane:2017-06-14, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki 2017 ,

''Szopka '' to bardzo smutna w moim odczuciu książka o bardzo smutnych i samotnych osobach , żyjących w bardzo smutnych czasach . Ona i on , jak w cytacie powyżej nie mają nawet imion . Jednak z kartki na kartkę dowiadujemy się coraz więcej i więcej o nich i ich wspólnym życiu . Wspólnym , a jednak osobnym . On , młody chłopak którego brat ściągnął z rodzinnej pomorskiej wsi i obiecał pomóc w zalezieniu pracy i ułożeniu sobie życia w mieście . Przyjechał , bo co miał robić , wrócił z wojny a w domu kupa rodzeństwa na rodzinnej kupie w jednej chałupie . Nie miał nic , prócz wojennych wspomnień , a w mieście pracy wtedy nie brakowało dla nikogo . Ona młoda , silna , dumna i wrzaskliwa kobieta , wdowa samotnie wychowująca trzyletniego Maciusia . W niedługim czasie ślub , potem zaraz dziecko , córeczka Wanda i dożywocie w małżeństwie z przypadku . Ani słowa o miłości , szacunku , zrozumieniu , wyrozumiałości i wszystkim tym czym powinno się cechować dobre małżeństwo . Ich małżeństwo wygląda jak ten domek z okładki . Niedobrane kolorystycznie i objętościowo klocki . Dach się sypie , gwoździe odstają i wypadają , okno trzyma się na '' słowo honoru '' . Autorka stworzyła prawdziwie krwiste w swej wyrazistości postacie . Zwłaszcza ONA , dać jej tylko miotłę w dłonie i wysłać na Łysą Górę na sabat czarownic . Nic jej się nie podoba , nawet to że mąż jej nie bije , '' bo jakby bił , to by przynajmniej wiadomo było że o coś mu chodzi , a on tylko milczy i milczy '' . A to co '' odstawiła '' , aby się bez biletu dostać na Błonia , w czasie wizyty niemieckiego papieża , z jednej strony mnie ubawiła po pachy , lecz z drugiej naszła mnie refleksja i pytanie , czy rzeczywiście głupota i bezczelność i nieliczenie się z nikim i niczym w końcu będzie rządzić na świecie , czy może już rządzi ? Ktoś napisał że '' Szopka '' boli , to prawda . Mnie zabolała , ścisnęła w żołądku i skopała po nerach . Ale przecież jakoś się muszę pozbierać...

Avatar użytkownika - Dorot21
Dorot21
Przeczytane:2016-07-05, Ocena: 6, Przeczytałam, Mam,
Avatar użytkownika - wisnia86
wisnia86
Przeczytane:2014-06-30, Ocena: 3, Przeczytałam, 52 książki 2014, Mam,
Avatar użytkownika - grzeniuJee
grzeniuJee
Przeczytane:2014-05-29, Przeczytałem, 12 książek 2014,
Avatar użytkownika - Muminka789
Muminka789
Przeczytane:2013-12-24, Przeczytałem,
Reklamy