Ta sprawa wstrząsnęła Australią. We wrześniu 2005 roku Robert Farquharson, wracając z trójką swoich kilkuletnich synów z obchodów Dnia Ojca, wjechał samochodem do przydrożnego zbiornika wodnego. Mężczyzna zdołał się wydostać z auta, ale dzieci utonęły. Co takiego wydarzyło się tamtego wieczoru na trasie między Geelong a Winchelsea?
Farquharson tłumaczył się policji, że dostał nagłego ataku kaszlu, po którym zemdlał i stracił panowanie nad pojazdem. Prokuratura postawiła mu jednak zarzut potrójnego zabójstwa. Czy ten - wydawałoby się - skromny i pracowity człowiek byłby w stanie dokonać tak przerażającej zbrodni? A jeśli tak, to dlaczego?
Helen Garner, znakomita australijska pisarka i dziennikarka, śledziła trwający kilka lat proces. Z każdym kolejnym zeznaniem - członków rodziny i znajomych, policjantów i strażaków, ekspertów od wypadków drogowych i lekarzy - obraz oskarżonego coraz bardziej się komplikował. Na jaw wyszły napięcia w rozpadającym się małżeństwie, depresja, poczucie życiowej porażki. Poruszający reportaż Garner to opowieść o kruchości ludzkiej psychiki i nieprzewidywalności naszych zachowań.
Wydawnictwo: Czarne
Data wydania: 2026-02-25
Kategoria: Psychologia
ISBN:
Liczba stron: 288
Tytuł oryginału: This House of Grief
Wciągająca i głęboko osobista powieść jednej z najwybitniejszych pisarek w historii australijskiej literatury. Atena i Dexter prowadzą szczęśliwe, lecz...
Przeczytane:2026-03-16, Ocena: 5, Przeczytałam, Przeczytaj tyle, ile masz wzrostu – edycja 2026, 52 książki 2026,
Współpraca barterowa
Jedna z tragicznych spraw zostawiająca ślad w pamięci!
Australia, wrzesień 2005 rok. Robert Farquharson odwoził trzech małych synków z Obchodów Dnia Ojca... jego pojazd wylądował w przydrożnym zbiorniku wodnym. Jemu udało się z samochodu wydostać, ale dla dzieci... pojazd zamienił się w śmiertelną pułapkę.
Co tak naprawdę się wydarzyło owego tragicznego w skutkach wieczoru?
Czy rzeczywiście dostał ataku kaszlu i stracił przytomność? A może jednak ten niepozorny człowiek dokonał przerażającego, zbrodniczego aktu zemsty wobec swej żony, która go porzuciła?
"Woda była strasznie zimna" jest relacją z procesu, która mnie całkowicie wciągnęła. Autorka wie jak przenieść czytelnika na salę sądową. Jest takimi oczami i uszami tego, co się działo podczas procesu. Nie przytłoczyła nadmiarem informacji, będąc świetną obserwatorką relacji międzyludzkich skupiła się na oskarżonym i jego rodzinie, a także zeznaniach świadków. Ze sporą dozą dystansu, zadaje ogrom pytań, które pozwalają na samodzielne wyrobienie sobie opinii o tej sprawie kryminalnej. Między wierszami wyczuwalne jest jej zagubienie i pragnienie poznania sprawy.
Tak wiele niejasności, teorii i różnych zeznań wykluczających się wzajemnie, a jaka jest prawda? Ogrom tu poruszanych podczas batalii sądowej kwestii prawnych, retrospekcji do bolesnych zdarzeń tragicznej nocy. Sala sądowa przekształca się niczym w arenę, na której każda ze stron pragnie przeciągnąć ławę przysięgłych do swojej argumentacji.
Jak złudna bywa nasza pamięć? Jak bardzo pokrętne są ścieżki myślowe ludzkiego umysłu? Jak wielka potrafi być siła zemsty? Czy na pewno wiemy, jak byśmy się zachowali w traumatycznej sytuacji? Jak łatwo o zbiorowy osąd i własne uprzedzenia?
Oskarżony i jego próby wyjaśnienia tego, co się stało na wielu poziomach wypadają... pogmatwanie. Za to wyłania się obraz człowieka, który utracił kontrolę nad swoim życiem. Tu nie ma prostych odpowiedzi...
Poruszająca rzecz, która na długo pozostawia czytelnika w swoistym zawieszeniu.
Gorąco polecam!