Dziecięce zabawy

Wydawnictwo: Videograf
Data wydania: 2018-05-15
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN: 9788378356424
Liczba stron: 302

Ocena: 4.57 (7 głosów)

Rok 1967 był pełen wstrząsających wydarzeń. Trzej jedenastoletni chłopcy zostali zamordowani w bestialski sposób przez sprawcę nazwanego „Wampirem z Kopalni”, który po ujęciu stwierdził jedynie, że zbrodnie były wynikiem pomyłki, nie tłumacząc głębiej motywów postępowania. Ciało czwartej, dorosłej ofiary wspomnianej przez „Wampira”zniknęło bez śladu. Po latach znowu grasuje w miasteczku seryjny morderca, usuwając ze świata ludzi, którzy w 1967 byli rówieśnikami zamordowanych. Kolejne zabójstwa są wzorowane na tych sprzed kilku dekad. Śledztwo wydaje się prowadzić donikąd. Ślady stają się zagmatwane, a w zdarzeniach nie można się doszukać logiki. Na horyzoncie zdarzeń pojawiają się również niespodziewanie dziwne postacie: milioner Bratkiewicz, który twierdzi, że jest synem zaginionej ofiary „Wampira”, oraz piękna Catherine. Niewiarygodne, na pierwszy rzut oka przypadkowe fakty łączą się ostatecznie w logiczną całość. Czy można oddać swoje życie w imię przyjaźni? Jak mocno dążenie do bogactwa jest w stanie wypalić ludzką duszę? Czy zemsta może stać się motywem przewodnim na całe życie? Odpowiedź na te pytania staje się kluczem do rozwiązania zagadki. Powieść Tomasza Mroza to historia kryminalna z elementami grozy. Pomimo że treść opisuje zdarzenia z gruntu mroczne, to autor, swoim zwyczajem, nie stroni od ironicznych obserwacji rzeczywistości. Wszystko łączy się w zgrabną całość, która dostarcza zarówno emocji, jak i refleksji odnośnie do motywacji napędzającej ludzkie działania.

Kup książkę Dziecięce zabawy

Zobacz także

Opinie o książce - Dziecięce zabawy

Avatar użytkownika - anula44
anula44
Przeczytane:2018-09-29, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam, 52 książki 2018,

Czytając tę książkę odnosiłam wrażenie, że wszystko może się zdarzyć przez co nie mogłam sobie nawet zarysować w głowie myśli jak się zakończy - co jest dużym plusem, ponieważ nie mogłam się od niej oderwać. Z pewnością jest tutaj doza humoru jak i nuta sarkazmu. 

Złoto ukradzione przez dwóch mężczyzn ściągnęło na nich śmierć. Trzech jedenstoletnich chłopców również dopada śmierć, co daje początek wydarzeniom czterdzieści lat później. Przez kryminał przebrniemy razem z komisarzem Przytułą - którego po prostu pokochałam. Nie jest takim idealnym śledczym jakich możemy zobaczyć w serialach kryminalnych, co daje mu charakter bardzo rzeczywistej postaci. Ma wady i zalety, które wpływają na jego pracę, ale radzi sobie całkiem nieźle. Towarzyszą mu Wróżka i Mierczak, czyli jego pomocnicy. Każdy z bohaterów jest inny i można powiedzieć, że mają swój ,,charakterek'', czasem odnosiłam wrażenie, że czytam książkę nie po to, aby poznać rozwiązanie zagadki tylko po to, żeby bardziej przybliżyć postacie bohaterów powieści. Bohaterowie bardzo dobrze wykreowani i dający się poubić. Całość książki jak najbardziej zasługuje na duży plus i gorące zachęcanie innych do jej przeczytania :D

Link do opinii
Avatar użytkownika - red_sonia
red_sonia
Przeczytane:2018-08-23, Ocena: 5, Przeczytałam,

„Dziecięce zabawy” teoretycznie jest kryminałem, jednak zdecydowanie więcej w nim groteski, która wywołuje uśmiech, niż autentycznej grozy. Akcja toczy się dwutorowo – aktualnie prowadzone śledztwo, przeplatane jest wydarzeniami z 1967 r., co bardzo dobrze zazębia fabułę i daje obraz całości. Komisarz Przytuła nie ma łatwego zadania, nie dość, że musi walczyć z lenistwem swoich współpracowników, to jeszcze czasowo pełni obowiązki zastępcy komendanta. Szef „ucieka" z posterunku, kiedy dostaje pismo o przymusowym szkoleniu z mobbingu w pracy.  „Opasły" komisarz jest z natury dobrotliwy, zabiega o uwagę i momentami zmienia się, kolokwialnie mówiąc w „ciepłe kluchy". Z drugiej strony poznajemy go również jako bystrego śledczego o przenikliwym umyśle, który dla dobra śledztwa jest w stanie bardzo wiele poświęcić. Jego podwładni Wruszkowski zwany Wróżką i Mierczak, to policjanci, jakich na swojej drodze nie chciałby spotkać żaden obywatel, ale Przytuła stosuje wobec nich bardzo niekonwencjonalne metody, by zmusić ich do pracy. 


Autor porusza w książce wątek znęcania się nad pracownikiem, czyli mobbingu. Jednak ubiera to  w groteskę i pod osłoną szkolenia i egzaminu, obnaża walkę o wpływy, zazdrość, donosicielstwo i chęć zemsty. Zemsta w „Dziecięcych zabawach" jest bardzo ważnym bodźcem, autor użył jej w różnym kontekście i warto podczas czytania zwrócić na to uwagę. Bardzo mi się podobał sposób ukazania jej niszczycielskiej siły, tego że kiedy już się dopełni, nadal pozostaje pytanie – czy było warto?
Powieść nie jest typowa, nie jest schematyczna, a na pewno dość oryginalna. Autor zastosował przenikanie się świata żywych i zmarłych, co daje ciekawą odskocznię od toczącego się śledztwa. Czy Wam to pomieszanie przypadnie do gustu? Nie wiem, mnie do pewnego momentu się  podobało. Potem poszło w dziwnym kierunku i choć pasuje do fabuły, uzupełnia ją, to nie czułam już tej iskry, która była na początku. 


„Dziecięce zabawy” to książka o ludziach, o ich wyborach i konsekwencjach, ubrana w ciekawy i prześmiewczy sposób. Kryminał jest tu dodatkiem. Polecam :)

Link do opinii
Avatar użytkownika - malgosialegn
malgosialegn
Przeczytane:2018-09-06, Ocena: 4, Przeczytałam, 26 książek 2018,

W roku 1967 mają miejsce tragiczne wydarzenia, zostaje zamordowanych trzech nastoletnich chłopców. Panowało powszechne przekonanie, że morderstwa były dziełem Wampira z Kopalni. Czas upływa, mijają lata, mamy czasy współczesne ... I mają miejsce analogiczne wydarzenia do tych sprzed kilkudziesięciu lat. Giną mężczyźni, którzy w 1967 roku byli rówieśnikami zamordowanych chłopców. Czy ktoś wzoruje się na tamtych wydarzeniach? Czy Wampir ma swojego naśladowcę? A może ktoś chce wzbudzić powszechne przerażenie i przestraszyć lokalną społeczność?

„Dziecięce zabawy” Tomasza Mroza to powieść kryminalna, z celowo wprowadzonymi elementami potęgującymi grozę, w skrajnych momentach mrożącymi krew w żyłach. Ale pojawiają się w niej również zjawiska paranormalne, zjawy, wróżbici i szamani, postacie z zaświatów, magia i tajemnicze mikstury. Wzbogacają one fabułę, ukwiecają ją elementami magii i tajemniczości.

Powieść ta tchnie groteską i prześmiewczą nutą. To wyśmienita satyra w ujmujący czytelnika sposób „zachwalająca” pracę policji. Obraz pracy lokalnej policji, wzajemne relacje między policjantami, a także ich poziom wykształcenia nie jednemu pozwolą upuścić łzy śmiechu. Posterunku policji nie omijają też problemy ważne i doniosłe, a mianowicie mobbing w miejscu pracy. Pytanie, czy ma miejsce w policji, czy policjanci wiedzą jak on się objawia i jak należy na niego reagować? Cóż, wiedza niektórych policjantów zaskoczy Was w pewnością.

Czytając tę powieść zastanawiałam się, skąd autor zaczerpnął pomysł na taki wątek? Co go do tego zainspirowało? Co chciał nam przekazać tą powieścią? Niestety, ja odpowiedzi na te pytania nie znam, ale Wy – być może po jej przeczytaniu – będziecie znali. Od samego początku w tej powieści brak ładu i uporządkowania, nic nie trzyma się logiki, pojawiają się wątki poboczne i dodatkowe, zawiłości akcji, które domyślam się, miały na celu urozmaicenie fabuły; ale dodatkowo ją komplikowały. Odnoszę wrażenie, że wątek kryminalny w tej powieści nie jest pierwszoplanowy, służy on tylko jako rzep dla wątków pobocznych, aby miały się czego uchwycić.

W mojej ocenie, jako klasyczny kryminał, powieść się nie sprawdziła. Mnie ona nie ujęła aż tak bardzo, że nie mogłam się od niej oderwać. Czytałam ją w dość powolnym tempie, gdyż po jej odłożeniu nie ciągnęło mnie do niej, nie miałam nieodpartej chęci ciągle sięgać po nią, nie ciekawiło mnie co będzie dalej. Język powieści dość specyficzny, brak dramatyzmu i napięcia, powolny dynamizm akcji nie ujęły mnie w żaden sposób.

Jeżeli macie ochotę pośmiać się z tak ważnej instytucji, jaką jest policja, to polecam, sięgnijcie po tę powieść, dobra zabawa gwarantowana!

Link do opinii
Avatar użytkownika - AlopexLagopus
AlopexLagopus
Przeczytane:2019-04-13, Ocena: 4, Przeczytałam, 52 książki 2019,

Dobre przyjemne czytadełko na popołudnie. Zagmatwana intryga, zwroty akcji czyli to, czego oczekuję od kryminału. Zabawne prywatne perypetie śledczych. Wątek nadprzyrodzony też nieźle wyszedł, chociaż trochę nie w moich klimatach, bo zawsze mi sie wydaje, że niespodziewane wprowdzenie epizodów nadnaturalnych jest związane z brakiem pomysłu na zakończenie. 

Link do opinii
Avatar użytkownika - czytanienaplatan
czytanienaplatan
Przeczytane:2018-10-21, Ocena: 5, Przeczytałam,

Kryminał zaczyna się mocno. Jest i skrzynia złota, która wzbudza najgorsze ludzkie instynkty prowadząc do bezlitosnych zbrodni – morderstw dzieci i zamurowania człowieka żywcem. 

A potem? Jest już tylko lepiej. „Dziecięce zabawy” nie dają się łatwo zaszufladkować, zaskoczyły mnie swoim oryginalnym humorem z pogranicza groteski, ale też wprowadzeniem elementu metafizycznego.

 

Głównym bohaterem powieści jest jowialny, komisarz ze sporą nadwagą, chwilowo dowodzący komisariatem. Niezamierzenie zostaje wkręcony w wir zdarzeń służbowych i osobistych, które wywołają niejeden uśmiech sympatii wobec nieidealnego, ale dobrodusznego policjanta. Pozostali bohaterowie również dobrani zostają w sposób mający dopełniać tą zabawną kompanię, a autor bez skrupułów obnaża ich przywary. Mamy więc nadgorliwego idealistę Mierczaka, lawiranta Wruszkowskiego oraz nieco gapowatego Edka.

 

Ciekawym dodatkowym wątkiem jest prowadzone przez dawną, odrzuconą przez Przytułę miłość, szkolenie z mobbingu. Jadwiga zacietrzewiając się coraz bardziej w zemście przeciwko dawnemu kochankowi, sama staje się najlepszym negatywnym przykładem tego zjawiska. Jest to niewątpliwie jeden z wielu wątków, które wzbudzą uczucie wesołości, ale również dadzą do myślenia.


Książkę czyta się rewelacyjnie dzięki krótkim rozdziałom i stopniowemu odsłanianiu czytelnikowi wydarzeń sprzed lat, które mają bezpośredni wpływ na aktualne morderstwa. Samo śledztwo przypomina nieuporządkowany zbiór różnych zbiegów okoliczności, przypadków i łutów szczęścia. 

 

Wprowadzenie zjawisk mistycznych w połowie książki bardzo mnie zaskoczyło i w pierwszym momencie byłam przekonana, że w rzeczywistości to omamy nadużywającego alkoholu komisarza. Jednak w dalszej części opowieści zostały wplecione elementy wierzeń ludowych i zabobonów, klątwa i nawiedzanie ziemskiego padołu przez duchy. Jestem wielką fanką fantastyki, więc moim zdaniem książka tylko zyskała na tym nieoczekiwanym i nieoczywistym rozwoju wypadków. 

 

Mimo okrutnych zbrodni w tle, przyznam, że dawno nie czytałam tak zabawnego kryminału. Ostatnio chyba tak dobrze bawiłam się czytając „Wszystko czerwone” Joanny Chmielewskiej. Jeżeli nie znacie twórczości autora, a macie czuły stosunek do kryminałów i fantastyki, zapoznajcie się z nią koniecznie.

Link do opinii
Avatar użytkownika - pospolitaola
pospolitaola
Przeczytane:2018-09-14, Ocena: 4, Przeczytałam,

Było to moje pierwsze zetknięcie się z twórczością tego autora. Słyszałam sporo różnych opinii temat jego książek, ale stwierdziłam, że sama chcę sprawdzić jakie będą moje wrażenia. I tak, zaintrygowana opisem, sięgnęłam po "Dziecięce zabawy". Spodziewałam się fajnego kryminału z nutką tajemniczości i grozy. A jakie są moje odczucia?

Zacznę od tego, że pierwsze rozdziały były dla mnie katorgą. Były straszliwie nudne i ciężkie. Ogrom opisów, które praktycznie niczego ciekawego nie wnosiły do całej historii. Ale nie zniechęciło mnie to i dotrwałam do końca! I bardzo się z tego powodu cieszę, bo później zaczęła się naprawdę niezła akcja. Było sporo emocji i zagadek. Razem z komisarzem próbowałam rozwikłać tę sprawę, ale przyznam się Wam szczerze, że żadna moja teoria nie była słuszna :D

Tomasz Mróz bardzo dobrze przedstawił historię. W wydarzenia z teraźniejszości, wplótł te z przeszłości, które były kluczowym elementem. To dzięki tej przeplatance zaczynamy składać całość w kupę i wydaje nam się, że już wiemy jaki będzie finał... i nagle w następnym rozdziale wszystko ulega zmianie, a nasza teoria zostaje obalona...

Bardzo podobały mi się zwroty akcji, sprawiały, że książka nie stawała się monotonna i nudna. Ogólnie to należy się duży ukłon w stronę autora za wymyślenie tak pogmatwanej, dynamicznej i mrocznej historii, która wciąga! Chociaż moim zdaniem mógł podarować sobie wstawki o komisariacie, bo te zdecydowanie mi się nie podobały. Nie wiem, czy miały być one taką małą odskocznią od emocji? Takim małym akcentem humorystycznym? Ciężko stwierdzić.
http://pospolitaola.blogspot.com/2018/09/recenzja-ksiazki-dzieciece-zabawy.html

Link do opinii

"Na policję zawsze pan możesz liczyć. Czy zabójstwa, czy sprzątanie, na wszystkim się znamy i obywatelom  pomagamy".

 

 

 


Proza Tomasza Mroza przyzwyczaiła mnie już do niekonwencjonalnych zabiegów fabularnych i szczypty surrealizmu. Autor, szczęśliwe bądź też nieszczęśliwie, nosi jedno z najbardziej gorących nazwisk ostatnich lat naszego polskiego, literackiego świata. I chyba musi przyzwyczaić się do faktu, że będzie to wzbudzało wiele różnych reakcji.
 

Tomasz Mróz to urodzony 1973 r. twórca słowa pisanego, granego i rysowanego. Czytelnikom znany jest głównie z serii powieści oraz komiksów o Komisarzu Wątrobie. 


W roku 1967 zwyrodnialec zwany "Wampirem z Kopalni" zabił trzech jedenastoletnich chłopców, twierdząc potem, że była to pomyłka. Ciała czwartej ofiary, dorosłego człowieka, nigdy nie odnaleziono. Czasy współczesne, w miasteczku zaczynają ginąć mężczyźni zamordowani w podobny sposób, jak ofiary sprzed lat. Śledztwo prowadzi Komisarz Przytuła.


Najnowsza powieść Tomasza Mroza to swoista satyra kryminalna napisana w podobnym stylu, co poprzednie książki autora. Mamy oto bowiem wiodący wątek kryminalny, który otoczony zostaje przez ironię, groteskę oraz humor sytuacyjny. To elementy, jakie charakteryzują dobrze mi znaną prozę autora, a które oczywiście spodziewałam się znaleźć  w "Dziecięcych zabawach". Tomasz Mróz znowu piętnuje określone zjawiska społeczne oraz w sposób prześmiewczy, patrzy na naszą rzeczywistość. Bardzo doceniam zarówno wykonanie, jak i efekt końcowy.


Autor przedstawia całą paletę ludzkich cech charakteru na przykładzie komisariatu, nad jakim na jakiś czas musi przejąć dowodzenie komisarz Przytuła. Znaleźć tam można także ukazane w krzywym zwierciadle niuanse funkcjonowania instytucji publicznych, które często niedofinansowane i rządzone przez ludzi z przypadku, w przedziwny sposób wypełniają swoje statutowe cele. Wielokrotnie zaśmiewałam się podczas scen ukazujących relacje, jakie łączą Przytułę z chwilowymi podwładnymi. Niektóre z nich to gotowy scenariusz do pokazania w kabarecie.


Bardzo ważnym wątkiem drugoplanowym, o którym należy wspomnieć jest mobbing wobec pracowników. Tomasz Mróz oczywiście dotyka tego tematu z humorem, jednak ten prześmiewczy obraz podszyty jest poważną refleksją nad brakiem skuteczności jakichkolwiek szkoleń i kontroli, jakie mają z definicji uchronić ludzi przed szykanami w miejscu pracy. To kolejne zjawisko społeczne, jakie autor wziął na warsztat i rozprawił się z nim na swój własny sposób.


"Dziecięce zabawy" mogą rozczarować czytelników lubujących się w powieści kryminalnej z krwi i kości, gdyż w książce tej pojawiają się pewne wątki paranormalne, a nawet element grozy. Odniesienie do czarnej magii, eliksirów i klątwy będące znaczącym elementem rozwiązania zagadki kryminalnej nie mieści się bowiem w realistycznej konwencji tego gatunku.


Wraz z przekomicznym komisarzem Przytułą próbowałam zrozumieć powiązania morderstw sprzed lat z tymi, które miały miejsce współcześnie. Pojawiło się w trakcie tej lektury mnóstwo śmiechu, zdziwienia oraz swoistej refleksji nad ludzkimi postawami. To taki kolaż kilku gatunków, pełen literackiej świeżości.

 

https://www.subiektywnieoksiazkach.pl/

 

Link do opinii
Avatar użytkownika - MonikaP
MonikaP
Przeczytane:2018-08-19, Ocena: 5, Przeczytałam, Książki XXI wieku, 52 książki 2018,

Nazwisko Mróz znane jest chyba każdemu polskiemu czytelnikowi. A Tomasz Mróz? Wiecie kto to jest? Ja, przyznam się szczerze, nie wiedziałam. A szkoda, bo warto to imię zapamiętać (nazwisko, przyjmuję, mamy już zapamiętane ;)

Spodziewałam się solidnego, krwawego kryminału biorąc do rąk „Dziecięce zabawy”. Co dostałam? Dostałam świetny kryminał i coś jeszcze. Co takiego? Otóż, nie jest to zwykły kryminał, jakich ostatnio wiele. Tu oprócz kryminału, jest także odrobina zjawisk paranormalnych. Zwykle unikam takich lektur, w tym przypadku jednak w ogóle mi to nie przeszkadzało, wręcz przeciwnie, znakomicie komponowało się z całością.

„Dziecięce zabawy” to opowieść, której akcja dzieje się w małym miasteczku, gdzie dochodzi do serii morderstw. Okazuje się, że mają one swój początek w przeszłości. Akcja biegnie dwutorowo (uwielbiam ten zabieg!), dzięki czemu dowiadujemy się, co wydarzyło się w 1967 roku i jak wiąże się to z dzisiejszymi zbrodniami.

Historia napisana jest znakomicie, wątek komisarza Przytuły to, moim zdaniem, mistrzostwo świata. Całość trzyma w napięciu do ostatniej strony. Autorowi udało się, co, moim zdaniem, jest niezwykle trudne, napisać świetny kryminał z elementami komedii. Tak, tak, komedia i kryminał – tutaj to połączenie wyszło znakomicie, co jest rzadkością. Autor jest świetnym obserwatorem rzeczywistości.

Na uwagę zasługuje także sam wątek z przeszłości; to, że jego bohaterami są dzieci. W zasadzie w kryminałach nieczęsto jest miejsce na refleksje, jakieś głębsze analizy i rozmyślania. Tutaj autor prowokuje do takich rozmyślań. Czy rzeczywiście to, co dzieje się w dzieciństwie może mieć wpływ na całe nasze późniejsze życie? Czy już od dziecka jesteśmy źli i dla samego posiadania jesteśmy w stanie posunąć się o wiele za daleko?

Polecam „Dziecięce zabawy” miłośnikom dobrego kryminału z tajemnicą sprzed lat w tle. Nie zawiodą się miłośnicy delikatnego wątku paranormalnego (to bardzo ciekawy zabieg w tym przypadku!), zadowoleni będą także ci, którzy lubią się pośmiać w trakcie czytania. Serdecznie polecam i pamiętajcie, że Mróz niejedno ma imię!

 

Link do opinii