Nowa książka Alicji Sinickiej, autorki bestsellerowych thrillerów.
Co jesteś w stanie zrobić, by ochronić swoje tajemnice?
Joanna zmaga się z zespołem stresu pourazowego po tym, jak do jej domu włamali się zamaskowani napastnicy. Wraz z mężem przeprowadza się, by w innym otoczeniu zacząć wszystko od nowa. Sielska okolica, rodziny z dziećmi i wypielęgnowane ogródki - na pierwszy rzut oka sąsiedztwo to miejsce, które przynosi ukojenie, ale ono również skrywa swoje sekrety.
Kiedy córka sąsiadów, którą Joanna się opiekuje, wręcza jej laurkę z napisem ,,POMOCY", kobieta zaczyna z większą uważnością obserwować swoje otoczenie. Podejrzewa, że nowe miejsce może okazać się bardziej niebezpieczne od tego, z którego uciekła...
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 2026-03-25
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 352
✨️Kto i za co pokocha?
Proszę Państwa, tę książkę pokochają fani thrillerów psychologicznych i tego jestem pewna. Motyw psychologii człowieka, mierzenia się z traumą i zespołem stresu pourazowego grają w tej historii pierwsze skrzypce. Ale jak grają! To prawdziwa symfonia emocji. Alicja Sinicka kolejny raz udowodniła, że jest mistrzynią w swoim fachu. Napisała opowieść duszną, hermetyczną, mącącą w głowach czytelników. Im bliżej końca, tym sytuacja zdaje się gmatwać jeszcze bardziej.
I właśnie za to zgrabne mylenie i wprowadzenie kontrolowanego chaosu, które namiesza Ci w głowie, pokochasz "Laurkę". Pokochasz też za plot twist i za duszną, ciężką, czasami może się wydawać wręcz oniryczną atmosferę.
✨️Czy ja pokochałam?
Bardzo! To jest taki rodzaj thrillera, jaki kocham, czyli nieskomplikowana, ale trzymająca w napięciu fabuła, angażująca akcja i odpowiednia liczba postaci, którą jestem w stanie ogarnąć bez potrzeby wracania do poprzednich rozdziałów, aby przypomnieć sobie, kto jest kim. No i emocje, które się udzielają. Naprawdę, pod tym względem ta książka jest sztosem. Perspektywa głównej bohaterki pozwala na współodczuwanie z nią, a mętlik i dezorientacja doprowadzały mnie do obłędu. No i jak nie kochać takiej powieści? No nie da się nie kochać!
✨️Czy polecam?
Kto nie przeczyta, ten trąba! Czyli znaczy, że polecam i to z całego serca. To thriller psychologiczny, który, choć zaczyna się spokojnie i właściwie cały czas prowadzony jest ze spokojem, to sukcesywnie odkrywa karty, funduje plot twist i osacza czytelnika różnymi rodzajami mroku.
✨️O czym jest?
_
Joanna mierzy się z zespołem stresu pourazowego po napadzie, które miało miejsce w jej domu. Wraz z mężem przeprowadzili się do nowego domu, w spokojnej okolicy. Sielankowy krajobraz, obecność życzliwych sąsiadów i ich rodzin zdają się tym, czego szukali po przebytych doświadczeniach. Gdy córka sąsiadki wręcza Joannie laurkę z narysowanym sercem i napisem „POMOCY”, ta zaczyna czuć niepokój, a bezpieczeństwo, które odnalazła w nowym miejscu powoli zmieniać się w strach. Wkrótce nabiera przekonania, że nowe miejsce może być groźniejsze niż to, przed którym uciekła.
__
Od pierwszej strony czuć ten specyficzny, siniczkowski klimat – melancholijny, ale z delikatnym światełkiem na horyzoncie. Sięgając po „Laurkę”, wiedziałam, że autorka znów podrapie mnie pod skórę. I nie pomyliłam się 🌧️☕
Fabuła? Z pozoru prosta – wracamy do przeszłości przez tytułową laurkę. Autorka jednak buduje historię, która wciąga jak bagno. To opowieść o tym, co chowamy głęboko w szufladach pamięci i co potrafi zniszczyć rodzinę, ale też ją połączyć na nowo. Żadnych spoilerów, ale przygotujcie się na odkrywanie sekretów, które bolą.
Bohaterowie to prawdziwy majstersztyk. Nie są idealni, często irytują, ale przede wszystkim są PORUSZAJĄCY. Ich emocje aż kipią z kartek. Czujesz tę niewypowiedzianą złość, tęsknotę i ogromną potrzebę przebaczenia. Czytałam z wypiekami, przeżywając każdą ich decyzję, nawet te najgorsze.
Bohaterowie „Laurki” – kto jest kim? 🕵️♀️
Joanna – nasza główna bohaterka. To postać, która od razu wzbudza empatię. Kobieta zmagająca się z zespołem stresu pourazowego po brutalnym włamaniu. Alicja Sinicka genialnie oddaje jej stan psychiczny – paranoję, lęk przed ciemnością, potrzebę kontroli. Ale Joanna to nie tylko ofiara. To także ktoś, kto mimo własnych demonów, potrafi wyczuć niebezpieczeństwo grożące innym. Jej instynkt opiekuńczy, zwłaszcza w stosunku do małej sąsiadki, jest tym, co napędza akcję. Przyglądanie się, jak jej niepewność przeplata się z determinacją, to jedna z największych przyjemności tej powieści.
Mąż Joanny u jej boku próbuje zacząć wszystko od nowa. Na pierwszy rzut oka to wspierający partner, ale czy na pewno? W thrillerach Alicji Sinickiej nic nie jest czarno-białe, a jego rola w tej historii z pewnością skrywa więcej, niż sugeruje pobieżny opis. Warto go obserwować z dużą dozą podejrzliwości.
Dziewczynka z sąsiedztwa – katalizator całej historii. To właśnie jej laurka z napisem „POMOCY” sprawia, że Joanna zaczyna widzieć zagrożenie tam, gdzie inni widzą tylko sielankę. Ta postać jest kluczowa, bo reprezentuje niewinność, która może okazać się pułapką. Sąsiedzi – mieszkańcy pozornie spokojnej okolicy. Wypielęgnowane ogródki i uśmiechnięte rodziny to tylko fasada. Autorka buduje z nich galerię postaci, z których każda może być zarówno ofiarą, jak i sprawcą.
To, co w bohaterach Sinickiej jest najbardziej fascynujące, to ich dwuznaczność. Żadna z tych osób nie jest jednoznacznie dobra ani zła. Autorka świetnie portretuje, jak traumy z przeszłości kształtują nasze postrzeganie teraźniejszości. I zadaje czytelnikowi podstępne pytanie: czy Joannie można ufać? Czy jej paranoja to objaw choroby, czy raczej wyczulony radar na prawdziwe zło?
Akcja płynie niespiesznie, ale celnie. Alicja Sinicka nie pędzi na złamanie karku, tylko precyzyjnie rozkłada karty. Jej styl jest prosty, a jednocześnie tak plastyczny, że widzę przed oczami te stare, zakurzone pokoje i słyszę deszcz za oknem. To literacki comfort read, który jednak potrafi wbić w fotel swoją intensywnością.
📌 DLA KOGO?
Jeśli lubicie:
✅ historie rodzinne z drugim dnem,
✅ bohaterów, którzy skrywają tajemnice,
✅ emocje, przy których łza kręci się w oku,
✅ styl obyczajowy z nutką nostalgii...
to ta książka jest dla Was! Idealna na wiosenne wieczory pod kocem.
Moja ocena: 9/10 🌟 (odejmuję tylko za to, że chwilami chciałam potrząsnąć bohaterami – ale to chyba dobrze, że tak ich przeżywałam).
BRUNETTE BOOKS
Każdy coś ukrywa przed ludźmi i światem, mnóstwo niewiadomych przeplata się pomiędzy stronami powieści.
Młode małżeństwo mieszka w domu rodzinnym męża, trenera tenisa ziemnego, który często wyjeżdża za granicę. Dom jest ich ostoją, nawet kobieta prowadzi tutaj zdalne lekcje języka angielskiego. Włamanie i napad do domu Joanny i Sławka staje się trudną do pokonania traumą. Trzeba się wyprowadzić, by spróbować od nowa spokojnie żyć. Tak właśnie się dzieje. Niestety zmiana adresu nie zawsze może zmienić życie. Spokojna ulica, mili sąsiedzi, wszystko zapowiada się bardzo obiecująco. Joanna nie radzi sobie dobrze, potrzebuje odciąć się od trudnej przeszłości, uczęszcza na terapię grupową. Ciężko jest się otworzyć przed zupełnie obcymi ludźmi, lecz w pewnym momencie decyduje się, aby opowiedzieć swoją historię...
Powoli poznaje nowych ludzi, pewna sytuacja skłania Joannę do chwilowej opieki nad córką sąsiadów. Czas mija spokojnie, przyjemnie na pożegnanie kobieta dostaje od dziewczynki piękną laurkę z serduszkiem, a tam jedno krótkie słowo POMOCY. Szok i czujność Joanny sprawiają, że musi odkryć powód takiej "wiadomości" i pomóc....
Rewelacyjny thriller psychologiczny. Jest niebezpiecznie, mrocznie, dreszczyk emocji przebiega po skórze, a ciekawość pcha do przodu w ten złowieszczy świat. Powieść oplatają wstrząsające traumy, które kierują życiem głównej bohaterki, wzajemnymi relacjami, przyczyniają się do zagubienia i podejmowania zaskakujących decyzji. Manipulacja, podkopywanie pewności siebie, wpływ na czyjeś życie nie daje wyboru, powoduje tragiczne w skutkach sytuacje. Genialna, mocna historia z wątkiem kryminalnym, jej specyficzny klimat przeraża nie pozwalając oderwać się od książki.
Autorka z mistrzowską precyzją zbudowała napięcie, które od samego początku nie daje wytchnienia, wręcz wciąga w wir zaskakujących wydarzeń, coraz bardziej trzymając w niepewności, aż do samego finału. Jesteśmy świadkami traumatycznych zdarzeń, które zostają w człowieku i dławią od środka, zmieniając się w obsesję trudną do zatrzymania nawet przez najbliższych. Autorka zadbała o ważne szczegóły przyciągające uwagę i pobudzające wyobraźnię. Dobrze wykreowane postacie, ich myśli, uczucia i portrety psychologiczne. Powieść ogromnie przypadła mi do gustu, bardzo lubię styl pisania autorki. Świetna, pochłaniająca, wciągająca lektura, w trakcie której wychodzą na jaw bulwersujące, szokujące wydarzenia.
Bardzo polecam, warto przeczytać
,,... przed samą sobą nie da się uciec".
Traumatyczne wspomnienia są niczym lepka mgła, która osiada na rzeczywistości i zaciera kontury bezpieczeństwa, aż każdy znajomy kształt zaczyna budzić lęk. Joanna trwa w tej bezradności od dłuższego czasu. Przeżyła brutalne włamanie i mimo zmiany miejsca zamieszkania, wciąż powraca do niej echo tamtych wydarzeń. W nowym otoczeniu powoli, stara się na nowo ułożyć swój świat. Chce znów zaufać ludziom i po prostu czuć się bezpiecznie. Kiedy córeczka sąsiadów w podzięce za opiekę wręcza jej laurkę, Joanna znajduje w jej wnętrzu napis ,,pomocy". Z niepokojem zaczyna przyglądać się całej rodzinie. Czy to tylko niewinna zabawa, czy może obok rozgrywa się dramat, którego dotąd nie dostrzegała?
Zazwyczaj podczas lektury podświadomie układam sobie różne scenariusze, analizuję motywacje bohaterów i próbuję przejrzeć zamysł autora. Tym razem jednak niemal do połowy książki nie miałam absolutnie żadnego pomysłu, tylko odczułam narastający niepokój. I podkreślam, że ,,do połowy", bo właśnie wtedy autorka zaserwowała zwrot akcji, który całkowicie zmienił obraz sytuacji i moje spojrzenie na główną bohaterkę.
To nie tylko sprawnie napisana intryga, ale przede wszystkim thriller psychologiczny, który bardzo trafnie dotyka tematu traumy. Autorka wnika w mechanizmy obronne ludzkiego umysłu, pokazując w prosty sposób, jak przeszłość potrafi nas kształtować i jednocześnie więzić. Bardzo doceniam to, jak mocno wybrzmiewa tu wątek terapii, pokazany jako trudna, żmudna praca nad własnymi emocjami i przeżyciami. Ta historia uświadamia też, jak mylne może okazać się pierwsze wrażenie oraz że za najserdeczniejszym uśmiechem potrafi skrywać się najgorsza ludzka zgnilizna.
Czy potrafił(a)byś zignorować wołanie o pomoc, które przyszłoby do Ciebie w tak niewinnej formie jak dziecięca laurka?
Sięgając po ,,Laurkę" Alicji Sienickiej miałam w głowie dość konkretny obraz - thriller psychologiczny, który wciąga i trzyma w napięciu, a przy tym naprawdę duże oczekiwania. I owszem, to wszystko tu jest, ale nie spodziewałam się, że ta historia aż tak mocno zagra na moich emocjach. Niepokój sączy się z tej historii powoli, metodycznie, niemal niezauważalnie, a to sprawia, że tak mocno w nas uderza.
Poznajemy Joannę - kobietę po traumie, która próbuje poskładać siebie na nowo. Włamanie do domu, zamaskowani napastnicy, poczucie zagrożenia, które nie znika wraz z upływem czasu. I to uczucie strachu nie jest ,,literackie". Ono jest bardzo prawdziwe i wręcz namacalne. Nowy dom ma być dla kobiety początkiem. Cicha okolica, zadbane ogródki, sąsiedzi, którzy wydają się... idealni. I właśnie to ,,idealni" zapaliło mi pierwszą lampkę ostrzegawczą, bo jeśli coś wygląda zbyt dobrze, to zazwyczaj coś się pod tym kryje.
I wtedy pojawia się ona - LAURKA. Niby nic. Zwykła kartka namalowana przez dziecko, ale jedno słowo: ,,POMOCY" zmienia tutaj wszystko.
Od tego momentu każdy gest, każde spojrzenie, każde zdanie zaczęło mieć dla mnie nowe znaczenie. Zaczęłam czytać uważniej, doszukiwać się jakiś podejrzanych znaków i dokładnie to samo dzieje się z Joanną. Tylko że tu pojawia się pytanie, które nie daje spokoju: czy ona naprawdę widzi więcej... czy może trauma zaczyna przejmować kontrolę nad jej rzeczywistością? I tutaj pojawia coś, co Alicja Sinicka robi naprawdę dobrze. Buduje napięcie na granicy prawdy i wyobrażeń. Miesza prawdę z wyobrażeniami, w taki sposób, że niczego nie możemy być pewni.
I choć nie dostajemy tu dynamicznej akcji od pierwszych stron. Wręcz przeciwnie - momentami jest spokojnie, a nawet zbyt spokojnie. To dostajemy ten rodzaj ciszy, w której czujesz, że zaraz coś pęknie, a kiedy w końcu pęka... trudno się po tym pozbierać.
Największą siłą ,,Laurki" jest dla mnie to, jak bardzo wszystko jest ,,zwyczajne". Sąsiedztwo, które każdy z nas zna. Ludzie, których mijamy codziennie. I ta myśl, która pojawia się gdzieś z tyłu głowy: ile tak naprawdę wiemy o tych, którzy mieszkają obok?
Bohaterka nie jest łatwa i to też mi się podobało. Nie zawsze ją rozumiałam. Czasem się z nią nie zgadzałam. Ale przez to była tak prawdziwa. A kiedy zaczynają wychodzić na jaw kolejne elementy tej układanki... nagle wszystko zaczyna wyglądać inaczej. A moment, kiedy zorientowałam się, że zostałam poprowadzona dokładnie tam, gdzie chciała autorka... był naprawdę satysfakcjonujący.
Zakończenie? Powiem tylko tyle - warto było czekać. Bo to jeden z tych twistów, które nie tylko zaskakują, ale też zmuszają do cofnięcia się myślami do początku i zadania sobie pytania: ,,jak mogłam tego nie zauważyć?".
Ocena: 8/10 - ,,Laurka" to thriller, który nie krzyczy. On szepcze. Ale robi to tak skutecznie, że ten szept zostaje w głowie na długo.
Detektywi z podstawówki znów na tropie! Kasia, Karol i Wojtek wraz z harcerzami wyjeżdżają na kemping do lasu. Mają tam poznawać świat harcerzy i odpoczywać...
Detektywi z podstawówki znów na tropie! W podstawówce, do której uczęszczają Kasia, Karol i Wojtek ma odbyć się konkurs świąteczny na rysunek najładniejszej...
Przeczytane:2026-04-29, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam, Wyzwanie - wybrana przez siebie liczba książek w 2026 roku - 100, Kryminał, thriller, sensacja,
ᴛʏᴛᴜᴌ ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊɪ: 𝗗𝗼𝗯𝗿𝘇𝘆 𝘀ą𝘀𝗶𝗲𝗱𝘇𝗶
Alicja Sinicka od lat konsekwentnie buduje swoją pozycję jako jedna z najbardziej rozpoznawalnych polskich autorek thrillerów psychologicznych. Jej najnowsza powieść tylko to potwierdza. „𝘓𝘢𝘶𝘳𝘬𝘢” to historia, od której trudno się oderwać, ponieważ autorka bardzo umiejętnie prowadzi przez kolejne warstwy intrygi, stopniowo odsłaniając to, co najważniejsze i jednocześnie budując narastające napięcie. Alicja Sinicka opowiada historię Joanny Dąbrowskiej, kobiety, której uporządkowane życie u boku męża, trenera tenisa Sławka, zostaje brutalnie przerwane przez włamanie do ich domu we Wrocławiu. Od tego momentu spokój zaczyna się kruszyć, a codzienność nabiera niepokojącego wymiaru. Z pozoru spokojna rzeczywistość stopniowo odsłania swoje drugie, znacznie mroczniejsze oblicze. Powieść czyta się szybko, język jest przystępny, a konstrukcja fabuły sprawia, że łatwo w nią wejść. Na początku tempo bywa nierówne, a całość chwilami sprawia wrażenie mniej uporządkowanej. Dopiero druga część historii wciąga zdecydowanie bardziej, akcja przyspiesza, a wydarzenia zaczynają układać się w spójną i bardziej angażującą całość.
Joanna wciąż nosi w sobie traumę po napaści, do której doszło podczas włamania do ich domu. Jej mąż szybciej poradził sobie z tym doświadczeniem, jednak ona zmaga się z zespołem stresu pourazowego. Dlatego decydują się sprzedać tamten dom i rozpocząć nowe życie na drugim końcu Wrocławia. Od czasu włamania kobieta przestała dbać o siebie i dom. Miała nadzieję, że nowe miejsce zamieszkania coś w niej zmieni, jednak wciąż zmaga się z mniejszymi i większymi lękami, które towarzyszą jej każdego dnia.
Niechętnie zgadza się na sąsiedzkie spotkanie przy grillu. Wydaje jej się, że nowi sąsiedzi są bardziej zżyci, jednak ona sama nie czuje się wśród nich swobodnie. Nie zamierza opowiadać o swojej przeszłości, ale szybko okazuje się, że nie jest tu anonimowa. Jedna z sąsiadek zna rodziców dziewczyny, której trenerem jest jej mąż. Podczas rozmów Joanna ma wrażenie, że każdy coś ukrywa i nikt nie pokazuje prawdziwej twarzy. Kiedy temat schodzi na włamania, w jej głowie natychmiast uruchamia się alarm, a samo słowo staje się wyzwalaczem silnego lęku.
Podczas spotkania dochodzi do sytuacji, która zmienia bieg wydarzeń. Jedna z sąsiadek pojawia się u Joanny z córką, ponieważ starsza dziewczynka zamknęła się w domu i zostawiła klucz w drzwiach. Kobieta sprawia wrażenie wyraźnie przestraszonej i obawia się reakcji męża. Joanna zgadza się zaopiekować młodszą córką, Lenką, na czas załatwienia spraw. Dziewczynka zachowuje się nietypowo, jednak Joanna tłumaczy to sytuacją i stresem. Kiedy po dziecko przychodzi ojciec, Lenka wręcza jej laurkę. W środku zamiast zwykłych podziękowań znajduje się rysunek serca i jedno słowo: POMOCY.
Od tego momentu napięcie w życiu Joanny zaczyna narastać. Kobieta coraz bardziej ma poczucie, że otaczają ją ludzie z tajemnicami, a sama rzeczywistość staje się niepewna. Joanna zmaga się również z własnymi problemami, sięga po alkohol i leki, a jej stan psychiczny ulega pogorszeniu. Pojawia się lęk, że ktoś manipuluje jej życiem, a granica między tym, co realne, a tym, co wyobrażone, zaczyna się zacierać.
Sąsiedzi, którzy z pozoru tworzą spokojną i uporządkowaną społeczność, również okazują się niejednoznaczni. W ich relacjach widać napięcia i pęknięcia, które budzą kolejne wątpliwości. Joanna poznaje rodzinę, w której dzieci zmagają się z trudnościami, a relacje są dalekie od idealnych. Każda kolejna informacja sprawia, że jej niepokój rośnie, a poczucie zagrożenia staje się coraz silniejsze.
Wokół Joanny zaczynają dziać się niepokojące rzeczy. Włącza się alarm, ktoś porysował jej samochód, a w okolicy dochodzi do morderstwa. Kobieta nie pamięta fragmentów jednej z nocy, ponieważ była zamroczona alkoholem. W jej ogrodzie pojawia się przedmiot, który nie powinien tam być, ginie jej telefon, co tylko pogłębia chaos i strach. Zaczyna się zastanawiać, czy sama nie jest w coś zamieszana.
Z czasem pojawia się również element szantażu i sugestii, że ktoś wie o niej więcej, niż powinien. Joanna coraz bardziej traci poczucie bezpieczeństwa i kontroli nad własnym życiem. Wszystko, co przeżywa, zaczyna ją przerastać, a rzeczywistość wydaje się rozpadać na jej oczach.
Historia prowadzona jest w pierwszej osobie i oparta na licznych dialogach, co sprawia, że łatwo było mi wejść w świat bohaterki. Przez długi czas nawet jej wierzyłam i patrzyłam na wydarzenia jej oczami, jednak z czasem okazało się, że nie jest wiarygodną narratorką. Trauma, lęki i alkohol wpływają na jej postrzeganie rzeczywistości, co budziło moje wątpliwości co do tego, co jest prawdą, a co wytworem jej umysłu.
Autorka pokazuje, jak bohaterka próbowała kontrolować własne myśli i tworzyć bezpieczniejszą wersję rzeczywistości, jednak z czasem granice te zaczynają się zacierać. Przeprowadzka miała być dla Joanny nowym początkiem, ale stała się początkiem kolejnego kryzysu.
„𝘓𝘢𝘶𝘳𝘬𝘢” to thriller, w którym od początku autorka umiejętnie budowała gęsty klimat niepokoju. Spokojne osiedle, zwyczajne rozmowy i codzienne sytuacje stopniowo przeradzają się w atmosferę pełną napięcia. Najbardziej wyrazisty jest tu kontrast między spokojną, zwyczajną codziennością a tym, co skrywa się pod jej powierzchnią.
Bardzo mocnym elementem moim zdaniem jest psychologiczne tło, które pokazuje wpływ traumy na Joannę oraz to, jak łatwo traci pewność co do własnych wspomnień i emocji. Przez to nie może jednoznacznie ocenić, komu można ufać, a napięcie nie słabnie aż do samego końca.
Pojawia się również refleksja dotycząca współczesnego świata, w którym internet i nowe technologie mogą wzmacniać iluzje i utrudniać odróżnienie prawdy od fałszu. Widać też wpływ mediów i opinii publicznej, które często działają bez refleksji, oceniając innych bez znajomości pełnego obrazu sytuacji.
„𝘓𝘢𝘶𝘳𝘬𝘢” to świetny thriller, który szybko się czyta i zostawia pole do refleksji na koniec. Szczególnie przez pytanie, jak dobrze tak naprawdę znamy ludzi mieszkających obok nas. I mógłby to być naprawdę wciągający thriller, który pochłania się jednym tchem, jednak pojawiły się elementy, które wybijały mnie z rytmu lektury. W tekście zauważyłam kilka nieścisłości, między innymi zmieniające się szczegóły dotyczące marki samochodu czy nicku osoby kontaktującej się z Joanną, co sprawia wrażenie pewnej niespójności na poziomie dopracowania. Dodatkowo pozostał niedosyt, ponieważ motywacje bohaterów nie zawsze zostały w pełni wyjaśnione, przez co część wątków straciło na klarowności. Trudność sprawiła mi również główna bohaterka, która momentami wydaje się wewnętrznie niespójna. Z jednej strony poznałam kobietę zmagającą się z zespołem stresu pourazowego, a z drugiej podejmującą dość ryzykowne i nie do końca ostrożne decyzje w relacji z nowo poznanym mężczyzną.
Mimo kilku drobnych zastrzeżeń całość wypada jako solidny thriller psychologiczny, który warto przeczytać.