Moja ukochana zmora

Ocena: 3.25 (4 głosów)
Kolejna książka Anny Sokalskiej to lekka narracja gorzko-słodkiej historii o poszukiwaniu szczęścia w codzienności, ubrana w barwy polskiego folkloru. Rafał Strzelecki, młody ambitny prokurator, latem 2013 roku we Wrocławiu poznaje mieszkającą w parku Natalię. Bezdomna dziewczyna twierdzi, że go zna, ale po krótkiej rozmowie znika bez śladu. Rafał się zastanawia: czy dziewczyna jest szalona, czy poluje na jego majątek, czy może jest duchem przeszłości? Sprawy komplikują się jeszcze bardziej wraz z pojawieniem się Baby Jagi.

Informacje dodatkowe o Moja ukochana zmora:

Wydawnictwo: Oficyna Wydawnicza Atut
Data wydania: 2014-06-11
Kategoria: Obyczajowe
ISBN: 978-83-7977-035-9
Liczba stron: 100

więcej

Kup książkę Moja ukochana zmora

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
Cytaty z książki

Na naszej stronie nie ma jeszcze cytatów z tej książki.


Dodaj cytat
REKLAMA

Zobacz także

Moja ukochana zmora - opinie o książce

Avatar użytkownika - godmyt
godmyt
Przeczytane:2015-02-27, Ocena: 3, Przeczytałam, Mam, wyzwanie 2015- 26 książek w 2015,
Opowieść, w której mieszają się światy. W życie ludzi wkraczają zbłąkane dusze- rusałki, zmory i chochliki. Natalia zjawia się w życiu Rafała i zanosi się na to, że w nim namiesza. Rafał jest dobrze ustawionym prawnikiem, ma piękną narzeczoną- Elizę, zaplanowaną karierę i życie. Przypadkowe spotkanie z dziwnie wyglądającą dziewczyną wróży kłopoty i zmusi Rafała do podjęcia ważnych życiowych decyzji. Opowieść nieźle skonstruowana,wciąga, ale to wymieszanie światów jest zupełnie nie dla mnie.
Link do opinii
Avatar użytkownika - bambi12
bambi12
Przeczytane:2015-02-10, Ocena: 2, Przeczytałam, Mam,

Jak byłam mała to bardzo lubiłam baśń o Jasiu i Małgosi ze względu na postać Baby Jagi. Gdyby jej tam zabrakło historia nie byłaby już tak absorbująca. Jednak czas gdy wierzyłam w rusałki, chochliki, topielice i... Babę Jagę dawno minął już bezpowrotnie. Żyjąc w XXI wieku trudno nadal wierzyć w tego rodzaju fantastyczne postaci. W dawnych czasach, gdy duchowni wmawiali niewykształconym ludziom, że gdy jest zaćmienie słońca to Bóg się na nich gniewa - takie wierzenia były na porządku dziennym. Obecnie gdybyśmy wspomnieli komukolwiek o tym, że rozmawiamy lub widzimy przykładowo rusałkę to wzięto by nas za przyszłych kandydatów do leczenia w szpitalu psychiatrycznym. Dlatego unikamy tego tematu. Trochę szkoda, że również tak rzadko polscy autorzy sięgają po tą tematykę. Jednak można jeszcze natrafić na pisarzy tego pokroju i dowiedzieć się nieco więcej na temat mieszkańców "międzyświatów". A w dodatku wziąć udział w śledztwie...

Dzięki tej niezwykle krótkiej historii przeniosłam się do "innego" Wrocławia. Bardzo ucieszyło mnie usytuowanie akcji właśnie w moim mieście rodzinnym. Choć stolica Dolnego Śląska jest miejscem gdzie zawsze wiele się dzieje, niezbyt często pisarze decydują się na osadzenie w niej fabuły swojej książki. Czytając o znanych miejscach, przemierzając często odwiedzane ulice zaczęłam się zastanawiać czy faktycznie niektórzy z mieszkańców Wrocławia nie rozmawiają z kimś z innego świata. Przecież nieraz spotyka się osoby, które naszym zdaniem mamroczą "coś" do siebie. Często w takich momentach myślę, że mają one problemy psychiczne. Dodatkowo w historię "nie z tego świata" został wpleciony wątek morderstwa. Z pewnością urozmaicił on nieco lekturę. Nadał jej odrobinę tajemniczości. Smaczku powieści dodają także skomplikowane relacje damsko-męskie i ciekawy obraz świata ludzi zamożnych.

Niestety lekturę psują liczne powtórzenia, nie najlepiej dobrane przymiotniki (np. słodka aura; Rafał jest troszkę zdewastowany) czy zdania typu "Mieszka w strzeżonych, luksusowych apartamentowcach w polewie z ładnej architektury i z nadzieniem z nowej technologii", "Strzelecki szyje rozmowę, cały czas wyraźnie kogoś wypatrując". Niektóre sformułowania wydały mi się się nie do końca zrozumiałe: "Przez to wszystko brak butów na jej stopach sugeruje raczej stojący w tle dramat niż kaprys, by przejść się boso po trawie", "Tylko jego brwi unoszą się, ciągnięte do góry potężnym znakiem zapytania". Lekturę utrudniały mi także bardzo długie, często 6,7 wersowe zdania z licznymi przecinkami i średnikami. Niestety to tylko wybrane przykłady zauważonych niedociągnięć.

Podsumowując pomysł na książkę można nazwać nieszablonowym, ale niestety wykonanie nie zadowala. Lekturę czyta się nie łatwo, wiele razy miałam ochotę ją odłożyć i już do niej nie wracać. Jednak kilka ciekawszych fragmentów przesądziło o tym, że jednak dobrnęłam do ostatniej strony. Czy było warto? Myślę, że tak. Mimo tak wielu błędów historia sprawia wrażenie niecodziennej, baśniowej. Takiej, w której sama chciałabym kiedyś wziąć udział. Może mi się uda...

Link do opinii
Avatar użytkownika - martucha180
martucha180
Przeczytane:2014-12-05, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki w 2014 r.,
Najpierw czytelnik poznaje młodego, przystojnego, ambitnego prokuratora Rafała Strzeleckiego z prokuratury okręgowej, skupionego na sobie, stroniącego od ludzi, trzymającego uczucia na wodzy. Kulturalny typ lodowca. Jego narzeczona Eliza Nyszkiewicz to śliczna i elegancka kobieta prowadząca galerię i fundację charytatywną. To panna z dobrego domu, dobrze wychowana, dumna i z dystansem do otoczenia. Związek tych dwojga przypomina rozkwit uczuć na...Antarktydzie! Ci dwoje niewiele ze sobą rozmawiają, rzadko się spotykają, ich relacje są raczej oziębłe, brak między nimi zażyłości i ciepłych uczuć. Przygotowania do ślubu przypominają przygotowania do pogrzebu, nie ma radości, nie ma żadnych emocji. Jest jeszcze radca prawny Mateusz Żarski, energiczny młodzieniec o słodkiej aurze, pracujący dla Elizy, wyciągający ją na randki i mający swój osobisty, chytry plan do zrealizowania. Właściwa akcja zaczyna się w parku pewnego piątkowego lipcowego upalnego wieczoru w trakcie biegania Rafała, kiedy to zza drzewa obserwuje go młoda dziewczyna. Jej blada twarz z gamą uczuć, szaroblond włosy spłatane jak wodorosty, prosta biała sukienka do kolan i bose stopy mogą wydawać się nieco dziwne. Ta sama dziewczyna pojawia się ni stąd ni zowąd za dnia i przysiada na ławce obok prokuratora. Ten zachowuje stoicki spokój mimo początkowego zaskoczenia i oferuje pomoc. Po chwili okazuje się, że dziewczyna mieszka w parku koło stawu, bo jest... rusałką! To wyznanie totalnie zaskoczyło mężczyznę. Z pewną obawą oczekuje na uwiedzenie, zamianę w drzewo lub trzcinę, ale okazuje się, że rusałka jedynie może go załaskotać lub zatańczyć na śmierć. O tym prokurator nie słyszał. Dlaczego? Gdyż rusałki od dawna tego nie robią, nie pozwala im na to... Baba Jaga. W poniedziałkowy poranek w trakcie czynności prokuratorskich związanych ze znalezieniem ciała nad rzeką znów przed Rafałem pojawia się rusałka Natalia. Pomaga mu w śledztwie dzięki świadkowi wydarzeń - topielicy mieszkającej niedaleko. Ta jest niewidoczna dla prokuratora, więc dziwnie to wygląda, gdy Natalia konsultuje się z powietrzem po swojej prawej stronie. Od tego momentu rusałka coraz częściej pojawia się w życiu mężczyzny, zwłaszcza dzięki śledzącemu go chochlikowi sprzed 500 lat, Mikołajowi. Między człowiekiem a półmartwą dusza nawiązuje się coś na kształt przyjaźni. Razem spędzają czas, coraz lepiej się poznają. Rafał dowiaduje się o tragicznej śmierci dziewczyny - została zabita w 1983 roku, sprawcy nie ujęto, a sprawę umorzono. Do przedawnienia został miesiąc, dlatego ambitny prokurator drąży sprawę, chce poznać prawdę i pomóc rusałce. Z kolei Natalia bardzo angażuje się w znajomość z człowiekiem, więc do akcji wkracza opiekunka zmór - Baba Jaga i na jej polecenie zmora Agata. Co wyniknie ze śledztwa? Jakie prawdy ujrzą światło dzienne? Dlaczego Rafał spiskuje z chochlikiem? Co maj wspólnego ojcowie Rafała i Elizy? Jak wygląda życie zmór? Sami się dowiedzcie! Moja ukochana zmora to nietypowa książka. Autorka połączyła świat realny ze światem duchów oraz okrasiła dwoma wątkami kryminalnymi. Świat rzeczywisty jest szary, pozbawiony kolorów i gamy uczuć, momentami dość oschły, za to pełen głęboko skrywanych tajemnic, fałszu i machlojek. Świat duchów jest zupełnie inny. Dla półmartwych dusz czas po prostu nie istnieje, trwają w świecie realnym z różnych powodów, mają w nim swoich opiekunów: zmory Babę Jagę, zaś demony Lesza. Wszyscy szukają szczęścia - i żywi, i nie do końca martwi. A szczęście ma różne oblicza... Ta niewielka pozycja jest okrojona pod względem narracyjnym. Nie ma tu nużących czy plastycznych opisów miejsc i sytuacji, nie ma epatowania emocjami, zbędnych szczegółów czy rozwlekłych dialogów. Szczególnie na początku rozdziałów ma się wrażenie, iż czyta się raport policyjny, przedstawiający wydarzenia w sposób konkretny, rzeczowy, zwięzły i bez zbędnych emocji. Autorka wbrew tendencjom do pisania kilkusetstronicowych powieści poszła w stronę streszczenia, w stronę formy scenariuszowej. Chciała napisać powieść jak najkrócej i jej się to znakomicie udało. Akcja powieści toczy się w czasie teraźniejszym, co umożliwia czytelnikowi towarzyszenie bohaterom i bycie na bieżąco z wydarzeniami, bycie w środku akcji, bycie tu i teraz. Sami bohaterowie są jednoznacznie nakreśleni, wystarczająco scharakteryzowani jak na tak krótką formę. O zakończeniu nic nie powiem, niech to będzie zagwozdką dla czytelnika. Od siebie dodam, iż warto przeczytać "Słowo na koniec" od autorki, by lepiej ją poznać oraz jej tajemniczego przyjaciela. Mnie najbardziej oczarował i zaczarował, a właściwie to opętał polski folklor. Znałam go trochę z legend, baśni i innych utworów, a jednak w książeczce Anny Sokalskiej jest on zupełnie inny - współczesny, ale i z elementami przeszłości. Autorka umiejętnie i efektownie wplotła rodzimy folklor w świat polskiej rzeczywistości z 2013 roku. Przedstawiła klasyfikację duchów, ich stroje, zakres działania i sposób egzystowania. A przy tym nie pozbawiła ich pierwiastków ludzkich, bo kto by podejrzewał, iż Baba Jaga ma słabość do dóbr współczesnych - smartfona i sportowego kabrioletu? Nie pozbawiła ich uczuć i poczucia humoru. Wiele razy śmiałam się w trakcie lektury z zabawnych wypowiedzi czy sytuacji. Jedna rzecz mi się nie podobała, bo do sposobu narracji szybko się przyzwyczaiłam. Mam tu na myśli zapis dialogu. Nigdzie się z takim nie spotkałam. Zapomnijcie o myślnikach. Tutaj dialogi to mieszanina słów bohaterów wplecionych w narrację i wyróżnionych cudzysłowem z ich wypowiedziami napisanymi po imionach i dwukropku. Dziwnie się czyta taki tekst. I nie wiem, czy tak chciała autorka, czy ktoś inny tak zasugerował. Moja ukochana zmora o ile nie oderwie Was od świata rzeczywistego, to przynajmniej w nim namota, by moc Was opętać polskim folklorem i razem poszukać szczęścia w codziennym życiu. Być może książka nie każdemu przypadnie do gustu, ale wystarczy tylko przestawić się na inny tryb narracji i zapis dialogów, a będzie dobrze.
Link do opinii
Avatar użytkownika - justa21
justa21
Przeczytane:2014-09-14, Ocena: 3, Przeczytałam,
Inne książki autora
Kryształowe sny
Anna Sokalska0
Okładka ksiązki - Kryształowe sny

Opowieść o tym, jak wyglądałby nasz świat, gdyby kiedyś historia potoczyła się inaczej.\r\n\r\nWioska Pakh srogą zimą, tajemniczy las Tirvan, niezwykłe...

Wieloświat
Anna Sokalska 0
Okładka ksiązki - Wieloświat

Nadchodzi Nowy Świat! Dla jednych będzie rajem, dla innych – piekłem. Na całą wieczność… Zamknięta w sobie studentka, szaman romskiego pochodzenia...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Recenzje miesiąca
Upiór w moherze
Iwona Banach
Upiór w moherze
Szepty ciemności
Andrzej Pupin
Szepty ciemności
Księga zaklęć
Agnieszka Rautman-Szczepańska
Księga zaklęć
Najukochańsza
Joanna Jagiełło
Najukochańsza
Strach ze strychu
Radek Jakubiak
Strach ze strychu
Strefa interesów
Martin Amis
Strefa interesów
Stajnia pod Lipami
Magdalena Zarębska ;
Stajnia pod Lipami
Draka na Antypodach
Katarzyna Ryrych ;
Draka na Antypodach
Pokaż wszystkie recenzje
Reklamy