W świecie, w którym rytuały stają się narzędziem władzy, a każdy krok może zaowocować zdradą, dwóch dżentelmenów szuka drogi w labiryncie intryg. Eztli de Garlande, wybitny inżynier o mieszanych korzeniach, balansuje pomiędzy światami, wbrew swej woli odkrywając mroczne oblicze Londynu. Tymczasem Toltecatl Tecciztecatl, młody kapłan rozdarty między lojalnością wobec świątyni a własnym sumieniem, wplątuje się w niebezpieczną grę, w której stawka jest wyższa, niż potrafi sobie wyobrazić.
Ich przyjaźń zostaje wystawiona na próbę, kiedy muszą zmierzyć się z własnymi demonami, by ocalić to, co najważniejsze. Czy lojalność wobec tradycji zwycięży nad osobistymi pragnieniami? A może cena za wolność będzie zbyt wysoka, by ją zapłacić?
"Imperium Kolibra" to wciągająca opowieść o władzy, wierze i zdradzie, osadzona w alternatywnej wersji historii, w której Aztekowie podbili Europę. W brutalnym świecie wypełnionym hukiem silników parowych, wonią wystrzelonego prochu i gryzącym dymem z fabrycznych kominów należy wystrzegać się trzech rzeczy: ludzi, zimy i bogów.
Wydawnictwo: Spisek Pisarzy
Data wydania: 2024-10-16
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN:
Liczba stron: 430
Język oryginału: polski
⚙️⚙️⚙️⚙️ Recenzja ⚙️⚙️⚙️⚙️
Żaneta Siemsia - Pindur " Imperium kolibra "
@zanetasiemsiapindur
Wydawnictwo: Spisek pisarzy
@wydawnictwospisekpisarzy
⚙️⚙️⚙️⚙️⚙️⚙️⚙️⚙️⚙️⚙️⚙️⚙️
" – Świat ciągle się zmienia – stwierdził Toltecatl, żeby powiedzieć cokolwiek. – Tylko ludzie i bogowie zostają tacy sami..."
„ Imperium Kolibra ” to pierwszy powieść autorki, który zachwyci czytelników.. To pasjonująca opowieść, pełna akcji i intrygujących zagadek, osadzona w mrocznym, alternatywnym Londynie, gdzie władzę sprawują Aztekowie.. Okładka wyróżnia się estetyką, a ilustracje wewnątrz dodają jej uroku.. Dodatkowo, lektura jest niezwykle wciągająca i przyjemna, co sprawia, że książkę pochłania się w mgnieniu oka..
Historia przedstawia brutalny świat, w którym dominują przemysłowe dźwięki i zapachy, a życie jest pełne niebezpieczeństw.. W takiej scenerii ludzie muszą być ostrożni wobec trzech kluczowych zagrożeń: innych ludzi, surowych warunków zimowych oraz boskich sił.. Tematyka władzy, wiary i zdrady przewija się przez całą narrację, co sprawia, że historia staje się nie tylko wciągająca, ale również skłania do refleksji nad moralnością i relacjami międzyludzkimi.. To opowieść, która zachęca do głębszej analizy emocji i motywacji postaci w kontekście ich trudnych wyborów..
Styl jest bogaty i wielowarstwowy, łącząc elementy realizmu z alternatywną historią.. Wprowadza czytelnika w świat pełen detali, gdzie opisy otoczenia budują intensywną atmosferę.. Użycie zmysłowych szczegółów przyciąga uwagę i pozwala zanurzyć się w brutalnej rzeczywistości przedstawionego Londynu..
Emocje w tej opowieści są głębokie i złożone.. Przyjaźń Eztli i Toltecatla jest wystawiona na próbę w obliczu zdrady i wewnętrznych konfliktów.. Ich zmagania z lojalnością wobec tradycji i osobistymi pragnieniami tworzą napięcie, które przyciąga czytelnika.. Widać, że obaj bohaterowie muszą stawić czoła nie tylko zewnętrznym zagrożeniom, ale także własnym demonem..
Emocje takie jak strach, lojalność, zdrada i pragnienie wolności są wyraźnie obecne, co sprawia, że tekst jest nie tylko wciągający, ale także skłania do refleksji nad granicami dobra i zła w skomplikowanym świecie..
Bohaterowie są złożonymi postaciami, które zmuszają czytelnika do refleksji nad kwestiami tożsamości, tradycji oraz granicami między dobrem a złem.. W ich interakcjach widać napięcia między nowoczesnością a tradycją, co sprawia, że historia nabiera głębszego sensu..
Eztli to główny bohater, inżynier, mąż i ojciec, który boryka się z wewnętrznymi konfliktami.. Jego postać jest złożona, ponieważ z jednej strony jest pewny siebie, a z drugiej odczuwa niepokój związany z tym, że jest tylko półkrwi Aztekiem.. Eztli stara się odrzucić swoją europejską część, aby utrzymać swój status społeczny.. Jego sukcesy zawodowe w rodzinnej firmie budowlanej kontrastują z trudnymi relacjami z ojcem, co dodaje głębi jego postaci..
Toltecatl to przyjaciel Eztli, który staje się kapłanem.. Jego decyzje i wybory stają się źródłem niepokoju dla Eztli, zwłaszcza gdy zaczyna przeprowadzać rytuały, które mogą być niebezpieczne.. Toltecatl reprezentuje duchowy wymiar kultury azteckiej, co wprowadza dodatkowy konflikt między jego a Eztli podejściem do tożsamości i tradycji..
Jeśli szukasz książki, która łączy w sobie fascynującą alternatywną historię z głęboką analizą emocji i moralnych dylematów, to ten tekst jest idealnym wyborem.. Przenosi czytelników do świata, w którym Aztekowie podbili Europę, a bohaterowie muszą zmierzyć się z lojalnością i zdradą.. To opowieść, która nie tylko wciąga, ale także zmusza do refleksji nad granicami dobra i zła..
" Każdy umrze. Jedyna różnica polega na tym, czy zdąży wnieść do świata cokolwiek dobrego..."
Historia rozgrywa się w mrocznym, przemysłowym Londynie, gdzie panuje ubóstwo i przygnębienie.. Na szczycie społecznej hierarchii znajdują się Aztekowie, a ich tyrania wywołuje niezadowolenie wśród niższych klas społecznych..
W miarę zbliżania się rytuału Huitzilopochtli, który jest ceremonią na cześć Boga Słońca, napięcie w społeczeństwie rośnie.. Ludzie zaczynają się buntować przeciwko narzuconym ograniczeniom, a Święta Policja stara się utrzymać porządek..
Eztli de Garlande, inżynier o mieszanych korzeniach, oraz Toltecatl Tecciztecatl, młody kapłan.. Eztli stara się odnaleźć swoje miejsce w tym skomplikowanym świecie, odkrywając mroczne aspekty Londynu, podczas gdy Toltecatl zmaga się z lojalnością wobec świątyni i własnym sumieniem.. Obaj bohaterowie wplątują się w niebezpieczną grę intryg, co wystawia na próbę ich przyjaźń..
O "Imperium kolibra" widziałam wiele pozytywnych opinii, więc z dużą ciekawością sięgnęłam po ten tytuł. To historia opowiedziana z perspektywy dwóch młodych mężczyzn - pierwszy to inżynier Eztli de Garlande, a drugi to początkujący kapłan Toltecatl. Akcja dzieje się w Londynie w świecie podbitym przez Azteków. Od razu zaintrygowały mnie te niecodzienne realia!
To co najbardziej przypadło mi do gustu w tej powieści to klimat. Autorka snuje swą opowieść o potomkach azteckiego podboju w mroźnej Anglii. Czuć tutaj niepokój rodzącej się rewolucji, elementy minionej epoki oraz kapryśną londyńską pogodę. Dodatkowo spodobał mi się styl autorki, książkę czyta się naprawdę przyjemnie, łatwo się wczuć w emocje bohaterów czy opisywane lokacje.
Bohaterowie, zarówno pierwszo jak i dalszoplanowi, mają dobrze zarysowane charaktery, każdy z nich mierzy się z innymi problemami i ma nieco inny temperament. Autorce naprawdę wyszła kreacja postaci. Od początku jesteśmy świadkami konfliktu między głównymi bohaterami oraz wiemy, że łączy ich wspólna przeszłość, a w dalszej części książki odkrywamy inne połączenia oraz skomplikowane relacje rodzinne obu mężczyzn.
Niestety autorka skąpi nam informacji i zmusza do snucia domysłów, brakowało mi konkretów, które by utrzymywały moją uwagę, bo ciągłe poruszanie się po omacku stawało się już frustrujące. No i niestety nie dotyczy to tylko relacji między głównymi bohaterami oraz ich rodzinami.
Brakowało mi choćby delikatnego nakreślenia sytuacji politycznej lub historii tej alternatywnej rzeczywistości - jak Aztekowie podbili świat i jak obecnie przedstawiają się jego realia. Właśnie to przyciągnęło mnie do tego tytułu, a praktycznie nic o tym nie było. Podobnie brakowało mi opisów religijnych praktyk czy istotnego dla fabuły rytuału. A mając młodego kapłana jako jednego z głównych bohaterów to książka aż się o to prosiła. Bogowie są jedynie wspomnani, w niewielkiej liczbie i generalnie omijani szerokim łukiem.
Oprócz tego fabuła rozwija się bardzo powoli. Naprawdę baaaardzo powoli. Nie jestem czytelnikiem wymagającym szybkiego tempa akcji, ale tutaj niestety nie miałam na czym zawiesić swojej uwagi. Za dużo tajemnic z rodzinami i relacjami, brak opisów zasad w azteckim imperium, praktycznie żadnych smaczków dotyczących bogów czy religii, ani nawet łatwo angażującej historii. Im dalej zagłębiałam się w tę książkę, to czułam znużenie na każdym z tych frontów. Miała to być aztecka historia, a tego azteckiego vibe'u praktycznie w ogóle nie poczułam. Może poza azteckimi imionami i nazwiskami, wspomnieniem schodkowej świątyni i rytuału wymagającego ofiary, a także podkreślaniu wyglądu czy ubioru postaci.
"Imperium kolibra" nie jest złą książką. Autorka miała bardzo fajny pomysł na świat, ale niestety nie został on w ogóle wyeksplorowany. Miała fajny pomysł na historię z ucieczką i nadchodzącym buntem w podzielonym społeczeństwie, ale zbyt wolno się ona rozwijała na skutek przeniesienia uwagi na pełne tajemnic relacje rodzinne i problemy bohaterów.
Klimat jest ciekawy, styl przyjemny, ale zabrakło mi konkretów, takiego mięska. Po tylu zachwytach nad tą książką spodziewałam się czegoś więcej. Bardzo lubię takie azteckie klimaty, więc żałuję że nie zdołałam się mocniej zaangażować w tę historię. Książka ma swoje wady i zalety i myślę, że najlepiej samemu sprawdzić czy to coś dla Was. Myślę, że gdybym nie oczekiwała więcej azteckich elementów, tylko zwykłej alternatywnej historii Londynu to bardziej by mi się spodobało.
Dzisiejsza recenzja dotyczyć będzie książki, która z rozdziału na rozdział wywoływała uśmiech na twarzy. Miałam wrażenie, że to był strzał w dziesiątkę, choć muszę przyznać, że to pozytywne uczucie pojawiło się dopiero z czasem. ,,Imperium kolibra" Żanety Siemsia-Pindur to jedna z tych historii, które nie będą krzyczeć od pierwszej strony, tylko powoli wciągają, oplątają, i zanim się obejrzysz, siedzisz w środku tego świata po uszy. Co ciekawe, nie chodzi tu o spektakularne zwroty akcji, lecz o klimat, napięcie i ludzi, którzy niosą w sobie znacznie więcej, niż pokazują na pierwszy rzut oka. Znacie to uczucie, kiedy podczas czytania oczami wyobraźni widzisz daną sytuację, miejsca czy bohaterów?
To, co mnie kupiło od razu, to wizja świata. Już widzę, jak Netflix bierze się za tę historię. Alternatywna rzeczywistość, w której Aztekowie rozdają karty w Europie, brzmi jak coś ryzykownego, ale w tym przypadku działa zaskakująco dobrze. Pamiętacie bajkę dla dzieci ,,Tajemnicze Złote Miasta"? To mniej więcej taki obraz miałam przed oczami, z tą różnicą, że akcja rozgrywa się w Londynie, który nie jest miejscem dającym ukojenie. Jest ciężki, duszny, momentami wręcz przytłaczający. Pod ziemią powstaje metro, nad ziemią dzieją się rzeczy, o których nie mówi się głośno. Rytuały, władza, religia wszystko splata się w jedną, gęstą rzeczywistość, z której nie da się tak po prostu wyjść. I gdzieś w tym wszystkim są oni.
Eztli de Garlande. Człowiek rozdarty. Niby część tego świata, a jednak ciągle obok. Inżynier, który buduje coś nowego, a jednocześnie sam nie bardzo wie, gdzie jest jego miejsce. Według mnie jest w nim coś chłodnego, momentami wręcz odpychającego, ale im dalej w historię, tym bardziej widziałam, że to tylko warstwa ochronna. Choć, zdaje sobie sprawę, że mogę się mylić. Pod spodem siedzi chaos, pytania bez odpowiedzi i taka cicha potrzeba, żeby w końcu gdzieś przynależeć, ale jaki, gdzie finał to już sami odkryjecie :p.
Toltecatl Tecciztecatl to zupełnie inny, a jednak wcale nie prostszy bohater. Wychowany do roli, której nie da się zignorować. Ma być kapłanem, prowadzić rytuały, wierzyć bez zawahania. Tylko że coś w nim pęka, i to pęknięcie jest chyba jednym z elementów, które mnie naprawdę poruszyło, bo nie dzieje się nagle. To rosło powoli, niemal niezauważalnie.
Kolejnym plusem według mnie było to, że fabuła, akcja nie poprowadzi was za rękę. Raczej pozwala się zgubić, chwilami nawet specjalnie. Musiałam się zatrzymać, poskładać pewne rzeczy, wejść głębiej. Momentami cofałam się, by jeszcze raz przeanalizować dany fragment czy rozdział, ale dzięki temu ta historia zostaje z nami na dłużej. Nie jest tylko ,,do przeczytania", lecz ,,do poczucia". Nie klepiesz na szybko kolejnej książki, kolejnej historii, tylko skupiasz się i nawet nie wiesz, kiedy zaczynasz analizować i mówisz do siebie ,,aha... mam cię!".
Podobało mi się również to, że autorka nie próbuje niczego upiększać. Ten świat bywa brutalny, niesprawiedliwy, momentami trudny do zaakceptowania. Bohaterowie podejmują decyzje, które, tak jak w życiu, bywają dobre, ale i złe, czasem wręcz bolesne. Z czasem zaczęło mi się pojawiać pytanie: co jestem w stanie poświęcić i czy naprawdę mam wybór? Chciałabym opisać, kto z kim, co i dlaczego, ale uwierzcie, cała frajda tkwi w tym, kiedy sami odkryjecie, co i jak.
Książka zostawia po sobie coś dziwnego. Nie jest to klasyczne ,,wow", tylko raczej ciche napięcie, które siedzi gdzieś z tyłu głowy jeszcze długo po skończeniu. Jakby ta historia nie do końca chciała cię wypuścić. I chyba właśnie dlatego mam takie, a nie inne zdanie. Polecam ją każdemu, komu nie przeszkadzają niedopowiedzenia, a wręcz ich szukają. Dla tych, którzy pragną wejść w świat, który nie jest ani wygodny, ani oczywisty, ale przez to tak bardzo wciągający.
Co by było gdyby.... Rdzenni mieszkańcy Ameryki Południowej przejęli statki konkwistadorów, wyprawili się przez ocean i skolonizowali Europę? Co byście powiedzieli na taki obrót spraw?
Jeślii jesteście ciekawi, to zachęcam do sięgnięcia po Imperium kolibra, gdzie autorka osadza fabułę w Londynie z przełomu XIX i XX wieku, ale pod panowaniem Azteków. Poznajemy Eztlego de Garlande, dobre sytuowanego Azteka o mieszanym pochodzeniu, oraz jego przyjaciela Toltecatla Tecciztecatla, który pochodzenie ma szlacheckie, ale jego rodzina ma pewne kłopoty finansowe. W dodatku Toltecatl szkoli się na kapłana świątyni azteckiego Boga-Kolibra Huitzilopochtlego. Ostatnim sprawdzianem ma być dla niego rytuał wieńczący naukę oraz mający na celu nasycenie jego głodu krwi, aby sprawił, że słońce nadal będzie toczyć się po nieboskłonie. Chłopak musi lawirować między sprawami przyziemnymi, takimi jak borykanie się z wierzycielami swojej rodziny, a oczekiwaniami kapłana Itzcoatla, który przybył na rytuał aż ze stolicy na starym kontynencie. Tymczasem Eztli wplątuje się w jakąś polityczną aferę związaną z buntownikami, i trafia na radar świętej policji. Czy sprawy mogą sie jeszcze mocniej skomplikować? A owszem! Czy głód najwyższego z azteckich bóstw wogóle może zostać zaspokojony? Wątpliwe... A czy słońce może zaprzestać swojej wędrówki po niebie? Przekonajcie się sami!
Żaneta Siemsia Pindur stworzyła książkę inną niż wszystko co do tej pory czytałam. Niewiele wiem o mitologiach południowoamerykańskich, więc tym bardziej mnie to przyciągnęło. Mam nadzieję, że w drugim tomie będzie tego trochę więcej, bo tutaj akcja skupiała się bardziej na wydarzeniach, które spotykają bohaterów. Informacje historyczno-mitologiczne przemycane są po trochu i powoli, żeby nie przytłoczyć czytelnika. Również sama akcja rozwija się w wolnym tempie ustępując pola wprowadzaniu nas w świat przedstawiony. A klimat w tej książce oddany jest bardzo namacalnie. Duszny, zaśnieżony i brudny Londyn podzielony na arystokrację oraz warstwę robotniczą i bunt, który wisi w powietrzu. Czytając miałam momentami ciarki na plecach! Niezwykła przyjaźń przedstawiona na tle niepokojów społeczno-politycznych, ubrana w alternatywną rzeczywistość! Kto się skusi?
Książka była, jak dla mnie, bardzo brutalna, dużo było o księżach i to oni dzierżyli największą władzę w tym świecie, a pewna ceremonia miała dla nich bardzo wielkie znaczenie i bardzo chcieli doprowadzić ją do końca. I to w sumie było straszne, że byli tak zaślepieni władzą, że musieli przelać krew.
"Imperium kolibra" to wyjątkowa, oryginalna i intrygująca opowieść, której akcja rozgrywa się w Londynie ale...
wyobraźcie sobie, że Aztekowie podbili Europę! To oni tam rządzą, to ich się szanuje, a Europejczycy żyją na marginesie.
Ta historia alternatywna to coś innego i nowego, do tego książka jest świetnie napisana, trudno się od niej oderwać. Bardzo mi się podobała. Do tego ta ciężka atmosfera... Już od pierwszych stron czuć to napięcie, niepokój przeziera z kartek. Wiemy, że coś się wydarzy i że nie będzie to nic dobrego.
To opowieść o dwójce przyjaciół, o Eztli de Garlande, który jest inżynierem o mieszanych korzeniach oraz o Toltecatli Tecciztecatlu, który jest młodym kapłanem próbującym odnaleźć się między świątynią a samym sobą. Czy ich przyjaźń przetrwa?
Tytuł ten jest trochę niepokojący i chwilami trudny. Razem z bohaterami mierzymy się z demonami i odkrywamy mroczne tajemnice. Bierzemy z nimi udział w niebezpiecznej grze, pełnej intryg.
Przeczytamy tutaj o władzy, wierze i zdradzie.
Jestem zachwycona tym tytułem. Do tego to zakończenie! Nie da się nudzić podczas lektury.
Jeśli lubicie nieoczywiste i oryginalne książki, lubicie historie alternatywne, Azteków, wierzenia, dobrą fabułę i napięcie, to ta książka jest dla Was. Do tego autorka zrobiła dobry research.
Polecam!
Ocena: 3, Chcę przeczytać,
Imperium kolibra
Dwoje przyjaciół, dwa różne światy, inżynier i kapłan, teraz muszą walczyć o własne przekonania i wspólną relację. Czy tradycja wygra? Czy w tym świecie jest miejsce na ich własne pragnienia?
Powiem szczerze, że ciężko czytało mi się tę książkę, mimo że temat był ciekawy i wciągnęły mnie wszelkie intrygi, zdrady i władza która miesza gdzie się da, to było w tej książce coś ciężkiego. Może chodzi o sposób pisania, a może poprostu mnie łapał jakiś zastój. W każdym bądź razie historia mnie zaciekawiła na tyle że z chęcią sięgnę po drugi tom i sprawdzę co działo się dalej, mam nadzieję, że drugi tom będzie łatwiejszy w czytaniu. Tego jednak nie jestem w stanie ocenić inaczej, gdyż mimo że mnie zaciekawił to musiałam się miejscami przekonywać do tego by go kontynuować.