Wiedziałam, że zawsze muszę być gotowa na scenariusz dziki, dziwny. I że musimy się w nim trzymać razem.
Bezkompromisowa i brawurowa - taka jest autobiograficzna proza Elizy Kąckiej. To opowieść o podwójnym doświadczeniu pewnej odmienności i nieprzystawalności do narzuconych społecznie ram. O mozolnym, ale pięknym budowaniu trudnej, nieoczywistej relacji. O byciu matką i córką. O życiowym dryfie, performowaniu świata i wydreptywaniu wiedzy. O dzielności. O miłości. O życiu w kokonie i wychodzeniu z niego motylem. O tym, ile mogą znaczyć słowa i jak to jest widzieć je w kolorach.
To nie jest książka na blurb, napisałabym najchętniej. Wielka rzecz.
Inga Iwasiów
To nie jest łatwe, lecz jest możliwe. Trzeba tylko odsunąć na bok parę książek medycznych, diagnozy włożyć między bajki, porzucić komfort przeświadczeń, strząsnąć gorset układnych zdań, zejść ludziom z języków, żeby ujrzeć na nowo źródła, z których bije nierozpoznana mowa bytu. Córka i matka uczą się wzajemnie swojej relacji i uczą jej nas. Dziękuję, Ruda, dziękuję, Elizo.
Marek Bieńczyk
Wydawnictwo: Karakter
Data wydania: 2024-05-21
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 288
Spodziewałem sie dużo więcej, po zdobywczyni tegorocznej Nike. Przeintelektualizowane.
Nie dziwię się, że dostała Nike. To poetycki, bardzo literacki, pełen metafor, niedopowiedzeń obraz relacji matki z córką będącej w spektrum autyzmu, chociaż to medyczne określenie nie pada ani razu. Opowieść o poszukiwaniu kontaktu i zrozumienia innego świata. Kącka nie buduje obrazu siebie tylko jako pogubionej i tak często zmęczonej kobiety, lecz raczej jako osoby zmagającej się z własnymi ograniczeniami, uczącej się od dziecka i próbującej zbliżyć się do niego w jakikolwiek możliwy sposób. Dużo miejsca poświęcone jest opisowi świata Rudej: jej reakcjom, sposobowi myślenia, relacjom z otoczeniem, a także temu, jak zmienia się w miarę dorastania. To jednocześnie literacka próba oddania głosu dziecku i opisania jego ,,wyjątkowości" ale także zapis trudów macierzyństwa. Wątki dotyczące lęków, zmęczenia i samotności matki są obecne i mocno wybrzmiewają, stanowiąc ważną część tej opowieści.
To wszystko doceniam i szanuję.
Jednak bardzo mnie ten memuar zmęczył. Właściwie miałam tylko dwa odczucia: jakie to szczęście, że nie mam takiego dziecka i kiedy to się wreszcie skończy. To na pewno może być ważna książka dla tych osób, które poszukują literackiego ujęcia doświadczenia inności - nie tylko w kontekście autyzmu. Ja już naczytałam się z racji wykonywanego zawodu mnóstwa opracowań tego tematu i chyba mam już dość. Ta eseistyczno-poetycka forma i jednak pewna fragmentaryczność jakoś mało do mnie przemówiły. Może mój opór wywołał ten jednak moim zdaniem nadmiernie rozbudowany monolog i często towarzyszące mi poczucie, że chwilami wręcz gloryfikuje tę inność.
Przeczytane:2025-11-20, Ocena: 6, Przeczytałam,