100 przepisów, 500 stron! AirFryer dla smakoszy to biblia dla tych, którzy pragną, by ich dania zmieniły się w ucztę zmysłów.
Paweł Loroch oddaje w ręce czytelników książkę kucharską jedyną w swoim rodzaju - bo także do czytania i oglądania, wzbogaconą o pakiet historyjek pełnych kulinarnych wspomnień i wielkich marzeń. Przede wszystkim jednak to opowieść o smakoszostwie, jako sposobie postrzegania świata: odważnym, zmysłowym i pozbawionym wstydu.
Serce książki stanowi sto przemyślanych przepisów Pawła Lorocha na dania, które własnoręcznie sfotografował, a następnie wyczarował z nich niezwykłe obrazy z pomocą swojego ulubionego narzędzia. Dzięki temu mógł zwizualizować wszystkie migawki, które narodziły się w jego głowie podczas pisania.
Dowiecie się, jak przyrządzić na śniadanie oszałamiające dubajskie naleśniki, na obiad wykwintne cordon bleu, a wieczorem zgrzeszyć z czadyjskim gulaszem orzechowym.
Nie bójcie się próbować i eksperymentować. Pamiętajcie: prawdziwy smakosz przede wszystkim czerpie radość z życia!
Wydawnictwo: b.d
Data wydania: 2025-07-30
Kategoria: Kuchnia
ISBN:
Liczba stron: 500
Pierwsza w Polsce książka z przepisami do Air Fryera. Sto autorskich pomysłów na wyjątkowe i łatwe do przygotowania dania znanego dziennikarza kulinarnego...
Air Fryer dla każdego. 200 autorskich przepisów na pyszności z wiatropieca Pakiet dwóch książek kucharskich Pawła Lorocha to idealny wybór dla każdego...
Przeczytane:2026-02-13, Ocena: 4, Przeczytałam, Mam, 26 książek 2026,
„Mam na imię Paweł. Jestem brzuchpasterzem, który nie przestaje wierzyć, że gotowanie to rozmowa z sobą i z innymi”.
Wiatropiec – jak trafnie określa urządzenie Paweł Loroch – to sprzęt, który przez przypadek zawitał do mojej kuchni, jeszcze nim stało się o nim głośno. Użytkuję go już ponad dwa lata i niezmiennie zachwycam się jego licznymi funkcjami i możliwościami przyrządzania potraw. Cały czas też poszukuję nowych inspiracji kulinarnych, by nie „zawiało” nudą i monotonią. Poprzednia książka Lorocha bardzo mi się spodobała. Wypróbowałam wiele przepisów i większość z nich idealnie trafiła w moje kubki smakowe, więc kiedy zobaczyłam jego najnowszą publikację, nie wahałam się ani chwili i zamówiłam ją sobie w prezencie.
Czytałam wiele negatywnych opinii na temat tej publikacji i szczerze mówiąc, bardzo się zdziwiłam, że większość osób je piszących skupiła się przede wszystkim na oprawie graficznej. Przyznam, że pod tym względem też mi się nie podoba, bo najlepsze fotografie – nawet te nieostre – wychodzą spod ludzkiego palca na spuście migawki, a nie jako obraz wygenerowany przez sztuczną inteligencję. Książkę chciałam ze względu na zawarty w niej zbiór przepisów, a nie na wizualną oprawę. Pozwólcie więc, że skupię się na treści, a muszę przyznać, że jest jej sporo, co automatycznie daje smakoszowi szerokie pole do kulinarnych manewrów. Znajdziemy zarówno przepisy na leniwe śniadania, ekscytujące brunche, smakowite obiady, przekąski, desery, jak i na „nocne grzeszki”. Przepisów jest aż 100 więc z pewnością, każdy wybierze coś dla siebie.
Kilkanaście dań mam już „za sobą” i tak mi zasmakowały, że zagoszczą na stałe w kuchennym repertuarze. U Lorocha podoba mi się łączenie smaków, które czasem jest dość odważne, formy, bo znajdziemy w niej nawet i niezwykłe-zwykłe kanapki, czy jajka na kilkanaście sposobów. Przede wszystkim jednak cenię ogromną różnorodność. Dodatkowym plusem jest fakt, że większość dań „robi się sama”: szybko, sprawnie. To co ma być soczyste, rzeczywiście rozpływa się w ustach, a to, co chrupkie – pieści podniebienie.
Paweł Loroch wzbogacił publikację o wiedzę na temat działania wiatropieca oraz poradami, czym się kierować przy wyborze urządzenia. Wprowadził wspomnienia z kulinarnych grzeszków, własną definicją smakosza, samego smaku i jego mapy obejmującej różne zakątki świata. W sposób humorystyczny opisuje smakowe zagrożenia, czyli „mroczną stronę widelca”. Publikację ubarwił też swoimi autorskimi rysunkami rodem z komiksów, co sprawia, że korzystając z danego przepisu, można się po prostu szczerze uśmiechnąć.
Podsumowując, mimo niefortunnej oprawy graficznej, merytorycznie książka broni się sama. Jeśli szukacie inspiracji, by Wasz wiatropiec nie stał zakurzony – warto dać jej szansę.
„Niech moc wiatropieca jest z Tobą zawsze”.