Mimo wszystko Wiktoria

Wydawnictwo: Replika
Data wydania: 2012-04-24
Kategoria: Literatura piękna
ISBN: 978-83-7674-174-1
Liczba stron: 328

Ocena: 4.69 (13 głosów)

Kobiety są jak koronki - piękne, kruche, delikatne... a jednak znacznie mocniejsze, niż można sądzić.

Ze szczęściem jest jak z układanką - czasem pozornie niepasujące elementy wystarczy tylko odpowiednio poprzekładać. Życie każdej kobiety to ciągle poszukiwanie kolejnych części tej układanki - spokojnego domu, szczęśliwej rodziny, satysfakcjonującej pracy, możliwości rozwijania swoich pasji oraz wielu innych, bardzo subiektywnie dobieranych części. Bohaterki "Mimo wszystko Wiktoria" to kobiety poszukujące. Gabriela ma niezwykle silny charakter i dystans do siebie. Edyta to ambitna i roztargniona młoda mężatka. Zuzanna - wrażliwa posiadaczka psa o wdzięcznym imieniu Cynamon - ma artystyczną duszę. Michalina nie potrafi wyjaśnić, dlaczego tak drażni ją ostatnio dotyk męża...

Pewnego dnia w prowadzonym przez Zuzannę Domu Otwartym dla Pań - nietypowym sklepie z artykułami do rękodzieła - pojawia się niejaki Filip Orecki, żądając zapisania na kurs rzemiosła artystycznego. Swoim nietypowym zachowaniem wzbudza zaciekawienie uczestniczek warsztatów.

Jaki wpływ na życie Gabrieli miała Coco Chanel? Czego tajemniczy mężczyzna szuka na kursie frywolitkowym? I, wreszcie, co wspólnego z tym wszystkim ma czerwona sukienka w białe groszki?

Kup książkę Mimo wszystko Wiktoria

Sprawdzam ceny dla ciebie ...

Zobacz także

Polecana recenzja

Avatar użytkownika - iwonawalczak
iwonawalczak
Przeczytane:,
Ostatnie zdanie powieści Renaty Kosin Mimo wszystko Wiktoria jest doskonałą symetrią tytułu. Niespodziewana pointa sugeruje, aby w inny sposób podejść do powieści, na okładce której kobieta ubrana w czerwoną sukienkę w grochy przesypuje przez sito cukier.   Być może nie jest to tylko opowieść o czterech przyjaciółkach i ich perypetiach. Więzi pokrewieństwa też nie są szczególnie ważne. Mimo wszystko Wiktoria to w mojej ocenie dyskusja pomiędzy światami kobiet "barwnych fatałaszków, perfum, bywań tu i tam", a kobiet, które uważają, że "poza fatałaszkami, bywaniem etc" rozgrywa się coś o wiele ważniejszego niż tylko "ach i och" cielesności. Rozgrywa się walka o szczęście. Mężczyzna nie powienien być dla kobiety jedynym wyznacznikiem szczęścia, ani tym bardziej ostatecznym celem, ale jednym ze środków w dążeniu do tego celu - mówi Michalina.       Kim jest Filip Orecki - bywalec Domu Otwartego dla Pań prowadzonego przez Zuzannę? Filozofem. Stylistą, bywałym i uznanym w świecie. To także mężczyzna, który stale stawia postulaty otwartości, umowy, uznania. Który w swojej książce, wydanej po angielsku, pisze: Odeszliśmy od świata tradycyjnych agresywnych ról, w którym On łowi i przyciąga do jaskini mamuta, zaś Ona tę "dziczyznę" smacznie ugotuje ...
(czytaj dalej)

Polecana recenzja

Avatar użytkownika - Antonia
Antonia
Przeczytane:,
Koronkowa robota   Przystępując do lektury książki Renaty Kosin Mimo wszystko Wiktoria, nie miałam pojęcia, czym są frywolitki. I przyznaję, że w pierwszej chwili zastanawiałam się, czy aby nie będę miała do czynienia ze współczesną historią kobiet nieco frywolnych?   Jednak lektura powieści szybko wyprowadziła mnie z błędu. Już po kilkunastu stronach wiedziałam, że bohaterki Renaty Kosin to kobiety uzdolnione artystycznie, że nie tylko szydełkują i haftują, ale również misternie tkają materię swojego życia, poszukując w nim harmonii i szczęścia. Głównym celem pań skupionych wokół Domu Otwartego jest osiągnięcie równowagi pomiędzy życiem osobistym i zawodowym. A nie jest to łatwym zadaniem i czasem wymaga nie tylko zdolności artystycznych, ale nawet swoistej ekwilibrystyki.   Bohaterki to spełnione i szczęśliwe trzydziestoparolatki. Mają ustabilizowane życie, domy, rodziny, pracę. Nie zawsze jednak to szczęście realizuje się bez zaburzeń, zgodnie z jedynym słusznym modelem. Mamy bowiem do czynienia z samotną matką, a także z parą, nie mogącą doczekać się własnego potomstwa. Jest też w powieści tajemnica, temat tabu, coś, o czym się nie mówi, chociaż mówi się przez cały czas, bez przerwy, od pierwszej do ostatniej strony powieści.   W książce dominują dialogi, bardzo zręcznie, wręcz brawurowo poprowadzone. Właściwie cała powieść jest jednym, nie kończącym ...
(czytaj dalej)

Opinie o książce - Mimo wszystko Wiktoria

Avatar użytkownika - teano
teano
Przeczytane:2016-02-29, Ocena: 5, Przeczytałam,
Napiszę trochę przewrotnie - ta książka tylko udaje lekkie czytadełko dla kobiet. Wiecie, takie fiu bździu, o kwiatkach, robótkach, ciasteczkach, dzieciach i oczywiście facetach. :) Tak naprawdę to jest rozprawa filozoficzna, bardzo zresztą interesująca, która udaje płytkie czytadełko dla blondynek. Autorka stawia wiele ciekawych pytań, szuka odpowiedzi, z niektórymi podejmuje polemikę. A wszystko ukryte jak nadzienie w słodkim rogaliku - nawet nie przeczuwamy, co znajdziemy wewnątrz kruchego ciasta. Jedyne, do czego mogłabym się przyczepić, a zarazem rada dla czytelniczek - jeśli jesteście roztargnione jak ja, lepiej wynotujcie sobie w miarę czytania, kto jest kim i kto z kim jest związany, bo mnie się straszliwie myliły postacie (Zuza z Zosią, Tadeusz z... właściwie nawet do tej chwili nie jestem pewna czy Tadeusz to mąż Zuzanny czy Heleny ;) ) No ale tak to przecież jest z esejami - trzeba się w nie wgryzać i czasem wydają się skomplikowane. ;) Bardzo jestem ciekawa następnych książek Renaty Kosin.
Link do opinii
Avatar użytkownika - martucha180
martucha180
Przeczytane:2016-02-18, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki w 2016 r.,
Zbyt długie noszenie kapci pada kobiecie na mózg. (s. 114) Sięgnęłam po debiut Renaty Kosin ,,Mimo wszystko Wiktoria" i przepadłam na jeden dzień! Całe szczęście, dla mnie oczywiście. Bohaterkami powieści są 4 kobiety i ich rodziny oraz znajomi. Są to: Michalina, Zuzanna, Gabriela i Edyta. Każda z nich ma swoje życie, rodzinę, pracę, ale i każda ma jakiś sekret skrywany przed kimś bliskim, przed czytelnikiem także. Michalina jest dziennikarką w ,,Życiu Codziennym" i pracuje zdalnie z domu, jest po wypadku i ciężkich przejściach, cała rodziną na nią chucha i dmucha łącznie z pomocą domową panią Zosią. Gabriela to rozwódka, nauczycielka samotnie wychowująca nastoletnią córkę. Zuzanna spełnia się jako artystyczna bizneswoman i żona męża, niestety nigdy nie będzie matką, ale za to wielki pies Cynamon jest dla niej jak dziecko. Z kolei Edyta to młoda mamusia, która właśnie ma wracać do pracy z urlopu macierzyńskiego, ale... Domyślacie się zapewne, że nie ma do czego wracać. I Edyta najmniej mi pasowała do paczki przyjaciółek, nie do końca się wpisywała w wielką przyjaźń. Najrzadziej się pojawiała, nie zawsze była w temacie i nie studiowała filologii polskiej na jednym roku z pozostałą trójką. A i w tle jest jeszcze jedna kobieta, Wiktoria, teściowa Michaliny. Pewnego dnia do salonu i sklepiku w jednym ,,Dom Otwarty dla Pań" przyszedł mężczyzna i zażądał zapisania go na jeden z kursów rzemiosła artystycznego dla pań. Nie mógł zrozumieć, dlaczego mu uparcie odmawiano. Sprawa stanęła na ostrzu noża, czyli na samej szefowej Zuzannie. Filip Orecki od jakiegoś czasu zgłębia meandry kobiecej psychiki, chce napisać książkę o kobietach i zbiera materiały. Zuzanna w końcu się zgadza, lecz pod jednym warunkiem: że sama prowadząca i uczestniczki kursu zgodzą się na obecność mężczyzny w swoim gronie. I to nie byle jakiego mężczyzny! Ale o tym dowiecie się z książki. Powieść ,,Mimo wszystko Wiktoria" od początku mnie intrygowała tytułem, bo nie mogłam go rozgryźć. Co ,,mimo co"? Czytałam, czytałam i wciąż nie miałam odpowiedzi. Dostałam ją na końcu. I wtedy wszystko stało się jasne! Lecz wpierw był lekki popłoch, przerażenie, szybkie działanie na kilku frontach, tracenie głowy z głową na karku u innych, zdziwienie, niedowierzanie, łezka wzruszenia, szczęście i uśmiech na twarzy, mimo wszystko uśmiech. Działo się, ale takiego zakończenia się nie spodziewałam. Prawdziwy majstersztyk, jeśli chodzi o rozwiązanie akcji, wyjaśnienie wcześniejszych niedomówień i zachowań bohaterów oraz tytułu. Byłam totalnie zaskoczona, pozytywnie zaskoczona. W ogóle powieść jest świetna. Piękna polszczyzna obecna na każdej stronie budzi jego różne emocje czytelnika, oddziałuje na jego zmysły, zwłaszcza wzrok i węch. W tej książce pięknie pachnie, i tak smakowicie, że aż ślinka sama leci, a Ty człowieku siedzisz głodny i czytasz o musace, ratowaniu rosołu czy chłopskiej jajecznicy. I tu mały przytyk... Pani Renato, ja chcę, a nawet wręcz żądam przepisu na jajecznicę na soku pomarańczowym! Nieładnie tak zostawiać czytelnika na głodzie i bez przepisu. A to krojenie cebuli w goglach... pękałam ze śmiechu. I od razu pomyślałam, że następnym razem przy krojeniu dużej ilości cebuli wyjmę maskę do nurkowania. A co! ;) Autorka niewątpliwie jest kobietą i zna kobiecą naturę. W rozmowie Michaliny z mężem widać jak na dłoni meandry pokrętnej kobiecej logiki. I chyba największą siła dla mnie w tej powieści nie jest kobieca przyjaźń i lojalność. Pod płaszczykiem lekkości gatunkowej i stylu skrywa się prawdziwa głębia i mądrość tej powieści. Rozmowy! I to nie byle jakie! Zarówno rozmówcy, jak i poruszane tematy są bardzo różnorodne, błahe i poważne, lecz przede wszystkim z głębią, ukrytym drugim dnem, mądrością życiową, nieco filozoficzne, czasem z lekkim przerażeniem lub humorem. Gabi prowadzi rozmowy z nastoletnią córką o tatuażach, brafittingu, byciu w związku i nihilizmie. Dojrzałość gimnazjalistki i siła jej charakteru robią wrażenie nie tylko na matce nauczycielce. Z kolei Filip z Zuzanną i Gabi prowadzili ciekawą dysputę o różnicach w mózgu kobiety i mężczyzny, istocie kobiecości: Kobiecość to coś, czego nie da się uchwycić. Każdy też widzi ją inaczej. Według niektórych kobiecość to delikatny jedwab, dla innych raczej ciepły kaszmir. Kobiecość to też cichy płacz lub głośny śmiech, zapach perfum albo aromat świeżego chleba, stukot obcasów bądź szczęk naczyń kuchennych... (s. 153) Były też dialogi o gender, małżeństwie, zdradzie w związku, homoseksualności, mężczyznach, wolności, szczęściu, życiu. Poszczególne strony prezentowały różne stanowiska w rozmowach i dorzucały swoje 3 grosze. Czytelnik mógł się opowiedzieć po którejś ze stron lub zabrać swój niemy głos w dyskusji. W gronie takich bohaterów dla mnie to byłaby prawdziwa przyjemność. Nawet rozmowy z dziećmi i między dziećmi w tej powieści poruszają w człowieku rożne struny. Pies Cynamon alias Ancymon także! Tylko pozostał mi mały niedosyt wątku Gabi... Każda kobieta znajdzie w tej książce część siebie i swoich poszukiwań, odnajdzie też autorkę i jej rozliczne pasje. Odnajdzie... na pewno. Polecam!
Link do opinii
Avatar użytkownika - ejotek
ejotek
Przeczytane:2015-07-30, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki 2015, Mam,
Moja przygoda z twórczością Renaty Kosin rozpoczęła się w styczniu tego roku, kiedy to sięgnęłam po "Tajemnice Luizy Bein". Powieść wciągnęła mnie, zafascynowała i sprawiła, że kolejna polska pisarka dołączyła do grona moich ulubionych. Nie mogłam zatem nie poznać dalszych losów bohaterów i już w kwietniu przeczytałam "Kołysankę dla Rosalie" a teraz postanowiłam poznać historię od której wszystko się zaczęło, czyli debiutancką "Mimo wszystko Wiktoria". Jakie wywarła na mnie wrażenie? Oczywiście oprócz świetnej okładki z intrygującymi sukienkami w groszki... Powieść skupia się przede wszystkim na pojęciu przyjaźni, bo któż nie marzy o takiej prawdziwej, bratniej duszy, która wraz z Tobą będzie się śmiała, płakała, wysłucha i pocieszy? Każdy chciałby mieć przyjaciela i choć nie zawsze jest on na wyciągnięcie ręki, bo mieszka daleko to dzisiejsze wynalazki znacznie ułatwiają kontakt, prawda? Dziękuję Ci, Przyjaciółko. Poznajemy cztery przyjaciółki: Zuzannę, Michalinę, Gabrielę i Edytę. Autorka bardzo powoli zdradza nam szczegóły z ich życia. Delikatnie dozuje nam ich historie i odkrywa sekrety z przeszłości. Zuzanna ma męża - Tadeusza, który intensywnie sprzeciwia się planowanemu przez żonę czterodniowemu wyjazdowi na obóz przetrwania w maju. Na co dzień Zuzka prowadzi sklepik z artykułami rękodzielniczymi oraz Dom Otwarty dla Pań, gdzie wielbicielki robótek ręcznych mogą spotykać się w babskim gronie i godzinami prowadzić dyskusje w miłym towarzystwie. Jakież zamieszanie wywoła pojawienie się w Domu Otwartym pana Filipa, który chce zapisać się na kurs frywolitkowy... Pewne wydarzenia z przeszłości głównej bohaterki sprawiły, że nie może ona zostać matką (ale ma za to psa - Cynamona), co przyjęła do wiadomości, ale sprawia jej przykrość. Zuzkę wychowała pani Helenka, która nie jest jej prawdziwą matką a w domu spokojnej starości mieszka prawdziwa babcia Zuzanny. Co sprawiło takie zawirowania w jej życiu? I co chce jej wyznać kobieta, która pewnego dnia dzwoni z informacją, że jest dawną znajomą ojca Zuzy? Czy dojdzie do spotkania? Co wniesie ono do życia obu kobiet? Michalina aktualnie pracuje w domu. Mąż, synowie i przyjaciółki trzymają ją pod kloszem, skaczą wokół niej i dbają jak tylko mogą o wszelakie jej potrzeby. Wciąż przywoływana jest przeszłość i coś, co sprawiło że Miśka nie pragnie dotyku męża, często źle się czuje i nikt nie chce, by zostawała sama w domu a tym bardziej z niego wychodziła. Co jest tego przyczyną? Jakie wydarzenia tak znacząco wpłynęły na życie Michaliny? Co się wydarzyło? Jaki udział w zachowaniu i samopoczuciu kobiety ma teściowa? By znaleźć odpowiedzi na te pytania, trzeba poczekać do samiutkiego końca. Tajemnica państwa Brunik jest najdłużej trzymaną w sekrecie przez autorkę. Ale warto czekać... Gabryśka jest matką samotnie wychowującą nastoletnią córkę. Najpierw dowiedziałam się, że jest po rozwodzie, dopiero później, że Julka nie była jego dzieckiem. To osobna i całkiem ciekawa - z perspektywy czytelnika oczywiście - historia, czyli jak poczęła się Julia, gdzie, z kim i w jakich okolicznościach. Najciekawsze jest też podejście do całej sprawy przez prawdziwego ojca oraz relacje wciąż przyjacielsko łączące Gabrielę i Grzegorza (a nawet matkę jego córki z obecną rodziną). Teraz Gabi musi okiełznać jakoś swoje życie, pracę, zarezerwować czas dla przyjaciółek a i dorastająca córka potrafi nieźle namieszać matce w poukładanej codzienności (łącznie z kontaktami damsko-męskimi i brafitterką). Czy Gabriela znajdzie wreszcie mężczyznę, który da jej szczęście? Edyta z kolei jest młodą matką, która została wyrzucona z pracy. Przyjaciółki radzą, by walczyła z pracodawcą, bo przecież obiecał zatrzymać stanowisko, młodych matek się nie wyrzuca i tak dalej... Ale to nie takie proste a i po takim czasie siedzenia w domu z dzieckiem nie jest łatwo znaleźć coś nowego. Los jednak stawia na drodze Edyty kogoś, kto nieświadomie najpierw ją skrzywdził a teraz pomoże. O kim mowa? Jaką rolę odegra ta osoba w życiu tej szalonej czwórki? Czy zagości na dłużej w sylwestrowych spotkaniach w Domu Otwartym? Bogactwo bohaterów, różnorodność ich charakterów oraz życiowych zdarzeń powodują, że nie można się od książki oderwać. Bardzo chciałam dowiedzieć się czy Edyta znajdzie pracę, czy Gabryśka znajdzie miłość życia jednocześnie radząc sobie z początkiem "bycia kobietą" Julki. Co ukrywa Michalina i czy Zuzka pojedzie na survival... Jaką sprawę ma do Zuzanny tajemnicza kobieta z Wrocławia, kim są Emilka wspomniana u Bruników oraz mała dziewczynka z okładki i dlaczego Marianna woli mieszkać z dala od wnuczki? Odpowiedzi na te wszystkie pytania znajdziecie już w powieści. Ja dobrze bawiłam się oczekując na wyjaśnienie kolejnych tajemnic. Przyznaję, że początkowo powieść mnie nużyła. Nie działo się zbyt wiele, nie mogłam się odnaleźć wśród bohaterek, kto jest kim, czyj mąż ma jak na imię. Sporo było tajemnic, niedopowiedzeń, urwanych wątków, zatajonych faktów z przeszłości - choć to wszystko miało swój cel - powolne odkrywanie kart, czyli smakowity deser z genialną końcówką - wręcz wisienką w likierze na tym literackim torcie. Jednak to właśnie te zabiegi sprawiły, że uważam książkę za świetną. Poruszyły mnie opisane tutaj problemy, tak zwyczajne jak nasze życie. Niby szalone bohaterki, mające zwariowane pomysły, ale jednocześnie kobiety twardo stąpające po ziemi, bowiem każda z nich boryka się ze swoimi problemami. Niejedna spośród nas, Ty, ja czy może ona ma takie same... Powieść jest debiutem a wiadomo, że z czasem warsztat pisarza jest lepszy, bardziej dopracowany, wymuskany i dopieszczony. Owszem, moje wcześniejsze spotkania z twórczością Renaty Kosin były obfitsze w emocje i napięcie, ale to ze względu na charakter tych książek, bardziej przygodowy, sensacyjny nawet chwilami. "Mimo wszystko Wiktoria" jest typową obyczajówką, która ma pozwolić kobietom się odprężyć, przenieść do innego świata, zapomnieć o swoich problemach, by przeżyć historie innych osób i ich trudności dnia codziennego. Nie oceniam tej powieści gorzej ze względu na to, że jest debiutem. Uważam wręcz, że jest bardzo udanym wejściem pisarki na polski rynek wydawniczy. Właściwie to nie mam do czego się "przyczepić" (jedynym minusem jest dla mnie początek, ale o tym już pisałam), bowiem znalazłam tutaj humor, płynne przechodzenie pomiędzy poszczególnymi wątkami, które nie mieszają czytelnikowi w głowie, dobre dialogi, typowo babskie podejście do życia (choć i mężczyzn tu nie brak). Autorka poprzez wprowadzenie licznych smaków i zapachów uzyskała też ciekawy klimat powieści.
Link do opinii
Avatar użytkownika - kaariokaa
kaariokaa
Przeczytane:2013-07-20, Ocena: 4, Przeczytałam, 52 książki 2013,

Zawsze chciałam mieć czerwoną sukienkę w groszki. Kierując się tą dziwaczną motywacją i postępując wbrew mądrej zasadzie głoszącej "nie oceniaj książki po okładce", ustawiłam się w kolejce po powieść Renaty Kosin Mimo wszystko Wiktoria. Przyznaję, nie jest to najmądrzejszy sposób doboru lektury, ale czy to ważne? Ważne, by czytać. Tym bardziej, że w tym przypadku, za przeuroczą okładką, skryła się przesympatyczna opowieść. Od czasu, kiedy poznałam cykl Klub mało używanych dziewic napisany przez Monikę Szwaję, mam słabość do lekkich i zabawnych historii, w których pierwsze skrzypce gra paczka przyjaciółek. Choć jest to już motyw mocno wyeksploatowany, choć wiadomo, że każda z przyjaciółek będzie miała zupełnie inny charakter, zainteresowania, doświadczenia, problemy, że będą sobie wzajemnie dokuczać i złościć się na siebie od czasu do czasu, ale murem też będą stały przy sobie i jedna drugiej nie da zrobić krzywdy, choć to już gdzieś było, już ktoś coś podobnego opisał, to jednak okazuje się, że raz jeszcze cztery przyjaciółki mogą stać się bohaterkami historii, która bawi, wzrusza i pozwala miło spędzić dwa upalne wieczory.
Gabrysia to kobieta z charakterem i zasadami. Samotnie wychowuje nastoletnią córkę, choć mogłaby mieć życia jak z bajki - świetnego faceta i brak problemów z dziurami w domowym budżecie. Zuzanna ma duszę artystki, męża, który spełnia wszelkie jej zachcianki, psa Cynamona i malutki smutek w sercu. Michalina cały czas spędza w domu, pod czujnym okiem kochającego męża. Dusi się w swej samotni, ale z pewnego powodu nie może opuszczać mieszkania. Nadopiekuńczość ją drażni, dotyk męża też. Ma dwóch synów, których kocha ponad życie. Jest jeszcze Edyta, najmłodsza w tym gronie. Korzysta z rad i doświadczenia swoich przyjaciółek. Łatwo jej nie jest, bo właśnie straciła pracę, co mocno godzi w jej ambicję. Oczywiście swoje pięć minut mają w tej powieści także mężczyźni. Jeden z nich wkracza do artystycznego imperium Zuzanny, Domu Otwartego dla Pań, i domaga się przyjęcia go do grona kobiet uczestniczących w kursach rękodzielniczych. Pojęcie istoty kobiecości i wszystko, co z nim związane, fascynuje mnie od dawna - oświadcza Filip Orecki i nie daje się spławić, dopóki oficjalnie nie zostaje dopisany do grupy zajmującej się tworzeniem... frywolitek. Filip chce napisać książkę, a udział w kursie ma mu pomóc w zebraniu materiałów. Wśród plejady bohaterów największą sympatię wzbudziła we mnie inteligentna i wygadana Julka, córka Gabrysi oraz właśnie Filip, może nieco stereotypowo potraktowany, ale przesympatyczny pisarz i filozof, zafascynowany istotą kobiecości. Hm... kobiecość to coś, czego nie da się uchwycić. Każdy też widzi ją inaczej. Według niektórych kobiecość to delikatny jedwab, dla innych raczej ciepły kaszmir. Kobiecość to też cichy płacz lub głośny śmiech, zapach perfum albo aromat świeżego chleba, stukot obcasów bądź szczęk naczyń kuchennych... Na dodatek Orecki wie na przykład, czym się różni sukienka od spódnicy i pończochy od rajstop albo dlaczego człowiek nie ma w co się ubrać, mimo że szafa pęka w szwach. Rozumie też, dlaczego na dzień człowiek używa jednego kremu, a drugiego na noc. Wie też jak wygląda kolor écru. No i najważniejsze: powiedział, że kobiety są o wiele bardziej skomplikowane wewnętrznie niż mężczyźni i to czyni je doskonalszymi. Takimi wywodami Orecki zdobył serca wszystkich kobiet z Domu Otwartego.
Trzeba przyznać, że bohaterki powieści Mimo wszystko Wiktoria w ogóle mają ogromne szczęście do mężczyzn. Są przystojni, zabawni, dobrze wychowani. Wzbudzają sympatię i zaufanie. Nie wiem jak autorka to zrobiła, ale mimo natłoku pozytywnych charakterów, książka nie wydaje się przesłodzona, mdła, ani niewiarygodna. Sporo w niej humorystycznych scen. Postaci są barwne, wygadane, z własnym zdaniem na każdy temat, czego konsekwencją są zabawne dialogi, interesujące rozmowy i wywołujące uśmiech sytuacje. Myli się ten, kto sądzi, że to jeszcze jedna lekka książka o niczym. W tej całej krainie szczęśliwości, uprzejmych, uśmiechniętych ludzi, zgodnych małżeństw, trwałych przyjaźni i wspierających się bliskich, sporo jest rys, które gaszą uśmiechy, szklą oczy, marszczą czoła. Bo czasem bywa źle, choć wokół nie ma złych ludzi. Bo czasem coś idzie nie tak, mimo wsparcia życzliwych osób. Na usta ciśnie się nieśmiertelne pytanie "dlaczego ja?". I nie ma na nie odpowiedzi. Wśród problemów dotykających bohaterki, nietrudno odnaleźć takie, które męczą nas lub naszych bliskich, a to sprawia, że łatwo się do tej historii przywiązać. Jest w niej czas na radość i smutek, ale autorka nas z tym smutkiem nie zostawia, pokazując jak wsparcie przyjaciół pomaga wyjść na prostą i przetrwać nawet najgorsze życiowe zakręty. Powieść Renaty Kosin kryje w sobie taki ładunek ciepła, że wszelkie trudne chwile wydają się trwać zaledwie mgnienie oka i już po chwili nie pamięta się, że było źle. Mimo wszystko Wiktoria kryje w sobie pewną tajemnicę. Od pierwszych stron wisi ona w powietrzu, intryguje i zastanawia, ale do ostatnich stron nie jest jasne, co się za nią kryje. Ten ciekawy zabieg sprawił, że mimo aury lekkości całej historii, nie potrafimy zapomnieć o tym, że o czymś nas nie poinformowano, że jest coś, co wpływa na wszystkich najważniejszych bohaterów, ale czego nie potrafimy nazwać. Wiemy tylko, że to istnieje.  Renata Kosin napisała powieść ciepłą i zabawną. Powieść dla kobiet, które doskonale znajdą się w świecie tak dobrze znanych im spraw, w świecie pachnącym ciastem i herbatą, pełnym kobiecych radości, ale i smutków. Bohaterki książki, jak wszystkie bohaterki życia, szukają szczęścia kryjącego się pod różnymi pojęciami. Czasami mają je na wyciągnięcie ręki, innym razem droga do niego wiedzie pod górę. Niekiedy poszukiwania bolą, innym razem szczęście zjawia się znienacka i już zostaje, grzejąc swym ciepłem.   Mimo wszystko Wiktoria wpasowuje się w nurt literatury kobiecej, która udowadnia, że kobieta może sama o sobie stanowić. Renata Kosin odpycha wizję wartościowania kobiet przez pryzmat posiadania przez nich dzieci czy przynależność do mężczyzny, którego jest jedynie dodatkiem. To opowieść o kobietach silnych, niezależnych, zdolnych podejmować ważne, życiowe decyzje bez wieszania się na męskim ramieniu w niemym błaganiu o pomoc. I choć może się to wydawać oczywiste, to niestety tak nie jest. Wystarczy rozejrzeć się wokół, by dostrzec jak wiele kobiet desperacko poszukuje partnera czy czuje się zobligowana do wydawania na świat potomstwa. Nierzadko samotne czy bezdzietne kobiety postrzegane są negatywnie, jakby dopiero rola matki i żony czyniła je pełnowartościowymi. Mam taką cichą nadzieję, że taki tok myślenia niedługo pójdzie w zapomnienie.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Ewfor
Ewfor
Przeczytane:2014-03-02, Ocena: 6, Przeczytałam, Wyzwanie czytelnicze 2014,

Renata Kosin pochodzi z Podlasia, ale od ponad osiemnastu lat mieszka na Warmii. Jest absolwentką Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego. Zadebiutowała osiem lat temu zbiorem scenariuszy, napisanych dla młodzieżowej grupy teatralnej, z którą pracowała.

W 2011 roku otrzymała nagrodę w II Ogólnopolskim Konkursie Literackim „Podróże bez granic”. Niestety, na pozostałe pasje (plastyczne, rękodzielnicze, kulinarne, ogrodnicze i kilka innych) zaczęło brakować czasu.

Mimo wszystko Wiktoria jest bardzo zabawną książką z gatunku literatury pięknej, prozy współczesnej. To powieść, która bawi, wzrusza i odpręża.

Cztery przyjaciółki: Zuzanna, Gabriela, Michalina i Edyta to cztery róże osobowościowo kobiet, które mimo tego, że każda z nich ma „swoje” życie, potrafią zwinnie "wmanipulować" się w życie pozostałych.

Zuzanna jest bezdzietną mężatką,  businesswoman, która świetnie radzi sobie prowadząc własną działalność. Gabriela jest matką, dość kontrowersyjnej nastolatki, którą wychowuje sama, pozostając jednocześnie w wyjątkowo luksusowych stosunkach z ojcem córki. Edyta jest młodą matką, przebywająca na bezrobociu, a Michalina jest żoną adwokata i matką dwóch synów, pracującą w domu z powodu pewnego rodzaju kłopotów zdrowotnych. Kobiety są tak bardzo zaprzyjaźnione, że nie wyobrażają sobie życia bez siebie. W życiu każdej z nich zdarzają się sytuacje, które wymagają nie tyle „obecności osobistej” przyjaciółek, co ich wsparcia, głównie psychicznego. Życie każdej z bohaterek owiane jest jednak jakąś tajemnicą, która bardzo powoli zostaje odsłaniana.

Nie będę opisywała wszystkich sytuacji, jakie autorka umieściła w książce, bo powstałaby z tego kolejna książka, a tak jak już kiedyś wspomniałam: „nie o to tutaj chodzi”. Muszę jednak dodać, że najbardziej zaskakujące jest zakończenie, które niejednego czytelnika wprawi w „osłupienie”

Lektura jest dość lekka, pod względem czytania, ale poruszone w niej problemy i sytuacje wcale do lekkich i prostych nie należą. Przedstawione dość humorystycznie niektóre wątki zmuszają jednak do głębszego myślenia.

Nie ma jednolitej fabuły, ponieważ autorka podzieliła książkę na kilka części, w których każda z przyjaciółek ma swoje miejsce priorytetowe, a pozostałe są osobami drugoplanowymi. Chociaż zdarzają się i takie, kiedy wszystkie cztery kobiety są w centrum.

Treść książki, to w dużej części dialogi, tak naturalnie skonstruowane, że w trakcie czytania i zagłębiania się w dyskusję, czytelnik ma ochotę wtrącić się i dodać kilka słów od siebie. Od samego początku autorka zwinnie buduje pozytywne napięcie, czym wzbudza ciekawość rosnącą wraz z każdą następną stroną. Sprytnie wplecione intrygi często wywołują uśmiech.  

Zresztą wystarczy popatrzeć na okładkę, która wywołuje uśmiech na twarzy zanim się sięgnie po lekturę, za taką okładką nie może się kryć mroczna, ciężka fabuła, tylko coś lekkiego i przyjemnego. To nie jest spokojna leniwie ciągnąca się powieść, tu cały czas się coś dzieje.

Książka jest świetną terapią relaksacyjną po ciężkim tygodniu pracy i powinna być przeczytana właśnie w dni wolne, dlatego, aby pozwalając sobie na tę odrobinę luksusu, czytelnik mógł bez wyrzutów sumienia zapomnieć na chwilę o otaczającej go rzeczywistości i całkowicie zatracić się w lekturze. Muszę jednak dodać, że mimo dość lekkiej, humorystycznie napisanej treści, kilka razy podczas czytania wzruszyłam się i kilka łez wypłynęło z moich oczu, a to chyba coś znaczy.

Fabuła książki trochę przypomina serial „Przyjaciółki”, którego udało mi się zobaczyć kilka odcinków, a który uważam, za jeden z lepszych polskich seriali.

Polecam książkę z czystym sumieniem, tym, którzy lubią nie tyle polską literaturę, co dobrą literaturę, nie czytają tylko romansów nasyconych często śmiesznymi wątkami, nie czytają tylko krwawych kryminałów i trzymających w napięciu thrillerów.

To jest książka, którą czyta się szybko i lekko, chociaż przedstawione w niej wątki, często można określić mianem „bardzo poważne”.

 

Link do opinii
W różnorodności siła - potwierdzeniem tej maksymy są bohaterki książki Renaty Kosin. Różnią się pod wieloma względami. I jak to w życiu bywa ta różnorodność dodaje kolorytu ich przyjaźni. Wszystkie są nieco zwariowane, nawet jeśli tak jak Gabriela wydają się być bardzo uporządkowane. Trudno im odmówić prawdziwej kobiecości. Ich emocje, reakcje, poglądy, dylematy odbiegają od wizerunku kreślonego przez feminizm czy gender. Delikatne, pełne obaw, a jednocześnie silne, dające oparcie sobie nawzajem i swoim bliskim. Dodatkowym atutem lektury jest odpowiednie dawkowanie napięcia czytelnikowi i fakt, iż pewne tajemnice są stopniowo odkrywane, niektóre dopiero pod koniec.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Alis17
Alis17
Przeczytane:2013-04-08, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki 2013, Mam,
Książka o kobietach dla kobiet, opowiadająca o sile przyjaźni, o troskach dnia codziennego, ale i również o radościach i szczęściu, które nieraz nieoczekiwanie pojawia się w naszym życiu. Gabrysia, Edyta, Zuzia oraz Michalina, przyjaciółki od czasów studiów, które wskoczyłyby za sobą w ogień, pomagają sobie w najtrudniejszych dla nich chwilach, aby później wspólnie cieszyć się szczęściem tej drugiej. W książce podobała mi się wielowątkowość, przez co dosłownie nie mogłam się od niej oderwać. Tak wiele ciekawych rzeczy się w niej działo, że nie mogłam doczekać się aż zajrzę na kolejną stronę i zobaczę co się tam kryje. Dzięki tej książce zapragnęłam zapisać się na kurs frywolitkowy ;) I z miłą chęcią poznałabym osobiście pana Filipa Oreckiego, który tak chętnie poznał tajniki kobiecości oraz zapisał się na wspomniany przeze mnie wcześniej kurs frywolitkowy oraz stał się ulubieńcem wszystkich pań.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Yvette
Yvette
Przeczytane:,
Książka bardzo mi się podoba, z czystym sumieniem polecam ją na wakacyjne słoneczne popołudnia!
Link do opinii
Avatar użytkownika - ema
ema
Przeczytane:,
Zdecydowanie książka którą uważnie czytać należy.Skończyłam przed chwilą. Napisana tak, że czyta się przyjemnie i szybko. Trzeba uważać, żeby nie potraktować jej jako lekkiej opowieśc,i bo sedno poruszanych w niej spraw umknie. Między wierszami, interesujące tematy ciekawy punkt widzenia, do myslenia... podoba mi się klimat chce się tam być.
Link do opinii
Sympatyczna, lekka opowieść. Gabriela, Michalina i Zuzanna przyjaźnią się od czasów studiów. Wspierają się wzajemnie w trudnych chwilach, każda ma za sobą ciężkie przeżycia. Powoli zaczyna się układać każdej z nich. Typowo wakacyjna lektura
Link do opinii
Avatar użytkownika - Muminka789
Muminka789
Przeczytane:2016-03-15, Ocena: 4, Przeczytałem,
Avatar użytkownika - gosiary
gosiary
Przeczytane:2015-03-28, Ocena: 4, Przeczytałam, Mam,
Avatar użytkownika - auriga
auriga
Przeczytane:2014-03-06, Przeczytałam,
Avatar użytkownika - Sarnobea
Sarnobea
Przeczytane:2012-08-02, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam,
Avatar użytkownika - Betsy
Betsy
Przeczytane:2012-05-22, Ocena: 5, Przeczytałam,
Inne książki autora
Tatarka
Renata Kosin0
Okładka ksiązki - Tatarka

Malowniczy dworek w podlaskich Bujanach, noc świętojańska i siła tradycji, która jest dobrym duchem, ale czasem także przekleństwem pokoleń. Piękna...

Kołysanka dla Rosalie
Renata Kosin0
Okładka ksiązki - Kołysanka dla Rosalie

Do wartemborskiego pałacu, obecnie funkcjonującego jako hotel, przyjeżdżają goście: pisarz zainteresowany historią drugiej wojny światowej, emerytowany...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Recenzje miesiąca
Bezmiar
Grzegorz Kapla
Bezmiar
Asiunia
Joanna Papuzińska
Asiunia
Bo trzeba żyć. Apolonia
Ewa Szymańska
Bo trzeba żyć. Apolonia
Bachor
Katarzyna Ryrych;
Bachor
Sekret antykwariusza
Paweł Jaszczuk;
Sekret antykwariusza
Łapy i ogony
Magdalena Podbylska
Łapy i ogony
Pokuta
Anna Kańtoch
Pokuta
To nie koniec świata
Ewa Maja Maćkowiak;
To nie koniec świata
Śmierć przy myciu zębów
Mai Thi Nguyen Kim
Śmierć przy myciu zębów
Pokaż wszystkie recenzje