Sekretny język kotów

Wydawnictwo: Illuminatio
Data wydania: 2019-11-13
Kategoria: Biografie, wspomnienia, listy
ISBN: 9788366436251
Liczba stron: 240
Tytuł oryginału: Die Geheime Sprache der Katzen

Ocena: 4 (3 głosów)

Co mówi do ciebie twój kot? Czy jego słodkie pomrukiwanie oznacza, że wyznaje ci miłość, czy właśnie planuje podbój twojego mieszkania?

Może mruczeć, fukać, prychać, a nawet krzyczeć lub dać długi koncert wycia. O tak, twój kot ma wiele do powiedzenia.

Susanne Schötz, profesor szwedzkiego Uniwersytetu w Lund, postanowiła zbadać kocią mowę. W swojej przełomowej książce udowadnia, że koty rozmawiają nie tylko ze sobą, ale także ze swoimi opiekunami. Dzięki jej spostrzeżeniom i wskazówkom:

- rozszyfrujesz mowę swojego kota;

- poznasz lepiej jego potrzeby: kiedy chce być w samotności lub wymaga pieszczot;

- zrozumiesz jego zachowanie w codziennych sytuacjach.

Tagi: Historie życia zwierząt

Kup książkę Sekretny język kotów

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
REKLAMA

Zobacz także

Opinie o książce - Sekretny język kotów

Avatar użytkownika - katarzynabletek
katarzynabletek
Przeczytane:,

„Sekretny język kotów” to książka opracowana przez Susanne Schötz, specjalistkę językoznawstwa, która poświęciła wiele lat badaniom nad kocim językiem, by następnie wyniki tych badań przedstawić w niniejszym tytule. Dzięki nim możemy się dowiedzieć, jak wygląda aparat kociej „mowy” oraz jak, skąd, a nawet dlaczego koty wydają z niego konkretne dźwięki. Poznamy tajemnice miauczenia, gruchania, mruczenia, warczenia, prychania, ćwierkania... W skrócie – wszystkich rodzajów komunikatów, jakie kierują do nas nasze futrzaki. Zostały rozrysowane w formie wykresów i tabel, nagrane, wysłuchane i dogłębnie przeanalizowane.


Nie spotkałam się wcześniej z taką książką. Zaiste, to praca naukowa poświęcona kociemu językowi. Na szczęście nie zawiera samych suchych danych zebranych przez lingwistkę fonetyczną, bo mogłaby być ciężkostrawna nawet dla mnie – filologa. Długo zastanawiałam się, do kogo jest adresowana. Do laików, którzy nie mieli większego kontaktu z kotami, czy raczej do zaawansowanych kociarzy. Ale przydatne informacje znajdzie w niej każdy. „Sekretny język kotów” jest bogaty w anegdotki z życia badaczki i piątki jej podopiecznych, zawiera też sporo porad, które przydadzą się początkującym. Dowiedzą się, jak słuchać kota i jak do niego mówić, żeby słuchał. Jak go do siebie przekonać, co robić, kiedy atakuje, nie dogaduje się z innymi kotami, wszędzie sika albo ma nadwagę. Z kolei zaawansowani mogą spróbować ćwiczeń fonetycznych zaproponowanych przez autorkę.


Z dużym zainteresowaniem przestudiowałam tę książkę, a największą uwagę zwróciłam na poniższe fragmenty:


„Chociaż często mówi się o „języku” pszczół, małp, delfinów czy wielorybów, większość badaczy uznała, że tak naprawdę nie można określić ich komunikacji mianem języka”. Pytanie, czy słusznie.


„Wiele badań naukowych wykazało, że kody komunikacyjne wszystkich badanych dotychczas gatunków są nie tylko bardzo proste, lecz także bardzo ograniczone. Można założyć, że w przyszłych badaniach nie zostanie odkryty żaden gatunek zwierząt, którego kod komunikacyjny odbiegałby od tego wzorca”.


Pytanie, czy słusznie. I czy naukowcy doszli już do ściany, zbadali materiał wzdłuż i wszerz, czy może po prostu nie dysponują narzędziami do bardziej zaawansowanych badań. Pominę fakt, że samej zwierzęcej komunikacji poświęcają się stosunkowo niedługo. Przypomnę za to, że wciąż, w XXI wieku, zdarzają się osoby uważające, że zwierzęta nie czują bólu. Wiele pracy przed nami, wiele zabetonowanych umysłów do otworzenia (podważenia wieka) i nasypania wiedzy.


„Zwierzęta wymieniają się informacjami w ramach bardzo ograniczonej liczby tematów – mogą się komunikować o tym, co „tu” i „teraz”, a nie „wczoraj”, „jutro”, „tam” czy „w Szwecji””.


Przyznam, że jestem ciekawa łamane na sceptyczna, jak naukowcy do tego doszli? Skąd wiadomo, że zwierzęta nie dzielą się swoimi doświadczeniami choćby z "wczoraj", skoro wiele gatunków odznacza się świetną pamięcią? Pierwszy z brzegu przykład: owczarki kaukaskie doskonale pamiętają traktowanie ich za szczeniaka. Komuś, kto np. sprzedał kopniaka miesięcznej kulce, stukilogramowy niedźwiedź nawet po paru latach udowodni, że karma's a bitch. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że pisząc o ograniczonej liczbie tematów, autorka nie miała na myśli np. plotkowania. Wiem, że dwie ośmiornice na dnie morza nie odbędą takiej rozmowy: „Ej, słyszałaś, że Piotrowicza wzięli do Trybunału Konstytucyjnego?” „Co ty gadasz?!” „A wiesz, że Banaś jednak nie chce zrezygnować?” „No coś ty?!” „Noo! Pełznę dalej, bo umówiłam się z Jadźką. Nara!”


Wracając do tematu pracy Susanne Schötz, jestem pod ogromnym wrażeniem wysiłku, jaki włożyła w swoje „kocie” badania. Jestem też ogromnie dumna, że otrzymałam propozycję patronatu. Kto mnie zna, ten wie, jak ogromną miłością darzę koty. I mocno współczuję tym, którzy ich nie lubią. Nie wiedzą, co czynią. I co tracą. Bez krzty skromności mogę się nazwać zaawansowaną kociarą, więc instrukcja obsługi kota nie jest mi potrzebna, ale i tak wyniosłam z tej książki wiele ciekawych treści. Mogę ją polecić tym, którzy koty lubią i znają, tym, którzy chcą je poznać lepiej, a także tym, którzy ich w ogóle nie znają. A chcieliby poznać. Naprawdę warto.

Link do opinii

Dobra, ciekawa, warta zaznajomienia nie tylko przez posiadaczy ,,serściuchów''. Dowiedziałam się kilku ciekawostek, jednak mały minus niektóre fregmenty mało zarozumiane dla niefonetyków. 

Link do opinii

A czy Ty wiesz, co mówi do Ciebie Twój kot? Dzięki „Sekretnemu językowi kotów” możesz się tego dowiedzieć. Ale pytanie brzmi, czy warto...
Autorka, Suzanne Schotz, jest fonetyczką i wielką miłośniczką kotów. Udało jej się połączyć te dwie rzeczy i tym sposobem powstała ta książka, dzięki której dowiedziałam się kilku istotnych rzeczy. Pierwsza – autorka baaardzo kocha koty (mieć ich aż pięć w domu? Szacun, my ledwo dajemy sobie radę z jednym Panem Kotem). Druga – autorka jest dumna z bycia fonetyczką. Trzecia – nie zdaje sobie przy tym sprawy, że inni ludzie fonetykami nie są. Mnie osobiście trudno było zrozumieć wszystkie zapisy fonetyczne, a zwroty jak „barwa dźwięku” czy „melodia głosu” nic mi nie mówiły. Autorka mogła poświęcić chwilę na wprowadzenie nas, nie-fonetyków, w świat zapisu fonetycznego. Kolejna rzecz, której się dowiedziałam dzięki tej książce to to, że ta książka jest... nudna. Serio, męczyłam ją kilka tygodni, czym pobiłam rekord długości czytania jednej książki. Strasznie wynudziłam się w czasie rozbierania na części każdego najkrótszego miauknięcia każdego z kotów autorki. Zdarzało mi się też pomijać kolejne nudniejsze akapity, co ostatni raz robiłam przy czytaniu „Krzyżaków”. Jakoś nie zainteresowało mnie to, co autorka chciała przekazać tą książką.
Naprawdę zaciekawił mnie jedynie jeden rozdział, w którym autorka odpowiadała na pytania o to, jak lepiej komunikować się ze swoim kotem. Na kilka pytań już przedtem chciałam poznać odpowiedź i dzięki tej książce miałam taką możliwość. Teraz już wiem, dlaczego Pan Kot tak rzadko przychodzi do mojej siostry!
Dzięki tej książce dowiedziałam się kilku rzeczy, ale moim zdaniem nie są one warte czytania całej tej książki. Niestety nie mogę Wam jej polecić, bo nawet prawdziwi kociarze będą rozczarowani.

Link do opinii

Książka jest podzielona na działy, w których autorka wyjaśnia nam dlaczego koci język nadal pozostaje tajemnicą. Dowiemy się co nie co o jej kotach, następnie delikatnie wprowadzi nas do "kociego dla początkujących". Potem omawia najbardziej znane dźwięki z repertuaru kocich śpiewów, by przejść do ludzko-kociej udanej komunikacji i opowiedzieć o możliwych problemach codziennego życia z kotem. Poznamy też jej projekty i dowiemy się nad czym pracuje obecnie. Publikację zamyka dodatek, który pewnie zdziwi niejednego właściciela miauczącego milusińskiego - m. in. zapis kocich wypowiedzi z odpowiednią transkrypcją fonetyczną.
W każdym z działów poświęconych kocim dźwiękom dokładnie je opisuje i zaznacza podczas jakich czynności można usłyszeć te tony usłyszeć.
Niesamowite jest to, że koty miauczą do ludzi. Udomowiły nas chyba bardziej niż my je. Choć leżą na łóżkach i jedzą w porcelanowych miskach, to nadal pozostają drapieżnikami. Można się również zdziwić jak wiele mamy z kotami, w odniesieniu do mowy - wspólnego i jak wcale nie tak trudno jest ich mowę interpretować.
Autorka czasem odbiega trochę od samej fonetyki i przemyca treści odnośnie obserwacji kotów i ich stanów zdrowia oraz problemów behawioralnych, które wynikają często z błędnego przeświadczenia o złośliwości zwierząt lub też pochłonięcia właściciela przez codzienne obowiązki i niezauważania kiełkującego problemu.Nawiązuje również do bezdomności kotów, która zdaje się być w Szwecji dużo lepiej rozwiązywana jak w Polsce. U nas koty nazywa się zwierzętami wolno żyjącymi, bagatelizując podstawowy problem: nie posiadania przez nie domu. Kot wolno żyjący jest kotem BEZDOMNYM.

Książka jest napisana w dość naukowym tonie, ale takie jest jej założenie. W końcu autorka - profesor fonetyki - to naukowiec i podeszła do tematu jak do typowego badania.
Dla niektórych czytelników zasady transkrypcji, czy odnajdywanie w kociej komunikacji samogłosek i spółgłosek może być męczące, toteż autorka zaznacza, które informacje można pominąć.

Muszę wspomnieć jeszcze o wydaniu tego poradnika. Jest estetyczne i po prostu ładne (w środku znajdziemy wiele kocich ilustracji).
To specyficzna książka, z dość mylącym tytułem. Koci język jest bardzo zawiły i nie wiem czy uda się kiedykolwiek sprowadzić naszą wspólną komunikację, na taki sam poziom jak w przypadku psów. Jeżeli interesuje Was naukowe podejście do kociej fonetyki - to z pewnością się Wam spodoba. Z niektórych fragmentów trochę nauki w rozumieniu kotów mogą wynieść osoby rozpoczynające życie z władcą salonów. Jednak nie wydaje mi się, aby był to dobry poradnik do poprawy jakości naszego wspólnego życia z miauczącym pupilem - na pewno na rynku wydawniczym można znaleźć prostsze w odbiorze ludzko-kocie słowniki, z których wyniesie się więcej nauki.

Link do opinii
Recenzje miesiąca
Szpetnicy
Maciej Kapuściński
Szpetnicy
Przyjdę, gdy zaśniesz
Agnieszka Lingas-Łoniewska
Przyjdę, gdy zaśniesz
Dopaść Leona Waganta
Wiktor Hajdenrajch
Dopaść Leona Waganta
Tango
Ewa Cielesz
Tango
Cień Debory
Magdalena Mosiężna
Cień Debory
Na zawsze w lodzie
Owen Beattie; John Geiger
Na zawsze w lodzie
Każde twoje słowo
Marta Reich
Każde twoje słowo
Pocztówki z Portugalii
Jolanta Kosowska
Pocztówki z Portugalii
Pani Cisza
Arkady Saulski
Pani Cisza
Pokaż wszystkie recenzje
Reklamy