Manga, który zburzyła czwartą ścianę!
Wade Wilson - wasz ulubiony Najemnik z Nawijką - w końcu ładuje się z butami na karty mangi. Namówiony przez Iron Mana (i zachęcony solidnym przelewem za usługi) wpada do Tokio i od razu naprzykrza się paru znajomym mordeczkom. Zanim jednak zdąży wymyślić im chwytliwe ksywki czy coś, zawiązuje sztamę z nowymi superbohaterami, naparza się z bogami i wbija na pewien koncert, raz po raz doprowadzając do pasji swoich nieistniejących ubezpieczycieli. Aha, no i dołącza do japońskiej filii Avengers - Legionu Samurajów. Efekt? Totalny chaos, masa metażartów i śmiertelna dawka absurdalnego humoru, którą potrafi podać tylko Deadpool!
Album zawiera materiały zebrane pierwotnie w tomach ,,Deadpool Samurai vol. 1" i ,,Deadpool Samurai vol. 2". Scenariusz napisał Sanshiro Kasama, a rysunki stworzył Hikaru Uesugi.
Wydawnictwo: Egmont
Data wydania: 2026-01-28
Kategoria: Komiksy
ISBN:
Liczba stron: 456
Tytuł oryginału: Deadpool Samurai vol. 1, Deadpool Samurai vol. 2
,,Dzwonnik z Notre Dame", znany również pod tytułem ,,Katedra Marii Panny w Paryżu", to pierwsza powieść Victora Hugo, opublikowana w 1831 roku. Opowiada...
Lucky Luke znów zostaje wezwany, żeby ścigać zbiegłych z więzienia Daltonów. Tym razem czeka go długa droga, bo czterej bracia stwierdzili, że w mroźnej...
Przeczytane:2026-02-15, Ocena: 5, Przeczytałem,
Deadpool Samuraj to historia jakbyśmy wrzucili do sokowirówki wolnoobrotowej historie Marcela i mangę, w efekcie czego dostajemy samo gęste, czyli prawdziwą esencje tego jakże dziwnego tworu.
Wilson jaki jest każdy widział i taki też jest nadal, autodestrukcyjny, ironiczny i klaunowany jak zawsze, z tą małą różnicą, że tym razem porusza się w zupełnie innym świecie. Wpuszczenie do tego świata tego czerwonego oszołoma to jak wrzucenie do budynku granata i zachwycanie się konfetti.
Deadpool w swoim stylu obśmiewa wszystko, zwłaszcza patetyczne monologi, samą konwencje drużyn superbohaterskich i skrupulatnie dba, żeby nikt nie zapomniał, że to tylko komiks.
Żarty są kręgosłupem całej narracji. ,,Czerwony Samuraj" wszystko co japońskie pokazuje w krzywym zwierciadle i ozdabia slapstickową farsą (no kto by pomyślał, że tak będzie).
Graficznie jestem zachwycona, dynamika jest top, ekspozycja niezwykle bogata, deadpoolowskiej teatralności i skrajnych emocji wyolbrzymionych do granic. Starcia są widowiskowo epickie i typowe dla bohatera, który jest w stanie w środku sceny okrasić ją niewybrednym komentarzem,
Fabuła tutaj schodzi nieco na dalszy plan, bo i nie oto jest Deadpool, tutaj chodzi o rozmontowanie świata o destrukcje i wyśmianie tego czego nie wypada. To kontrolowana eksplozja absurdu, która nie próbuje niczego udawać i właśnie dlatego, dla mnie ten album okazał się tak odświeżający.