Książka z gatunku kryminał/thriller. Jednak humorystyczny język i narracja książki, odbiegają od tego standardu. W książce zawarte jest kilka wątków toczących się wokół zabójstwa w małym miasteczku na Podkarpaciu i głównego podejrzanego – męża zamordowanej Jagody Szutkowskiej. Nietypowo, jak na ten gatunek prozy, śledztwo prowadzi młoda prawniczka zmuszona wrócić do swojego rodzinnego miasteczka i zmierzyć się z bolesną przeszłością, oraz z najtrudniejszym zadaniem swojego życia - odnaleźć zabójcę. Śledztwo prowadzi wraz z detektywem Zbyszkiem Figurantem.
Jak poradzi sobie ze sprawą, która dotyczy jej samej?
W trakcie zbierania dowodów na niewinność swojego klienta, pani mecenas i detektyw, odkrywają, że niby przypadkowe, czy wydawać by się mogło naturalne liczne zgony w Nowej Dębie, niezupełnie są przypadkowe, a są dziełem seryjnego mordercy.
Kto jeszcze musi zginąć żeby prawda wyszła na jaw?
A co jeżeli seryjnym zabójcą jest…?
Wydawnictwo: e-bookowo.pl
Data wydania: 2019 (data przybliżona)
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 395
Język oryginału: polski
„Życie jak obsesje” – to poruszający dramat, w którym każda strona powieści nasila nowe barwy. To niezwykła podróż wrażliwej kobiety...
Przemaluj ten obraz! to poruszająca historia młodej, wrażliwej kobiety; jej dramat związany z życiem to beznadziejna walka z przeciwnościami losu, opowieść...
Przeczytane:2026-05-09, Ocena: 3, Przeczytałam, Wyzwanie - wybrana przez siebie liczba książek w 2026 roku, Przeczytaj tyle, ile masz wzrostu – edycja 2026, 52 książki 2026, 2026, E-book 2026,
No cóż, skora książkę kupiłam to kiedyś musiałam ją przeczytać. Powiedziałabym, że to dla mnie taki średni kryminał. Za dużo rozważań, przemyśleń, dyskusji a za mało akcji. Postać głównej bohaterki mecenas Małgorzaty Wiśniewskiej wydaje się trochę przerysowana. Miałam wrażenie, że autorka z prawniczki chciała zrobić policjantkę śledczą. I mimo, że Małgorzata staje murem za swoim klientem to jednak nie zyskała mojej sympatii. Taka jej rola, że ma bronić klienta bez względu na wszystko. Ale jej postawa po prostu mnie irytowała i drażniła. Miałam wrażenie, że nie bardzo wie czego właściwie chce od życia? Nie podobał mi sposób w jaki traktowała Zbyszka. Szkoda, że tak późno zrozumiała, kim dla niej właściwie on jest? Wspomnę tylko, że tytułowe słowo kleszcz obrzydło mi od ilości jego powtórzeń. Kiedy mecenas Wiśniewska kogoś tak określiła to nie musiała tego powtarzać na każdej kolejnej stronie. Na prawdę pamiętałam o tym. A ogólnie to chyba w życiu Małgorzaty za dużo było tych kleszczy. Szkoda także, że dopiero na zakończenie powieści zrozumiała co, a raczej kto, jest dla niej rzeczywiście ważny. Przeczytałam ale bez efektu wow. Jeżeli w zbiorze zakupionych książek mam jeszcze jakąś powieść autorki to kiedyś na pewno przeczytam ale z premedytacją innych utworów nie będę szukała.