Nagranie

Wydawnictwo: Illuminatio
Data wydania: 2019-05-15
Kategoria: Inne
ISBN: 9788366234697
Liczba stron: 304

Ocena: 4.17 (6 głosów)

Ta książka została dodana do bazy serwisu Granice.pl przez jednego z użytkowników i oczekuje na moderację

Zanim przeczytasz, upewnij się, że nie dostałeś nagrania...

Komisarz Maciej Gorczyński prowadzi trudną sprawę. W ciągu sześciu miesięcy w Toruniu zaginęło bez śladu pięciu młodych mężczyzn. Jedyną wskazówką są paczki z tajemniczymi nagraniami, które otrzymują rodziny zaginionych. Wynika z nich, że mężczyźni nie żyją.

Gorczyński wie, że ma do czynienia z seryjnym mordercą. Postanawia włączyć w sprawę zaprzyjaźnioną jasnowidz Sylwię Trojanowską, która czasami pomagała policji w trudnych przypadkach. Nietypowy duet znajduje się coraz bliżej zabójcy, który śledzi każdy ich ruch.

Nagrań przybywa, a tożsamość sprawcy wciąż pozostaje nieznana. Wkrótce wizje jasnowidz prowadzą do Fundacji LifeTrans, założonej przez jednego z profesorów Collegium Medicum.

Tagi: Polska

Kup książkę Nagranie

Zobacz także

Opinie o książce - Nagranie

Do tej pory nie przeczytałam ani jednej książki pani Małgorzaty Falkowskiej. Domeną autorki są bowiem powieści obyczajowe, romanse i komedie romantyczne, po które sięgam niezwykle rzadko. Przeglądając zapowiedzi wydawnicze, wpadłam na opis "Nagrania" i coś mnie w nim zaintrygowało. Nie wiem czy tym  czymś było magiczne słowo "thriller" czy też niezwykle chwytliwe zdanie na okładce książki, jednak wiedziałam że muszę przeczytać ten tytuł. Z jednej strony byłam zaintrygowana i chciałam sprawdzić czy autorce powiodło się w nowym gatunku, z drugiej strony obawiałam się iż może sobie z nim nie poradzić. Literatura kobieca, a szczególnie książki o miłości, zdradach, rozwodach, chorobach i wszelkiego rodzaju bolączkach związanych z tym uczuciem, nie jest zbytnio wymagająca. Czytelniczki pragną się wzruszyć, popłakać i powzdychać. Wielbiciele kryminałów oczekują czegoś zgoła innego. Książki tego gatunku muszą nas szokować, zaskakiwać, wprawiać w drżenie i sprawiać, że choć raz obejrzymy się przez ramię sprawdzić co się czai w rogu pokoju. Moim zdaniem napisać dobry kryminał czy thriller jest rzeczą trudną, więc co prawda kibicowałam naszej autorce jednak również powątpiewałam w to czy jej się uda. Okazało się, iż moje obawy były przesadzone, bo choć książka nie jest pozbawiona błędów, to jak na debiut wyszło całkiem całkiem.


Zanim przeczytasz upewnij się, że nie dostałeś jeszcze swojego nagrania
Toruń. W ciągu ostatnich sześciu miesięcy zaginęło pięciu młodych mężczyzn. Sprawę prowadzi komisarz Maciej Gorczyński. Jedyną poszlaką są tajemnicze przesyłki, które otrzymują rodziny zaginionych. To płyty z krótkimi filmami, na których każda z ofiar przekazuje dziwną wiadomość.Gorczyński wie, co oznaczają te nagrania. Ma do czynienia z seryjnym mordercą, którego motyw pozostaje nieznany.



Zdecydowanym plusem tej powieści jest umiejscowienie akcji w Toruniu i Bydgoszczy, miastach które do tej pory były mi znane jedynie ze słyszenia. Toruń kojarzył mi się z Kopernikiem i pierniczkami oraz oczywiście radiem Maryja, a Bydgoszcz? Bydgoszcz kojarzyła mi się z Toruniem. Nawet nie zdawałam sobie sprawy, że mieszkańcy obu tych miast łączą wspólne animozje. Małgorzata Falkowska mieszka w Toruniu, tutaj studiowała a teraz pracuje. W jej tekście czuć miłość do tego miasta, jednak dostrzega również jego brzydotę, ksenofobię i typowo polskie nacjonalizmy i lokalny patriotyzm. Doskonale udało jej się przedstawić gród wielkiego astronoma jako miejsce mroczne, pełne przemocy. Miejsce gdzie giną ludzie, młodzi mężczyźni których na pozór nic ze sobą nie łączy. Muszę przyznać iż po przeczytaniu tego kryminału, jeśli kiedykolwiek trafię na toruńskie bulwary, to będę czuła dreszcz niepokoju na karku. Może nawet dostanę gęsiej skórki. Jestem zaskoczona tym z jaką łatwością autorka się przestawiła z lekkiej i przyjemnej literatury romantyczno-obyczajowej, na brutalne, klimatyczne kryminały. 
Podobało mi się to, że mamy ofiary. To jest to, czego oczekuję po thrillerach. Trup musi być, bo owszem policyjne śledztwo jest fajne, jednak jak pojawia się ciało to akcja książki nabiera tempa, dynamiki i pewnego rodzaju napięcia związanego z niewiadomym. Tutaj mamy do czynienia nie z jedną, lecz z kilkoma ofiarami i zawsze się okazuje, że policja jest o krok w tyle. Ciekawym zabiegiem okazało się to, że zamiast być bombardowanymi drastycznymi obrazami i szczegółami, to autorka postawiła na formę pośrednią. Policja nie znajduje zmasakrowanych ciał a jedynym dowodem na to, że ofiary nie żyją są przesyłane pocztą taśmy. Było to dla mnie nowością. Choć nie da się ukryć iż "Nagranie" to poniekąd kryminał proceduralny, to procedury te są inne niż te do których przywykłam. Nie ma tutaj badania miejsca zbrodni, zbierania i analizowania dowodów. Są jedynie filmy, z których policjanci wraz z współpracownikami, muszą wyłuskiwać ważne informacje. 
Podobało mi się to, iż komisarze i śledczy u Falkowskiej, nie są nieomylnymi superbohaterami na miarę Lincolna Rhymesa. To zwyczajni, jedynie doświadczeni, ludzie którzy robią wszystko by rozwikłać zagadkę zniknięcia młodych mężczyzn, jednak często docierają do ślepego zaułka lub wpadają na fałszywy trop. Autorzy powieści kryminalnych przyzwyczaili nas do tego, że fabuła ich książek jest zazwyczaj liniowa : prowadzą nas po nitce do kłębka, rzadko zbaczając z obranej raz drogi. Tutaj jest inaczej. Falkowska kluczy, porzuca pewne wątki a eksponuje inne, analizuje nawet najmniejsze strzępki zdobytych informacji i nie poddaje się kiedy okazują się fałszywe. Choć autorka dopiero debiutuje w tym gatunku, to muszę przyznać, iż doskonale udało jej się odtworzyć atmosferę prawdziwego policyjnego śledztwa, gdzie popełniane są błędy a największym przeciwnikiem jest czas, którego zawsze brakuje. Ludzie mogą narzekać na policję, o tym również przeczytamy w tej książce, jednak nie da się ukryć iż przestępcy stają się coraz bardziej rozważni a technologia działa tylko i wyłącznie na ich korzyść. Choć współczynnik wykrywania sprawców rośnie, to i nakłady pracy muszą być proporcjonalnie większe. Ta książka pomoże nam to zrozumieć.  


Już od dawna wiadomo, że policja bardzo często korzysta z usług specjalistów z zewnątrz. Należą do nich psychologowie, profilerzy, patologowie, biegli oraz...jasnowidze. Zapewne każdy z was zna Krzysztofa Jackowskiego, który od lat współpracuje z polską policją. Jednostki podległe KWP w Radomiu informują o dwóch sprawach, w których zwłoki zaginionych osób zostały odnalezione w miejscach rzekomo wskazanych przez Jackowskiego. Również i w "Nagraniu" pojawia się bohaterka, która posiada zdolności parapsychologiczne. Jest nią Sylwia, medium i dziennikarka, udzielająca życiowych porad dla znanego kobiecego pisma. Co prawda kobieta nie jest tak utalentowana jak Jackowski i nie jest w stanie pokazać dokładnego miejsca przetrzymywania porwanych, jednak może ustalić czy mężczyźni żyją. Zarówno policja jak i polskie społeczeństwo z przymrużeniem oka traktują profesję jasnowidzów. Dla mnie wprowadzenie bohaterki, która ma "moce" i potrafi ich użyć jest powiewem świeżości w gatunku kryminałów. Do tej pory mieliśmy głównie do czynienia ze śledczymi i dziennikarzami, prokuratorami czy patologami, o medium jeszcze nie czytałam, dlatego cieszę się, że autorka przełamała pewien schemat i stworzyła coś zdecydowanie nowego. 
Problem mam za to z głównym bohaterem, komisarzem Maciejem Gorczyńskim. Z jednej strony jest on zdyscyplinowanym służbistą, któremu leży na sercu dobro swojego miasta, jest zdesperowany i pracowity, z drugiej jednak niektórych czytelników może drażnić jego obyczajowość, której można dość sporo zarzucić. Gorczyński ma bowiem żonę i dwójkę dzieci. Jego ślubna choruje na raka, jest w jego terminalnej fazie. Jednak mężczyzna zamiast siedzieć w domu i opiekować się małżonką, zdradza ją z koleżanką z pracy. I tu nie chodzi tylko o sex. Nasz komisarz się zakochał w dwóch kobietach naraz. Takie zachowanie może budzić dość sporo kontrowersji, szczególnie w tradycyjnym, konserwatywnym, polskim społeczeństwie. Na całe szczęście autorka dobrze wybrnęła z tej trudnej sytuacji, niestety nastąpiło to dopiero pod koniec książki. Zresztą to właśnie zakończenie było jednym z najlepszych fragmentów całej powieści. 


Rzadko się zdarza by w kryminałach bohaterowie dostali możliwość swobodnej wypowiedzi i byli jednocześnie narratorami. Małgorzata Falkowska postanowiła oddać im głos i moim zdaniem wypadło to rewelacyjnie. Dzięki temu, że naprzemiennie znajdujemy się w głowie Sylwii i Marcina, wiemy co nasi protagoniści czują, czego pragną, jak bardzo są zdesperowani i jaki będzie ich następny krok. Autorka nie zapomniała też o naszym przestępcy-porywaczu-mordercy. Każdy nowy rozdział rozpoczyna się od listu napisanego przez tajemniczego sprawcę. Dzięki temu czytelnicy mogą pobawić się w profilerów i próbować zgadywać kto jest czarnym charakterem, jaką ma osobowość i co nim powoduje. Muszę przyznać iż mi się nie udało odgadnąć, kto za tym wszystkim stoi , jednak zabawa w odkrywanie zdecydowanie mi się podobała. 


Małgorzata Falkowska ma talent i widać, że jest pisarką z zamiłowania. Nie każda autorka mogłaby tak po prostu porzucić gatunek, w którym czuje się jak ryba w wodzie, i zacząć pisać coś zupełnie innego, przecież powieść obyczajową czy romans od thrillera dzieli przepaść. Choć miałam obawy to okazało się, że "Nagranie" to zdecydowanie dobra, wciągająca i przemyślana powieść, którą czyta się z niesłabnącym zainteresowaniem. Sporo tutaj bohaterów, których można jednocześnie kochać i nienawidzić, emocje rosną ze strony na stronę a atmosfera staje się coraz bardziej mroczna. Mam nadzieję, że autorka nie spocznie na jednej powieści i jeszcze będę miała okazję ponownie spotkać komisarza Gorczyńskiego, jego rodzinę, współpracowników i przyjaciół. Polecam.

Link do opinii
Avatar użytkownika - maitiri_books
maitiri_books
Przeczytane:2019-05-15, Ocena: 5, Przeczytałam,

„Nagranie” jest kryminalnym debiutem Małgorzaty Falkowskiej, a dla mnie pierwszym spotkaniem z twórczością autorki. Uważam je za bardzo udane i z pewnością sięgnę po inne tytuły Pani Małgosi.

W ciągu ostatnich sześciu miesięcy zaginęło w Toruniu pięciu mężczyzn. Byli w podobnym wieku i przepadli bez śladu prawie w tym samym miejscu. Od pół roku policja szuka punktu zaczepienia, aby ruszyć ze śledztwem. Niczego jednak nie znajdują. Nie podoba się to komendantowi, nie podoba się też opinii publicznej. Internet nie zostawia na śledczych suchej nitki. 16 grudnia rodzina pierwszego zaginionego otrzymuje przesyłkę. Jest w niej kartka z życzeniami świątecznymi o dziwnej treści: „Oby każdy był tak hojny w dary dla Pana jak my. Wesołych Świąt!” , jest też nagranie, z którego wynika, że mężczyzna już nie żyje. Wkrótce zaczynają pojawiać się też inne paczki, które wyglądają prawie identycznie, różnią się tylko napisami i piosenką w tle. Niewiele jednak z tych nagrań wynika. Znikają kolejne osoby, a policja jest w punkcie wyjścia. Sprawę zaginięć prowadzi komisarz Maciej Gorczyński, a w rozwikłaniu zagadki pomaga mu zaprzyjaźniona pani jasnowidz Sylwia Trojanowska. Zabójca jest niebezpieczny, doskonale przygotowany, do tego znajduje się zawsze o krok przed śledczymi. Czy ten specyficzny duet da radę rozwiązać sprawę?

Jak ja to lubię. To napięcie, które towarzyszy odkrywaniu tropów prowadzących do rozwiązania zagadki. Przeszkody po drodze, które sprawiają, że zagadkę trudno rozwikłać. Tajemnice, skrywane przed światem latami, które wychodzą na jaw w wyniku niezwykłych zbiegów okoliczności. Mozolne odkrywanie motywu zbrodni, który okazuje się zadziwiający. I wreszcie zaskakujące zakończenie, które pozostawia czytelnika w niepewności co do dalszych wydarzeń.

Podobało mi się. Z zaciekawieniem śledziłam pracę policji, a właściwie to jak kręcili się w kółko, nie mając nawet pomysłu, jak znaleźć mordercę, gdzie szukać, od czego zacząć. Zabójca wodził ich cały czas za nos. Pojawiało się trochę koncepcji, ale najlepszego nosa miały osoby kompletnie niezwiązane z organami ścigania. I wydaje się, że wpadły na trop zupełnie przypadkowo. Komisarz Gorczyński, chociaż robi wszystko, aby odnaleźć sprawcę, wydaje się przy tym nieco zagubiony, szuka zabójcy jakby po omacku i nie zawsze daje sobie pomóc. Wspierająca go Sylwia wnosi trochę więcej do całej sprawy, przede wszystkim, jeśli chodzi o nagrania. W tym miejscu napiszę kilka słów o bohaterach powieści, skoro już o nich wspominam. Nie polubiłam Sylwii, odnośnie Macieja mam mieszane odczucia. Ale przecież nie muszę ich lubić. Nie o to chodzi w dobrej kreacji postaci. A tutaj, moim zdaniem, bohaterowie są dopracowani w najdrobniejszym szczególe. Z całą pewnością główni bohaterowie „Nagrania” nie są idealni, i bardzo dobrze. Bo tacy ludzie nie istnieją. Żyjemy w świecie pełnym ograniczeń, które mają wpływ na każdego z nas. Reagujemy na te ograniczenia w różny sposób, co nas odróżnia od innych i nadaje nam indywidualności. Wszyscy mamy jakąś przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Bohaterowie tej powieści również mają. Dlatego cieszę się, że autorka nie skupiła się tylko na prowadzonym przez nich śledztwie i nie odizolowała ich od ich normalnego życia. Dzięki temu oni sami wyglądają bardziej realnie, a i opowiedziana historia nie jest oderwana od rzeczywistości. Bohaterowie „Nagrania” popełniają błędy, stają przed trudnymi problemami w swoim prywatnym życiu, czasami przed takimi, które wydają się być nie do pokonania. A jednocześnie nie roztrząsają każdej sytuacji, nie dywagują na jakiś temat przez kilka stron, nie analizują niepotrzebnie swoich stanów emocjonalnych i nie zanudzają czytelnika. I nie jest tak, że tych emocji w książce nie ma. Jak najbardziej są. Dość dobrze poznajemy targające nimi emocje, ale w interakcji z innymi, a także poznając otoczenie, w którym żyją. Zarówno Sylwii jak i Maćka można nie polubić. Dokonują wyborów, które mogą się nie podobać, bo wydają się być moralnie złe. Celowo nie napisałam, że dokonują moralnie złych wyborów, bo nie wszystkie decyzje mogą podlegać jednoznacznej ocenie moralnej, nie każde działanie da się zaklasyfikować jako moralnie dobre lub złe. I wydaje mi się, że tutaj mamy do czynienia właśnie z takim wyborem, którego nie można jednoznacznie ocenić. Duży plus za to, że chociaż ta powieść to kryminał, znalazło się tu miejsce na rozważania tego typu. Dzięki temu, że bohaterowie w ogóle stają przed koniecznością jakiegoś wyboru, stali się w moich oczach jeszcze bardziej wiarygodni. Równie ciekawie zostały sportretowane postaci drugoplanowe. Jest ich trochę, ale nie na tyle, żeby można było się pogubić. Każda z nich odznacza się indywidualnymi cechami charakteru, każdą z łatwością można sobie wyobrazić. Postacie te nie stanowią tylko elementu dekoracji, co również zapisuję na plus.

Dzięki krótkim rozdziałom książkę czyta się bardzo szybko. Wydarzenia poznajemy na przemian z perspektywy Macieja i Sylwii. Styl autorki nie męczy, jest lekki i z łatwością można wczuć się w fabułę. Fabuła jest przemyślana i ciekawa, a intryga zawiła, drobiazgowo skonstruowana i trzymająca w napięciu do ostatniej strony. Do samego końca nie wiemy, kto stoi za zaginięciami młodych mężczyzn i jaki jest motyw działania mordercy. Może nam się wydawać w trakcie lektury, że jesteśmy już bliscy rozwiązania zagadki, jednak okazuje się, że to kolejny sprytny zabieg autorki, który miał nas zmylić. Spodobało mi się wplątanie w sensacyjną fabułę wątków rodzinnych bohaterów, a także naszej polskiej rzeczywistości. Lubię dostawać takie smaczki w książkach. Akcja powieści toczy się w swoim tempie, nie jest ono zbyt powolne, ani za bardzo dynamiczne. Fabuła jest nie tylko niebanalna, ale i bardzo życiowa, zarówno jeśli chodzi o prowadzone śledztwo, jak i prywatne rozterki bohaterów, ich sprawy rodzinne i zawirowania sercowe. No właśnie, nie wspomniałam chyba jeszcze, że mamy w tej powieści również wątek miłosny. Na szczęście, w moim odczuciu, nie jest on nachalny i nie dominuje. Jest dodatkiem, który nie tylko urozmaica fabułę, ale też powoduje wspomniane już dylematy moralne.

Mnie się podobało i polecam. „Nagranie” to błyskotliwa, nieoczywista, pełna fałszywych tropów i wciągająca lektura.

https://maitiribooks.wordpress.com/2019/05/17/nagranie-malgorzata-falkowska/
Za egzemplarz książki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.

Link do opinii

„Wiem, że zgrzeszyłem i wiem, że to, co mnie spotkało jest jedynym dobrem, jakie mogłem wyrządzić na tym świecie.” Już sam ten cytat sprawia, że czuję się nieswojo. A jeszcze więcej czyni reszta książki, czyli „Nagranie” Małgorzaty Falkowskiej. W krótkim czasie zaginęło pięciu młodych mężczyzn. Jedyną poszlaką są przesyłki, które dostają rodziny zaginionych. Znajduje się w nich kartka świąteczna i płyty z filmikami, w których przekazywana jest tajemnicza wiadomość. Toruński komisarz Maciej Gorczyński szybko odrywa, że ma do czynienia z seryjnym mordercą. Włącza on do sprawy zaprzyjaźnioną jasnowidz Sylwię Trojanowską. Nietypowy duet musi jak najszybciej rozwiązać sprawę zaginięć. Z czasem poszlaki prowadzą do bydgoskiej fundacji LifeTrans, założonej przez jednego z profesorów Collegium Medicum. Książkę, o dziwo, czytało mi się bardzo szybko. Od jakiegoś czasu jestem uprzedzona do polskich kryminałów i do tego też podchodziłam dość ostrożnie, ale szczerze mówiąc mile się zaskoczyłam. Naprawdę mnie wciągnęła! Autorka serwuje w „Nagraniu” historię, która ma miejsce blisko mojego miejsca zamieszkania, przez co o wiele łatwiej było mi wgryźć się w fabułę. Do tego pisarka postawiła na krótkie rozdziały, za co u mnie zawsze dostaje się plusa. Zmienna narracja dodatkowo sprawiła, ze książkę wręcz połknęłam. Pomysł z przesyłkami był naprawdę intrygujący i oryginalny. Akcja nie była jakaś specjalnie dynamiczna, ale styl pisania autorki sprawił, że trudno było odłożyć książkę na bok. Jeśli chodzi o bohaterów nie są oni kryształowi, policja jest czasem ślamazarna (coś nowego od detektywów z szóstym zmysłem!). Duet Gorczyński-Trojanowska mnie nie zachwycił, a sama jasnowidzka działała mi czasem na nerwy. Komisarz w sumie nie był lepszy, ale jego sytuację rodzinną mogłam odbierać dość osobiście – niemniej nie rozumiałam motywów jego zachowania. „Nagranie” było pierwszą przeczytaną przeze mnie książką pani Falkowskiej. Jest to lekki kryminał z wątkiem miłosnym w tle oraz z bardzo rozbudowaną częścią obyczajową. Książka może się podobać, bo jest przystępną pozycją i szybko się ja czyta. Taka idealna pozycja na oderwanie się. Na pochwałę zasługuje również promocja książki. Dawno takiej nie widziałam i nadal jestem nią zachwycona!

Link do opinii
Avatar użytkownika - czyczytasz
czyczytasz
Przeczytane:2019-05-05, Ocena: 4, Przeczytałam,

W Toruniu, w centrum miasta znikają bez śladu młodzi mężczyźni. Sprawę zaginięć prowdzi komisarz Maciej Gorczyński. Jedynym śladem są wysyłane do rodzin tajemnicze nagrania, które sugerują, że mężczyźni nie żyją. Sprawa nie wygląda obiecująco i komisarz postanawia skorzystać z usług zaprzyjaźnionej jasnowidzki Sylwii Trojanowskiej. Czy połączenie praktycznego podejścia policji z przeczuciami Trojanowskiej pomoże rozwiązać zagadkę zaginięć ? Dokąd doprowadzi nas śledztwo komisarza Gorczyńskiego ?

"Nagranie" to książka, która budzi dużą ciekawość i daje nadzieję na interesującą zagadkę kryminalną. Pani Małgorzata Falkowska znana jest z powieści obyczajowych, które zdobyły serca tysięcy Polek. Czy odnalazła się również w nowym gatunku ? Myślę, że tak - a debiut można uznać za udany. Na korzyść książki przemawia ciekawa fabuła, liczne zwroty akcji oraz towarzyszący nam przyjemny deszczyk emocji związany z odrywaniem kolejnych wskazówek od porywacza. W "Nagraniu" nie zabrakło również miejsca na wątki obyczajowe, dzięki czemu możemy poznać życie osobiste naszych bohaterów nieco bliżej. I mimo, że perypetie miłosne głównych bohaterów nie do końca przypadły mi do gustu są one z pewnością ciekawym elementem całej historii i wprowadzają do niej odrobinę codzienności. W moim odczuciu komisarz Gorczyński powinien jednak zdecydowanie więcej uwagi poświęcić zdobywaniu wskazówek pomocnych przy rozwiązaniu śledztwa a mniej czasu poświęcać na zdobywanie kobiecych serc. Zakończenie zaskakuje i daje nam nadzieję na kontynuację losów bohaterów. Z dużą ciekawością czekam na kolejny tom przygód komisarza Macieja Gorczyńskiego i liczę na więcej kryminalnych emocji.

Link do opinii
Avatar użytkownika - czytanienaplatan
czytanienaplatan
Przeczytane:2019-04-30, Ocena: 4, Przeczytałam,

W Toruniu giną młodzi mężczyźni. W taki sam sposób, w tym samym miejscu, bez żadnych śladów. Policja nie ma żadnych poszlak, dopóki morderca nie przysyła nagrania z pierwszym z zaginionych chłopaków świadczącego o jego śmierci. 

 

I dalej mam kłopot z oceną, bo książkę czytało się całkiem przyjemnie, ale bohaterów bym zadusiła gołymi rękami.

 

Główny bohater, komisarz Maciej Gorczyński zachowuje się jak dziecko w piaskownicy, które nie wie, na którą zabawkę się zdecydować. Tą starą, zepsutą, którą darzy sentymentem, czy nową i piękną, dającą mu poczucie ekscytacji. Najlepiej wziąć obie. 

 

Nie mniej denerwuje mnie Sylwia Trojanowska, jasnowidzka nieformalnie pomagająca w śledztwie, prywatnie kochanka Macieja. Cóż z tego, że komisarz ma dwójkę dzieci i umierającą na raka żonę, ona musi go mieć. Przecież nie robią nic złego... Jeżeli celem autorki było wzbudzenie emocji, to z pewnością jej się to udało. 

 

Żeby jeszcze komisarz Gorczyński był świetnym śledczym, ale i tu się nie popisuje, więcej do śledztwa wnoszą jego dzieci, niż on sam. Mam wrażenie, że to one są tu najbardziej dorosłe i odpowiedzialne.

 

Mimo antypatii, którą zapałałam do bohaterów, książkę czytało się przyjemnie, dzięki lekkiemu językowi i podziałowi na krótkie rozdziały. To dość niewymagająca lektura na jeden wieczór.

Link do opinii
Inne książki autora
Gorzej być (nie) może
Małgorzata Falkowska0
Okładka ksiązki - Gorzej być (nie) może

Kontynuacja przygód sześciu zwariowanych przyjaciółek, bohaterek książki "Mąż potrzebny na już." Życie Zosi wydaje się wręcz idealne. Bogata dziedziczka...

Ilias
Małgorzata Falkowska0
Okładka ksiązki - Ilias

Gorący romans na jednej z greckich wysp.Miłość nie szuka podobieństw, wystarczy jej wzajemne przyciąganie! Gabi ma dziewiętnaście lat, niedawno zdała...

Zobacz wszystkie książki tego autora