Na Utraconych Ziemiach Ferocji rozbrzmiewa krzyk, który nigdy nie ustaje. Demon zrodzony z najgłębszych czeluści piekła przybył, by skazić ludzką duszę i ją posiąść.
Aquila Danté i jego smok - Tân od lat stanowią zaporę, której legiony piekła nie potrafiły przebić. Wszystko zmienia się, gdy na ich drodze staje demon zwany Kosiarzem Dusz. Podczas gdy Aquila toczy z nim morderczy pojedynek, a w domowym zaciszu rodzi się jego syn Falko - los szykuje dla wojownika okrutny cios. Zmagając się z żałobą i intrygami magów, Aquila musi zmierzyć się z najgorszym: łuski jego smoka zaczynają ciemnieć. A jak powszechnie wiadomo, czarne smoki to odwieczni wrogowie ludzkości. Czas lojalności nieubłaganie dobiega końca.
Jedni bohaterowie upadają, nowi powstają do walki z piekielną siłą. A Aquila musi zwyciężyć, choćby jego własny los miał zostać przypieczętowany.
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Data wydania: 2026-02-13
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN:
Liczba stron: 763
Tytuł oryginału: Aquila
Język oryginału: angielski
Tłumaczenie: Maciej Pawlak
Ilustracje:Robert Łakuta
Gdy w mieście Guile giną dwaj młodzi mężczyźni, zaskakujący rozwój wypadków rzuca Decimusa Fate i Opiekuna do rozpaczliwej walki o życie. Czarownice, mroczni...
„Ludzie od zawsze boją się tego, czego nie rozumieją. Będą szeptać za twoimi plecami. Śmiechy i pieśni będą cichnąć, gdy znajdziesz się obok. Ale...
Przeczytane:2026-03-05, Ocena: 6, Przeczytałam, współpraca barterowa, 52 książki 2026,
Proszę Państwa, oto powieść, która onieśmiela objętością i przytłacza swoją mroczną tematyką, ale jednocześnie zapewnia lekką i wciągającą lekturę. Świat stworzony przez autora jest złożony, rozległy, daje pole do opowiadania historii wielu różnych bohaterów. Trwa w nim wojna przez duże W, a walki potrafią się toczyć przez naprawdę pokaźną liczbę stron. Po spędzeniu tylu dni na ciągłej bijatyce (czyt. czytaniu) sama mam ochotę założyć zbroję i chwycić magiczny miecz.
Bardzo podobało mi się, że smoki nie zostały potraktowane po macoszemu. Nie są tylko chwytliwym estetycznym dodatkiem ani nie pełnią roli wyłącznie wierzchowców, ale mają swoje osobowości, są sceny poświęcone ich walkom, postacie mogą wchodzić z nimi w interakcje. Smoki nie tracą przy tym swojej unikatowej natury, nie są przesadnie uczłowieczone.
Tylko jedna drobnostka mnie drażniła podczas lektury - używanie naprzemiennie określeń „czarodzieje” i „magowie” na tę samą grupę postaci w książce, w której występuje jeszcze zupełnie inna formacja „magów bitewnych”. Nazwijcie to moim czepialstwem, ale ja bym ustaliła ten podział bardziej klarownie.
Chociaż dało się odczuć, że ta część była pisana już po opublikowaniu „Maga bitewnego”, to cieszę się, że zaczęłam przygodę z serią od „Aquili”. Jestem ciekawa ciągu dalszego, zżyłam się z bohaterami, serduszko mi pękało przy tak dramatycznym zakończeniu. Polecam fanom klasycznej fantastyki, którzy mają ochotę niespiesznie zatopić się na dłużej w epickiej przygodzie.
(współpraca barterowa)