Powtórka

Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: 2017-06-14
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN: 9788379766987
Liczba stron: 464
Język oryginału: polski

Ocena: 4 (7 głosów)
Inne wydania:

Czy gdybyś mógł wejść drugi raz do tej samej rzeki, popełniłbyś te same błędy?

Z końcem kariery policyjnej przed Leonem Brodzkim jeszcze jedno, najtrudniejsze zadanie. W serii niewyjaśnionych zbrodni, do których dochodzi w Toruniu, Brodzki odkrywa pewną prawidłowość – to powtórzone zagadki sprzed lat, które były najtrudniejszymi w jego karierze. Morderca, nazywający siebie Heraklitem, ewidentnie chce, by Brodzki ponownie przeszedł przez piekło makabrycznych zbrodni. Tylko tym razem mają to być zbrodnie doskonałe…

Kup książkę Powtórka

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
REKLAMA

Zobacz także

Opinie o książce - Powtórka

Avatar użytkownika - Spadlomizregala
Spadlomizregala
Przeczytane:2018-01-10, Ocena: 4, Przeczytałam,

Jak jest z emeryturą każdy wie – wszyscy czekają, mało kto dożyje, a ci, którzy dożyją, doczekają zapewne śmierci głodowej. W dużym uproszczeniu – przynajmniej mam taką nadzieję. Przede mną ponad trzydzieści lat pracy, ale – jak to w Polsce – pewności nigdy nie ma. Może się zdarzyć, że popracuję jeszcze i czterdzieści. Albo ukradnę pierwszy milion i zostanę młodą emerytką w wieku trzydziestu kilku lat. Będą o mnie pisać w gazetach, zasiądę na niewygodnej, ale niezwykle designerskiej sofie w pewnym porannym programie (albo i dwóch) i będę opowiadać o tym, jak to jest mieszkać od czerwca do sierpnia na jachcie, jeździć Maybachem i oczywiście od czasu do czasu wspierać kraje trzeciego świata.

W takim momencie poznajemy Leona Brodzkiego, głównego bohatera „Powtórki” Marcela Woźniaka. Nie mam tu na myśli chwili, w której włączamy jedną z komercyjnych telewizji i widzimy go rozwalonego na kanapie i opowiadającego o ciężkim życiu młodego emeryta. Mam na myśli moment, w którym Brodzki zostaje emerytem, oddaje odznakę i wraz z kolegami z komendy hucznie kończy karierę najlepszego toruńskiego policjanta. Takiego z krwi i kości, z dziada pradziada. A przynajmniej „z ojca”. Ma 49 lat (ach, te wcześniejsze emerytury mundurowych…), jest zmęczony życiem jak przysłowiowy koń po westernie i postanawia swój wolny czas poświęcić na odbudowanie popapranych relacji ze swoją córką. Niespecjalnie mu to wychodzi. Nie tylko dlatego, że zabiera się do tego jak pies do jeża, ale również z powodu grasującego w Toruniu mordercy, który ewidentnie ma naszemu bohaterowi dużo do powiedzenia. Pod numerem 511-867-571 czeka na niego zagadka (jeśli jesteście ciekawi, jaka – śmiało, zadzwońcie). W ten sposób policjant zalicza wielki „come back” i już następnego dnia staje do walki z psychopatą. Łatwo nie będzie, bowiem nasz cudowny Brodzki ma swoje za uszami i niejeden syf z jego udziałem pod dywan zamieciono w imię koleżeństwa.

Dla mnie Brodzki ma twarz Bogusława Lindy. I ni cholery nikt tego nie zmieni. Czy to źle? W życiu! Zresztą, całej książce blisko do filmu. Niejednokrotnie przemykała mi przez głowę myśl, że byłoby z tego całkowicie niesztampowe kino akcji. Już widzę na dużym ekranie scenę znalezienia zwłok kobiety i… nie, nic nie powiem. Muszę przyznać, że mną wstrząsnęło. Zemdliło, rozwścieczyło i poraziło. Lubię, kiedy książki zaczynają się „z wysokiego C”. Szczególnie, jeśli poziom jest utrzymywany, a z tym autor „Powtórki” nie miał najmniejszych problemów. Nie zaliczył nudnych przestojów i stworzył ciekawych bohaterów, których postępowanie czasami jest z lekka „amerykańskie” (jak na przykład samodzielna akcja żółtka Żółtki) oraz takich, których można doszukać się na kartach polskiej historii (i nie mam tu na myśli Ojca Rydzyka, a historię Czabańskiego vel Szabańskiego).

I znów zabawiłam się w detektywa, i znów spróbowałam być mądrzejsza od pisarza, pokazać, że jego zamysł jest niczym przy moich umiejętnościach wychwytywania drobnych wskazówek, które prowadzą prosto do mordercy. I co? I… nie powiem, co mi się ciśnie na usta. Może tylko tyle, że lekka tortura jest fajna, ale żeby przeciągnąć czytelniczkę przez imadło!?

Skoro przez ponad czterysta stron byliśmy w Toruniu, to podsumuję to tak: nie spierniczyłeś tego Panie Woźniak.

 
Link do opinii

Klasyczny kryminał. Tak zgadzam się, że topografia Torunia nieźle opisana.

Link do opinii
Inne książki autora
Balladyna
Marcel Woźniak0
Okładka ksiązki - Balladyna

Już przeszłość zamknięta W grobach... Ja sama panią tajemnicy. Juliusz Słowacki, ,,Balladyna", Akt V, Scena IV Balladyna ma wiele oblicz. Raz...

Otchłań
Marcel Woźniak0
Okładka ksiązki - Otchłań

Gdy legendarny gangster wychodzi z cienia, by znów terroryzować Toruń, tylko jeden człowiek może przywrócić porządek w mieście. To detektyw...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Recenzje miesiąca
Szpetnicy
Maciej Kapuściński
Szpetnicy
Przyjdę, gdy zaśniesz
Agnieszka Lingas-Łoniewska
Przyjdę, gdy zaśniesz
Każde twoje słowo
Marta Reich
Każde twoje słowo
Tango
Ewa Cielesz
Tango
Na zawsze w lodzie
Owen Beattie; John Geiger
Na zawsze w lodzie
Cień Debory
Magdalena Mosiężna
Cień Debory
Pocztówki z Portugalii
Jolanta Kosowska
Pocztówki z Portugalii
Pani Cisza
Arkady Saulski
Pani Cisza
Komnata głodu i chłodu
Magda Chruścińska
Komnata głodu i chłodu
Pokaż wszystkie recenzje
Reklamy