Solo

Wydawnictwo: Jaguar
Data wydania: 2021-01-13
Kategoria: Obyczajowe
ISBN: bd
Liczba stron: 0

Ocena: 5 (3 głosów)

Historia młodej dziewczyny, informatyczki, która wraz z dwójką kolegów rozkręca wspólny biznes. Nie zapomina przy tym o swojej pasji, tym bardziej, że sztuki walki pozwalają jej ułożyć się ze sobą w życiu, którego brutalne oblicze zobaczyła przed paroma laty. I musi sobie z tym poradzić. Na uwagę zasługuje świetny portret psychologiczny pary głównych bohaterów, charakterystyczne postaci drugoplanowe, logiczna konstrukcja i stopniowo odsłaniane elementy wydarzeń, które na końcu dają czytelnikowi spójny obraz.

Tagi: obyczajowe

Kup książkę Solo

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
REKLAMA

Zobacz także

Opinie o książce - Solo

Avatar użytkownika - pola84
pola84
Przeczytane:,

Nawet nie wiecie ile czekałam na tę chwilę.. Móc przeczytać książkę, która wyjdzie dopiero za jakiś czas. Mało tego, moje polecenie znalazło się w książce. To wspaniałe uczucie. Trafił w moje łapki debiut Anny Dan "Solo". Premiera już 13 stycznia! I jak to bywa w pierwszej książce autora, nie obyło się bez wad. Jednak książka jest tak inna od tego co teraz króluje na rynku, że warto się przekonać, czy trafia w nasze gusta.

Datka jest z pozoru twardą dziewczyną. Razem z Gnomem i Feraxem prowadzą usługi informatyczne. Nasza bohaterka spełnia się w tym, ale ma również inne zainteresowania. Mianowicie od kilku lat ćwiczy sztuki walki. Zdarzenia z przeszłości sprawiły, że Datka chciała umieć się bronić. W dziwnym eksperymencie psychologicznym poznaje ona Adama, który zapoznaje ją z Solo.. To ktoś z kim połączy ją nie tylko zamiłowanie do walk. I wcale nie mam na myśli tu miłości.

Na okładce mamy obietnicę, że książka spodoba się miłośnikom książek Colleen Hoover. To po części prawda, gdyż autorka zastosowała tutaj podobny manewr w fabule, który stosuje Hoover. I może szczęka nie opadła mi do ziemi, ale wszystkie elementy układanki wskoczyły na swoje miejsce i rzeczywiście zaczęło mieć sens. Jednak nie polubiłam żadnego z głównych bohaterów 😅 Datka wkurzała mnie swoim zachowaniem a la android by w pewnych momentach się po prostu rozklejać, a Solo z tą swoją tajemniczością i komplikowaniem sobie życia nie był lepszy. Ale to wszystko było po coś. Prowadziło do tego kulminacyjnego momentu. Co prawda zakończenie też mi się nie podobało, bo było jakieś takie nijakie. Liczyłam na lepsze rozwiązanie tej historii. Najbardziej polubiłam Lalę, zwłaszcza za jego akcje w wesołym miasteczku. Tak jak wspomniałam, książka ma swoje wady, chwilami było za sztywno. Brak u autorki tego polotu, emocjonalności, jeśli mamy ją porównywać z Hoover, ale jest na dobrej drodze ku temu. Jeśli będzie kontynuacja chętnie za nią chwycę. A wy musicie się sami przekonać czy ta historia i styl autorki przypadł wam do gustu.

Link do opinii

Po czym można poznać, że książka jest dobra? Po tym, że wsiąkasz w nią całym sobą, pożera Twój czas i kradnie Ci serce. I przez naprawdę długi czas nie potrafisz przestać o niej myśleć. Taka właśnie jest książka „Solo”, debiut Anny Dan. Powieść, która jest mi bliższa niż początkowo sądziłam. Zabierałam się za napisanie recenzji chyba już milion razy, ale moja głowa pozostawała pusta. Bo nie ma słów, które potrafiłyby oddać to, co po przeczytaniu tego debiutu czuję, to co ze mną ta książka zrobiła. Ale spróbuję. Od bohaterów powieści nauczyłam się bowiem wiele, między innymi tego, że nie można się poddawać choćby nie wiem co. Trzeba walczyć do końca.

Datka potrzebuje danych, wielu danych. Jest zdystansowana, nie ufa ludziom, najchętniej zaległaby przed komputerem i tam została. Ewentualnie mogłaby to zastąpić morderczymi treningami, które uwielbia i które pomagają jej uporać się z trudnościami w życiu. Jej przyjaciółmi, a jednocześnie jedyną rodziną są Freax i Gnom, geniusze informatyczni. To z nimi założyła firmę i z nimi spędza najwięcej czasu. Kiedy jej zwariowani koledzy wpadają na pomysł, aby zapisać Datkę do pewnego psychologicznego eksperymentu, chcą tylko, aby trochę otworzyła się na ludzi. Aby wyszła ze swojej skorupy i zaczęła żyć nieco inaczej. W ramach eksperymentu Datka poznaje Adama, a niedługo później za jego pośrednictwem Solo. Solo jest wycofany, nieufny, gniewny i niebezpieczny. I chociaż chłopak nosi maskę zabijaki, Datka wie, że to poza i chce odkryć, co się pod nią kryje. Jednak najpierw musi rozpracować swoje własne uczucia i zapanować nad swoimi demonami. Tych dwoje łączy wspólna pasja, ale coś jeszcze. Coś, czego przez długi czas nie są świadomi.

Książkę czytałam kilka razy. Po pierwsze dlatego, że ogromnie mi się ona podoba. Po drugie i najważniejsze, ponieważ wiedziałam, że za każdym razem odnajdę w niej coś innego. Coś, co mnie wzbogaci, co doda mi sił i co pozwoli myśleć, że ja też jestem silna i dam sobie radę. Zresztą nadal lubię do niej wracać, kiedy mam gorszy dzień i chcę się wzmocnić. Opis fabuły nie oddaje tego, czym ta książka jest. Najbliższe prawdzie jest zdanie: „To historia, która wnika głęboko pod skórę, żeby mocno poruszyć od wewnątrz”. To nie są puste słowa. Powieść naprawdę wnika tak głęboko, jak wniknąć się da, wstrząsa czytelnikiem i porusza do głębi. Pod względem emocjonalnym to majstersztyk! Trudno się po niej pozbierać. Nieraz rozbawia do łez, by zaraz potem wycisnąć z oczu łzy wzruszenia.

Ujmuje dystans i swoboda, z jaką toczy się ta historia. A także bardzo przyjemne, sarkastyczne poczucie humoru. Zawiła relacja głównych bohaterów rozwija się niespiesznie, bez nagłych przemian czy rewolucji, dzięki czemu wypada bardzo wiarygodnie. Fabuła obfituje w wydarzenia, nietrudno też w „Solo” o suspens. Uwielbiam w książkach nieoczekiwane zwroty akcji, jednak niezbyt często otrzymuję takie plot twisty, których nie potrafiłabym wcześniej rozgryźć. Annie Dan udało się mnie zaskoczyć i za to ogromny plus dla tej książki i dla jej autorki przede wszystkim.

Co takiego jest w bohaterach, że kocha się ich całym sercem? Wszystko. Zdecydowanie nie są idealni i to jest chyba ich największa zaleta. Datka jest twarda i krucha jednocześnie. I dokładnie taką siebie pokazuje ludziom. Nie ściemnia, nie ubarwia i jest przez to tak bardzo autentyczna, taka zwyczajna, ludzka. Cudowna! Datka uwielbia mieć wszystko poukładane, ma też gotowy plan na życie. Wie, czego chce i z uporem maniaka do tego dąży. Jest zorganizowana, zdeterminowana, pewna swego. Są dwie rzeczy, które dziewczyna uwielbia, dane i sztuki walki. To jest coś, co pozwala jej czuć się dobrze i na swoim miejscu. Bez tego jest niepełna. Datka jest też osobą nieco wycofaną. Stroni od ludzi, nie chce poznawać nowych osób, dobrze jej w swoim towarzystwie i w otoczeniu Freaxa i Gnoma, z którymi łączy ją szczera, prawdziwa przyjaźń. Wydaje mi się, że jest introwertykiem, dokładnie tak jak ja i może dlatego tak bardzo ją polubiłam. Za sztuki walki również. I za Bruce Lee na samym początku, jeszcze w prologu. Ogromnym zaskoczeniem był dla mnie ten wątek, ale też sprawił mi niebywałą przyjemność. Sama swego czasu dużo trenowałam, dlatego bardzo się cieszę, że ten sport jest ważnym wątkiem w książce. Solo to jeszcze bardziej skomplikowana osobowość. Niezwykle trudna do rozszyfrowania. Chłopak nosi w sobie gniew i ten gniew znajduje ujście również w sportach walki. Jednak Solo, w odróżnieniu od Datki, walczy inaczej. Walczy tak, jakby od tego miało zależeć jego życie. Widać wyraźnie, że chłopaka coś męczy i tylko ostra walka daje mu chwilowe ukojenie. Solo zakłada maski i próbuje udawać, że żyje normalnie. Te maski jedna za drugą wkrótce opadają i odkrywamy jego prawdziwą twarz. Z pobocznych postaci bardzo polubiłam milczącego Pan Hannę (do 72 strony wypowiedział aż jedno zdanie :D) i jego rozgadaną żonę, panią Hannę. Postacie w tej książce są genialne, rewelacyjnie wykreowane! Wielowarstwowe i nietuzinkowe. Podoba mi się też, jak napisana jest ta historia. Jest zabawna, dialogi są genialne, świetnie się to czyta. Autorka poradziła sobie bardzo dobrze w pierwszoosobowej narracji, dzięki której poznajemy myśli, odczucia i motywacje głównej bohaterki.

Wątek romantyczny w powieści rozbraja. Czuć przyciąganie między bohaterami i nie jest to tylko pociąg fizyczny. Ba, jest chemia i to jaka! Iskrzy niemiłosiernie, ale nie ma ani grama erotyki. Jak to możliwe, nie wiem. Nie pojmuję też, jak udało się autorce stworzyć coś tak pięknego i sugestywnego na etapie debiutanckiej książki. I chociaż, tak naprawdę, romans jest w tej książce dodatkiem, ma ogromną siłę rażenia i pozostaje z czytelnikiem na wiele dni. To opowieść przede wszystkim o walce, nie tylko o tej na pięści, ale głównie o walce o siebie. O mierzeniu się z przeszłością, układaniu teraźniejszości i znalezieniu odwagi do tego, aby odważnie ruszyć w przyszłość. O poczuciu winy i wyrzutach sumienia. O radzeniu sobie ze stratą i z bólem. O otwieraniu się na nowe. I o wolności. Tej prawdziwej, wewnętrznej. Książka jest mądra, pouczająca i inspirująca. Pokazuje, że my również możemy sobie poradzić. Zawsze, w każdej sytuacji. Jesteśmy wystarczająco silni. A jeśli mamy obok osobę, która chce nam pomóc zmierzyć się z lękami, obawami, problemami, nie odtrącajmy jej. Bo dopiero prawdziwa miłość czy szczera przyjaźń dają wolność.

„Solo” to mocna historia, o miłości, odkupieniu i walce o siebie. Szczera, przepełniona emocjami i demonami z przeszłości. Trzymająca w napięciu do ostatniej kropeczki. Pozornie lekka, lecz wnikająca głęboko pod skórę. Pełna sprzeczności, wielowarstwowa, wyzwalająca. Dojrzała i mądra. Najlepsza w swoim gatunku. Moja ulubiona!

Link do opinii

Datka, czyli Daria to młoda informatyczka. Ma tylko dwóch szalonych przyjaciół: Freaxa i Gnoma. To za ich sprawą trafia na program psychologiczny Interpersonal Closeness -The Experimental Study. Za sprawą testów poznaje swojego partnera - Adama. Zdawać by się mogło, że rozwinie się przyjaźń a z czasem i miłość. Jednak to nie on będzie zaprzątał jej myśli. Przed Datką bowiem nowe znajomości, które zmienią jej życie o sto osiemdziesiąt stopni. U boku Solo może w końcu zacząć czuć się bezpiecznie. Przyjdzie jej niestety stanąć do walki z demonami przeszłości. Przeszłości, która bardzo mocno na nią wpłynęła. Czy da radę? Czy Solo ją obroni? Czy ochroni tego barwnego ptaszka, który i jemu samemu niesie ukojenie?

   Debiut Ani od samego początku zaskakuje. Wciąga i hipnotyzuje. Widać, że to pierwsza książka autorki. Niepewność i takie badanie fabuły czułam cały czas. Ale sam pomysł był strzałem w dziesiątkę. Ona, zabawna i po części skryta. Z jednej strony taka zwykła kobieta, której głowa pełna pomysłów. Spotyka się z dwoma kumpami, których trzyma się jeszcze bardziej zwariowany humor. Ich przekomarzanie nie raz wywoływało na mej twarzy uśmiech. Fajni, młodzi ludzie. Empatyczni i szczerzy. Z uśmiechem na ustach przez życie. Starają się jak mogą i to bardzo fajnie zostało zobrazowane. Jednak aby nie było zbyt wesoło autorka dołożyła wątek z przeszłości, który szokuje i mrozi krew w żyłach. Odwaga Ani co do tego wątku pokazała, że nie boi się ciężkich tematów. Umie je opisać emocjami. Drobiazgowo i cały czas trzyma w napięciu. Przyciąga i hipnotyzuje. Główna bohaterka stara się pójść do przodu ale ciężko jest jej zapomnieć o tym, czego doświadczyła. Byłam pozytywnie zaskoczona tym, jak autorka umiejętnie podkręca ten wątek. Dodawała wspomnienia i te retrospekcje, które dosłownie przyszpilały do fotela. Tajemnicza postać męska, Solo, od początku mnie intrygowała. Nie dawała spokoju. Coś z nim było nie tak. Skrywał jakiś mrok i jakąś niepewność. Do samego końca zwodził mnie za nos, bowiem nie przeczuwałam kim on jest. To było dla mnie ogromnym zaskoczeniem,  Szczęka mi opadła, gdy prawda wyszła na jaw. Tak się skupiłam na wydarzeniach, na głównych bohaterach a także tych drugoplanowych, że moment prawdy na prawdę ściął mnie z nóg. Jak już wspomniałam o drugoplanowych bohaterach, to fajnym zabiegiem było dodanie małżeństwa. Pani Hanna jako taka gaduła, która bardzo wiele informacji dostarczała. Za to Pan Hanna (tak, dobrze czytanie) to taki cichy strumyczek, który się udziela wtedy, gdy musi. Baczny obserwator. Bardzo trafna para, którą ciepło wspominam. Stworzyli taki rodzinny dom. Pełen ciepła, zrozumienia i miłości. W ogóle tu się tyle dzieje, że czasami się zastanawiałam co jeszcze się wydarzy. 

    Emocjonalna i pełna refleksji historia młodej kobiety, która na swej drodze spotkała Solo, chłopaka z bólem w sercu. Oni niczym rozbitkowie, próbują żyć i cieszyć się z drobnostek. Mimo żalu i smutku w duszy walczą. Zakładają rękawice i stają do walki. "Solo" to historia, która z jednej strony bawi, a z drugiej szokuje. Tu znalazło się miejsce zarówno na miłość, jak i mroczną przeszłość. Świetna kreacja bohaterów i lekkość pióra powodują, że książkę czyta się ekspresowo. Mnie zaskoczyła - niech zaskoczy i Was.

Polecam.

Link do opinii
Avatar użytkownika - inthefuturelondo
inthefuturelondo
Przeczytane:,

Kiedy otrzymałam propozycję przeczytania nadchodzącej, debiutanckiej powieści Anny Dan, nawet się nie zawahałam. Coś mówiło mi, że może być to historia, która na długo zatrzyma się w moim sercu i sprawi, że nie będę mogła o niej zapomnieć. Jednak czy rzeczywiście tak było?


Datka trzyma na dystans każdego, kto tylko ośmieli się do niej zbliżyć. Do życia jednak podchodzi z sarkazmem i do wszystkiego potrzebuje danych. Mnóstwa danych, które pomogą jej rozwiązać dany problem. Sensem jej życia są treningi oraz silne przekonanie, że nic nie jest w stanie jej zaskoczyć. Ma dwóch najlepszych przyjaciół, którzy nie dość, że są geniuszami informatycznymi, ale również i jej rodziną. Przez pewne wydarzenie, na jej drodze staje czujny i niebezpieczny Solo, który również nie wszystkim pozwala się do siebie zbliżyć. Datka nieświadomie wplątuje się w relację, której nie potrafi zrozumieć. Czuje także, że pod maską nieobliczalnego Solo kryje się czuły i wrażliwy mężczyzna. Czy oboje dadzą radę pokonać własne demony i ruszą swobodnym krokiem w przyszłość?


Jak zawsze zacznę od swoich przemyśleń na temat głównych bohaterów. Solo to chłopak, który zaciekawił mnie sobą już od pierwszego momentu, kiedy się pojawił. Autorka stworzyła go jako takiego tajemniczego, niebezpiecznego i niegrzecznego chłopca z sąsiedztwa. Czy jest to jednak coś, co przeszkadza? Absolutnie nie. Jestem wręcz zdania, że nadaje to uroku całej historii. Muszę również przyznać, że autorka kupiła mnie tak dobrą kreacją tej postaci.


Datka to z kolei bohaterka, co do której miewałam wątpliwości. Choć udało mi się z nią w pewien sposób zżyć i czułam, to co ona przy pewnych wydarzeniach, to bywały też takie chwile, gdzie jej zachowanie mnie po prostu drażniło. Wzięłam to jednak za dobry znak – bohaterka mimo wszystko wzbudziła jakieś moje uczucia, więc z pewnością nie jest to postać bez wyrazu. Przechodząc jednak do fragmentów, kiedy Datkę znosiłam najlepiej, to pokazały mi one, że Anna Dan potrafi dobrze kreować postaci, wie, w jaki sposób mają one postępować, by wywołać w czytelniku dane reakcje, więc tutaj leci kolejny plus.


Historia Datki i Solo od pierwszej strony sprawiła, że nie mogłam oderwać się od lektury, a bohaterowie na stałe zagościli w moich myślach. Zresztą nie tylko oni, ponieważ postacie drugoplanowe (w szczególności przyjaciele głównej bohaterki) także dały się bardzo dobrze poznać i polubić, a co za tym idzie - również przewijali się w moich myślach.


Język, jakim została napisana ta powieść, jest lekki, przyjemny i całkowicie przyswajalny. Jestem w stanie nawet napisać, że lektura Solo to czysta przyjemność oraz gwarancja rozluźnienia po długim dniu. Wiem, co mówię - po zajęciach na uczelni ta książka była jak znalazł. Jej tematyka opiera się głównie na przeżyciach, jakie spotkały bohaterów oraz nabytych traumach. Z pozoru są to wątki już znane i schematyczne, jednak tutaj autorka w ciekawy sposób ukazuje to, co przeżyła między innymi Datka i pokazuje, w jaki sposób dziewczyna z tym walczy.


Solo to powieść new adult, w której nie brakuje poważnych tonów, ale skutecznie są one łagodzone przez wypowiedzi bohaterów oraz takie proste rzeczy jak komizm sytuacyjny. Jest to taka książka, jakiej dawno nie czytałam i jakich chciałbym czytać więcej. Czy polecam? Oczywiście. Nie jest to może powieść zupełnie bez wad (trochę za dużo wszechobecnej słodyczy momentami, ale nie jest to coś, co odrzuca), no ale wszyscy miłośnicy romansów czy zwyczajnych powieści obyczajowych powinni być zadowoleni. Ja oczywiście czekam na kolejne historie, które wyjdą spod pióra autorki.

Link do opinii

Traumy i demony z przeszłości potrafią siedzieć w nas przez całe życie. Mimo że czas mija, a my staramy się żyć normalnie, to jednak już nigdy nic nie będzie takie samo, dopóki nie będziemy gotowi, aby wyrwać się z macek koszmarnych przeżyć i skonfrontować się z nimi. Wszyscy zapewne zgodzimy się z tym, że przed tym, co nas niszczy i boli, nie da się uciec. Jedyne, co możemy zrobić to starać się jak najlepiej przygotować się na to, co nieuniknione i nie pozwolić się zaskoczyć. Świadoma tej bezkompromisowej prawdy jest główna bohaterka debiutanckiej książki Anny Dan "Solo", której recenzję dziś dla Was przygotowałam.

Datka jest młodą dziewczyną, której jak mówi, ktoś odebrał radość życia. Wydarzenia, które do tego doprowadziły, mimo upływu czasu nadal nie pozwalają o sobie zapomnieć. Koszmary nawiedzające ją każdej nocy oraz bezsilność, jaką wówczas czuła niszczą jej wewnętrzny spokój. W momencie kiedy my czytelnicy wkraczamy w jej życie, poznajemy młodą kobietę, która stara się żyć tak, aby już zawsze mieć wszystko pod kontrolą i nigdy więcej nie być bezbronną. Poczucie bezpieczeństwa i uporządkowania daje jej praca w firmie informatycznej, którą prowadzi wspólnie z dwoma swoimi przyjaciółmi oraz treningi sztuki walki. Informatyka, to dziedzina, w której wszystko oparte jest na dużej ilości danych. Tu wszystko jest jasne i nie ma żadnych tajemnic. Trzeba tylko umieć te dane odczytać i odpowiednio wykorzystać. Walka natomiast, to gwarancja bezpieczeństwa i umiejętności obrony, kiedy stanie się to konieczne. Nasza bohaterka nie pozwala na to, by to emocje nią rządziły. Choć w środku jest krucha jak szkło, to na co dzień twarda jak stal. Można by przypuszczać, że jej życie wyglądałoby tak jeszcze długo, gdyby nie pewien zakład dzięki, któremu dziewczyna staje się uczestniczką pewnego ciekawego projektu. To, już tam zaczyna zaglądać w głąb siebie, choć broni się przed tym, aby nie odsłonić się zbyt mocno ze swoimi prawdziwymi emocjami. Nie przypuszcza nawet, że to dopiero początek jej drogi.

Dzięki jednemu ze współuczestników projektu, którego tam poznaje, trafia do miejsca, które wydaje się oderwanym od reszty świata azylem. Tutaj czuje się bezpiecznie, ale jak się przekonacie, niebawem uświadomi sobie, że mogła dać się zwieść pozorom. A wszystko za sprawą Solo, tajemniczego, niebezpiecznego mężczyzny, do którego wyrywa się jej serce. Ten zniewalający, przystojny chłopak może być dla niej ratunkiem, bądź wręcz przeciwnie nie tylko ją zrani, ale, co więcej, może wciągnąć ją do świata pełnego niebezpieczeństw, w którym będzie zmuszona zawalczyć o to, co dla niej najważniejsze.

Tytułowy bohater to postać niezwykle tajemnicza. Wiemy o tym, że jego również życie nie rozpieszczało. Pozwoliło mu zaznać bólu i sięgnąć dna. Ma w sobie gniew, który zaprowadził go do świata pełnego przemocy, gdzie jedna chwila nieuwagi i braku czujności może kosztować go życie. Nie mówi o sobie zbyt wiele, jednak Datka czuje, że za maską, którą pokazuje wszystkim wokół, kryje się ktoś zupełnie inny. Przekonajcie się sami, czy jest gotowa poznać prawdziwą jego twarz.

Ta książka to opowieść o miłości dwojga młodych ludzi, która rodzi się w atmosferze niepokoju i lęku o siebie i osobę, którą kochamy. Miłości, która nie może trwać do momentu, kiedy oboje nie zamkną trudnych etapów tego, przez co przeszli i nie patrząc za siebie, dadzą sobie szansę na nową lepszą przyszłość. By mogło się to stać, potrzebna jest szczerość i otwartość, bez względu na to, jak trudną prawdę usłyszymy. I tu rodzi się pytanie, czy Solo i Datka będą w stanie udźwignąć ciężar tej prawdy? O tym już musicie przekonać się sami, sięgając po książkę. Nie zabraknie tu również bardzo wartościowej przyjaźni, która często zastępuje i wynagradza nie najlepsze relacje rodzinne.

Jednak to nie wszystko, o czym przeczytamy na kartach tego tytułu. Nie mogłabym nie wspomnieć o gospodarzach chaty, której gościem staje się Datka. Dzięki Pani Hani i jej mężowi to miejsce jest bezpieczną przystanią dla każdego, kto się tam znajdzie. Zarówno dla Solo, jak i dla jego przyjaciół czas, który tam spędzają, jest tym kiedy mogą odetchnąć i przestać być czujni. Wspaniała Pani Hania o nic nie pyta. Akceptuje chłopaków takimi, jakimi są. Ona jedna widzi w nich o wiele więcej, niż oni sami chcieliby, aby ktokolwiek dostrzegł. Bardzo polubiłam tę kobietę i przyznam szczerze, że jej ciepło i serdeczność podbiła moje serce.

Jak wspomniałam na początku mojej recenzji, jest to debiut Anny Dan i już teraz z pełnym przekonaniem mogę przyznać, że okazuje się bardzo udany. Fabuła książki została skonstruowana tak, aby do końca trzymać jej czytelnika w niepewności tego, co wydarzy się za chwilę, jak również przede wszystkim, jak stopniowo odkrywane tajemnice wpłyną na jej bohaterów. To w połączeniu z bardzo dopracowaną kreacją głównych bohaterów, a także ich portretów psychologicznych sprawia, że w ręce czytelnika trafia naprawdę godna uwagi książka, którą oczywiście polecam. Uważam jednak, że bardziej usatysfakcjonowani jej lekturą będą młodsi czytelnicy, aniżeli ci starsi. Mamy tu bowiem przykład młodzieżówki, którą czyta się szybko i przyjemnie. Zapewne dopatrzymy się w niej charakterystycznych dla tego typu książek schematów. Mnie one jednak zupełnie nie przeszkadzały, Cieszę się, że miałam możliwość jej przeczytania. Nie sięgam zbyt często po tego rodzaju książki, ale była to dla mnie miła odmiana i odskocznie od bardziej wymagających pozycji, po które sięgam najczęściej.

Autorce gratuluję serdecznie ciekawego debiutu. Z przyjemnością sięgnę po kolejne Jej książki, które mam nadzieję, już niedługo się pojawią.

Kochani napiszcie mi, proszę, czy planujecie sięgnąć po książkę? A może jej lektura jest już za Wami, jeśli tak, to podzielcie się ze mną koniecznie swoimi odczuciami.

Recenzja powstała we współpracy z wydawnictwem Jaguar, za co bardzo dziękuję.

https://kocieczytanie.blogspot.com/2021/01/solo-anna-dan.html

Link do opinii
Cytaty z książki

Często powtarzał mi jedną i tę samą radę: najlepsza walka to taka, która się nigdy nie odbyła.


Więcej

Zawsze czułam się inna, jakbym grała w inną grę niż większość ludzi.


Więcej