Życie szesnastoletniego Camerona, mieszkańca urokliwego dworu Mount Edgcumbe House, było sielanką. Aż do dnia, gdy zginęła jego matka, lady Minta. Jej śmierć wywraca świat chłopca do góry nogami i zmusza go do spojrzenia na otoczenie z innej perspektywy.
Od dziecka Cameron był ostrzegany przed tajemniczym dworem na wrzosowiskach - miejscem, o którym szeptano, że kryje w sobie mroczne sekrety. Mimo obaw zafascynowanie tym miejscem rośnie, a ciekawość popycha go do poszukiwań prawdy.
Uciekając od przeszłości, chłopak wyrusza w podróż do Australii, gdzie poznaje miłość swojego życia, Caroline. Jednak zagadki i intrygi nie dają o sobie zapomnieć. Powrót do Kornwalii oznacza tylko jedno: Cameron musi zmierzyć się z mroczną przeszłością i odważnie stanąć w obliczu niebezpieczeństwa, które czeka za bramą dworu na wrzosowisku. Czy ma w sobie wystarczająco dużo siły, by odkryć prawdę, która może zniszczyć go na zawsze?
Wydawnictwo: WasPos
Data wydania: 2025-11-04
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 360
,,Nie zawsze to, co wydaje się dobrym,
jest właśnie takie.
Zło często przybiera piękną formę."
Zakazany owoc zawsze kusi najbardziej. Im częściej słyszymy ostrzeżenia, im więcej pojawia się niedopowiedzeń i szeptów, tym silniejsza staje się potrzeba odkrycia prawdy. Taką granicą dla bohatera książki ,,Dwór na wrzosowiskach", którą nie wolno przekroczyć były tytułowe wrzosowiska, przed którymi był ostrzegany od najmłodszych lat. Wraz z jego historią autor zabiera nas do dziewiętnastowiecznej Kornwalii, a dokładnie do posiadłości Mount Edgcumbe House, w której wychowuje się Cameron Archer w urokliwym otoczeniu przyrody i życzliwych ludzi.
Poznajemy go, gdy w mając szesnaście lat doświadcza pasma nieszczęść. Jego spokojne i szczęśliwe dotąd życie zostaje gwałtownie przerwane przez śmierć matki, lady Minty. To wydarzenie staje się katalizatorem całej opowieści i początkiem bolesnego dojrzewania bohatera. Już od pierwszych rozdziałów wyraźnie czuć, że tragedia ta nie jest jedynie osobistą stratą, lecz otwiera drzwi do mrocznych rodzinnych sekretów, przed którymi Cameron przez lata był chroniony. Bohater opowiada nam o tym z perspektywy czasu, o czym świadczą zdania wieszczące, że to, co dopiero ma nadejść, na zawsze odmieni jego życie i zmusi go do zmierzenia się z prawdą, przed którą tak długo był chroniony.
Tytułowy dwór na wrzosowiskach staje się jednym z najbardziej intrygującym elementem książki, wokół którego krąży wiele niewiadomych. To miejsce owiane złą sławą, obecne w ostrzeżeniach i przepowiedniach, a jednocześnie nieodparcie przyciągające bohatera. Działa jak zakazany owoc. Im więcej przestróg, tym silniejsza pokusa, by przekroczyć granicę. Wątek mistyczny, związany z pewną przepowiednią, dodatkowo wzmacnia poczucie fatalizmu. Cameron z czasem zapomina o jej słowach, choć to właśnie one mogłyby uchronić go przed częścią dramatycznych wydarzeń. Autor subtelnie pokazuje, jak łatwo zlekceważyć intuicję i cudze ostrzeżenia, gdy ciekawość bierze górę.
Ważnym wątkiem powieści jest również podróż do Australii, więc mamy możliwość wziąć udział w długim rejsie i poczuć realia takiej podróży. Pobyt w Australii miał być dla Camerona odpoczynkiem od dotychczasowych wydarzeń i możliwością odcięcia się od bolesnej przeszłości. Podróż na drugi koniec świata nie jest tu jedynie zmianą miejsca, lecz symbolicznym etapem dojrzewania. Opisy XIX-wiecznej emigracji, trudów podróży morskiej i życia w nowym świecie wypadają bardzo przekonująco. Australia jawi się jako przestrzeń wolności i nowego początku, a wątek romantyczny z Caroline, którą poznaje w czasie podróży, wnosi do opowieści światło i nadzieję, równoważąc jej mroczny ton.
W powieści ,,Dwór na wrzosowiskach" pan Paczkowski umiejętnie łączy mroczny, a jednocześnie nastrojowy klimat, bliski gotyckiemu thrillerowi, z romantyzmem angielskim, przywodzącym na myśl klasyczne dzieła dziewiętnastowiecznych autorów. Mglista Kornwalia, stare posiadłości, lokalne legendy i niedopowiedzenia tworzą duszną atmosferę niepokoju. Narracja prowadzona wyłącznie z perspektywy Camerona dodatkowo potęguje to wrażenie. Widzi i czujemy dokładnie to, co bohater, dzielimy jego lęki, niepewność i domysły. To sprawia, że także w nas narasta uczucie niepokoju, tajemnica snuje się wokół, a przy tym napięcie budowane jest bardziej sugestywnie, ale stopniowo.
Jest tu powolne odkrywanie sekretów, mrocznych rodowych historii, a intryga rozwija się cicho i niemal niezauważalnie. Jej symptomy ujawniają się stopniowo, jakby mimochodem. Dopiero w odpowiednim momencie pokazuje swoje prawdziwe oblicze - zaskakujące i niepokojące. Odkrywamy świat, w którym nic nie jest oczywiste, a każdy krok bohatera prowadzi go bliżej prawdy ukazując konsekwencje dokonywanych wyborów i ignorowania intuicji.
Na uwagę zasługuje także konstrukcja fabuły. Autor podzielił powieść na cztery główne części, z wyraźnie oznaczonymi rozdziałami opatrzonymi tytułami oraz podrozdziałami numerowanymi. Ten nietypowy, ale bardzo przejrzysty układ porządkuje narrację i pozwala łatwo śledzić kolejne etapy życia bohatera. Styl Andrzeja F. Paczkowskiego jest oszczędny i rzeczowy - opisy są konkretne, niosą istotne informacje i nie przeciążają tekstu zbędnymi dygresjami.
"Dwór na wrzosowiskach" to także opowieść o miłości, ale nie takiej pokazanej w typowy, romantyczny sposób. To miłość, która potrafi oślepić. Autor bardzo subtelnie pokazuje, jak łatwo pomylić blask z wartością, jak łatwo uwierzyć w czyjąś dobroć tylko dlatego, że tak bardzo chcemy ją widzieć. Pokazuje, że miłość potrafi omamić, ale bywa też taka, która cierpliwie czeka. Cameron boleśnie przekonuje się, że to, co lśni, nie zawsze jest złotem, a to, co wydaje się bezpieczne, potrafi zranić najmocniej. Jego historia pokazuje, że dojrzewanie to nie tylko odkrywanie świata, lecz przede wszystkim odkrywanie ludzi - i uczenie się, że nie każdy uśmiech oznacza dobro, a nie każdy cień zwiastuje zło.
Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem WasPos
,,Dwór na wrzosowiskach" Andrzeja F. Paczkowskiego to powieść, w której tajemnica i niepokój odgrywają kluczową rolę. Autor przenosi czytelnika do surowej, odludnej przestrzeni wrzosowisk, gdzie stary dwór skrywa mroczne sekrety przeszłości. Już od pierwszych stron można odczuć ciężką, duszną atmosferę, zapowiadającą nadchodzące wydarzenia.
Fabuła rozwija się stopniowo, odsłaniając kolejne elementy zagadki. Paczkowski umiejętnie buduje napięcie, unikając pośpiechu i pozwalając, by tajemnica narastała wraz z kolejnymi rozdziałami. Wydarzenia rozgrywające się w dworze nie są jedynie sensacyjną historią, lecz także pretekstem do ukazania ludzkich lęków, słabości oraz skomplikowanych relacji między bohaterami.
Postacie zostały przedstawione w sposób wiarygodny i wielowymiarowy. Ich zachowania często wynikają z emocji oraz doświadczeń z przeszłości, co nadaje powieści psychologiczną głębię. Czytelnik stopniowo poznaje ich motywacje, co sprawia, że intryga staje się coraz bardziej angażująca.
Język powieści jest oszczędny, ale sugestywny. Opisy przyrody i przestrzeni wokół dworu wzmacniają klimat izolacji i zagrożenia. Autor sprawnie prowadzi narrację, dzięki czemu książkę czyta się płynnie, a ciekawość nie słabnie aż do samego zakończenia.
,,Dwór na wrzosowiskach" to propozycja dla czytelników ceniących historie z tajemnicą, mrocznym nastrojem i elementami psychologii. To powieść, która nie tylko intryguje fabułą, ale także skłania do refleksji nad naturą ludzkich emocji i sekretów.
We wsi pojawia się przystojny Robert, bliski przyjaciel Adama... Nasza bohaterka od początku pała do niego wielkim uczuciem, jak później się okazuje, odwzajemnionym...
„Kronika czarownic. Pokolenia złych” to kontynuacja powieści „Kronika czarownic. Pokolenia widzących”. Magia istnieje, tylko nie...
Przeczytane:2025-12-05, Ocena: 3, Przeczytałam, Mam,
*współpraca reklamowa*
Z twórczością autora już miałam okazję się poznać i to spotkanie dobrze wspominam, dlatego też postanowiłam skusić się na kolejną powieść. Zauroczyła mnie ona okładką i o dziwo opisem, jednak przy czytaniu mój entuzjazm mocno oklapł. No spodziewałam się czegoś innego.
Życie Camerona było sielanką do dnia niespodziewanej śmierci jego ukochanej matki. Codzienność szesnastolatka zaczyna stawać na głowie, młodzieniec zaczyna się gubić a wokół zaczynają się dziać niepokojące rzeczy. Camerona wspiera ciotka, która dołącza do niego po śmierci ojca. Wraz z nią chłopak wyrusza w podróż do Australii, ucieka od wspomnień, poznaje miłość swojego życia i doświadcza czegoś nowego. Jednak powrót do domu ponownie sprawia, że Cameron zaczyna niknąć, zachowanie ciotki zaczyna go niepokoić, a rodzinne tajemnice dopominają się o wyjście na światło dzienne.
Powiem tak to dla mnie taka książka trochę o wszystkim, trochę o niczym. Początek był fajny, pojawiła się nagła śmierć, jakaś tajemnica i ten tytułowy dwór owiany legendą, ze tak powiem. Obserwujemy zmagania młodego chłopaka ze stratą matki, później ojca, oraz jego ciekawość odnośnie wrzosowisk i skrywanych przez nie sekretów. Jednak w pewnym momencie fabuła się moim zdaniem rozjechała, autor nie pociągnął najciekawszych wątków, ale wybrał inną drogę, wysłał nas w podróż, z której nic jakoś bardzo nie wynikało, ja się szczerze zastanawiałam co ma przysłowiowy piernik do wiatraka. Jedno było wiadome, że coś było po prostu nie tak. Fabuła się ciągnęła i ciągnęła, brakowało mi konkretów, jakiejś akcji czy pochylenia się nad tym tajemniczym dworem.
Fabuła nabiera rozpędu na końcówce, gdy na jaw zaczynają wychodzić intrygi i manipulacje, a my w końcu wraz z Cameronem wkraczamy do dworu na wrzosowiskach. Tam też dochodzi do kulminacji wydarzeń, niby fajnie, ale jak na mój gust za płasko, za mało ekscytująco i bez takiej głębi. Niby żeśmy się dowiedzieli prawdy, no ale jednak nie usatysfakcjonowało mnie to wszytko za bardzo, znając parę innych powieści autora, spodziewałam się takiego wow, a tu było dość ni jako.
Dla mnie to była dość przeciętna lektura, takie pogranicze pomiędzy obyczajówką a młodzieżówką, trochę z naleciałościami innej epoki i z lekkim wątkiem kryminalnym. Choć styl pisana autora był lekki, a powieść wydawała się prosta, ja się przy niej troszkę namęczyłam. Nie wciągnęła mnie za bardzo, zabrakło mi polotu czy czegoś specjalnego, żeby poczuć tę historię. Jestem pod wrażeniem stworzonej przez niego manipulacji, jednak to zdecydowanie było za mało, żebym przychylniej spojrzała na tę powieść. Powiem szczerze, że spodziewałam się czegoś innego, żeby nie powiedzieć lepszego. Czuję się trochę zawiedziona, ale mimo to odsyłam was do lektury, może wam spodoba się bardziej, jak ktoś lubi takie lekkie opowieści z delikatnym mixem gatunkowym, to myślę, że książka mu się spodoba.