Setki lat temu zdradzona królowa rzuciła na Incarceris okrutną klątwę. By się przed nią ochronić, Elfy Słońca otoczyły swoją krainę magiczną barierą i choć udało im się uniknąć tragicznego losu, żaden mieszkaniec nie czuje się bezpieczny. Obszar spowity klątwą nieustannie się powiększa, a katastrofa wisi w powietrzu.
Ophelia Altensol, córka królewskiego doradcy, nigdy nie pasowała do obrazu idealnej rodziny wykreowanego przez jej rodziców. Przez lata było to jej największym zmartwieniem – aż do chwili, gdy niewinnie zapowiadający się wieczór zmienił wszystko. Z wyrodnej córki stała się wariatką, a seria tragicznych wydarzeń doprowadziła do przerażającego odkrycia.
Zdesperowana, postanawia wziąć sprawy w swoje ręce i wyruszyć na poszukiwanie odpowiedzi. Udaje się na przeklęte ziemie, gdzie w mroku czai się śmierć oraz pewien tajemniczy elf o niejasnych motywach. Wkrótce Ophelia zdecyduje się połączyć z nim siły, by dotrzeć tam, gdzie być może znajduje się rozwiązanie zagadki.
Książka zawiera treści nieodpowiednie dla osób poniżej osiemnastego roku życia.
Wydawnictwo: Nowe Strony
Data wydania: 2025-02-04
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN:
Liczba stron: 476
Język oryginału: polski
,,Krew zdrajcy" Moniki Grabowskiej to książka, po którą nie miałam zamiaru sięgać w najbliższym czasie, chociaż bardzo lubię debiuty literackie. Jednakże, gdy o historii Ophelii Altensol zaczęło robić się głośno w bookmediach, a wszelkie rolki i posty zaczęły wyskakiwać niczym z lodówki, postanowiłam skusić się i sprawdzić, o co tyle szumu. Czy było warto?
Muszę przyznać, że z początku miałam co do tego ogromne wątpliwości, ponieważ pierwsze rozdziały zupełnie nie zachęciły mnie do tego, aby kontynuować lekturę. I nie mówię tu tylko o stylu pisania autorki, który w mojej ocenie był trochę toporny, ale również o tym, co kierowało główną bohaterką, by po pierwsze w ogóle uczyć się walki, a po drugie wyruszać na misję, która już z założenia powinna się zakończyć niepowodzeniem. Ta cała chęć ratowania siostry, która pojawiła się w historii dosłownie na chwile i nic nie wskazywało na to, aby ona i Ophelia były ze sobą, chociaż w minimalnym stopniu zżyte zupełnie do mnie nie przemówiło. Wręcz uważam, iż było to strasznie naciągane i nie mogłam zrozumieć, dlaczego główna bohaterka chce aż tak ryzykować, szczególnie że nie miała pojęcia, co czeka ją za murem. Myślę, że gdyby autorka bardziej skupiła się na relacji pomiędzy siostrami, byłyby ku temu jakieś podstawy, a tak wyglądało to, jakby Ophelia porywała się z motyką na słońce, czyli albo faktycznie zwariowała, co sugerowały jej pewne osoby, albo po prostu chciała jak najszybciej zakończyć swój żywot.
Drugą kwestią, która nie przypadła mi do gustu, był motyw wędrówki. Przysięgam, że nic mi się w tej książce tak nie dłużyło, jak cały ten spacer przez te wszystkie krainy. Nuda, nuda i jeszcze raz nuda. Myślę, że gdyby skrócić nieco tą część, książka tylko by zyskała i być może nie musiałabym jej odkładać, aby odpocząć od tej wszechobecnej monotonii.
I przyznam, że miałam zamiar porzucić tę publikację w połowie, ale moja ciekawość wzięła górę, bo za wszelką cenę chciałam dowiedzieć się, co dwie bardzo znane w bookmediach osoby zobaczyły w tym debiucie, że postanowiły objąć go swoim patronatem, dlatego zdecydowałam się czytać dalej. Czy była to słuszna decyzja? Myślę, że tak, ponieważ akcja książki wreszcie ruszyła z kopyta i zrobiło się naprawdę ciekawie, nie tylko ze względu na prawdziwą tożsamość Dagana, ale również dlatego, że wszystkie tajemnice ujrzały wreszcie światło dzienne.
Sama końcówka była naprawdę spektakularna i właściwie był to jedyny powód tego, że zdecydowałam się podnieść ocenę książki o jeden punkt. Dlatego mam nadzieję, że druga odsłona ,,Spętanych klątwami" okaże się o niebo lepsza.
Nie ze wszystkich miejsc da się uciec. Nie zawsze można ufać samemu sobie. Nie każdy koszmar kończy się po przebudzeniu. Wierzbowy Dwór od lat...
Przeczytane:2025-02-21, Ocena: 6, Przeczytałam, Insta challenge. Wyzwanie dla bookstagramerów 2025, Przeczytaj tyle, ile masz wzrostu – edycja 2025, Wyzwanie - wybrana przez siebie liczba książek w 2025 roku, 12 książek 2025, 26 książek 2025, 52 książki 2025,
"Krew zdrajcy" to debiut Moniki Grabowskiej, który bardzo mi się podobał i cieszę się, że ta książka została wydana w papierowej wersji, bo nie miałabym okazji jej przeczytać, a byłaby to ogromna strata. To powieść fantasy, która ma wszystko to, co lubię. Mroczny, pełen tajemnic świat, pełnokrwistych bohaterów, intrygującą magię i takie plot twisty, że głowa mała.
W świecie tym przed wiekami została rzucona klątwa przez zdradzoną królową. Klątwa sprowadziła na Incarceris zgubę, która z biegiem lat zaczęła ogarniać coraz większe obszary, zagrażając całemu królestwu. By chronić się przed jej niszczącym wpływem, Elfy Słońca otoczyły swoje ziemie magiczną barierą. Jednak nawet ona nie daje pełnego poczucia bezpieczeństwa, gdyż klątwa wciąż się rozprzestrzenia, a nad mieszkańcami wisi widmo katastrofy. Ophelia Altensol, główna bohaterka tej historii, jest córką królewskiego doradcy. Od najmłodszych lat czuła się inna, niedopasowana do swojej rodziny, nie tylko z powodu odmiennego od reszty wyglądu, a jej odmienność była źródłem konfliktów wewnętrznych i niepokoju. Życie Ophelii ulega drastycznej zmianie po serii pozornie niewinnych zdarzeń. Dziewczyna podejmuje decyzję o ucieczce i wyrusza poza bezpieczne granice magicznej bariery. Jej celem jest odnalezienie siostry i odpowiedzi na pytania, które prześladują ją od dawna, a także zrozumienie własnej przeszłości i tego, kim naprawdę jest. Na swojej drodze spotyka tajemniczego elfa Dagana, który staje się jej nieoczekiwanym sprzymierzeńcem.
Od początku w książce coś się dzieje i nie zgodzę się z tym, że początkowo akcja jest spokojna. Zwalnia trochę, to prawda, ale dopiero, kiedy bohaterowie przemierzają rozległe obszary po niebezpiecznej stronie bariery. Chociaż i wtedy co chwilę coś ich spotyka, więc w żadnym wypadku nie można mówić o nudzie. Najciekawiej robi się jednak, kiedy Ophelia i Dagan docierają do pewnego miasta i tajemnice, na których odkrycie czekamy prawie całą powieść, zaczynają wychodzić na jaw. Nie powiem, że rozwiązania niektórych z nich się nie domyśliłam, bo oczywiście tak było, ale rozwikłanie głównej intrygi pozostało dla mnie niespodzianką i sprawiło, że szczęka zawisła mi między kolanami z niedowierzania. To jest mistrzostwo! Dzięki temu zresztą nie mogę doczekać się kontynuacji. Bo akcja zostaje zawieszona w najciekawszym momencie i chociaż otrzymujemy część odpowiedzi, chciałoby się jeszcze więcej. Końcówkę czytałam na jednym wdechu i nadal ciężko jest mi uwierzyć w to, co się tam działo.
Postacie w książce są wielowymiarowe i starannie wykreowane. Ophelia początkowo ukazana jako zagubiona i zmagająca się z własnymi słabościami, z czasem staje się coraz silniejsza, odważniejsza i bardziej zdeterminowana w dążeniu do celu. Jej wewnętrzne konflikty, związane z głosem w głowie i poczuciem odmienności, są równie ciekawe, jak to, co dziewczyna pokazuje na zewnątrz. Jest też, z marnym skutkiem dla siebie, trochę naiwna i łatwowierna, chociaż akurat w tych aspektach ją doskonale rozumiem, bo sama miałam takie momenty w trakcie lektury, że nie wiedziałam, komu można wierzyć. Przede wszystkim jednak dziewczyna ma dobre serce. Dagan długo pozostaje tajemnicą. Jest mroczny, z pozoru chłodny i zamknięty w sobie, mówi mało, a jak już się odzywa, to nie udziela zbyt wielu informacji o sobie, dopiero z czasem odkrywa kolejne warstwy swojego charakteru. Jego motywacje nie są od razu oczywiste, co buduje napięcie i niepewność. Nie wiadomo, dlaczego ten dziwny elf pomaga Ophelii i skąd się tam w ogóle wziął. Również to długo pozostaje tajemnicą. Relacja między Ophelią a Daganem początkowo nacechowana nieufnością, głównie ze strony dziewczyny (słusznie zresztą), jest oparta na wzajemnym szacunku, stopniowym budowaniu zaufania i subtelnej chemii, która rozwija się bez pośpiechu. Bohaterowie drugoplanowi również na plus. Niektórych bardzo polubiłam (szczególnie pewną starszą panią, którą Ophelia poznała po drodze), innych wręcz przeciwnie. Najważniejsze jednak, że nie są oni jedynie tłem dla głównych postaci. Każda z tych postaci wnosi coś istotnego do fabuły, pomagając w rozbudowie świata, a niektórzy nawet grają pierwsze skrzypce w genialnie skonstruowanej intrydze.
Autorka stworzyła rozbudowany, wielowarstwowy świat, w którym magiczne elementy są nierozerwalnie związane z losem bohaterów. Opisy przyrody, przeklętych ziem i magicznych miejsc są pełne detali, budując duszny, mroczny klimat, który idealnie współgra z fabułą. Atmosfera niepokoju towarzyszy nam przez całą lekturę, sprawiając, że granica między rzeczywistością a złudzeniami często się zaciera. Wykreowany świat pełen jest ukrytych znaczeń, które powoli odkrywamy razem z bohaterami. Styl autorki wyróżnia się bogatym językiem, pełnym ciekawych opisów. Niektóre fragmenty mogą wydawać się zbyt rozbudowane, zwłaszcza dla osób, które nie przepadają za opisami. Jednak te elementy budują atmosferę, pozwalają lepiej wczuć się w nastrój powieści i pozwalają zrozumieć ten skomplikowany świat.
To historia o poszukiwaniu tożsamości, walce z własnymi lękami i determinacji w dążeniu do prawdy. Mowa w niej o lojalności, zdradzie, miłości, przyjaźni i poświęceniu. Wyróżnia się starannie skonstruowaną, zaskakującą, pełną tajemnic fabułą, wyrazistymi bohaterami i gęstym, mrocznym klimatem. Wciąga bez reszty, oferując niezapomnianą podróż przez świat pełen magii, niebezpieczeństw i trudnych wyborów. Oraz książkowego kaca, który długo się utrzymuje. To absolutny must read, polecam ❤️