Kanoniczny zbiór wczesnych opowiadań Hemingwaya
W wydanych w 1938 roku Pierwszych 49 opowiadaniach znalazły się utwory napisane przez przyszłego noblistę w latach 1921-1938. Dają one wgląd w świat widziany oczami pisarza, który materii do twórczości szukał poza bezpieczną przestrzenią swojego biurka: w świat barwny, żywiołowy, okrutny, niekiedy romantyczny. Są tu zatem historie o wyczynach na arenach walk z bykami, polowaniach w afrykańskim buszu, wyścigach konnych we Francji czy łowieniu ryb w rzekach Michigan. Konkretne obrazy wyrosłe na kanwie autentycznych przeżyć przekazują refleksje autora o połączeniu człowieka ze światem natury, traumie wojennej, relacjach damsko-męskich, życia artysty.
Tym zbiorem Hemingway udowadnia, że w krótkiej formie siła jego prozy jest równie potężna i przejmująca, co w pisanych z rozmachem powieściach, nie dziwi więc, że opowiadania - wśród których znalazły się znakomite Śniegi Kilimandżaro, Czyste, dobrze oświetlone miejsce czy Wzgórza jak słonie - weszły do ścisłego kanonu najważniejszych osiągnięć nowelistyki XX wieku.
Wydawnictwo: Marginesy
Data wydania: 2025-05-14
Kategoria: Literatura piękna
ISBN:
Liczba stron: 576
Tytuł oryginału: The First Forty-Nine Stories
Choć Ernest Hemingway miał na swoim koncie sporo ważnych książek, do których można zaliczyć Starego człowieka i morze, Zaś słońce wschodzi, Pożegnanie z bronią czy Komu bije dzwon dla mnie był w pierwszej kolejności autorem opowiadań - oczywiście, opowieść o Santiago i marlinie także widzę jako rozbudowane opowiadanie. Historie składające się na zbiór Pierwszych 49 opowiadań tworzą zestaw tak dobry, że można nimi obdzielić kilka książek; aż dziw bierze, że zdecydowano się wydać tak obszerny wybór w jednym tomie. Sądzę, że kilka tekstów tu zawartych należy uznać za najlepsze w karierze Hema i im właśnie chciałbym się bliżej przyjrzeć.
Opowiadanie otwierające zbiór, czyli Krótkie szczęśliwe życie Francisa Macombera, jest mocnym wejściem - w tekście nie brakuje ciętego poczucia humoru, napięcie między postaciami rośnie z każdą stroną, dialogi płyną, no i pojawia się element zaskoczenia. Wszystko tu jest na swoim miejscu, zostało przez Hemingwaya dopracowane tak, że widać porządny warsztat pisarski. Stolica świata zmienia nastrój i położenie geograficzne - z afrykańskiej sawanny czytelnik przenosi się do Hiszpanii, by towarzyszyć młodym matadorom - by w słynnych Śniegach Kilimandżaro wrócić na sawannę. To zresztą jedno z najmocniejszych literacko opowiadań, retrospektywne, przepełnione refleksją nad bólem i nadciągającym końcem. W czwartym, Starcu przy moście, Hemingway wraca na świeżo wspomnieniami do wojny domowej w Hiszpanii i jest to tekst smutny, przejmujący oraz pełny wrażliwości w obliczu aktu przemocy totalnej. Czemu zwracam uwagę na te cztery opowiadania? Mimo że otwierają ten zbiór, powstały jako ostatnie, o czym sam autor pisze w krótkiej przedmowie. Dodatkowo przedstawiają pełny wachlarz możliwości pisarskich Hema, oddają charakterystykę jego stylu i odnoszą się do wielkich tematów jego twórczości.
Proza Hemingwaya wydaje mi się w opowiadaniach najbardziej esencjonalna, każda strona skrzy się od pomysłów fabularnych i formalnych. Wśród tekstów można znaleźć zarówno historie małe, kameralne, jak Czyste, dobrze oświetlone miejsce albo trochę bardziej wulgarne, toczące się gdzieś na marginesie Ameryki jak w Światłości świata (dostrzegam w nich inspirację dla Bukowskiego, który Hema czytał wiele i szanował go jako pisarza). Spora część zbioru składa się z opowiadań urwanych, jakby złapanych fragmentów sytuacji i rozmów, bez wyraźnych początków i końców (trochę jak u Raymonda Carvera, kolejny zainspirowany), które dają więcej możliwości interpretacyjnych, pozwalają skupić się na wrażeniach, odczuciach - niektórym będą przypominać pewnie literackie wprawki, a nie całości, ale Hemingway pokazuje w tym zbiorze także to, że opowiadanie nie musi przeprowadzić czytelnika od punktu A do punktu B.
Pierwsze 49 opowiadań cierpi na męskość - dziś powiedzielibyśmy o części bohaterów, że jest ona toksyczna - to historie o mężczyznach i męskich problemach w świecie pełnym mężczyzn, silnych, odważnych i gotowych na boksowania się z życiem, ale też słabych, tchórzliwych i potrzebujących pomocy, o którą nie potrafią poprosić. Kobiety grają drugie skrzypce albo pełnią funkcję tła, części świata, czasami są też motorem napędowym dla działań mężczyzn. Przekład Karoliny Wilamowskiej wprowadza sporo świeżości i bardzo dobrze się go czyta. Wprowadzone przez tłumaczkę zmiany nie są jedynie kosmetyczne względem tłumaczeń Bronisława Zielińskiego czy Miry Michałowskiej; niektóre opowiadania pojawiają się pod nowym tytułem, np. Stolica świata to dawne Rogi byka. Nowe tłumaczenie zdaje się bliższe oryginałowi i pozbawione jest tej dziwnej maniery dawnych tłumaczeń, by imiona zagraniczne w miarę możliwości pisać w formie polskiej.
Czytajcie opowiadania! Lepszego Hemingwaya nie będzie!
This is Ernest Hemingway's lyrical journal of a month on safari in the great game country of East Africa, where he and his wife Pauline journeyed in December...
Po śmierci Hemingwaya jego miłośnicy niecierpliwie oczekiwali na wydanie powieści pozostawionej przez niego w rękopisie. W Stanach Zjednoczonych ukazała...
Przeczytane:2025-05-19, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam, Wyzwanie - wybrana przez siebie liczba książek w 2025 roku, Insta challenge. Wyzwanie dla bookstagramerów 2025,
To już moje kolejne spotkanie z książkami tego autora, a że poprzednie były dość udane, z ciekawością wzięłam się za czytanie tej. Jakie mam wrażenia po skończeniu? Całkiem pozytywne, mnie książka się podobała, a czytanie jej sprawiło wiele radości.
Co znajdziemy w książce? Wydane w 1938 roku Pierwsze 49 opowiadaniach. Są to utwory napisane przez Hemingwaya w latach 1921–1938, które są dość różnorodne. Z jednej strony każde inne (mamy np. historie o wyczynach na arenach walk z bykami, polowaniach w afrykańskim buszu, wyścigach konnych we Francji czy łowieniu ryb w rzekach Michigan), a jednocześnie każde na swój sposób ciekawe.
Wizualnie książka jest naprawdę ładna. Okładka jest twarda i solidna, a do tego z ciekawą grafiką. W środku znajdziemy ładne, proste, przyciągające wzrok ilustracje.
„Pierwsze 49 opowiadań” to książka, która mnie się spodobała, a także sprawiła, że z chęcią poznam kolejne dzieła autora. Ze swojej strony polecam.
Recenzja pojawiła się również na moim blogu - Mama, żona - KOBIETA