Okładka książki - Przyjaciele muzeum

Przyjaciele muzeum


Ocena: 3.67 (3 głosów)

24 godziny w nowojorskim muzeum. Pośród milczących arcydzieł poziom adrenaliny rośnie szybciej niż w escape roomie.

Dyrektorka Diane Schwebe i pracownicy dużego, ale podupadającego muzeum w Nowym Jorku mają dobę, aby uratować je przed ostateczną katastrofą: ujawnieniem, że niektóre eksponaty pochodzą z nielegalnego handlu dziełami sztuki. Nikt jeszcze nie sportretował tak celnie, tak dowcipnie i tak ponuro środowiska muzealników, kolekcjonerów i zamożnych darczyńców, wydobywając z cienia ich słabości, wady oraz ukryte motywacje. Satyra, tragikomedia i psychothriller w iście pokerowym literackim zagraniu.

,,Przyjaciele muzeum to literacki majstersztyk. Czytałam z przyjemnością, na koniec przeszył mnie dreszcz, olśniła energia tej opowieści. Jestem pod wrażeniem talentu i wirtuozerii Heather McGowan. Głębi jej współczucia, bystrego oka, zaprawionego ironią humoru, a przede wszystkim nieskończenie bogatej i błyskotliwej wyobraźni, która z jednego dnia w muzeum potrafi wyczarować życie we wszystkich jego cudownie barwnych przejawach. Jedna z moich ulubionych współczesnych powieściopisarek".

Mona Awad, autorka bestsellerów Rouge i Króliczek

Informacje dodatkowe o Przyjaciele muzeum:

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania: 2025-07-23
Kategoria: Literatura piękna
ISBN: 9788308085851
Liczba stron: 520
Tytuł oryginału: Friends of The Museum

Tagi: Proza literacka Współczesna proza literacka

więcej

Kup książkę Przyjaciele muzeum

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
Cytaty z książki

Na naszej stronie nie ma jeszcze cytatów z tej książki.


Dodaj cytat
REKLAMA

Zobacz także

Przyjaciele muzeum - opinie o książce

70/52/2025
"Przyjaciele muzeum" Heather McGowan Literackie #recenzja #współpracarecenzencka #współpracabarterowa #przyjacielemuzeum #wydawnictwoliterackie

Fabularny chaos

Doba, muzeum w Nowym Jorku, jego dyrektorka Diane Schwebe i pracownicy, gala darczyńców, niejasne pochodzenie niektórych eksponatów, wystawianych w murach muzeum, które może zniszczyć nie tylko reputację instytucji, ale i ją samą.
Tak w skrócie można przedstawić zarys fabuły "Przyjaciół muzeum". A opisując dłużej, czytając tę powieść? czułam, że utkwiłam w trąbie powietrznej, która zaraz zmiecie wszystko co napotka na swej drodze, która wprowadzała fabularny chaos. Bohaterów mamy tu około pięćdziesięciu, co sprawia, że czytając musiałam co chwilę wracać do spisu bohaterów tytułowanych jako obsada, umieszczonego na początku książki aby sprawdzić o kim czytam. Samo muzeum staje się tłem dla życia, zmartwień, trosk, kłopotów czy to osobistych czy zawodowych bohaterów. Niektórzy z nich pojawiają się tylko na chwilę. Akcja dzieje się w ciągu jednej doby, a my dostajemy jej zapis rozbity na minuty, akcja przeskakuje z jednego bohatera na drugiego, by ponownie powrócić do poprzedniego bohatera. Przyznam, że w pewnym momencie miałam już dość tej książki i czytanie nie sprawiało mi przyjemności, a wręcz irytowało. Czułam się pogrążona w chaosie. Spotkałam się z opinią, że książka przypomina spisany scenariusz, i w tej opinii tkwi ziarno prawdy, bo powieścią tego dzieła nie da się nazwać. Być może nie jestem odpowiednim targetem dla tej książki, ale mnie nie porwała. Wręcz przytłoczyła i zmęczyła. Ja ze swej strony nie polecam.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Literackie. 

Link do opinii

Mogłoby się wydawać, że każdy z nas zna działania muzeów. Tak, to instytucje, w których gromadzone są obiekty o wartości historycznej i artystycznej, i do których my zaglądamy najczęściej jak zwiedzamy jakieś miasta. Ale nie zastanawiamy się nad tym jaka ciężka jest praca ludzi, którzy sprawiają żeby nasze oczy cieszyły przepiękne dzieła, które oglądamy.

 

Heather McGowan serwuje nam opowieść o jednym z takich muzeów. Akcja powieści rozgrywa się w ciągu 24 godzin w nowojorskim muzeum, niedługo przed bardzo ważną galą dla darczyńców. Jeżeli coś może pójść nie po myśli dyrektorki Diane Schwebe, to w ciągu tej doby właśnie się wydarzy. Trochę tak, jakby wszystkie plagi spadły na to podupadające muzeum, żeby jeszcze bardziej je pogrążyć.

Ale mamy dobę i ogromną grupę postaci, wprowadzających chaos, żeby to, co ma być wyprostowane - wyprostować, ukryte - ukryć, zatajone - zataić, etc. Łatwo nie będzie, oj nie, bo oto całkiem niechciane pojawiają się: dramaty, nie tylko rodzinne; fałszerstwa; paskudne zatrucie pokarmowe.

 

Przyjaciele muzeum to książka, w której autorka wykreowała atmosferą zamieszania i nadała wydarzeniom niesamowite tempo, że czasami ciężko jest nadążyć. W większym lub mniejszym stopniu towarzyszymy całej gamie bardzo różnych postaci (49), z których każdy ma swoją historię, motywacje i emocje. Ten natłok osób wymaga od czytelnika maksymalnego zaangażowania, by śledzić wszystkie wątki.

Muszę zaznaczyć, że styl McGowan choć piękny literacko, do łatwych nie należy. Pełen jest niedopowiedzeń, ironii, wymaga ciągłego skupienia, a pytania pojawiające się podczas lektury niekoniecznie znajdują odpowiedzi.

 

W tym momencie warto wspomnieć o świetnej pracy tłumacza Tomasza Bieronia, który potrafił ,,wejść" do tego muzeum na 24 godziny i poddać się panującemu tam chaosowi, żebyśmy my na własnej skórze również go poczuli.

 

Przyjaciele muzeum to książka, która na pierwszy rzut oka wabi piękną okładką, ale to co między okładkami jest najważniejsze. To satyryczne spojrzenie na świat sztuki i instytucji muzealnych, ale również opowieść o ludziach, ich słabościach, lękach, obsesjach.

McGowan wyśmiewa absurdy związane z życiem w instytucjach kulturalnych, jednocześnie pokazując, jak potrafią one (instytucje) wpływać na ludzkie życie.

 

Powieść Amerykanki bawi owszem, ale także skłania do zastanowienia nad wartością sztuki. To historia, która nie trafi do każdego odbiorcy. Jednak jeśli ktoś szuka bardziej wymagającej literatury, to trafił idealnie.

Wierzę, że dla tych osób będzie to satysfakcjonujące i fascynujące spotkanie.

 

 

Link do opinii
Avatar użytkownika - matkawiedzma
matkawiedzma
Przeczytane:2025-08-04, Ocena: 5, Przeczytałem, 2025 PRZECZYTANE,

Wyobraźcie sobie muzeum, które w ciągu 24 godzin przeżywa więcej niż niejedna instytucja przez dekadę. Gala za pasem, dyrektorka z telefonem przy uchu o 5:30 rano, a w tle: zatrucie pokarmowe, fałszerstwa i rodzinne dramaty... Heather McGowan pokazuje, że życie instytucji kultury przypomina momentami cyrk, momentami thriller - a najczęściej jedno wielkie ,,Jprdl, i co jeszcze?!".

 

Autorka serwuje nam całą orkiestrę bohaterów - kuratorzy, kucharze, darczyńcy, ochroniarze, artyści - ponad 40 postaci i mnóstwo wątków sprawiają, że trzeba się mocno skupić, by wiedzieć, kto do kogo mówi i dlaczego właśnie teraz. Ale warto, bo ta mozaika tworzy coś większego niż suma jej części - portret instytucji, która miała strzec dziedzictwa, a sama balansuje na granicy upadku.

 

Chociaż tłem są dzieła sztuki i eleganckie sale, McGowan opowiada przede wszystkim o ludziach. Z ich lękami, obsesjami, porażkami i decyzjami, które - choć pozornie drobne - mają konsekwencje o wiele większe niż przypuszczali. Muzeum staje się metaforą systemów, które udając neutralność kipią od polityki, pieniędzy i emocji. I nawet najpiękniejsze eksponaty nie ukryją pęknięć w ścianach.

 

Są tu momenty, w których naprawdę śmiechłam w głos - głównie dzięki dialogom, które iskrzą błyskotliwością i absurdalnym rytmem codzienności. Ale to nie jest książka, którą pochłonęłam jednym tchem. Wymaga oddechu, chwili na przetrawienie, czasem powrotu do wcześniejszej strony.

 

Werdykt? Zdecydowanie na tak (choć z przypisem). Jeśli lubisz liniową fabułę i jednego bohatera, który prowadzi cię za rękę - to nie ten adres. Ale jeśli masz ochotę wejść w literacki labirynt, w którym echo niesie różne głosy, a każda ścieżka prowadzi gdzie indziej - to bierz i czytaj. ,,Przyjaciele muzeum" to powieść, która stawia wymagania, ale też dużo daje. To literacki eksperyment, który może nie każdemu przypadnie do gustu, ale zdecydowanie warto go doświadczyć.

 

 

Link do opinii
Reklamy