Nora Marshall i Theo Erso uciekają z jednego piekła prosto w kolejne: na bagienne tereny Luizjany, na ziemię Dzikich – ludzi wychowanych na granicy instynktu, lojalności i brutalnej codzienności.
Wśród obcych, którzy nie powinni być ich sojusznikami, Nora odkrywa, że jej własna genealogia została przed nią brutalnie ukryta.
Coś łączy ją z tym lasem… i z kimś, kogo powinna omijać szerokim łukiem.
Imperatyw, biologiczna siła wynikająca z klątwy, zaczyna wybierać za nią – bezlitośnie, wbrew rozsądkowi.
Tymczasem Chevalierowie ruszają jej śladem i wypuszczają w las coś, co nie zna litości ani granic.
Nora nie chciała walczyć o miejsce w żadnym z tych światów.
Ale teraz musi zdecydować, czy odkryte dziedzictwo ją ocali… czy otworzy drzwi, których nikt nie będzie w stanie zamknąć.
Imperatyw to thriller psychologiczny dark fantasy o dziedzictwie, które nie daje wyboru, i o więziach, których nie da się zerwać.
To trzecia część pięciotomowej sagi, w której każdy krok w stronę prawdy prowadzi głębiej w coś, czego nie da się już zatrzymać.
Wydawnictwo: selfpublishing
Data wydania: 2026-05-02
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 300
Nora Marshall prowadzi pozornie zwyczajne życie, skrywając niezwykłą tajemnicę - jej ciało potrafi regenerować się w nienaturalny sposób, a bandaż staje...
Przeczytane:2026-06-05, Ocena: 6, Przeczytałam, Współpraca Recenzencka ,
Imperatyw - Zuzanna Staniec
Tom 3
Dziękuję autorce za możliwość przeczytania tej książki.
Trzeci tom jest jeszcze bardziej wzbogacony o akcję i emocje. Każdy z tomów jest inny i to jest duży plus. Przynajmniej wszystko trzyma w napięciu. Jest to naprawdę bardzo realna historia. Czyta się ją równie szybko, jak poprzednie.
W tej części poznajmy Luciena z jego punktu widzenia. Jakie skutki miały jego pewne decyzję.
To, jak sam na sobie kierował fale nienawiści ze strony wysokich postaci. Oczywiście go to nie ruszało. Stał jak posąg, czasem się uśmiechając.
Mamy też krótko rozdziały z Joanną, która przeżyła tyle śmierci i to, co się później wydarzyło... Szok. I to wiedźmy chcą utrzymać porządek...? Jak same bezmyślnie niszczą...?
Największym zaskoczeniem, takim na plus było zakończenie, punktem widzenia naszej głównej antagoniski. Tu człowiek się zastanawia, czy wogóle jest ona poczytalna, czy w tym szaleństwie jest jednak coś słusznego...
Nora. Choć wszystko spadło na nią tak nagle, to w miarę sobie z tym radzi. Niecodziennie słyszy się, że twój ojciec i ciotka chcą cię zabić, bo jesteś mieszańcem. Tylko (z żyjących) babcia ją chciała. Pokochała ją, zanim ta się jeszcze urodziła. To kobieta, którą z miejsca polubiłam.
Czy polecam?
Oczywiście. Ta część pokazuje, że w każdym momencie możesz liczyć na to, że ktoś będzie po Twojej stronie, bez względu na wszystko. W świecie, gdzie klątwa działa według własnych zasad. Nie liczy się to, co dane jednostki czują.
Nie mogę się już doczekać, aby mieć możliwość przeczytania kolejnego tomu.
Moja ocena 10/10
Cytaty z książki:
"Czas nie istnieje poza ruchem i świadomością. Bez nich nic nie ma znaczenia."
"Nie spodziewałem się tak osobliwego połączenia krwi. Tak bliskiego… tronu.
Jeśli Sabat był młotem, a Dzicy tarczą, to one były klingą. Cichą, precyzyjną i cholernie nie na miejscu.
Tego nie widuje się co dzień.
To nie były zwykłe kobiety. I nie przyszły po zwykłą przysługę.
Pierwsza z nich była wyczerpana, blada, z brzuchem, który nie pozostawiał pola na domysły. Wyglądała jak ktoś, kto trzyma się pionu wyłącznie siłą woli. Była po prostu ciałem, które jeszcze nie zdecydowało, czy umrze przed świtem, czy tuż po nim."
"– Oni… oni nie mieli wyboru. Ani jedno, ani drugie.
Zaśmiałem się cicho, sucho.
– Ach, te wasze rytuały. Tłumaczycie nimi wszystko: zdradę, porywczość, seks w krzakach, instynkt, biologię, przetrwanie gatunku. „Nie miałam wyboru” – to brzmi tak szlachetnie. Łatwiej tak powiedzieć, niż przyznać, że twój syn zaliczył panienkę z Sabatu, a ja teraz mam po was posprzątać."
"Ale jeśli przeżyła śmierć… jeśli jej ciało samo zdecydowało, że nie zamierza umrzeć…
Jedna mutacja to przypadek.
Dwie to problem.
Potencjalnie trzy…
Taka mutacja nie mogła pozostać niezauważona."
"– Masz jakiś plan? – rzuciła w końcu.
– Znaleźć cywilizację. Drogę. Cokolwiek.
– A potem?
– A potem się zastanowimy.
– Brzmisz, jakbyś miał wszystko pod kontrolą.
– Nie mam – odparłem spokojnie – ale mogę udawać, że mam.
– Świetnie – odetchnęła, a kącik jej ust uniósł się lekko.
– To ja będę udawać, że ci wierzę."
"Dziedzictwo nie wybiera. Dziedzictwo znajduje. A kiedy znajdzie..."
"Milczeliśmy jeszcze chwilę.
– Theo?
– Mhm?
– Dziękuję.
Uniósł brew i rzucił mi swój ironiczny półuśmiech.
– To nie heroizm. Jesteś dużo ładniejsza i mniej męcząca niż on. Po prostu masz lepszą ofertę.
Przewróciłam oczami, zanim zdążyłam się powstrzymać.
– Jesteś bezczelny – powiedziałam, uśmiechając się. – I doskonale o tym wiesz.
– Staram się być uczciwy – odparł spokojnie."
"– Pierwszy raz jesteś w obozie Dzikich?
– Widać aż tak?
– Trochę – uśmiechnęła się krzywo. –Masz ten wzrok, jakbyś nie wiedziała, czy rozbić namiot, czy się spakować i spier...dalać.
– Opcja druga nadal jest na stole."
"Ludzie zawsze mylili porządek z kaprysem. Sądzili, że chodzi o kontrolę dla samej kontroli, władzę i dumę rodów, które zbyt długo rządziły światem z cienia. Nie rozumieli rzeczy najprostszej. Porządek nie jest wyborem.
Jest koniecznością. Świat pozostawiony sam sobie."