Nasze pierwsze spotkanie? Nie przyszedł.
Drugie? Powiedziałam mu dokładnie, co o nim myślę.
Trzecie? Zaczęło się od zakładu (który przegrał) i skończyło się na tym, że utknęliśmy ze sobą na dłużej.
Alexander Hardy to brytyjska gwiazda piłki nożnej, idol tłumów i symbol seksu. Tymczasem ja pochodzę z rzeczywistości, w której liczy się każdy grosz. Założyliśmy się, że pomogę mu odbudować jego wizerunek w mediach, a on w zamian wesprze moją szkółkę piłkarską dla dzieci.
Nie znaczy to jednak, że muszę go lubić - ani jego akcentu, ani uśmiechu, ani spojrzenia, które potrafi wytrącić mnie z równowagi. A tym bardziej sposobu, w jaki dzień po dniu zjawia się na boisku, udając, że robi to z obowiązku, choć w jego oczach widać coś zupełnie innego.
On traktuje ten czas jak pokutę. Ja - jak szansę na uratowanie marzeń moich podopiecznych. Z każdym dniem coraz trudniej jest udawać, że nic nas nie łączy... bo może wcale nie pochodzimy z tak odległych światów, jak nam się wydaje.
Czy miłość, która zaczęła się od zakładu, ma szansę na szczęśliwe zakończenie?
Wydawnictwo: Marginesy
Data wydania: 2026-02-11
Kategoria: Romans
ISBN:
Liczba stron: 400
Tytuł oryginału: Lucky Shot
Miłość nie zawsze przychodzi od pierwszego wejrzenia. Nie zawsze jest słodka i delikatna. Czasem przypomina wielki wybuch, gdy zderzają się dwie rozgrzane...
Książka ta rozpoczyna serię Życiowi bohaterowie, kolejną trylogię pióra K. Bromberg. Jej tytułowymi bohaterami są trzej przystojni bracia Malone...
Przeczytane:2026-04-25, Ocena: 4, Przeczytałam, Mam, 12 książek 2026, Wyzwanie - wybrana przez siebie liczba książek w 2026 roku, Przeczytaj tyle, ile masz wzrostu – edycja 2026, Insta challenge. Wyzwanie dla bookstagramerów 2026, 52 książki 2026, 26 książek 2026,
Twórczość K. Bromberg znam nie od dziś, chociaż przyznam, że nie miałam okazji czytać wszystkich jej publikacji, które zostały wydane w Polsce. Nie mogę się pochwalić nawet znajomością większości jej książek, ponieważ zanim sięgnęłam po ,,Lucky Shot", przeczytałam ich tylko pięć, ale nie zmienia to faktu, że już te kilka publikacji utwierdziło mnie w przekonaniu, że lubię jej pióro. Czy po zapoznaniu się z treścią tej książki podtrzymuje swoje zdanie? Już spieszę z wyjaśnieniem.
Głównymi bohaterami historii są Whitney Barnes i Alexander Hardy. Oboje związani są z piłką nożną. Ona prowadzi szkółkę piłkarską dla dzieci pochodzących z biednych lub patologicznych rodzin, natomiast on jest brytyjską gwiazdą tej dyscypliny -- zawodnikiem, którego młodzi adepci piłki nożnej podziwiają i darzą ogromną sympatią. Teoretycznie tych dwoje nigdy nie powinno się było spotkać, jednak los zdecydował inaczej. Alexander przeniósł się do USA, aby promować swoją dyscyplinę oraz zostać ambasadorem ligi MLS. Niby proste zadanie, prawda?
Nic bardziej mylnego. Hardy, jako rozpoznawalna osobistość ze świata sportu nie ma łatwego życia. Zarówno fani, jak i władze ligi patrzą na każdy jego krok i wychwytują nawet najmniejsze potknięcie z jego strony, więc gdy podczas jednego z wyjść wdał się w bójkę i przypadkowo trafił również dziewczynę, która mu towarzyszyła, rozpętało się wizerunkowe piekło. Czy Whitney pomoże mu odbudować zaufanie opinii publicznej? Po odpowiedź na to pytanie odsyłam was do lektury.
,,Lucky Shot" to jeden z tych romansów, które przyjemnie się czyta. Miejmy jasność -- nie jest to jakieś wybitne dzieło literatury, nie jest to nawet jeden z najlepszych romansów sportowych, jakie miałam okazję czytać, ale jest w tej historii coś, co przyciąga czytelnika jak magnes. Po przeczytaniu kilku początkowych rozdziałów miałam takie wrażenie, że jest to historia oparta na schemacie, który doskonale znam, i wiecie, co wymyśliłam? Jest to poniekąd historia Kopciuszka, tylko w nieco innej odsłonie. Nie mamy tutaj bajkowego księcia, tylko gwiazdę piłki nożnej, nie mamy macochy, ani dwóch okropnych sióstr, ale mamy kobietę, która nie miała w życiu lekko i to właśnie dzięki Aleksandrowi jej życie się odmieni.
Bardzo podobało mi się to, jak autorka ukazała zmianę ich wzajemnych stosunków, ponieważ na początku historii wcale nie pałali do siebie sympatią. Jednak wraz z postępem fabuły ich relacja się ocieplała, a oni zorientowali się, że są dla siebie kimś więcej niż tylko znajomymi z boiska.
Były w tej historii jednak również momenty, które irytowały. Przedstawianie tych samych scen -- łącznie z dialogami -- z dwóch perspektyw w pewnym momencie stało się po prostu nużące i w mojej ocenie zupełnie niepotrzebne, ale to oczywiście tylko moje zdanie.
Myślę, że lektura zyskałaby również na tym, gdyby autorka nakreśliła więcej scen dotyczących prosperowania akademii, ale z tej sportowej, a nie ekonomicznej strony. Szczegółowe treningi, interakcje z dziećmi mogłyby dodać tej książce nieco polotu.
Niemniej jednak całość bardzo mi się podobała, dlatego serdecznie zachęcam was do tego, aby przekonać się na własnej skórze, czy to lektura dla was.