Trylogia mocy i szału. Więź

Wydawnictwo: Jaguar
Data wydania: 2019-01-16
Kategoria: Literatura piękna
ISBN: 9788376867557
Liczba stron: 360

Tom 1 cyklu Trylogia mocy i szału

Ocena: 3.75 (4 głosów)

Korzystając z zimowej przerwy międzysemestralnej, Alicja, warszawska studentka, postanawia wybrać się w Bieszczady. Zupełnie nie spodziewa się jednak dramatycznej zmiany pogody i przez swoją lekkomyślność ulega poważnemu wypadkowi. Zostaje szczęśliwie uratowana przez mieszkającego samotnie w okolicy Wiktora, mającego za towarzysza jedynie wielkiego, szarego wilczarza.

Uwięzieni przez wielodniową śnieżycę Alicja i Wiktor zaczynają zbliżać się do siebie i zauważać, że choć wydają się pochodzić z kompletnie różnych światów, to jednak łączy ich o wiele więcej, niż którekolwiek z nich mogło przypuszczać. Chociaż zaczyna się między nimi rodzić uczucie, starają się z nim walczyć, ponieważ każde z nich nosi w sobie tajemnicę i dziedzictwo, mogące okazać się zarówno błogosławieństwem, jak i przekleństwem.

Więź to rozgrywająca się w malowniczym otoczeniu zasypanych śniegiem, zimowych Bieszczad, pełna magii historia o przeznaczeniu i miłości dwojga ludzi, których z pozoru dzieli niemal wszystko. To opowieść o mocy i szale, o więzi większej niż czas, i sekretach, skrywających mrok i niebezpieczeństwo...

Tagi: Proza literacka

Kup książkę Trylogia mocy i szału. Więź

Sprawdzam ceny dla ciebie ...

Zobacz także

Opinie o książce - Trylogia mocy i szału. Więź

Avatar użytkownika - red_sonia
red_sonia
Przeczytane:2019-09-09, Ocena: 3, Przeczytałam,

„Więź” otwiera trzytomowy cykl „Trylogia mocy i szału” oparty na słowiańskich wierzeniach. Książka jest kierowana do młodych ludzi i właśnie tu wyłapałam — jak dla mnie — dużego minusa. O co chodzi? Między młodą ok. 20-letnią Alicją i dojrzałym Wiktorem dochodzi do stosunku bez żadnego zabezpieczenia! On po prostu ją pyta, czy jest bezpiecznie? Ja wysiadam! Jak można pominąć tak istotną kwestię, jak prezerwatywa? Bo po pierwszym razie nie zachodzi się w ciążę? Bo wystarczy na szybko w myślach policzyć dni? Nie, nie i jeszcze raz nie, to książka dla nastolatków i jak dla mnie jest, to bardzo dużym niedociągnięciem. Co Wy myślicie na ten temat? Jestem ciekawa czy komuś jeszcze coś takiego przeszkadza, czy może ja po prostu jestem przewrażliwiona?

Fabuła jest prosta, lekka i ogólnie przewidywalna, a mnogość opisów może, ale niekoniecznie musi przeszkadzać. Jak dla mnie były po prostu kierunkiem, w jakim mam podążać, niestety mimo wszystko zabrakło w niej klimatu, tej nuty tajemniczości, może lekkiej grozy. Powieść po prostu się toczy i tyle. Dokładnie to samo jest z dwójką głównych bohaterów, ona, on, dwoje ludzi, których dzieli dość duża różnica wieku, ale łączy specyficzna... natura, nie wiem jak to nazwać :) W każdym razie nie czujemy tytułowej więzi z nimi, a czy oni poczują ją do siebie ? Cóż nie przekonacie się, jeżeli nie dacie tej książce szansy.

Według mnie to po prostu zwyczajna książka nie porywa, ale i nie zniechęca do sięgnięcia po kolejne tomy. Ja II, czyli „Szał” mam na półce i na pewno się za nią zabiorę, a III „Moc” lada chwila będzie miała premierę :)

Link do opinii

Książka trochę z gatunku Fantasy, którego nie lubię.  Jednak jest tak napisana, że wciągnęła mnie do reszty.  Nie przeszkadzało mi to że jest o wiedzmach, berserkerach i podaniach słowiańskich czy nordyckich.  Obok tego również jest piękna historia o dwojga młodych ludzi, którzy pomimo swojego "pochodzenia " kochają się i walczą z trudnościami losu bo chcą być razem.

Link do opinii
Avatar użytkownika - majeczka241
majeczka241
Przeczytane:2019-03-25, Ocena: 3, Przeczytałam, Mam,

Sięgnęłam po książkę gdyż zaciekawiła mnie swoim opisem. Czy mnie urzekła? I tak i nie. A dlaczego?


Za przeczytaniem tej pozycji przemawiał na pewno lekki i przyjemny styl autorki. Mimo, że fabuła nie posiada wartkiej akcji, powieść nie męczyła do takiego stopnia bym odłożyła lekturę z powrotem na półkę. Podobało mi się również to jak autorka zobrazowała i przedstawiła Bieszczady. Czytając zapragnęłam znaleźć się w tej niesamowitej krainie. Chłonęłam otoczenie wszystkimi zmysłami. Kolejnym plusem powieści jest fakt, że możemy zobaczyć wydarzenia jakie rozgrywają się w historii z dwóch perspektyw. Autorka dobrze połączyła te dwa wątki, tworzyły spójną całość. Opowieści nie zgrzytały między sobą, czytelnik nie gubił się przy czytanej powieści. 

Niestety ogromnym mankamentem tej książki są postacie, bez charakteru, dość papierowe, takie bez życia. Bardzo ciężko jest polubić takich bohaterów. Alicja jest dość niezdecydowana, dziecinna, nieodpowiedzialna. Denerwowała mnie swoim postępowaniem, decyzjami jakie podejmowała. Co do postaci Wiktora nie mam za dużo zastrzeżeń. Mimo, że był przedstawiony w dość płaski sposób nie denerwował mnie swoim postępowaniem tak jak główna bohaterka.

 

Emocji w książce jest dość mało, nie poruszyły mojego serducha, nie wywołały żądnych ciepłych uczuć względem bohaterów. Byłam bierna w czytanej powieści. To chyba tylko moja ciekawość zakończenia ich wędrówki nakazywała czytanie tej książki. Powiedziałabym, że lektura jest bardziej romansem aniżeli fantastyką. Jak dla mnie została ona na siłę wciśnięta w szeregi książek fantastycznych, by dodać więcej dramaturgii, magii, której nie było, tajemniczości i słowiańskich wierzeń. Pomijając te wątki, które zgrzytały i nie miały dla mnie większego sensu to książka miałaby szansę stać się dobrą historią.

 

Powieść nie była ani zła ani dobra. Dość przeciętna, jednak przez niedociągnięcia, wolną akcję i słabe przedstawienie kluczowych postaci w fabule, książka wiele traci. Da się ją przeczytać bez większych zgrzytów, złości, jednak gdyby poprawić osobowość bohaterów i niektórych sytuacji, powieść pochłaniałoby się w szybszym tempie, a tak trochę mi zajęło jej przeczytanie. Jestem ciekawa jak autorka przedstawi dalsze losy bohaterów, jak pokieruje ich wspólną historią i czy zmienią się oni na korzyść czytelnika. Na pewno sięgnę po kontynuację, by wyrobić sobie zdanie.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Cantata
Cantata
Przeczytane:2019-02-13, Chcę przeczytać, Mam,

Religie neopogańskie, czyli te stojące w opozycji do religii monoteistycznych, powstałe w wyniku eklektycznego połączenia elementów zaczerpniętych z różnych wierzeń, w dzisiejszych czasach przeżywają renesans. Przynależność do danej grupy wyznaniowej coraz częściej łączy się z noszeniem młota Thora, pentagramu czy różnych innych talizmanów lub zakładaniem szpiczastych kapeluszy. Być członkiem wspólnoty stało się trendy. A jeśli coś jest modne to prędzej czy później stanie się przedmiotem zainteresowania twórców. Jedną z prekursorek nurtu neopogańskiego w literaturze polskiej ostatnich lat,  a przynajmniej tą która zgrabnie wylansowała temat, jest Katarzyna Berenika Miszczuk, ze swoją książką "Szeptucha". Od tego czasu, kolejne pisarki, mniej lub bardziej udanie, próbują ją naśladować. Temat religii neopogańskich, ze względu na brak dokładnych źródeł historycznych, jest trudny do zbadania a dzięki temu podatny na dowolną interpretację. A nawet nadinterpretację. "Więź" jest z pewnością powieścią, której autorka garściami czerpała z dawnych wierzeń, jednak w swojej fantazji poszła o ciut za daleko. 


Alicja, studentka informatyki na warszawskiej Politechnice, korzystając z przerwy międzysemestralnej, wybiera się w samotną podróż w Bieszczady. Celem jej wędrówki jest spisany ręką jednego z jej przodków grymuar z zaznaczonym miejscem ukrytego skarbu. Dziewczyna, zaopatrzona w magiczne wahadełko, oraz zestaw niezbędnych do rytuałów artefaktów, postanawia odnaleźć tajemniczą kryjówkę. Kiedy dociera na miejsce okazuje się, że jest zupełnie nieprzygotowana na przetrwanie w bieszczadzkiej głuszy. Po kilku godzinach wędrówki odnajduje jednak miejsce zaznaczone na mapie. Kiedy wbija saperkę w podłoże okazuje się, że znajduje się na środku pokrytego śniegiem jeziora. Lód pęka a dziewczyna wpada do wody. Ratuje ją przechodzący nieopodal samotnik-artysta, Wiktor. Zabiera dziewczynę do swojej chaty, gdzie będzie mogła w spokoju dojść do siebie. Pomiędzy dwojgiem nieznajomych zaczyna rodzić się uczucie. 



Z informacji zamieszczonych na portalu lubimyczytać.pl dowiedziałam się, że autorka książki, Anna Lewicka, mieszka na stałe w Warszawie. Jako rodowita stoliczanka, muszę przyznać, że dość dobrze znam to miasto, jego smaczki, bary, muzea, restauracje a nawet obywateli. Mam mieszkanie w samym centrum i również tam (oraz na Starej Pradze) spędzam czas, socjalizuję się i kształcę. Dlatego zdziwiłam się gdy przeczytałam wzmiankę o placu Zbawiciela, który jakoby jest miejscem spotkań hipsterów-drwali. Bywałam na tym placu, z tęczą i bez tęczy, w Corso i w Planie B, gdzie długo biło kulturalne serce miasta. Hipsterzy się stamtąd wynieśli już dobrych kilka lat temu a na ich miejsce przyszli ludzie zakręceni, dziwacy, których widuje się tam codziennie. Jest gość, który wygląda jak Szczepan Twardoch i tak się przedstawia, choć tak naprawdę nim nie jest, jest artystka, która siedzi na kamiennych schodkach i tworzy motyle origami a nawet przybysz z Mauritiusa, pracujący w branży IT, który wieczorami lubi siąść przy ulubionym stoliku i wypić piwo, lub dwa. Jednak hipsterów tutaj brak. Widać przenieśli się w inne miejsce, lub też skończyła się na nich moda. No dobrze, a czy znajdziemy tutaj drwalopodobnych? Czy jak wolicie lumberoseksualnych? Myślę, że jeśli kiedykolwiek tutaj byli to odeszli razem z hipsterskimi brodami. Bo to z nimi zazwyczaj są utożsamiani. Lecz drodzy państwo : mężczyzna-typ drwal z hipsterem ma tyle wspólnego co stringi z barchanami. To chłop i to chłop, lecz na tym podobieństwa się kończą. 
Nasz główny bohater jest drwalem, lecz nie tym z wyobrażonego przez autorkę nierealnego placu Zbawiciela, lecz prawdziwym drwalem z krwi i kości. Ponoć ideałem w oczach dzisiejszych kobiet. Jeszcze kilkanaście lat temu była moda na mężczyzn metroseksualnych, którzy przestali się wstydzić swojej wrażliwości. Szał na wypielęgnowanych panów się skończył, kiedy kobitki zaczęły się spóźniać do pracy, gdy ich faceci godzinami okupowali łazienki a drogie kremy podejrzanie szybko znikały z pojemniczka. Był to znak, że sprawy zaszły za daleko. Powoli zaczęła się pojawiać tęsknota za prawdziwym samcem. Tak zrodziła się moda na mężczyzn drwalopodobnych. 
Ale drogie Panie, Wiktor nie dość że jest seksownym, silnym, odważnym i uzdolnionym na wielu frontach, drwalem to jeszcze jest berserkiem. Jeśli nie wiecie kto zacz, to pokrótce powiem, że berserkowie to nieznający strachu, nordyccy wojownicy. Skąd się wzięli w Bieszczadach w to już wnikać nie będę. Widać za mało znam historię. Może spławili się morzami i rzekami z północy. Jednak jak na Berserka to nasz Wiktor jest niezwykle delikatny, romantyczny, czuły i do rany przyłóż. Owszem czasem zdarzają mu się fochy, jednak w dzisiejszych czasach nawet drwalom może się przytrafić zły humor. 
Alicja to studentka informatyki i wiedźma. Jest niezwykle pięknym i czarującym odludkiem. Mieszka z dwoma siostrami, które podobnie jak ona, są dziwaczkami. Kilka razy do roku celebrują neopogańskie rytuały ku czci Peruna i Mokosz. Oczywiście jak przystało na dziewczynę z dobrego domu, Alicja jest dziewicą, która tylko czeka na swojego księcia z bajki (tym razem drwala z lasu). 
Niestety nie mogłam się przemóc i polubić tej bohaterki. Była naiwna, momentami wręcz głupia, zdesperowana i kierująca się niewłaściwymi priorytetami. 
 


Tym co wyróżnia tę książkę z tłumu innych opowiastek o insta love jest motyw neopogaństwa. Tym razem na tapetę trafiły bóstwa słowiańskie, a konkretnie najważniejsze z nich czyli : Mokosz, Perun i Weles. Przyznam się bez bicia, że temat  słowiańskich wierzeń jest mi zupełnie obcy, więc czytanie przytoczonych przez autorkę legend, opisów rytuałów świąt i czarów, sprawiało mi sporo radości. Wiecie, że przez cały czas myślałam, iż zostawiany na stole w Wigilię pusty talerz, ma być nakryciem dla zgubionego wędrowca, a okazuje się że było to miejsce przeznaczone dla duchów naszych przodków? Podobnie suszone owoce i grzyby, które są symbolem połączonych światów : naszego i duchowego. Zadziwiające jak wiele można się dowiedzieć z napisanej ku rozrywce gawiedzi, książki. Tematem, który mnie niezmiernie zaciekawił, były słowiańskie lalki. Wśród naszych przodków niezwykle silna była wiara w demoniczne istoty. Powszechne było tworzenie lalek-amuletów, które miały chronić przed złem, przynosić szczęście oraz spełniać życzenia. Zwyczaj ten przetrwał w szczątkowej formie do dziś na terenie Ukrainy, gdzie robi się lalki „motanki” oraz częściowo na Białorusi, gdzie robione są lalki „żadanice”. Właśnie z tej tradycji czerpała nasza autorka. Tak mnie to zafascynowało, że postanowiłam zgłębić ten temat i dowiedziałam się, że cechą charakterystyczną słowiańskich lalek był brak twarzy – lalki nie mogły mieć oczu, ponieważ oczy są zwierciadłem duszy, a lalka nie mogła uzyskać swojej własnej tożsamości, ponieważ nie spełniała by wówczas życzeń twórczyni tylko swoje własne. Przerażające. 
Podsumowując : mamy tutaj wierzenia słowiańskie, wiedźmy, berserków i insta miłość. To niestety nie mogło się udać. Bardzo chciałam uwierzyć w uczucie pomiędzy Alicją i Wiktorem, jednak brak jakiejkolwiek platformy porozumienia oprócz cielesności, sprawił że związek ten był dla mnie zbyt grubymi nićmi szyty. 


Jadnak najgorszy w tej książce był fakt braku fabuły. Rozumiem, że "Więź" to dopiero pierwszy tom cyklu, i że jego celem było zaznajomienie nas z bohaterami, jednak jeśli autorka w takim tempie zamierza prowadzić dalszą narrację, to akcji doczekamy się gdzieś około 50 tomu. Choć bardzo się starałam, to nie dopatrzyłam się żądnego sensu, celu, niczego co mogłoby motywować naszych bohaterów. Nie ma tutaj zagadki, nie ma wątku kryminalnego, nie ma nawet gorącego seksu. Jest powieść obyczajowa, bez zgłębiania charakterystyk bohaterów i choć napisana z dwóch punktów widzenia to nadal bardzo płytka. Może chociaż w tym głębokim jeziorze ukryty jest prawdziwy skarb?


Żałuję, że autorka już w pierwszym tomie nie zdradziła nam czego, oprócz romantycznej miłości, poszukuje nasza główna bohaterka. Anna Lewicka, nazywana kobietą orkiestrą, zdecydowanie umie pisać. Styl jest poprawny, tempo na właściwym poziomie, całość wyszła zgrabnie. Jednak zabrakło mi tutaj treści, szkieletu na którym można by rozciągnąć skórę i stworzyć dobrego książkowego golema. Lubię dawać drugie szanse, dlatego z pewnością skuszę się na kolejne tomy, mając wielką nadzieję, na jakiegoś wyskakującego z lasu wilkołaka, który podkręci trochę atmosferę. Na samym końcu muszę pochwalić wydawnictwo za piękną, przyciągającą wzrok okładkę, dobra robota.

Link do opinii
Inne książki autora
Trylogia mocy i szału. Moc
Anna Lewicka0
Okładka ksiązki - Trylogia mocy i szału. Moc

Złowieszczy cień pada na rodzinę sióstr Olszańskich. Zdesperowana Sówka postanawia wziąć sprawy we własne ręce, by uwolnić Igę spod władzy...

Trylogia mocy i szału. Szał
Anna Lewicka0
Okładka ksiązki - Trylogia mocy i szału. Szał

Drugi tom Trylogii Mocy i Szału. Miłość kontra złowrogie przeznaczenie. Alicja i Wiktor postanawiają związać swoje losy, jednak nikt nie spodziewa...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Recenzje miesiąca
Pan Taro w Krainie Śpiących Talentów
Jolanta Berezowska, Małgorzata Berezowska
Pan Taro w Krainie Śpiących Talentów
Hotel ostatniej szansy
Nicki Thornton
Hotel ostatniej szansy
Trzecia terapia
Danuta Chlupova
Trzecia terapia
Pluszowy Zajączek
Iwonna Buczkowska
Pluszowy Zajączek
Spowiedź Śmigłego
Sławomir Koper;
Spowiedź Śmigłego
Pod tym samym niebem
Katarzyna Kielecka;
Pod tym samym niebem
Walczyły w cieniu mężczyzn
Greg Levis, Gordon Thomas
Walczyły w cieniu mężczyzn
365 stron życia 2020
oprac. Justyna Wrona, Hubert Wołącewicz
365 stron życia 2020
Pokaż wszystkie recenzje