Dwudziestoczteroletnia Miracle Ackerman nie cierpi zimy ani świąt. Kobieta pracuje jako graficzka, mieszka w spokojnym miasteczku i ma swoją bezpieczną rutynę. Jej codzienność zaburzają jednak sąsiedzi, którzy dwa lata temu wprowadzili się do domu obok – Dax Shelley wraz z córką Charlie, kochającą Boże Narodzenie i śnieg.
Mira od samego początku nie pała sympatią do mężczyzny, a wszelkie próby Daxa, by nawiązać porozumienie, kończą się niepowodzeniem. Przynajmniej do czasu, aż pomoc przy siedmiolatce i nieodpalającym samochodzie zaczyna ich do siebie zbliżać. Marudna i stroniąca od towarzystwa Miracle mięknie nieco pod wpływem uroku Charlie, uśmiechu jej ojca oraz… magii świąt.
Tylko czy bitwy na śnieżki, wspólne pieczenie pierników i śpiewanie bożonarodzeniowych piosenek pomogą Mirze pokonać jej wszystkie strachy? Zwłaszcza gdy na horyzoncie pojawi się także inna poważna przeszkoda…
Wydawnictwo: NieZwykłe
Data wydania: 2025-11-26
Kategoria: Romans
ISBN:
Liczba stron: 423
Język oryginału: polski
Audiobook
Bardzo wysoko oceniana książka na róznych portalach, ale mnie niestety wynudziła. Nie polubiłam się z bohaterami i byli dla mnie kompletnie obojętni. Fabuła mnie żadną miarą nie wciągnęła, ani się dobrze na słuchaniu jej nie bawiłam. Jak dla mnie strata czasu.
Nikolai Antonov bardzo nie lubi długów. Szczególnie kiedy ma je wobec takich osób jak Isaac Collins. Gdy mężczyzna mówi, że będą kwita, jeśli ten przyprowadzi...
Umowa małżeńska miała rozwiązać ich wszystkie problemy. Sophie Banks od zawsze lubiła radzić sobie sama z każdą przeszkodą. Nauczyła się tego od matki...
Przeczytane:2026-01-09, Ocena: 4, Przeczytałam, Mam, 12 książek 2026, Wyzwanie - wybrana przez siebie liczba książek w 2026 roku, Przeczytaj tyle, ile masz wzrostu – edycja 2026, Insta challenge. Wyzwanie dla bookstagramerów 2026, 52 książki 2026, 26 książek 2026,
,,Świąteczna usterka" to moje drugie spotkanie z twórczością Agaty Polte. Planowałam przeczytać się książkę w okolicach świąt, jednak ostatecznie mi się to nie udało. Stwierdziłam jednak, że chociaż święta już za nami, aura za oknem sprzyja tego typu lekturze, więc zdecydowałam się po nią sięgnąć. Czy był to dobry wybór? Już spieszę z wyjaśnieniem.
Główną bohaterką historii jest dwudziestoczteroletnia graficzka Miracle Ackerman, która nienawidzi zimy i świąt. Dziewczyna mieszka w małym, spokojnym miasteczku, w domu, który odziedziczyła po swoim zmarłym ojcu. W jej najbliższym sąsiedztwie mieszka wyjątkowo irytujący sąsiad, którego Miracle nie darzy zbytnią sympatią. Jednak, czy jej problemy z samochodem przyczynią się do zmiany jej opinii na jego temat?
Dax Shelley, bo o nim mowa, wprowadził się do domu obok wraz z córką Charlie, dwa lata wcześniej i niemal od razu zaprzyjaźnił się z ojcem dziewczyny, gdy ten jeszcze żył. Zarówno Dax, jak i jego córeczka kochają święta, zimę i wszelkiego rodzaju aktywności, które towarzyszą tej porze roku. Czy pod ich wpływem panna Ackerman uwierzy w magię świąt? Po odpowiedź na to pytanie odsyłam was do lektury.
,,Świąteczna usterka", podobnie jak inne okołoświąteczne książki, nie jest oczywiście wybitnym dziełem literackim, a historią, która miejscami jest przewidywalna i trochę przesłodzona. Jednakże czy to znaczy, że jest złą książką? Osobiście mam sentyment do wszystkiego, co kojarzy się ze świętami, szczególnie tymi zimowymi. Lubię książki, filmy i wszelkiego rodzaju Bożonarodzeniowe ozdoby, więc w tym szczególnym okresie roku odkładam na bok uprzedzenia i po prostu cieszę się atmosferą.
I chociaż miałam okazję przeczytać tę publikację już po tym wspomnianym przeze mnie okresie, właśnie w takich kategoriach będę ją rozpatrywać. I dlatego wspomniane przesłodzenie, czy przewidywalność nie były dla mnie wadą, tylko zaletą tej książki, ponieważ ten szczególny czas w roku ma właśnie taki być -- słodki, uroczy i szczęśliwy.
Zgodzę się jednak, że miejscami zachowanie Miracle było nieco irytujące i drama, która wystąpiła w tej książce, była mocno naciągana i w mojej ocenie wrzucona tylko po to, żeby czytelnik nie dostał cukrzycy, ale to, jak Dax i Charlie sprawili, że ich sąsiadka przekonała się do świąt i wręcz polubiła tą całą kolorową otoczkę, było niezwykle urocze. W treści było też kilka wzruszających momentów, które udzieliły się także mnie, a moim zdaniem to właśnie dla takich chwil czyta się świąteczne książki. Dlatego, jeżeli tak, jak ja lubicie świąteczną przewidywalność, publikacja Agaty Polte przypadnie wam do gustu.