W życiu nie ma przypadków. To tylko zaskakujące i dobrze przemyślane pomysły Boga, by dać człowiekowi kolejną szansę!
Konrad, który po odejściu żony od dwóch lat samotnie zmaga się z trudem wychowywania trójki dzieci, stracił już wszelką nadzieję na odzyskanie miłości i szczęścia. Agata, mierząc się z trudnymi wspomnieniami z dzieciństwa i z poczuciem winy z powodu krzywdy, jaką wyrządziła swoim najbliższym, decyduje się na szereg desperackich kroków. Życie Iwony, perfekcyjnej żony oraz matki, a także uznanej architekt, zaczyna rozsypywać się niczym źle zaprojektowany i postawiony na niewłaściwych fundamentach dom. Ryszard, przymuszony konsekwencjami swych błędów, po dwudziestu latach małżeństwa musi w końcu podjąć wyzwanie i uratować swoją rodzinę. Antoni u kresu swego życia próbuje skorzystać z ostatniej być może szansy, by odpokutować i naprawić to, co zniszczył w młodości.
Może się wydawać, że losy tych tak różnych, poranionych i nieszczęśliwych ludzi mogłyby się skrzyżować tylko przez przypadek. Na kartach najnowszej powieści Beaty Agopsowicz – doświadczonej pedagog i mediatorki rodzinnej – zbieg okoliczności i przypadków zamienia się w niespodziewany i skuteczny plan, który Bóg krok po kroku wprowadza w życie bohaterów. Czy odważą się Mu zaufać i dzięki przebaczeniu dadzą sobie nową szansę na szczęście i miłość?
Dajmy sobie nową szansę to przejmująca i pełna życiowej mądrości opowieść o wytrwałości i cierpliwości, dzięki którym można naprawić to, co zepsute, a nawet posklejać to, co się rozbiło.
Wydawnictwo: eSPe
Data wydania: 2022-02-04
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 352
- Może i kiedyś tak myślałem, ale teraz już wiem, że nie da się zbudować szczęścia na cudzej krzywdzie.
- Wiem, wiem, co myślisz... - Ojciec spojrzał na niego zawstydzony. - Wszystko tu poniszczone, brzydkie i stare. Jak moje życie... - zakończył smutno.
„Dajmy sobie nową szansę” autorstwa Beata Agopsowicz to powieść, która dotyka serca swoją prostotą i prawdą o ludzkich słabościach. To historia o tym, że nawet wtedy, gdy wydaje się, że wszystko zostało stracone, wciąż można odbudować to, co rozpadło się na kawałki.
Autorka splata losy kilku bohaterów, którzy na pierwszy rzut oka nie mają ze sobą nic wspólnego. Konrad samotnie wychowuje trójkę dzieci po odejściu żony i powoli traci wiarę w to, że jeszcze kiedyś będzie szczęśliwy. Agata zmaga się z trudną przeszłością i poczuciem winy, które popycha ją do desperackich decyzji. Iwona – perfekcyjna żona, matka i ceniona architekt – zaczyna obserwować, jak jej poukładane życie rozpada się niczym źle zaprojektowany dom. Ryszard po latach błędów musi zmierzyć się z konsekwencjami swoich wyborów, a Antoni u kresu życia próbuje naprawić to, co kiedyś bezpowrotnie zniszczył.
To, co najbardziej porusza, to sposób, w jaki Beata Agopsowicz pokazuje kruchość relacji małżeńskich i rodzinnych. Małżeństwo w tej powieści nie jest bajką – to codzienna praca, wybaczanie, cierpliwość i odwaga, by spojrzeć prawdzie w oczy. Autorka – jako pedagog i mediator rodzinny – w niezwykle wiarygodny sposób oddaje emocje towarzyszące zdradzie, rozczarowaniu, poczuciu winy i tęsknocie za bliskością.
W książce silnie wybrzmiewa temat przebaczenia – sobie i innym. Pojawia się także motyw wiary i zaufania Bogu, który prowadzi bohaterów przez kolejne, pozornie przypadkowe wydarzenia. To opowieść o tym, że w życiu nie ma przypadków, a każda trudność może stać się początkiem czegoś nowego.
Podczas czytania towarzyszyło mi wzruszenie i refleksja. Były momenty, kiedy czułam złość na bohaterów za ich decyzje, ale też ogromne współczucie i zrozumienie. Ta historia momentami boli, bo jest bardzo prawdziwa – można się w niej przejrzeć jak w lustrze. Jednocześnie daje ukojenie i nadzieję. Pokazuje, że nawet najbardziej popękane relacje można próbować posklejać, jeśli tylko obie strony tego chcą.
Gatunkowo to powieść obyczajowa z wyraźnym wątkiem duchowym i refleksyjnym. Idealna dla czytelników, którzy cenią historie o rodzinie, małżeństwie i drugich szansach. Dla tych, którzy lubią książki skłaniające do przemyśleń i zostawiające w sercu coś więcej niż tylko chwilowe emocje.
„Dajmy sobie nową szansę” to ciepła, mądra i pełna nadziei opowieść o tym, że nigdy nie jest za późno na zmianę. To książka, która przypomina, jak ważne są rozmowa, przebaczenie i odwaga, by zawalczyć o miłość. Z całego serca polecam każdemu, kto wierzy, że nawet po największej burzy może wyjść słońce.
Dajmy sobie nową szansę to książka autorstwa Beaty Agopsowicz. Należy do cyklu Opowieści z wiary wydawanego przez eSPe.
Konrad, którego porzuciła żona zmaga się z samotnym wychowywaniem trójki dzieci. Trudno mu jest pogodzić pracę zawodową i opiekę nad dziećmi. Agata rozpamiętując swoje trudne dzieciństwo i wyrządzając raz za razem krzywdę swoim bliskich decyduje się na nierozważny krok. Perfekcyjne życie Iwony zaczyna być coraz mniej perfekcyjne. Ryszard chcąc ratować jedność rodziny podejmie desperackie kroki. Antoni, który w przeszłości zrobił wiele karygodnych błędów stara się naprawić to co zepsuł.
To jest moje pierwsze spotkanie z autorką. Myślę, że udane. Autorka już od pierwszej strony zaskoczyła mnie lekkim i przyjemnym piórem. Duże wrażenie zrobiła na mnie pierwsza scena. Co prawda kolejna przeniosła mnie do innego bohatera, ale już po tej pierwszej stwierdziłam, że to książka dla mnie.
Początkowo autorka w każdej ze scen zapoznaje nas z bohaterami, których będzie nam dane poznać. Z czasem ich losy w jakiś sposób zaczynają się splatać, ale z początku nie będzie wiadomo jakie są pomiędzy nimi powiązania. Niektóre z nich mogą nas zaskoczyć, inne uświadomią nam jak jeden człowiek może łatwo (nie)świadomie zrobić krzywdę drugiemu.
Problemy z jakimi zmagają się wykreowane przez autorkę postaci mają różnoraki charakter. Niektóre z nich są skutkiem własnych życiowych błędów. Inne sytuacji w jakiej się znaleźli, wychowania i tego co wynieśli z domu. Najbardziej zelektryzował mnie problem Martynki, córki Iwony. Dziewczynka jest uzależniona od elektroniki i tego co na niej się znajduje.Niestety taki rodzaj uzależnienia młodych ludzi ( i nie tylko) jest coraz częstszy dlatego ważne jest by zasygnalizować rodzicom, że coś takiego może się zdarzyć. Naprawdę nie trzeba wiele by wpaść w jakiś nałóg. Często nawet nie jesteśmy tego świadomi tak jak Martyna. Świat realny miał dla niej niewielkie znaczenie. Ważne były gry na tablecie. Niestety rodzice nie zauważyli, że jest jakiś problem...
Autorka wykreowała w książce kilkoro ciekawych i zróżnicowanych pod względem charakteru postaci. Jedne polubiłam szczerze od pierwszego ,,przeczytania'' chociażby pana Antoniego. Nie mogłam mu nie współczuć. Jestem świadoma, że mężczyzna zrobił w życiu wiele błędów, ale mam wrażenie, że zrozumiał co zrobił źle i zdążył już z nawiązką wszystko odpokutować. Polubiłam również Magdę i Iwonę choć wiedziałam, że kobieta trochę pogubiła się w swoim życiu. Nie mogłam nie kibicować Konradowi. Niestety trochę drażniła mnie jego naiwność w pewnych kwestiach. Nie polubiłam natomiast Agaty i właściwie nie żałowałam jej, gdy życie serwowało jej kolejne ciosy. Pewna osoba niedawno powiedziała mi, że niektórych ludzi nie należy żałować i moim zdaniem jedną z takich osób jest Agata. Im bardziej ją poznawałam tym bardziej odczuwałam antypatię. Nie chciałabym mieć takiej przyjaciółki. Wstydziłabym się za jej zachowanie. Niby się nawróciła, niby zrozumiała swoje błędy, ale czy warto było jej ponownie zaufać? Nie jestem przekonana. Jestem świadoma, że to mało chrześcijańskie, ale sama na swojej skórze przekonałam się, że dawanie kolejnych szans niektórym ludziom czasami przynosi odwrotny skutek i je rozzuchwala.
Dajmy sobie nową szansę to ważna pozycja. Pozwala dostrzec jak błędy rodziców wpływają na dzieci i jakie niosą ze sobą konsekwencje dla ich rozwoju. To idealna książka dla kandydatów na małżonków, która może przestrzec przed niektórymi zachowaniami mogącymi zniszczyć małżeństwo i fałszywymi założeniami jakie przyświecają chęci zawarcia tego sakramentu. To książka o tym z jaką łatwością komplikujemy sobie życie a czasami wystarczy tylko zwykła rozmowa i słowo ,,przepraszam'' by życie wróciło na właściwe tory. Dajmy sobie nową szansę to książka o wybaczaniu, przede wszystkim sobie. Jednak by tego dokonać trzeba naprawić szkody, które się uczyniło. Nie jest to łatwe, ale to pierwszy stopień do uwolnienia z win. Myślę, że niniejsza lektura może dać do myślenia wielu osobom. Pozwala uczyć się na błędach wykreowanych postaci by samemu w porę zawrócić ze źle obranej drogi. Oczywiście polecam tę książkę, bo myślę, że powinnyśmy skorzystać z szansy przyswojenia mądrości jaka znajduje się w środku.
Planowali wspólną przyszłość, ale tuż przed ślubem Mateusz oświadcza Marzenie, że się zakochał. Kiedy po latach przypadkiem się spotykają, są dojrzałymi...
Czy wspólna pasja młodych wystarczy, by połączyć zwaśnione rody? Jest rok 1932. Właśnie rusza budowa kurortu ,,Szafir" nad malowniczym Dunajcem. Wanda...