Okładka książki - Kocioł. Nowa misja astroMIAUty patronujemy

Kocioł. Nowa misja astroMIAUty



Tom 2 cyklu Kocioł
Ocena: 6 (1 głosów)

Kocioł znów wyrusza na kosmiczną wyprawę, tym razem jako legalny uczestnik misji. Choć jego Pańcia ma wątpliwości, czy to dobry pomysł, członkowie załogi i dowódczyni ich nie mają – astromiauta musi lecieć z nimi! Wkrótce okaże się, że obecność kota na pokładzie nie tylko będzie miała dobroczynny wpływ na samopoczucie załogi, ale też stanie się inspiracją rozwiązań pojawiających się problemów, takich jak kosmiczne śmieci czy zanieczyszczenie wody.

Zabawne przygody Kociołka na stacji orbitalnej są okazją do popularyzowania wiedzy o przestrzeni kosmicznej i astronautyce.

Informacje dodatkowe o Kocioł. Nowa misja astroMIAUty:

Wydawnictwo: Bis
Data wydania: 2026-03-16
Kategoria: Dla dzieci
Kategoria wiekowa: 6-8 lat
ISBN: 9788375518528
Liczba stron: 72

Tagi: dla dzieci

więcej

POLECANA RECENZJA

Kup książkę Kocioł. Nowa misja astroMIAUty

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
Cytaty z książki

Na naszej stronie nie ma jeszcze cytatów z tej książki.


Dodaj cytat
REKLAMA

Zobacz także

Opinie o książce - Kocioł. Nowa misja astroMIAUty

Avatar użytkownika - katechetka
katechetka
Przeczytane:2026-03-13, Ocena: 6, Przeczytałam,
Dzięki znanemu już czytelnikowi kotu o imieniu Kocioł (poprzedni tom serii: Kocioł. Pierwszy astroMIAUta) po raz kolejny uratowane zostały losy ludzkości, a przynajmniej części stanowiącej skład załogi kosmicznej stacji badawczej. Zabawna treść książki Kocioł. Nowa misja astromiauty zaprasza do lektury. Całe szczęście, że Kocioł był w domu akurat wtedy, gdy zadzwoniła dowódczyni misji kosmicznej: w przeciwnym razie Pańcia by go w podróż nie zabrała. Kocioł nie mógł zrozumieć, jak można z takim lekceważeniem traktować jedynego we wszechświecie astromiautę? Dobrze że chociaż naukowcy w NASA znają się na ważnych sprawach i znakomitym osobistościom za wybitne zasługi umieją okazać wdzięczność – przysłanie kociego transportera w kształcie pojazdu kosmicznego z napisem PIERWSZY ASTROMIAUTA oznaczało, że tym razem Kocioł poleci w przestworza oficjalnie oraz legalnie. I poleciał, a kiedy obudził się w bazie na orbicie Księżyca, natychmiast się zdenerwował: za wszelką cenę trzeba uniknąć zderzenia z pędzącym wprost na nich fragmentem starego sputnika. I znów, jak w poprzednim tomie serii, Kocioł uratował sytuację, gdy goniąc szaleńczo za czerwoną kropką, podsunął załodze pomysł na wykorzystanie lasera. Nikt też nie mógł zaprzeczyć niezawodności terapeutycznych kocich mocy. No i jeszcze sprawa zbiorników z wodą zatrutą olejem silnikowym… Po przewróceniu ostatniej kartki czytelnik będzie wiedział, dlaczego zmiana fryzury ważna
Avatar użytkownika - Latarnica
Latarnica
Przeczytane:2026-03-22,

Na koniec chciałabym po lekturze obu tomów przygód Kociołka sformułować dla krnąbrnych i mało bystrych (w stosunku do kotów!)  ludzi 5 PRAW astroMIAUtyki. Może wejdą kiedyś w naukowy kanon wiedzy.

1/ Misja kosmiczna w składzie wyłącznie ludzkim skazana jest z góry na niepowodzenie.

2/ Gdzie astronauta nie może tam astroMIAUTE pośle.

3/ Na niedyspozycję załogi jedyna i słuszna metoda – kototerapia.

4/ Zabawa z kotem na pokładzie stacji może podsuwać najlepsze rozwiązania dla naprawy problemów bieżących  i o wadze kosmicznej mogących wpłynąć na bezpieczeństwo i realizacje celów misji.

5/ Agencja kosmiczna NASA powinna na stałe zatrudniać na etatach koty jako najbardziej fachową pomoc ogarniającą całościowo prace naziemne przed lotem jak i te wykonywane w kosmosie.

Myślę, że wprowadzając w życie te postulaty bylibyśmy spokojniejszy o rozwój astronautyki i przebieg każdej nowej misji, a procent niebezpieczeństwa zmalałby znacząco. Kociołek pokazuje na każdym kroku, że obecność kota jest kluczowa w przestrzeni kosmicznej. Żegnając się z bohaterem, który musi odpocząć i dojść do siebie po kolejnej ważnej misji ja nieśmiało już wypatruję kolejnego tomu jego przygód. Bo loty w kosmos to nasza przyszłość, a astronautyka jest bardzo rozwojową dziedziną nauki. Ogromna prośba do Autorki: my Czytelnicy i miłośnicy kotów chcemy więcej! Mrauu!

A co do okładki i ilustracji  – w przypadku pani Marty muszę to zawsze podkreślić – jest fantastyczna w tym co robi. Ogląda się każdą stronę jak obrazek, który można by samodzielnie oprawić i powiesić na ścianie, a kolejne odsłony tej przygody to jak kadry dokumentu relacjonujące wydarzenia na stacji. Przepiękne i tak bardzo w mojej estetyce! Sam kot – rewelacja. 100% kota w kocie.

Reasumując: Latarnica poleca!

Link do opinii
Inne książki autora
Kocioł. Pierwszy astroMIAUta
Marta Rydz-Domańska0
Okładka ksiązki - Kocioł. Pierwszy astroMIAUta

Rzadko się zdarza, żeby ktoś wpadł w tarapaty tylko dlatego, że zasnął. Tak się przynajmniej zdawało Kociołkowi, nieco marudnemu i wiecznie głodnemu kocurowi...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Reklamy