„Puszczający krewkę” to zbiór wierszy będących osobistym i refleksyjnym przekazem. Autorka porusza w utworach trudne tematy związane z cierpieniem, byciem nieakceptowanym, szukaniem nadziei. Opisywana przez nią codzienność jest wypełniona strachem i przemocą, naznaczona walką, a samo życie rozumiane jest jako zbiór okoliczności. Karolina Kaczkowska w wyrafinowany sposób uwydatnia doznania nie tylko ducha, ale też ciała, kładąc akcent na fizjologię, biologiczność i odsłonięcie fizycznej głębi, w której wybrzmiewa „pomruk organów” człowieka. Wydobywając na wierzch w warstwie języka pojęcia związane z organicznością i cielesnością, Autorka wprowadza Czytelnika w świat wewnętrznych przeżyć, należących do jednostki wyobcowanej i przytłoczonej marnością otaczającej rzeczywistości.
Wydawnictwo: Warszawska Firma Wydawnicza
Data wydania: 2025-03-28
Kategoria: Inne
ISBN:
Liczba stron: 62
Język oryginału: polski
Przeczytane:2025-08-07, Ocena: 4, Przeczytałam, Mam, Przeczytaj tyle, ile masz wzrostu – edycja 2025, Wyzwanie - wybrana przez siebie liczba książek w 2025 roku, Insta challenge. Wyzwanie dla bookstagramerów 2025, czytam regularnie, Egzemplarz recenzencki,
Tom poetycki Karoliny Kaczkowskiej Puszczający krewkę pełen jest przemocy odmienianej przez przypadki (wiele, ale chyba nie wszystkie) - od systemowej, przez rodzinną, do tej w związku. Podmiotka lub podmiotki liryczne są pełne strachu i mają mnóstwo wewnętrznych, niezagojonych ran; w ich głosie wybrzmiewa zobojętnienie, jakby zostały oddzielone od swojego ciała, życia. Kaczkowska używa języka trudnego, w którym pojawiają się odniesienia biologiczne, nawiązania do fizjologii, jakby to człowiecze wnętrzności miały krzyczeć, kiedy usta nie wypowiadają słowa sprzeciwu wobec bólu i braku sprawiedliwości. Choć ciało zdaje się wołać o pomoc, to być może z braku nadziei na zmianę podmiotka o nią nie prosi, choć wie, gdzie jej szukać, że jest ona potrzebna.
Książka Kaczkowskiej nie trafiła u mnie na dobry czas, trudno mi było poczuć te same emocje, dotknąć istoty tych wierszy. Miałem problem, by przebić się przez mur, którym okazał się dla mnie sposób obrazowania przez autorkę - niejasny, może zbyt intymny, nie zawsze odkrywający przede mną ukryte sensy. Do Puszczającego krewkę będę musiał wrócić w innym czasie, by porównać wrażenia.