Jurata, lato 1938, słońce nad najmodniejszym kurortem w Polsce zasnuła mroczna mgła.
Od czasu wyjazdu do Zakopanego, który niespodziewanie zamienił się w poszukiwanie przyjaciółki i rozwiązywanie kryminalnej zagadki, życie Zuzanny się zmieniło. Z kobiety drżącej o losy swojej galerii staje się symbolem sukcesu. Na dodatek zmieniła stan cywilny. Rozwiodła się z kapitanem Orłowskim i znów wyszła za mąż, mimo że miała już nigdy tego nie robić. Nie sądziła też, że powtórnie przyjdzie jej wziąć udział w śledztwie, do tego w takim, którego stawka przewyższała poprzednie przygody.
Wakacyjny wyjazd do Juraty, będący także podróżą poślubną, staje się ciągiem zdarzeń jak z powieści Agathy Christie, a ich sceną Jurata - polskie Palm Beach - idylliczny zakątek dla bogaczy i ludzi z towarzystwa staje się miejscem pełnym mrocznych tajemnic.
Co łączy tragicznie zmarłą aktorkę z samobójcą? Co się stało z zaginionym biznesmenem? Jak splotą się losy ludzi, którzy żyją myślą o zemście? Co łączy ich z wielką polityką i wczasowiczami z Juraty? Kim wreszcie jest egzekutor z Sopotu?
Czy są to niezwiązane ze sobą grzechy i grzeszki zazdrosnych małżonków, wierzycieli, szpiegów i handlarzy bronią, czy zabójczy spisek?
Wszystko to latem 1938 roku, kiedy sytuacja międzynarodowa staje się coraz bardziej napięta...
Wydawnictwo: Skarpa Warszawska
Data wydania: 2026-04-22
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 336
,,Wczasowiczka. Śmierć na Helu" Grzegorza Kalinowskiego to książka, która bardzo szybko uświadamia, że sielanka to czasem tylko pozory. Bo pod warstwą letniego luzu może czaić się coś znacznie mroczniejszego i nawet lekka morska bryza nie jest w stanie tego zamaskować.
Sięgałam po tę historię z nastawieniem na lekki kryminał do poduszki. Taki z morskim klimatem, odrobiną słońca w tle, może nawet z nutą nostalgii... ale to co dostałam trochę mnie zaskoczyło. Bowiem owszem, mamy Hel, Juratę, lato 1938 roku i klimat, który aż pachnie Bałtykiem. Mamy eleganckie towarzystwo, brydża, rozmowy przy stolikach i pozornie spokojną rzeczywistość ludzi, którzy przyjechali tu odpocząć. Ale wystarczy chwila - jedno zdarzenie, jeden trop... i nagle wszystko zaczyna się sypać jak domek z kart.
Zuzanna - nasza tytułowa ,,wczasowiczka" - to bohaterka, która zdecydowanie nie potrafi trzymać się z dala od kłopotów. Ale to akurat bardzo dobrze, bo to właśnie jej ciekawość, upór i ta specyficzna mieszanka odwagi z impulsywnością sprawiają, że ta historia żyje. Zuzanna nie jest typową detektyw. Nie ma planu, nie ma przewagi. Ma za to intuicję i coś, co pcha ją tam, gdzie rozsądek mówi ,,nie idź". A my idziemy razem z nią!
Bardzo spodobało mi się jak autor łączy kilka warstw. Z jednej strony mamy kryminalną zagadkę - zaginięcia, morderstwo, powiązania, które na pierwszy rzut oka nie mają sensu. Z drugiej strony pojawia się polityka. I to nie taka ,,gdzieś tam w tle", tylko bardzo realna i bardzo obecna. Czuć, że rok 1938 to nie jest przypadek. Czuć, że coś wisi w powietrzu. Że to już nie tylko prywatne sprawy bohaterów, ale coś znacznie większego. I połączenie tego wszystkiego robi naprawdę niesamowity klimat.
Jednak muszę przyznać, że nie jest to książka ,,łatwa". Momentami trzeba się zatrzymać, złapać wątki, poukładać nazwiska, relacje, zależności. Jest tu sporo postaci i nie każda daje się od razu zaszufladkować. Dlatego biorąc się za jej czytanie trzeba naprawdę poświęcić jej 100% uwagi i gwarantuje, że jeżeli to zrobisz to odda Ci to z nawiązką.
Podobało mi się też to, że obok napięcia i całej tej intrygi dostajemy zwyczajność. Takie małe momenty: rozmowy, relacje, drobne gesty. Dzięki temu ta książka nie jest tylko kryminałem. To trochę opowieść o ludziach wrzuconych w czas, który zaczyna wymykać się spod kontroli.
Czy wszystko było dla mnie idealne? Nie. Były momenty, w których czułam lekkie przytłoczenie ilością informacji. Takie ,,chwila, kto jest kim?". Ale jednocześnie... to pasuje do tej historii. Do tego chaosu, który powoli się rozkręca i tylko podkręca atmosferę.
,,Wczasowiczka. Śmierć na Helu" to nie jest tylko wakacyjna zagadka. To historia, która pokazuje, że nawet w najbardziej beztroskim miejscu mogą kryć się sekrety, o których lepiej byłoby nie wiedzieć. Mnie ta książka zostawiła w głowie z pytaniem: czy naprawdę da się być tylko obserwatorem... kiedy prawda zaczyna wychodzić na powierzchnię?
Jestem ciekawa jakie pytanie będzie krążyć po Twojej głowie po jej lekturze.
Ocena: 7,5/10
Warszawa, wrzesień 2017 roku. Początek nowego roku szkolnego. Dzieci wracają do szkół, a protesty przeciwko zmianom w sądownictwie czołowy polityk przebija...
Wyjątkowa książka Grzegorza Kalinowskiego, który telewizję zna od podszewki i w „Grze w oczko” odsłania jej kulisy. Polskie piekło w...
Przeczytane:2026-04-30, Ocena: 6, Przeczytałem, Mam,
Gdy tylko zobaczyłam ten tytuł, wiedziałam, że muszę po niego sięgnąć. Hel, wakacje, mroczna tajemnica? Brzmi jak idealny przepis na kryminał, który wciąga od pierwszych stron. I nie pomyliłam się.
Co w środku?
Po raz drugi spotykamy Wczasowiczkę – bohaterkę, która nie szuka kłopotów, ale te znajdują ją same. Tym razem na półwyspie dochodzi do makabrycznego odkrycia. Spokój letniska pęka jak tafla lodu, a w tle czuć powiew historii i lokalnych sekretów. Autor buduje atmosferę gęstą od niedopowiedzeń – uwielbiam to!
Wczasowiczka to postać, z którą łatwo się zżyć. Nie jest idealną detektywką – ma wady, wątpliwości i własne demony. Przez to jej działania są autentyczne. Czytelnik razem z nią czuje frustrację, strach, ale i tę iskierkę determinacji, by dotrzeć do prawdy. Towarzyszące jej postaci – zwykli wczasowicze, pracownicy lokali, starsi mieszkańcy – też mają swój ciężar gatunkowy.
Grzegorz Kalinowski pisze lekko, bez zbędnego przeciągania. Dialogi są naturalne, a opisy – zwłaszcza te morskie, wietrzne, helskie – sprawiają, że czujesz zapach Bałtyku. Akcja przyspiesza w drugiej połowie, ale nie ma tu nudnego momentu. Szybkie sceny przeplatają się z chwilami zadumy, co bardzo mi odpowiada.
💡 Dla kogo?
Dla fanek i fanów kryminałów z lokalnym klimatem (coś jak Katarzyna Puzyńska). Dla tych, którzy lubią intrygę bez zalewu krwi, ale z duszą i emocjami. Idealna na wakacyjny wieczór – albo gdy tęsknicie nad morze.
📌 Tom drugi trzyma poziom. Nieco bardziej dojrzały niż pierwszy, ale wciąż czyta się z uśmiechem i ciarkami naprzemiennie. Polecam na odstresowanie i dobrą zagadkę.
Moja ocena: 8/10 🌟
BRUNETTE BOOKS