Okładka książki - 11%

11%



Tom 1 cyklu 11%
Ocena: 4.5 (2 głosów)

Prowokacyjna i wciągająca powieść o tym, co by było, gdyby kobiety przejęły kontrolę nad światem.

Czas patriarchatu przeminął na dobre. Mężczyźni stanowią jedenaście procent populacji – odsetek konieczny, by uniknąć chowu wsobnego, ale trzyma się ich pod kluczem w centrach spa dla przyjemności kobiet, do czego są specjalnie szkoleni, i celem prokreacji. Niektóre kobiety twierdzą, że należałoby ich nieco lepiej traktować, ale wszystkie zgadzają się co do tego, że trzeba tamować testosteron. Miasta mężczyzn upadają, zarastając bujną roślinnością, kobiety mieszkają w okrągłych domach, religia przetrwała, ale w nowej formie – kapłanki mówią językami pod wpływem wężowego jadu, a wierne jedzą jabłka niczym Ewa w raju.

W 11% przecinają się losy czterech kobiet: długowłosej zaklinaczki węży Medei, młodej kapłanki Wikki, lekarki Evy i Cichej, która mieszka w niemal opuszczonym klasztorze. Każda skrywa swą tajemnicę, a jedna z nich nie jest tym, kim się wydaje.

Informacje dodatkowe o 11%:

Wydawnictwo: Artrage.pl
Data wydania: 2024-12-09
Kategoria: Literatura piękna
ISBN: 9788368191219
Liczba stron: 356
Tytuł oryginału: 11%
Język oryginału: duński
Tłumaczenie: Joanna Cymbrykiewicz

więcej

Kup książkę 11%

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
Cytaty z książki

Na naszej stronie nie ma jeszcze cytatów z tej książki.


Dodaj cytat
REKLAMA

Zobacz także

11% - opinie o książce

Pesymistyczne zwierciadło

W internecie znaleźć można wszystko zgodnie z piosenką „Welcome to the Internet” (pl. „Witamy w internecie”) Bo Burnhama: od męskich fantazji o dominacji, po te żeńskie o rekompensacji przez związki męsko-męskie. Czasem dostajemy ich przedstawienie w poważniejszej formie jak te domniemane męskie w „Opowieści podręcznej” Margaret Atwood. Czy zatem 11% będzie opowieścią o żeńskich fantazjach?


I tak i nie. Powierzchownie z pewnością niektórzy powiedzieliby, że matriarchalny świat ze zminimalizowaną męską populacją do 11%, to fantazje kobiet i niektórych ugrupowań politycznych. Mamy tu także inne elementy, które potwierdzałyby to postrzeganie jak np. wolność seksualna. W dodatku narracja tego świata mówi tezami o łagodności i mądrości kobiet, które potrafią sięgać renesansu. 


Jednak to tylko to, co w nim oczywiste. To coś, co Karol Marks nazwałby ideologią. Zagłębiając się w ten świat poza podstawowy opis, okazuje się, że nigdy nie był cukierkowy, jak wyżej, ani tak prosty, jak tezy w naszym, np. że mężczyźni są silniejsi (to skomplikowane). Poza jego dystopijnymi elementami jest zaskakująco podobny, choć lustrzany, do tego naszego. 


Dyskusje prowadzone wokół chowu klatkowego mężczyzn są lustrzane wobec tych dotyczących kur u nas. Matriarchalizacja jest całkowita, człowiek to domyślnie kobieta, matki chcą córek, a technologia, przynajmniej częściowo jako patriarchalna, jest odrzucona.


Ten chów klatkowy daje do namysłu nad człowieczeństwem niczym z trzeciego tomu trylogii WWW Roberta Sawyera albo Dukajowego prawa do odczuwania z „Po piśmie”. Przynależenie do tych kategorii jest w zmienne w czasie i zależne od pytanego. Czy kury i inne zwierzęta mogą cierpieć? Czy płód to człowiek? Czy naprawdę rozumiemy, jakie co jest, czy po prostu ideologicznie i nieświadomie przyjmujemy pozycje ontologiczne? „11%” raczej nie daje nam zbyt pochlebnej odpowiedzi.


Jednak czym jest książka, która kryje w sobie takie przekazy? Już od pierwszych zdań książka wydaje się dziwna i zadaje pytanie, czy to nie może jakaś postapokalipsa, a może solar punk, czy też fantasy z magią? Ostatecznie wszystko zależy od naszego podejścia, choć niektóre opcje przestają się bronić po lekturze. 


Świat, w którym natura sama odbiera i niszczy osiągnięcia architektury męskiego świata, z pewnością przypomina wizualnie postapo. Nie każdy chce lub może opuścić stary i walącą się przeszłość. 


Poza tymi ruinami męskości i ich slumsami kobiety żyją w niejasno futurystycznym środowisku. Mają swoje okrągławe domy (kąty są passe), a technologie biologiczne są na wysokim poziomie (np. korekta wzroku od ręki). Nie mamy wiele wglądu w ten świat, ale być może z tamtej perspektywy oglądalibyśmy utopie, nie dystopie. 


Ostatecznie najsłabiej broni się kwestia magiczna, która częściowo jest rozwiązana motywem znanym z Cyklu Fundacji Isaaca Asimova, czy Kronik Diuny Franka Herberta, czyli przez ewolucję. Z drugiej rozwiązaniem jest bardzo luźne podejście do chemii organizmu bądź może po prostu tak zaawansowanej, że nierozróżnialnej od magii. Choć raczej pierwsza opcja jest prawdziwa, to poczucie nadzwyczajności pozostaje.


W dodatku tę magię uprawia Medea, która ma swojego węża Pytie. Nasuwa to jasne skojarzenia. Sama rewolucja kobiet zaczęła się od gwałtu, który w kulturze rzymskiej zawsze był wyznacznikiem ważnych wydarzeń (np. porwanie Sabinek, czy ten na Lukrecji). Jednak te nawiązania do starożytności, to tylko kostium i nawiązania, z których chyba wiele więcej nie wynika poza samoświadomością Medei.


Jednak refleksja nad przeszłością, a raczej ekspozycja tu się nie kończy. Poznajemy bardzo dużo na temat przeszłych religii i ich dostosowania do matriarchalnych struktur. W końcu chrześcijaństwo przetrwało, po prostu może już mniej przypominać to, co my znamy. W końcu to ludzie są niezmienni, nawet jeśli to tylko kobiety, a autorka stara się nam pokazać ich tak jak świat, w ciemnych barwach. Opowiada o nich z perspektywy czterech postaci, a każda ma swoje problemy.


Medea jako czarownica, jest niczym wiedźmin, reliktem wciąż pojawiających i znikających kultów, żyje na skraju społeczeństwa, cierpi biedę, a jednocześnie stara się przeżyć i czynić dobro. Walczy o prawa mężczyzn, choć jej podejście do nich jest skażone otaczającym ją światem. To właśnie ona jest centralną postacią, bo wszystko zaczyna się od niej i na niej kończy.


Jej odwzajemnioną miłością i kochanką jest chrześcijańska kapłanka Wicca. Pochodzi ze znanego rodu z tradycjami, a jej przodkinie wywierają na nią wielką presję. Mimo życia w centrum społeczeństwa, to relacje, pozycja i jej obowiązki są tym, co ją dobija. Eksplorujemy z nią nie tylko problemy ciągłego niedorastania do oczekiwań, w czymś, czego nie chce, ale i osobistej tragedii. 


Pozostałe dwie postacie skrywają wstydliwe sekrety, które zżerają je od środka. Dostajemy historię o poczuciu winy z powodu tego, co się zrobiło, ale także o tym, kim się jest. Uniwersalne historie o tym, że może kiedyś znajdzie się przebaczenie, przynajmniej nauczymy się funkcjonować sami ze sobą lub przynajmniej w społeczeństwie.


Historie wszystkich czterech postaci w niezwykle sprawny sposób się łączą. Są niczym bezbłędnie pasujące puzzle. Znają nieświadomie te same postacie. Ktoś kogoś przygarnia, ktoś jest świadkiem czyjejś śmierci, ktoś jest straumatyzowany czyimś zniknięciem. A to wszystko ta sama osoba. Ta Dania przyszłości chyba nie jest aż tak mała. Oczywiście perfekcyjnie złożona historia może być atutem i wyrazem warsztatu, ale czasem zbyt doskonałe połączenie może mierzić. Dlatego do tych połączeń mam ambiwalentny stosunek.


Ostatecznie trzeba przyznać, że zakończenie potwierdza dystopijny charakter tego mistrzowsko wykreowanego świata. Mimo małych zwycięstw system pozostaje niezmienny, co ostatecznie prowadzi do podporządkowania mu się. Postacie starają się żyć i trudno zaklasyfikować je na skali dobra i zła. Są po prostu ludzkie ze swoimi wadami, bo to one je definiują, podobnie jak nas. W końcu mimo pewnych zmian w świecie pewne fundamenty i niesprawiedliwości zawsze są obecne – po prostu pod innymi postaciami. Żeby znikły, zniknąć musieliby ludzie, bez względu na płeć.

Audiobook przesłuchany dzięki życzliwości Biblioteki Publicznej w Dzielnicy Śródmieście m.st. Warszawy.

Link do opinii

#współpracabarterowa

Znany nam świat już nie istnieje, kobiety panują na ruinach patriarchatu. Mężczyzn jest jedynie 11% całej populacji! Są zamknięci w ośrodkach celem prokreacji i dla rozrywki kobiet.

Opisy pozostałości po dawnych, "normalnych" czasach, zgliszcz porośniętych zielenią są takie postapokaliptyczne. Chrześcijańska wiara przetrwała, ale oczywiście w zmienionej formie, gdzie Bóg jest... kobietą. Węże odgrywają ważną rolę w tej nowej religii.

Wiedźmia zaklinaczka węży Medea, młoda kapłanka Wicca, Cicha zamieszkująca opustoszały klasztor i lekarka Eva - cztery kobiety, splecione jednym losem. Jak to się stało? Poznajemy perspektywę każdej z nich, gdzie nie są to kryształowe postacie, skrywające mroczne sekrety... Oj! Można się zdziwić!

To jedna z najbardziej dziwnych i przytłaczających książek jakie czytałam w ostatnim czasie!? I pozostawiła mnie z mieszanymi odczuciami. Intrygująca, wciągająca, a zarazem było w niej coś odrzucającego, brudnego tak, że miałam momentami ochotę rzucić książką.

Satyryczna wizja matriarchalnego społeczeństwa jest pełna skrajności. Żadna przesada nie jest dobra. Płeć męska przedstawiona jako niebezpieczna, niekontrolująca swoich popędów, która tylko gwałci i zabija. Są odczłowieczeni, nieludźmi, zabawkami dla kobiet. Kobiety jako delikatne, ale czy w tym utopijnym świecie są idealne? Czy są lepsze od mężczyzn, nie są toksyczne? Czy w takiej rzeczywistości nie ma problemów? Zabrakło mi wyjaśnienia jak do tego wszystkiego doszło?

Nie jest to książka dla każdego, nie dla osób pruderyjnych, nie brakuje tu erotyki.
Porusza trudną tematykę kobiecości, uprzedzeń wobec płci, transpłciowości, czy dysmorfii ciała. Pełno tu obrzydliwości jak na przykład magiczne ciasteczka z krwią menstruacyjną. Zdecydowanie nie jest dla osób dotkniętych ofidiofobią!

Groteskowa, przerysowana wizja przyszłości pobudzająca wyobraźnię. Dla odważnych lubiących dziwne książki. Krótko pisząc ciekawy eksperyment myślowy.

Link do opinii
Reklamy