Parki narodowe w Stanach Zjednoczonych to miejsca o statusie niemal mitycznym - symbole wolności i obietnice przygody. Jednak mają też mroczniejszą stronę.
Na początku kwietnia 2017 roku Jacob Gray zatrzymał rower przy jednej z dróg prowadzących przez gęste lasy Parku Narodowego Olympic w stanie Waszyngton - i zniknął. Jakby rozpłynął się we mgle. Żadnych świadków, żadnego tropu. Jego historia nie jest wyjątkiem: co roku w amerykańskiej głuszy giną setki, może tysiące ludzi. Ile dokładnie? Nikt nie wie.
W poszukiwaniach pomagają helikoptery, psy tropiące i wolontariusze, ale równie często szczęśliwy traf. Mimo to wiele spraw nigdy nie znajduje rozwiązania. Wtedy pojawiają się teorie spiskowe: od porwania przez Wielką Stopę przez przejście do innego wymiaru do interwencji UFO.
Jon Billman tygodniami przemierzał bezdroża razem z rodziną Jacoba Graya, przede wszystkim z jego ojcem - ekscentrycznym surferem z Santa Cruz, który nie potrafi przestać szukać syna. Z tej podróży powstała opowieść o nadziei i rozpaczy oraz o rodzicielstwie, które nigdy się nie poddaje.
Wydawnictwo: Czarne
Data wydania: 2025-10-22
Kategoria: Biografie, wspomnienia, listy
ISBN:
Liczba stron: 320
Tytuł oryginału: The Cold Vanish
"Urwany ślad. Zaginieni w amerykańskich parkach narodowych" to świetny reportaż o ludziach, którzy zaginęli z parkach narodowych i nie wiadomo co się z nimi stało.
Jest to niepokojąca lektura, muszę to przyznać. Do pewnego momentu są świadkowie, ślady, a potem się urywają. Tereny są rozległe, łatwo coś przeoczyć. Niekiedy władze parku odmawiają współpracy, co powoduje frustrację bliskich.
To świetna książka. Nie tylko pokazuje jak prowadzone są śledztwa, poszukiwania ale również pokazują ludzką naturę. Mamy tutaj rozmowy z rodzinami, przyjaciółmi odkrywają przed nami różne fakty. Opowiadają jacy byli zaginieni, jakie mieli problemy.
Bardzo dobrze czytało mi się ten tytuł. Szybko się wciągnęłam, mimo trudnej tematyki. Rozdziały są krótkie, znajdziemy tutaj różne cytaty - inspirujące, prawdziwe - motta rozdziałów.
Niektórzy karmią się nadzieją, wierzą, że odnajdą zaginionego. Inni mówią o teoriach spiskowych. Jeszcze inni po prostu chcą znaleźć ciało, dowiedzieć się choć częściowo co się stało.
Świetny reportaż. Bardzo polecam!
Przeczytane:2026-03-08, Ocena: 5, Przeczytałam, Przeczytaj tyle, ile masz wzrostu – edycja 2026, 52 książki 2026,
Współpraca barterowa
W historiach o zaginionych jest coś przerażającego, ściskającego serce. Był człowiek i nagle go nie ma... Kawałek świata bliskich zaginionego się rozpada, ich ból i cierpienie zdają się nie mieć końca. Czy bliscy są w stanie przejść nad tym do porządku dziennego? Brak wiedzy o zaginionej osobie ma druzgocącą siłę.
I ta nadzieja, która zawsze umiera ostatnia...
Amerykańskie parki narodowe kuszą pięknem przyrody, w tej odległej dziczy tak łatwo rodzi się poczucie wolności i zew przygody, ale zarazem mają swoją ponurą i pełną mroku odsłonę. To właśnie tu znika bez śladu ogrom ludzi, a co gorsza, ich liczba nie jest znana! I to może przytrafić się każdemu! Nawet doświadczonemu survivalowcowi, dzika głusza, choć piękna bywa zdradziecka.
"Bez śladu" skupia się głównie na przypadku Jacoba Graya, który dosłownie wyparował, pozostał po nim jedynie rower. Autor razem z rodziną Jacoba, zwłaszcza z jego ojcem Randym przemierza pustkowia. Randy to jest gość! O wielkiej odwadze, niezłomnej sile i pełen niewyczerpanej nadziei. Wytrwale szuka zaginionego syna, rodzicielstwo generuje niezwykłą determinację. Z kart wydziera czarna rozpacz i frustracja. Poszukiwania są prawdziwym koszmarem.
W książce oprócz tej głównej sprawy znajdziecie liczne wzmianki o innych przypadkach zaginięć w parkach narodowych i nie tylko. Poruszona jest także tematyka działań poszukiwawczo - ratowniczych. Jak to wygląda? Działania strażników parkowych, policji, psy tropiące... a co, gdy wciąż nie ma śladu? Tak, nawet w dzisiejszych czasach, w dobie technologii zdarzają się zniknięcia bez śladu. Nic dziwnego, że bliscy łapią się ostatniej deski ratunku, począwszy od wszelakich jasnowidzów, aż po teorie spiskowe nie z tej ziemi.
Autor porusza też temat świadomej ucieczki ze świata, niektórzy pragną zniknąć, w kryzysie psychicznym wyruszają na poszukiwanie sensu życia, dla przykładu opowiada o syndromie jerozolimskim.
Wielu nie zostanie nigdy odnalezionych... Czasami zdarzają się cudowne odnalezienia! I to jest niesamowite, ile ludzkie ciało jest w stanie przetrwać w sytuacjach kryzysowych. Nie brakuje tu przypadków, gdy ktoś się uchronił przed hipotermią skrywając się pod ściółką i liśćmi. Zdarzyło się, że i zjadane ćmy pozwoliły przetrwać. A nawet, gdy zostaną odnalezione szczątki pozostają wyrzuty sumienia, że nie tak się szukało, że za mało, że może gdyby... Gdyby, gdyby... tak wiele niewiadomych, które rozdzierają serce.
Ta książka wzbudza ogrom emocji, niejeden tu pod koniec uroni łzy. Baaardzo polecam! Sporo tu ciekawostek. Po niej mocno się zastanowicie, zanim pójdziecie w boczną, leśną dróżkę...